Strona główna

Wielki eksperyment


Pobieranie 39.02 Kb.
Data19.06.2016
Rozmiar39.02 Kb.
demokracja za oceanem
Wielki eksperyment

W II poł. XVIII w. idea wolnego, samorządnego społeczeństwa, sfor­mułowana przez europejskich intelektualistów (por. rozdz. 37), znalaz­ła zastosowanie w odległej Ameryce. 4 lipca 1776 r. przedstawiciele trzynastu kolonii zbuntowanych przeciwko rządom brytyjskim uroczyście ogłosili Deklarację Niepodległości. Dokument ten, przygotowany głównie przez Thomasa Jeffersona (1743-1826), był manifestem filozofii politycznej uzasadniającej opór wobec mo­narchii;

Uważamy za niezbite i oczywiste następujące prawdy: że wszyscy ludzie stworzeni zostali równymi sobie; że Stwórca udzielił im pewnych praw niezbywalnych, w rzędzie których na pierwszym miejscu postawić należy prawo do życia, do wolności i do poszukiwania szczęścia; celem zapew­nienia sobie tych praw ludzie ustanowili między sobą rządy, których władza wypływa ze zgody rządzonych; że ilekroć jakakolwiek forma rządu sprzeciwia się celowi, w jakim była ustanowiona, naród ma prawo zmie­nić ją lub ustanowić rząd nowy. Jeśli długi szereg nadużyć i przywłasz­czeń wykazuje jawny zamiar narzucenia danemu narodowi jarzma ab­solutnego despotyzmu, naród ten ma nie tylko prawo, lecz i obowiązek obalenia podobnego rządu.



Po zwycięskiej wojnie o niepodległość zasady te legły u podstaw or­ganizacji Stanów Zjednoczonych Ameryki. W ten sposób rozpoczął się wielki eksperyment. Po raz pierwszy w historii umowa społeczna, spisana w postaci konstytucji, powoływała do życia całkowicie nowe państwo. Co więcej, miało być to państwo demokratyczne, rządzone samodzielnie przez obywateli. Jego twórcy, zwani Ojcami Założycie­lami, wierzyli, że Ameryka stanie się ojczyzną wolności, oazą swobód obywatelskich, wolną od despotyzmu i nędzy, Marzenie to obrazują słowa pewnego amerykańskiego kaznodziei. Na wieść o uzyskaniu niepodległości zwrócił się on do swych rodaków:

[Skorzystajcie z okazji] uczynienia tego olbrzymiego północnego konty­nentu siedzibą wiedzy i wolności, rolnictwa, handlu, umiejętności prak­tycznych i wytwórczości, oraz chrześcijańskich cnót i bogobojności, aby w ten sposób uczynić zeń zachęcającą i dogodną przystań dla milionów rzesz ludzkich, azyl dla skrzywdzonych i uciemiężonych we wszystkich stronach świata, miejsce będące przedmiotem zachwytu Boga i ludzi, ra­dość i chlubę całej ziemi, gdzie ludzie będą. piąć się dzięki literaturze i dostatkowi, religii i cnotom ku wyższym szczytom doskonałości i chwa­ły, jakich świat dotychczas nie widział.

Dlaczego właśnie angielskie kolonie w Ameryce stały się miejscem wielkiego demokratycznego eksperymentu? Pierwszą sprzyjającą okolicznością były wzorce polityczne ukształtowane w Anglii w efek­cie rewolucji (por. rozdz. 30). Należały do nich: udział reprezentacji społecznej w rządach, istnienie aktów regulujących zasady działania państwa i gwarantujących swobody obywatelskie, wreszcie prawo do oporu wobec despotycznej władzy. Dla emigrantów, szukających czę­sto w Ameryce schronienia przed prześladowaniami politycznymi lub religijnymi, ideały wolności i samorządności były szczególnie ważne. Po przybyciu do nowej ojczyzny założyciele kolonii spisywali umowy, które określały zasady organizacji społeczności kolonistów. Interesy mieszkańców wobec królewskich gubernatorów reprezentowały za­zwyczaj zgromadzenia obywatelskie, Ważnym elementem przyszłej demokracji amerykańskiej była także idea równości. Głosili ją zwłaszcza członkowie grup protestanckich, którzy odrzucali podziały społeczne w obrębie swych wspólnot, uważając się za równych w ob­liczu Boga. Powstawanie nierówności wśród kolonistów w Ameryce utrudniały również warunki naturalne. W rozległym kraju było dość żyznej ziemi dla wszystkich, osadnicy nie musieli więc uzależniać się od wielkich posiadaczy. Zdobycie pozycji zależało przede wszystkim od zaradności i hartu ducha, koniecznych w ujarzmianiu dzikiej przyrody oraz w walce z Indianami, Stąd w kulturze amerykańskiej od początku najbardziej liczyły się takie cechy, jak; wiara w siebie, praktycyzm i optymizm. Wartości te stworzyły znakomity grunt dla budowy nowego, demokratycznego społeczeństwa.



Niespodziewana niepodległość

Wraz ze wzrostem liczby ludności oraz rozwojem gospodarczym angielskich kolonii w Ameryce narastał konflikt interesów między kolo­nistami a metropolią. W 1763 r. Anglia, po zwycięskiej wojnie, zajęła większość północnoamerykańskich posiadłości Francji. Wbrew ocze­kiwaniom kolonistów, którzy także walczyli z Francuzami, rząd bry­tyjski zakazał osiedlania się na tych terenach, zachowując je dla In­dian. Decyzja ta, blokująca ekspansję osadników na zachód, nie była przez nich respektowana. Konflikt z władzami w Londynie zaostrzała polityka gospodarcza rządu, który narzucał koloniom coraz wyższe cła i podatki, bez zgody lokalnych zgromadzeń obywatelskich. Kolo­niści uznali to za łamanie ich praw jako obywateli brytyjskich i roz­poczęli kampanię protestu pod hasłem: „Nie ma podatków bez przed­stawicielstwa". Na postawę Amerykanów wpływały również idee oświeceniowe. Najsłynniejszym reprezentantem amerykańskiego oświecenia był uczony, polityk i wynalazca (m.in., konstruktor pioru­nochronu), jeden z Ojców Założycieli -- Benjamin Franklin (1706-1790). Kontakty z Europą owocowały znajomością nowych teorii: umowy społecznej, trójpodziału władzy oraz rządów z woli lu­du. Amerykańscy opozycjoniści zyskali więc dodatkowe ideologiczne uzasadnienie oporu.

W 1775 r. narastające napięcie w stosunkach z metropolią przero­dziło się, po serii incydentów, w otwarty bunt kolonistów. Wobec in­terwencji silnej armii angielskiej wydawało się, że rebelia zostanie szybko stłumiona. Mimo ponoszonych klęsk powstańcy kontynuowali jednak walkę. Obok ochotniczej milicji zorganizowali regularną Armię Kontynentalną pod dowództwem George'a Waszyngtona (1732-1799), w której służyli również cudzoziemscy ochotnicy, m.in. Tadeusz Kościuszko i Kazimierz Pułaski. Stopniowo szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na korzyść Amerykanów, przewyższających Anglików determinacją i wytrwałością w walce. Jeden z obserwato­rów wydarzeń, niemiecki baron Ludwik von Closen, zanotował:

Jest rzeczą nie do wiary, by armia złożona z mężczyzn w tak różnym wieku, a nawet z piętnastoletnich dzieci, z białych i czarnych, niemal nieopłacana, podle karmiona, mogła tak dobrze maszerować i tak wy­trwale walczyć.

Do sukcesów powstańców przyczyniły się błędy angielskich dowód­ców, lekceważących przeciwnika, a także wystąpienie przeciwko Ang­lii innych państw, w tym Francji i Hiszpanii. Ostatecznie, w 1781 r., główne wojska rządowe skapitulowały przed Waszyngtonem. W 1783 r. Anglia oficjalnie uznała niepodległość swych dawnych amerykań­skich kolonii i wycofała z nich ostatnie garnizony.



My, naród Stanów Zjednoczonych"...

Zrzucenie angielskiego zwierzchnictwa postawiło przed amerykań­skimi przywódcami pytanie o formę rządów w niepodległym kraju. Najważniejszą sprawą stało się rozstrzygnięcie, czy wyzwolone kolo­nie powinny utworzyć unię, czy też pozostać luźną konfederacją* państw, proklamowaną w 1777 r. pod nazwą Stanów Zjednoczonych ( ang. state - „państwo"). Ponieważ społeczeństwo amerykańskie skła­dało się z wielu samorządnych społeczności, różniących się pocho­dzeniem, wyznaniem, organizacją oraz sposobem życia, niechętnie odnosiło się do idei silnego rządu centralnego. Niechęć tę wzmacnia­ła pamięć o nadużyciach angielskiej administracji. Dość szybko oka­zało się jednak, że istnienie wielu niezależnych rządów stanowych powoduje chaos, zwłaszcza w gospodarce. Stopniowo więc górę za­częli brać zwolennicy wzmocnienia władzy centralnej, zwani federalistami. Po burzliwych dyskusjach, we wrześniu 1787 r. przedstawili oni projekt konstytucji nowego państwa.

Przygotowany dokument zaczynał się od słów: „My, naród Stanów Zjednoczonych", podkreślających jedność Amerykanów i zasadę suwerenności ludu. Na mocy konstytucji Stany Zjednoczone stały się federacją, czyli unią stanów. Państwo amerykańskie zachowało po­dwójną administrację, Do kompetencji urzędów centralnych (federal­nych) należeć miały przede wszystkim: polityka zagraniczna, sprawy wojskowe, handel i finanse, a także przyznawanie obywatelstwa. In­ne kwestie pozostawiono w gestii organów stanowych. Władze centralne podzielono według wskazówek Monteskiusza. Ustawo­dawstwo powierzono Kongresowi, złożonemu z dwóch izb: Izby Reprezentantów (pochodzącej z wyborów bezpośrednich) i Se­natu (wybieranego przez zgromadzenia stanowe). Władza wyko­nawcza spoczęła w rękach prezydenta, wybieranego co cztery lata przez kolegium elektorów. Władzę sądowniczą sprawować miał Sąd Najwyższy, rozpatrujący sprawy, których dotyczyły postanowienia konstytucji (innymi zajmowały się sądy federal­ne). Zgodnie z zasadą ścisłego rozdziału kompetencji prawo do powoływania i odwoływania ministrów, zwanych sekretarzami, przyznano prezydentowi. Rozwiązanie to odróżniało od począt­ku ustrój amerykański od europejskich demokracji parlamentar­nych, w których rządy zależą od parlamentów. O Stanach Zjed­noczonych mówi się więc, iż są republiką prezydencką.

W ciągu czterech lat konstytucję ratyfikowały kolejno wszyst­kie stany, zgłaszając przy tym 10 poprawek (Kartę Praw), za­pewniających prawa obywatelskie i autonomię władz stano­wych. Dla państwa, którego mieszkańców więcej dzieliło, niż łączyło, akt ten stał się najważniejszym symbolem suwerennoś­ci, jednoczącym obywateli w jeden naród. Pomimo wielkich zmian, jakie zaszły w Ameryce w ciągu następnych dwóch wieków, konstytucja pozostała fundamentem amerykańskiej demokracji.



Marsz na zachód

W chwili swego powstania Stany Zjednoczone obejmowały je­dynie pas ziemi na wschodnim wybrzeżu, zamieszkany przez ok. 2,5 min ludzi. Zdobycie niepodległości i zorganizowanie państwa zapoczątkowało wielką ekspansję demograficzną i te­rytorialną. Gwałtowny przyrost ludności spowodowany był głównie napływem imigrantów z Europy. Mit ojczyzny wolnoś­ci, oferującej szansę na dostatnie życie, przyciągał rzesze przybyszów ze Starego Świata, uciekających przed nędzą lub prześladowaniami. Liczba osadników przypływających rocznie do Ameryki wzrosła z 8 tyś. w 1820 r. do 370 tyś. w pół. XIX w. W efekcie populacja Stanów Zjednoczonych sięgnęła 23 min. Coraz ludniejsze państwo amerykańskie stopniowo poszerzało granice, wcielając kolejne tereny w głębi lądu. Francuski uczo­ny Alexis de Tocqueville, który przebywał w Ameryce w latach 1830-1831, napisał później:



Trudno opisać łapczywość, z jaką Amerykanin rzuca się na ten wielki dar fortuny. W pogoni za nim gotów stawić czoło indiań­skim strzałom i nieznanym chorobom, zamieszkać w niebezpiecz­nej ciszy lasów i wśród dzikich zwierząt. Namiętność silniejsza od ^litości życia każe mu iść na pustkowia. Rozpościera się przed nim bezkresny kontynent, on zaś, jakby w obawie, że zabraknie tam dla niego miejsca, spieszy, by nie przybyć za późno.

Część obszarów zajmowano, powołując się na prawo odkrywców. In­ne kupowano od Indian lub europejskich państw kolonialnych. Czasa­mi uciekano się do zbrojnej aneksji pod pretekstem ochrony amery­kańskich osadników. Znaczne tereny przeszły pod władzę Stanów Zjednoczonych po zwycięskiej wojnie z Meksykiem w latach 1845-1848. Opanowywaniu nowych ziem towarzyszyły wysiedlenia i masakry Indian. Rozpaczliwe próby obrony podejmowane przez in­diańskich wodzów okazywały się równie bezskuteczne, jak ich odwo­łania do Sądu Najwyższego. Zdziesiątkowani Indianie byli stopniowo spychani do wyznaczanych im rezerwatów.

Wielki marsz na zachód sprawił, że już w poi. XIX w. Stany Zjedno­czone objęły całość obszarów pomiędzy Kanadą a Meksykiem. W 1867 r. zdobycze te uzupełniła Alaska, kupiona od Rosjan. Tym samym państwo amerykańskie stało się największą potęgą na konty­nencie, aspirującą do roli regionalnego hegemona, Wyrazem tych am­bicji była doktryna Monroego, sformułowana już w 1823 r. Głosi­ła ona m.in., iż Stany Zjednoczone będą przeciwdziałać wszelkim próbom dalszej kolonizacji obydwu Ameryk przez mocarstwa euro­pejskie. Deklarowała też nieangażowanie się w sprawy Europy. Pro­gram ten stał się podstawą izolacjonizmu, który zdominował poli­tykę zagraniczną państwa amerykańskiego aż do czasów I wojny światowe.

Wraz z rozwojem terytorialnym Stanów Zjednoczonych coraz wyraź­niej rysowały się różnice między poszczególnymi częściami wielkiego państwa. Najbardziej widoczny stał się podział na uprzemysłowio­ną Północ i rolnicze Południe.

W stanach północnych ulokowali się przedsiębiorcy, kupcy i finansiści. Na Południu plantatorzy prowadzili styl życia charakterystyczny dla euro­pejskich właścicieli ziemskich. Północ opowiadała się za cłami chroniącymi rodzime towary przed importem. Południe było temu przeciwne, obawiając się, że rządy europejskie ograniczą w rewanżu import amerykańskiej bawełny. Politycy ze stanów północnych, skupieni w Partii Republikańskiej, akcentowali jedność państwa, symbolizowaną przez rząd centralny. Miesz­kańcy Południa popierali Partię Demokratyczną, broniącą ra­czej autonomii władz stanowych. Wszystkie te różnice sprawi­ły, że w pół. XIX w. Amerykanom zaczął grozić rozłam na dwa odrębne narody, wyznające inne systemy wartości i opowiada­jące się za odmienną organizacją społeczeństwa.

Kwestią najostrzej wyznaczającą podział na Północ i Południe stał się stosunek do niewolnictwa. W stanach południowych czarni niewolnicy stanowili podstawową siłę roboczą, sięgającą łącznie aż 45% mieszkańców. Niewolnictwo było powszechnie akceptowane przez białą społeczność Południa. Nawet duchow­ni i intelektualiści nie uważali go za sprzeczne z zasadami chrześcijaństwa lub prawami człowieka. Tymczasem na Półno­cy, gdzie rozwijała się gospodarka kapitalistyczna, nie odgrywa­ło ono nigdy znaczącej roli. Większość stanów północnych zlikwidowała je już pod koniec XVIII w. Wśród tamtejszych śro­dowisk liberalnych zdobywał popularność abolicjonizm, czyli ruch na rzecz zniesienia niewolnictwa. Obok pobudek humani­tarnych w grę wchodziły również względy polityczne, Politycy z Północy widzieli w niewolnictwie podstawę południowych porządków społecznych i gospodarczych. Starali się więc nie do­puścić do jego rozpowszechnienia w nowych stanach, organizo­wanych na ziemiach zachodnich. Doprowadziło to do długoletnich sporów, zażegnywanych kompromisowymi podziałami kraju na strefy dopuszczające i wykluczające niewolnictwo. W 1860 r. na prezydenta został wybrany republikanin, przeciwnik niewolnic­twa - Abraham Lincoln (1809-1865). W odpowiedzi stany południowe kolejno ogłosiły secesję. W 1861 r. utworzyły włas­ne państwo - Skonfederowane Stany Ameryki (nazywane w skrócie Konfederacją). Północ nie uznała tego aktu, uważając, że federacja amerykańska (zwana potocznie Unią) jest niepo­dzielna. W kwietniu 1861 r. w atmosferze narastającej wrogości doszło do pierwszych starć zbrojnych, które rozpoczęły krwawą wojnę secesyjną.

Przystępując do wojny, prezydent Lincoln liczył na szybkie zwycięstwo nad secesjonistami. Za Unią, w której pozostały 23 stany, przemawiała czterokrotna przewaga liczebna i dziesięciokrotnie większy potencjał gospodarczy. Konfederacja, składająca się z 11 stanów, przeciwstawiła tej sile głównie walecznych żołnierzy i znakomitych dowódców. Wbrew oczekiwaniom prezydenta wojna przerodziła się w czteroletnie pasmo kampanii. Wojska Południa, do­wodzone przez gen. Roberta E. Lee, zadawały ciężkie straty unionistom, ale nie były w stanie powstrzymać silniejszego przeciwnika. W stoczniach Północy wybudowano flotę wojenną, która odcięła Kon­federacji dostawy z zagranicy. Rozwinięty przemysł zapewnił też wojskom Unii lepszy transport i wyposażenie. Dowódcy armii pół­nocnych - gen. Ulysses S. Grant i gen. William T. Sherman - nie wa­hali się zastosować taktyki „spalonej ziemi", bezlitośnie pustosząc ziemie Południa. Od 1863 r. losy wojny zaczęły przechylać się na stronę Unii. Topniejące po kolejnych bitwach oddziały konfederatów odwlekały już tylko nieuchronną klęskę. W kwietniu 1865 r. w Appomattox w Wirginii nastąpiła ostateczna kapitulacja Południa.

Zwycięstwo Północy w wojnie secesyjnej zadecydowało o jedności państwa i narodu amerykańskiego. Zlikwidowało też podział Amery­kanów na wolnych i niewolników. Jeszcze w trakcie działań wojen­nych, we wrześniu 1862 r., Lincoln ogłosił Proklamację Emancy­pacji, znoszącą niewolnictwo w zbuntowanych stanach (weszła w życie l stycznia 1863 r.). Wielu byłych niewolników odwdzięczyło się, walcząc w szeregach Unii. Chociaż droga do pełnego równo­uprawnienia czarnych była jeszcze daleka, usunięto główną z bloku­jących ją barier. Osiągnięcia te miały jednak wysoką cenę. Na wojnie straciło życie 620 tyś. Amerykanów (o 50% więcej niż podczas II woj­ny światowej!), a dotkliwe spustoszenia i długi wpędziły państwo w głęboki kryzys. Zniszczeniu uległa również bogata kultura zie­miańskiego Południa. Najwyższą cenę za zwycięstwo zapłacił prezy­dent Lincoln, który pięć dni po zakończeniu wojny zginął z ręki za­machowca sympatyzującego z Konfederacją.



Leksykon

abolicjonizm (tac. abolitio - „zniesienie") - ruch na rzecz zniesienia niewolnictwa, działający w XVIII-XIX w. w Ameryce i koloniach państw. europejskich; ideologiczną podstawę abolicjonizmu stanowiły idee humanitarne, odwołujące się do koncepcji praw człowieka (por. rozdz. 37); działania abolicjo ni stów przyczyniły się do likwidacji niewolnictwa w koloniach angielskich (1834 r.) i francuskich (1848 r.) oraz w Amery­ce Południowej (do 1888 r.); w Stanach Zjednoczonych kampania abolicyjna zaostrzy­ła konflikt między stanami północnymi a południowymi, który doprowadził do wojny secesyjnej; po zniesieniu niewolnictwa w 1863 r. amerykańscy abolicjoniści kontynu­owali walkę o równouprawnienie czarnej ludności

Deklaracja Niepodległości - ogłoszony 4 VII 1776 r. w Filadelfii akt suweren­ności 13 kolonii angielskich w Ameryce; w uzasadnieniu Deklaracji powołano się na doktrynę umowy społecznej, upoważniającą do obalenia rządów nieprzestrzegających praw obywatelskich (por. rozdz. 37); rocznica uchwalenia Deklaracji obchodzo­na jest w Stanach Zjednoczonych jako święto narodowe - Dzień Niepodległości

doktryna Monroego - doktryna w polityce zagranicznej Stanów Zjednoczonych, autor­stwa sekretarza stanu Johna Quincy'ego Adamsa, przedstawiona w 1823 r. przez prezyden­ta Jamesa Monroego; głosiła, iż kontynent amerykański nie może podlegać dalszej koloniza­cji ani ekspansji politycznej ze strony Europy; w zamian zapowiadała, że Stany Zjednoczone nie będą ingerowały w sprawy państw europejskich i ich kolonii; doktryna Monroego stała się fundamentem amerykańskiej polityki izolacjonizmu

Franklin Benjamin (1706-1790) - amerykański uczony, polityk i wynalazca, jeden z Oj­ców Założycieli; czołowy przedstawiciel amerykańskiego oświecenia - zwolennik deizmu i utylitaryzmu, członek masonerii (por. rozdz. 37); przeciwnik niewolnictwa, w (775 r. zało­ży) pierwsze towarzystwo abolicjonistyczne; jako dyplomata reprezentował kolonistów w Anglii i Francji; w 1783 r. doprowadził do uznania niepodległości kolonii przez rząd bry­tyjski; brat udział w pracach nad Deklaracją Niepodległości oraz konstytucją Stanów Zjed­noczonych

izolacjonizm - kierunek ograniczający .cele polityki zagranicznej do ochrony interesów własnego państwa; polega na zachowaniu neutralności w konfliktach toczonych przez inne państwa, unikaniu zawierania stałych sojuszy oraz wchodzenia do organizacji międzynarodo­wych; aż do czasów l wojny światowej izolacjonizm stanowił dominujący kierunek w polity­ce amerykańskiej; przez długi czas politykę tę stosowała również Wielka Brytania

Jefferson Thomas (1743-1826) - amerykański mąż stanu, jeden z Ojców Założycieli, w latach 1801-1809 prezydent Stanów Zjednoczonych; główny autor Deklaracji Niepodleg­łości; czołowy działacz partii antyfederalistów, opowiadającej się za większą niezależnością władz stanowych od rządu centralnego; zwolennik demokratyzacji, przeciwnik niewolnic­twa (choć sam posiadał niewolników, których uwolnił w testamencie); przyjaciel Tadeusza Kościuszki

Lincoln Abraham (1809-1865) - amerykański mąż stanu, w latach 1861-1865 pre­zydent Stanów Zjednoczonych z ramienia Partii Republikańskiej; jego zwycięstwo w wyborach stało się bezpośrednią przyczyną secesji stanów południowych; opowiedział się za wojną w obronie jedności państwa; l I 1863 r. zniósł niewolnictwo; zapowiadał łagodną politykę wobec pokonanego Południa; zginął 14 IV 1865 r., zastrzelony przez zamachowca

Proklamacja Emancypacji (Proklamacja zniesienia niewolnictwa) - dokument zapowia­dający zniesienie niewolnictwa w zbuntowanych stanach południowych, ogłoszony przez prezydenta Lincolna 22 IX 1862 r., wprowadzony w życie l I 1863 r.; Proklamacja przyczy­niła się do zwiększenia zbiegostwa Murzynów do armii Unii; do ostatecznej likwidacji nie­wolnictwa doszło dopiero w 1865 r., na mocy ratyfikowanej wówczas przez stany XIII po­prawki do konstytucji

Waszyngton George (1732-1799) - amerykański mąż stanu, jeden z Ojców Założycieli, w latach 1789-1797 pierwszy prezydent Stanów Zjednoczonych; mianowany wodzem na­czelnym w wojnie o niepodległość, zorganizował stałą armię (Armię Kontynentalną), na któ­rej czele doprowadził do kapitulacji wojsk angielskich; jako prezydent opowiadał się za neu­tralnością państwa amerykańskiego i jego niezależnością ekonomiczną od Europy

wojna secesyjna - amerykańska wojna domowa, toczona w latach 1861-1865 między stanami północnymi, pozostającymi w federacji (Unii) Stanów Zjednoczonych, a stanami po­łudniowymi, które opuściły Unię i utworzyły własne państwo - Skonfederowane Stany Ameryki (Konfederację); wobec przewagi liczebnej i ekonomicznej Północy wojna zakoń­czyła się podbojem i pacyfikacją Południa; jej efektem było zachowanie jedności państwa i narodu amerykańskiego, a także zniesienie niewolnictwa; ze względu na rolę przemysłu, zastosowanie licznych nowych technologii, jak również wykorzystanie opinii publicznej woj­na secesyjna nazywana jest pierwszą nowoczesną wojną świata, ze względu na sposób pro­wadzenia - uważana za pierwszą wojnę totalną



©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość