Strona główna

Wstęp do rasy pigmejów ze spuchniętymi głowami, w białych kitlach?


Pobieranie 442.85 Kb.
Strona5/6
Data18.06.2016
Rozmiar442.85 Kb.
1   2   3   4   5   6

ZAMIAST PODSUMOWANIA

(GĘBA, KTÓRĄ MU PRZYPRAWIAM)
Człowiek o określonej płci, w planie omówionych w tej rozprawie dzieł Gombrowicza i w kontekście jego filozofii, jawić się może tylko jako podmiot, który zrezygnował z walki skazanej na przegraną. Nie postuluje on autentyczności płci. Nie wierzy tym bardziej w naturalność kobiecości i męskości we współczesnej kulturze.

Można by zasugerować, że Gombrowiczowskie podejście do płci znajduje swoje odzwierciedlenie w postawie człowieka retorycznego, o który pisze Stanley Fish. Możliwość stwarzania i jednoczesna moc podważania kategorii płci kulturowej jest dla twórcy filozofii Formy czytelnym znakiem jej niesubstancjalności216. Jak stwierdza autor Retoryki: skoro zostały zrobione, mogą być zrobione ponownie217.

Potrzebna jest świadomość istnienia Formy, zasad jej wytwarzania i funkcjonowania, a także odpowiedni dystans do stylów, które cytujemy, bo wtedy jest nadzieja, że w naszej egzystencji pojawi się element autentyczności. Niezbędny jest też drugi człowiek, który zechce być jednocześnie naszą publicznością i współautorem w przedstawieniu płci na deskach teatru życia społecznego.

Posłuchajmy, co mówi Alicja (głos Gombrowiczowskiej nieświadomości):


Ja z Tobą, ty ze mną! Patrz, już ją mam w ustach! A teraz ty! Teraz ty!

[B, 95]
Wola autentyczności zmusza i nas do pochwycenia „kości” w swe zęby.

Z taką świadomością autorka niniejszej rozprawy często o „szpiku Gombrowicza” marząc, wnosiła o prawo do nadmiernych dociekań, śmiałych sądów i przewrotnych wniosków. Chciała wydobyć ze swych ust, coś więcej niż tylko (słuszne, ale „cudze”) słowa interpretatorów i znawców pisarza. Pragnęła zaledwie odrobinę zaznaczyć siebie wśród coraz liczniejszego grona „gombrowiczologów”.


1 Utwory Witolda Gombrowicza cytuję za wydaniem dzieł pod redakcją Jana Błońskiego i Jerzego Jarzębskiego (Wydawnictwo Literackie, Kraków 1986-1992 ). Stosuję następujące skróty:

B [Bakakaj; Dzieła ton I]

F [Ferdydurke; Działa tom II]

P [Pornografia; Dział tom IV]

I [Iwona; Dzieła tom VI ]

DZ ’53 [Dziennik 1953-1956; Dzieła tom VII]

DZ ’57 [Dziennik 1957-1961; Dzieła tom VIII]

DZ ’61 [Dziennik 1961-1966; Dzieła tom IX]



Kurs filozofii w sześć godzin i kwadrans cytuje za wydaniem opracowanym przez Michała Pawła Markowskiego (Wydawnictwo Literackie, Kraków 2006) oznaczam skrótem K.

2 A. Burzyńska, M. P. Markowski, Teorie literatury XX wieku. Podręcznik, Kraków 2006, s. 482

3 Oczywiście jednej z wielu możliwych.

4 Ibidem, s. 478.

5 R. Rorty, Osobne światy czy osobne słowa? Konsekwencje pragmatyzmu dla badań literackich, w: Teorie literatury XX wieku. Antologia, red. A. Burzyńska, M. P. Markowski, Kraków 2007, s. 472.

6 Zob. Ibidem, s. 472.

7 Zob. A. Burzyńska, M. P. Markowski, op. cit., s. 483.

8 Zob. Ibidem, s. 484.

9 Por. R. Rorty, Osobne… , w: Teorie literatury XX wieku. Antologia, … , s. 460-486.

10 A. Burzyńska, M. P. Markowski, op. cit., s. 480

11 Termin ten stosuje za Gombrowiczem.

12 M. Legierski, Modernizm Witolda Gombrowicza, Warszawa 1999, s. 157.

13 J. P. Sartre, Egzystencjalizm jest humanizmem, przeł. J. Krajewski, Warszawa 1998, s. 27.

14 Por. W. Gombrowicz, Kurs filozofii w sześć godzin i kwadrans, Kraków 2006 [wykład szósty].

15 J. P., Sartre, op. cit, s. 52.

16 J. P. Sartre, op. cit., s. 27.

17 Gombrowicz wpisuje się tutaj we, wspomnianą przez Michała Pawła Markowskiego, narracyjną teorię tożsamości, która sprowadza się do żądania obecności drugiego, by poświadczył on moją tożsamość – to wymóg tożsamości uzależnionej od drugiego człowieka [ M. P., Markowski, Czarny nurt. Gombrowicz, świat, literatura, Kraków 2004, s. 222].

18 J. P. Sartre, op. cit., s. 81.

19 Różnicę między Sartre i Gombrowiczem podkreśla Michał Paweł Markowski zaznaczając, że dla tego pierwszego „piekło to inni”, natomiast dla drugiego jest dokładnie na odwrót: piekło to brak innego, piekło to czysta świadomość, albowiem jak to Gombrowicz powiada o Sartrze „zatrzaśnięcie za sobą drzwi świadomości” [D3 52] prowadzi do wyrzucenia poza świat, poza relacje, poza rzeczy, poza sens, wtedy zaś otwiera się czarna otchłań kosmosu, który jest objawieniem nieludzkości [M. P., Markowski, op. cit., s.111].

20 E. Showalter, Krytyka feministyczna na bezdrożach, „Teksty Drugie” 1993, nr 4-6.

21 E. Hyży, Kobieta, Ciało, Tożsamość. Teorie podmiotu w filozofii feministycznej końca XX wieku, Kraków 2003, s. 15.

22 Ibidem, s. 23.

23 Ibidem, s. 27.

24 Ibidem, s. 229.

25 Ibidem, s. 229.

26 Ibidem, s. 229.

27 Ibidem, s. 233.

28 To Freud mówił o strachu przed kastracją. Potem Lacan stwierdził przyjęcie kastracji. Czytamy o tym w artykule Joanny Bator: wg Lacana „kastracja” dotyczy porządku symbolicznego (Fallusa – M.B.) (…) W fazie fallicznej obiektem pożądania dla obu płci staje się penis. Stanowi on podstawę odróżnienia płci, najważniejsze doświadczenie różnicy. Poprzez kastrację rodzi się mężczyzna, który swej chwiejnej, fallicznej tożsamości dowodzi bez końca wobec zagrażającej kobiety – braku [ J. Bator, Fallus Lacana, czyli mężczyzna i pornografia, w: Od kobiety do mężczyzny i z powrotem. Rozważania o płci w kulturze, red. Jolanta Brach-Czaina, Białystok 1997, s. 128].

29 Zgodnie z teorią tej metafizyki kategoria substancji nie ma swojej opozycji (nie ma opozycji dla kategorii „człowiek”; „nieczłowiek” nie liczy się jako kategoria opozycyjna) wobec czego traktowanie mężczyzny jako substancjonalnej kategorii wyklucza istnienie kobiety jako kategorii [E. Hyży, op. cit., s. 233].

30 Terminu tego używa Grosz sugerując istnienie dwukierunkowej, przyczynowej relacji pomiędzy socjokulturowymi formami i materialnością. Jako inskrypcję rozumie konstytuującą moc kulturowych form wobec materii [E. Hyży, op. cit., s. 227].

31 Grosz stwierdza Ciała nie są inercyjne; funkcjonują interakcyjnie i twórczo […] wytwarzają to, co nowe, zadziwiające i nieprzewidywalne [Ibidem, s. 227].


32 E. Badinter, XY. Tożsamość mężczyzny, wstęp M. Janion, przeł. G. Przewłocki, Warszawa 1993, s. 9.

33 Jakże się pewnie oburzył Gombrowicz na te słowa. Mniemam, że Dziennikiem chciałby odpowiedzieć mniej więcej tak wytężam tu, przy biurku, całą miłość moją i całą – jak to powiedzieć? – moją doskonałość, ja, Adam, abyś mi się stała Ewą, ale coś mi włazi w paradę… do miliarda diabłów! do miliarda krów! miliarda bab… [DZ ’61, 33] Pozwolił siebie urabiać – zakasam więc rękawy!


34 Brak delikatności zarzucam wyrażeniu łatwość pomijania. Świadoma jednak jestem, że nie o lekceważenie kobiety chodzi, a o jej przeźroczystość płciową.

35 Rządzonej przez mężczyzn

36 W Dzienniku odnajdujemy: Trzeba mi było znaleźć dla siebie inną pozycję – poza mężczyzną i kobietą, która by wszakże nie miała nic wspólnego z „trzecią płcią” - pozycję pozaseksualną i czysto ludzką, z której mógłbym przystąpić do wentylowania owych dusznych i płcią skażonych okolic. Nie być przede wszystkim mężczyzną - być człowiekiem, który dopiero na drugim planie jest mężczyzną. Nie identyfikować się z męskością, nie chcieć tego [DZ ‘53, 230 podkreślenie M.B.].

37 E. Badinter, op.cit., s. 14.

38 Modele te omawia Elizabeth Badinter w rozdziale Gdy mężczyzna był mężczyzną, w którym czytamy, iż XVIII wieczny dymorfizm stał się epistemologicznym fundamentem nakazów społecznych. Natomiast model podobieństwa, a raczej komplementarności pojawił się w XIX wieku głosząc hasło – równość w różnorodności [Ibidem s. 26-29].

39 Ibidem, s. 28.

40 K. Millet, Teoria polityki płciowej, w: Nikt nie rodzi się kobietą, wybrała T. Hołówka, Warszawa 1982 r., s. 985.

41 O podobny pragmatyzm można posądzić Gombrowicza. Wyraźnie przecież pewnej niedzieli 1961 roku pyta: Kim jest ona? I jakże mogę wiedzieć, kim ja jestem, nie wiedząc kim jest ona. [DZ ’61, 79] Chce poznać kobiecość, tylko po to, by móc zdefiniować swą męskość. Wyrażam tu opinię przeciwstawną do sądu Markowskiego, który pisze „Kim jest ona?” - pyta Gombrowicz przyjechawszy na quintę do Alicji Giangrande, gdzie służąca Helena zachowuje się „jak linoskoczek, chwytający równowagę nad otchłanią <> i <>” (…) I parę dni później notuje z przerażeniem: „jakże mogę wiedzieć, kim ja jestem, nie wiedząc, kim jest ona?” (…) Podobnie ze wszystkim: z krową, która narzuca tożsamość ludzką (bo wyrzuca z natury, w odniesieniu do której człowiek się określa), z Genetem, który narusza tożsamość seksualną, z popielniczką wreszcie, która narusza niezawisłość postrzegającego podmiotu i która „narzuca […]się […] w taki sposób, że staje się przedmiotem podstawowym. Wszystko to, od służącej Heleny, przez krowy, chama z wózkiem, Geneta i popielniczki, wdziera się w świadomość, zawłaszczając jej niezawisłość i zaczyna ją formować „mętnie, tępo, z byle jakich incydentów” [M. P. Markowski, op. cit, s. 326].

Wg Markowskiego ONA destabilizuje ugruntowaną jaźń. Gombrowicz – narrator doświadcza naruszenia tożsamości przez Innego. Ja jednak upieram się przy twierdzeniu, że Inny to punkt odniesienia – umożliwiający zdefiniowanie siebie poprzez negację. Być może ma rację stwierdzając, że spotkanie z Innym bulwersuje egoistyczną i naiwną wsobność [M. Markowski, op. cit, s. 195], ale nie można zaprzeczyć, że jednocześnie daje jej grunt do konstruowania siebie. Maria Delaperriere zdaje się myśleć podobnie: „Kobieta – inny” służy za ekran świadomości podmiotu, odsyłając mu swoje zranione odbicie [M. Delaperriere, Pod znakiem antynomii. Studia i szkice o polskiej literaturze XX wieku, Kraków 2006, s. 205]. ONA to możliwość konstrukcji, a nie potencjalne zagrożenie dekonstrukcją tożsamości. Wreszcie - żeńskość to rodzaj protezy [ M. Delaperriere, op. cit., s. 205].



W jednym jednak z Markowskim się zgadzam - Inny to miejsce, w którym powraca pytanie o mnie samego [M. P. Markowski, op. cit, s. 295].

42 E. Badinter, op.cit., s. 69.

43 Swoistego „u-robienia” w mężczyznę lub kobietę. Dla przykładu przywołajmy hasła wychowawcze: chłopaki nie płaczą, a dziewczynki po drzewach nie chodzą.

44 E. Badinter, op.cit., s. 52.

45 Wyodrębniam te procesy za Elizabeth Badinter [Ibidem, s. 247].

46 Ibidem, s. 48.

47 Prawo do bycia dyletantem artykułuje Gombrowicz w czwarty piątek w Dzienniku z 1953 roku.

48 Ta postawa ujawnia się w stosunku, jaki ma Gombrowicz do języka. Wnosi on o nieskrępowane podejście do słowa. Propaguje postawę grzesznika: Każdemu może się zdarzyć omyłka w pisaniu, nawet gramatyczna, nawet ortograficzna (…) Natomiast pisarz, który w wysłowieniu nie chce być zanadto nieskazitelny, może pozwolić sobie na wiele potknięć i nikt go za to nie pociągnie do odpowiedzialności. A zatem pisarz musi dbać nie tylko o język, ale przede wszystkim o znalezienie odpowiedniego stosunku do języka [DZ ’53, 107].

49 A. Kuczyńska, Płeć w 3 wymiarach, w: Zrozumieć płeć. Studia interdyscyplinarne, red. A. Kuczyńka, Wrocław 2002, s. 14.

50 Gombrowicz bliski jest tutaj wizji społeczeństwa uniseksualnego, w którym płeć przestaje odgrywać znaczącą rolę w przyjmowanych przez jednostki rolach społecznych.

51E. Badinter , op.cit., s. 41.

52 J. Bator, op. cit., s. 129.

53 Por. E. Badinter, Fałszywe ścieżki, przeł M. Kozłowska, Warszawa 2005, s. 21.

54 Mechanizm wydaje się analogiczny do tego, który stwarza kobiecość. Zauważam jednak pewna różnicę – tutaj mężczyzna narzuca SOBIE, jest podmiotem sprawczym. W przypadku kobiecości również to ON jest inicjatorem, a dopiero potem zaczynają działać same kobiety. Gombrowicz wyrósł w patriarchalnym społeczeństwie, jak widać bezrefleksyjnie przyjmuje więc pewne funkcjonujące w nim poglądy.

55 E. Badinter, op. cit., s. 13.

56 E. Badinter, op. cit., s. 48.

57 Ibidem, s. 48.

58 Wytworzonym i ugruntowanym przez ciągłe nawoływania wychowawców – Bądź mężczyzną!

59 Po raz kolejny daje się tutaj Gombrowicz przyłapać na swoistej waloryzacji poprzez płeć. Znów aktywne (nadające status podmiotu) działanie umiejscawia on po stronie mężczyzny, a kobiecie pozostawia jedynie rolę „bycia pożądaną”. Można by przywołać w ramach riposty słowa Kate Millet: Cała kultura patriarchalna włącznie z dzisiejszymi środkami masowego przekazu, wywiera na ego kobiety wpływ jawnie destruktywny (…) Skłonność do reifikacji istoty płci żeńskiej, czyni ją często bardziej obiektem seksualnym, niż czującą osobą, tam zwłaszcza, gdzie ma status dobytku [K. Millet, op. cit., s. 97]. Gombrowicz hołduje więc podstawowej zasadzie funkcjonującej w kulturze Zachodu – mężczyzna patrzy na kobietę, kobieta widzi siebie oglądaną przez niego. Co więc pozostaje poza zamanifestowaniem niezgody z tym punktem widzenia? Przez przekorę przywołam słowa Henryka Elzenberga, który stwierdził, że wielkie to nieszczęście być kobietą, ale jeszcze większe – być mężczyzną widzianym oczyma kobiet [cyt. za: J. Bator, op. cit., s. 118].

60 Jakkolwiek paradoksalnie to zabrzmiało. W innym momencie Dziennika Gombrowicz stwierdza, że jeśli skazany jestem na fałsz, jedyna szczerość mi dostępna polega na wyznaniu, że szczerość jest mi niedostępna. [DZ ’57, 9].

61 Oto zasób leksemów posłużył Gombrowiczowi do opis mężczyzny: brutalność, siła, gwałt, przemoc, wyuzdanie, trywialność, niezdarność [ DZ ’56, 229].

62 Boi się? Czego? Swej antynomii – swej kobiecości, swej inkluzyjnej części! Freud w rozprawie o Niesamowitym stwierdza: często się zdarza, że neurotyczni mężczyźni oświadczają, iż kobiece narządy rodne wydaja im się niesamowite, a więc także budzące lęk, bo nie ma żadnych wątpliwości, co do tego, że należy ono [das Unheimliche – M.B.] do dziedziny tego, co przeraźliwe, wywołujące lęk i grozę [Z. Freud, Niesamowite, w: Pisma psychologiczne, przeł. R. Reszke, Warszawa 1997, pierwszy cytat s. 256, drugi s. 235]. Żeńskie genitalia stają się tutaj symbolem kobiecości o oczywistych konotacjach – macierzyństwo, bezpieczeństwo, wrażliwość, słabość. Mężczyzna wg Gombrowicza boi się wdzięku, piękności, słabości [DZ ’56, 220]. Boi się więc Niesamowitego w postaci kobiecości, którą próbuje zagłuszyć, bo nie potrafi jej zaakceptować, „oswoić”, czyli uczynić samowitym [Por. M. Markowski, op. cit., s. 125].

63 Stworzone one zostały przez dwóch amerykańskich uczonych Deborah S. David i Roberta Bannon w 1976 roku i do tej pory nie tracą nic ze swej aktualności [ cyt. za: E. Badinter, op. cit., s. 120].

64 Ibidem, op. cit., s. 106.

65 Czyli taki, który w 100 % realizuje tradycyjnie uformowany stereotyp męskości.

66 Ibidem, s. 122. Nie próbuję tutaj imputować Gombrowiczowi sądu, jakoby mężczyzna nie był człowiekiem. Nie to na myśli miała też sama Badinter – to nie jest rozgrywka na boisku szowinizmu. Chcę tutaj jedynie zwrócić uwagę na odmowę mężczyźnie prawa do słabości, która ma miejsce w naszej kulturze. Odmowę, która pada z ust samego mężczyzny!

67 Na tę kwestię ciekawie spojrzał Olaf Kuhl w rozdziale traktującym o ambiwalencji aksjologicznej u Gombrowicza:

Słowo „gwałt”, które oznacza w języku polskim zarówno „przemoc”, jak i „zmuszanie kogoś do stosunku płciowego”. W „Ferdydurke” gwałt w tym drugim sensie, a zatem zgwałcenia, jest centralnym motywem. Znajdujemy tu także ów gwałt niższego nad wyższym, który Gombrowicz będzie określał jako „najbardziej poetycki”: „czyż ten gwałt bolesny, dokonany na naszej osobie przez półciemną niższość, nie jest najpłodniejszym z gwałtów?” (Ferdy/81). Tutaj aktualizuje się dwuznaczność gwałtu jako „przemocy” i „zgwałcenia”. Przymiotnik „bolesny”, od czasów Wacława Berenta epitet słodkiej rozkoszy, a u Gombrowicza kojarzący się z mową pożądania wskazuje na to, iż mamy do czynienia z gwałtem poetyckim, podobnie jak w: „Zmiękczyć go [świat – O.K.] młodością…Zaprawić go młodością – aby dał się zgwałcić” (Dz2/111). Warto jeszcze wspomnieć o dość ryzykownym biograficznym domniemaniu Sandauera, dotyczącym realnego zgwałcenia młodego Gombrowicza przez „parobka”. Jak można się spodziewać, „gwałt” ten czy też „zgwałcenie” stają się natychmiast aksjologicznie negatywne, skoro tylko Gombrowicz zaczyna mówić o męskiej seksualności w kontekście heteroseksualnym [O. Kuhl, Gęba Erosa. Tajemnice stylu Witolda Gombrowicza, Kraków 2005, s. 255].

68 O freudowskiej korzeniach sądu, jakoby masochizm, a co za tym idzie, pragnienie gwałtu, były nierozerwalnie związane z kobiecością pisze Barbara Limanowska w Między nami masochistkami:

Wg psychoanalizy masochizm jest zdeterminowany psychologicznie i jest naturalną cechą kobiet. Masochizm może być:

- poszukiwaniem bólu w poszukiwaniu przyjemności,

- przekonaniem, że nagrodą za ból jest przyjemność,

- podświadomą próbą uwolnienia się przez ból od poczucia winy.

Z tej właśnie teorii Freuda szybko wysnuto wniosek, że kobiety pragną gwałtu [B. Limanowska, Między nami masochistkami. Nowa tożsamość, stare stereotypy, w: Głos mają kobiety, Teksty feministyczne, zebrała S. Walczewska, wstęp A. Titkow, Kraków 1992, s. 41].



 Brutalność surrealistyczna? Roszczę sobie prawo do takich metafor, trzymając na podorędziu na swoją obronę pomysł profesora Ziomka [J. Ziomek, Pornografia a obscenum, w: Powinowactwa literatury, Warszawa 1980, s. 302], jakoby sprawcą wszelkich obrazów pornograficznych był sam odbiorca. Starałam się unikać nieodpowiednich sugestii konkretyzacyjnych. Brak tutaj sprzyjających pornograficznemu odbiorowi konwencji stylistyczno-kompozycyjnych. Jednak za efekt indywidualnych konkretyzacji nie biorę odpowiedzialności.

69


70 O Formie jeszcze będę pisać, w tym miejscu oddaję głos samemu Gombrowiczowi:

Człowiek jest stwarzany przez ludzi (…) Człowiek jest stwarzany także przez pojedynczego człowieka, przez inną osobę. W przypadkowym zetknięciu. W każdej chwili. Mocą tego, że ja jestem zawsze , obliczony na cudze widzenie, mogący istnieć w sposób określony tylko dla kogoś i przez kogoś, egzystujący – jako forma – poprzez innego.

[DZ ’57, 8]



71 O. Kuhl, op. cit., s. 51.

72 Olaf Kuhl stwierdził, że: pojęcie formy u Gombrowicza posiada również całkiem konkretne, cielesne znaczenie; (…) forma jest u Gombrowicza metaforą własnego ciała [O. Kuhl, op. cit., s. 31].

73 W. Kuligowski, Antropologia współczesna. Wiele światów, jedno miejsce, Kraków 2007, s. 257.

74 Wyrazem tych ciągłych spotkań niewątpliwie jest Dziennik, co dowiedzione zostało w pierwszych rozdziałach tej rozprawy.

75 M. Eliade, Sacrum. Mit. Historia. Wybór esejów, przeł. A. Tatarkiewicz, Warszawa 1980, s. 201-248.

76 Ibidem, s. 232.

77 W. Kuligowski, op. cit., s. 281.

78 M. Legierski, op. cit., s. 109.

79 Ibidem, s. 100.

80 Stosuję taki zapis imienia postaci, traktując przymiotnik w nawiasie jako epitet stały.

81 Ibidem, s. 99.

82 Ibidem, s. 110.

83 M. Eliade, op.cit., s. 232.

84 Uśpienie potęguje dodatkowo trunek wciąż spożywany. Spójrzmy tylko:
Kolacja, do której podawał lokaj. Sen morzył. Wódka.

[P, 11]
Alkohol. Sznaps. Upijająca przygoda. Przygoda niczym kieliszek wzmocnionej – i jeszcze kieliszek – ale pijaństwo to było śliskie, co chwila groził upadek w brud, w zepsucie, w zmysłowe błoto. Jakżeż jednak nie pić? Przecież picie stało się naszą higieną, każdy oszałamiał się czym mógł, jak mógł – więc ja także – i tylko próbowałem uratować coś z mojej godności zachowując w pijaństwie minę badacza, który mimo wszystko śledzi – który upija się aby śledzić. Śledziłem tedy.

[P, 42]

Trącanie się kieliszkami zatarło zgrozę, Amelia, niezmiernie uprzejma, skupiła się na swoich obowiązkach pani domu: może ktoś jeszcze pozwoli mięsa, może wódki…



[P, 69]

To szczególe upodobanie kulinarne, w jakie zaopatrzył bohaterów Gombrowicz wzmacnia marazm życia.



85 M. Eliade, op.cit., s. 89.

86 W objaśnieniu Idei dramatu, poprzedzającej Ślub, Gombrowicz piszę, że tu ludzie łączą się w jakieś kształty (…) W tym kościele ziemski duch ludzki uwielbia ducha międzyludzkiego. [Ś, 91] Tak najkrócej definiuje on swoją koncepcję kościoła ziemskiego.

87 M. Eliade, op.cit., s. 90.

88 Świadomie stosuję tutaj wielką literę. Ma ona za zadanie uzmysłowić, do czego prowadzi proces, który ma miejsce na kartach Pornografii: ze zwykłego elementu codzienności uczyniony zostaje Absolut.
1   2   3   4   5   6


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość