Strona główna

Wymiana międzynarodowa niemiec 13 lipca, niedziela


Pobieranie 30.9 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar30.9 Kb.

WYMIANA MIĘDZYNARODOWA - NIEMIEC



13 lipca, niedziela

Wyruszyliśmy o godzinie 17 z ul. Ruskiej w Lublinie. W skład polskiej grupy wchodziły: Marlena Zakaszewska, Katarzyna Zgodzińska, Paulina Zarzycka z II G, Klaudia Gontarczyk, Paulina Dybała, Anna Jałocha, Aleksandra Chudek z III G i Angelika Dziedzic z III E. Tuż przed wyjazdem zjawiła się sorka Mazurek, chcąc się z nami pożegnać i życzyć powodzenia.


W Warszawie spotkałyśmy naszą opiekunkę, Agnieszkę Czubak. Tam o 23 wsiadłyśmy do autobusu jadącego do Berlina, mając nadzieję, że to będzie przyjemna podróż. Byłyśmy zadowolone,
ponieważ bus posiadał darmowe Wi-Fi, z którego mogłyśmy korzystać, by zabić nudę.

14 lipca, poniedziałek

Około godziny 7 rano ośmioosobowa grupa z Polski z panią Agnieszką Czubak przyjechała do Berlina. Z umówionego miejsca odebrał nas Philipp, lider grupy niemieckiej. Pojechaliśmy do centrum stolicy Niemiec, zjedliśmy śniadanie w hostelu znajdującym się tuż przy Aleksanderplatz. Chwila rozmowy, zapoznanie i wychodzimy na mały spacer, który ma na celu spotkanie z niemiecką grupą.


Mimo zmęczenia po długiej podróży z radością zapoznaliśmy się z Niemcami. Kilka gier integracyjnych
i atmosfera stawała się coraz bardziej swobodna. Wieczorem mogliśmy odpocząć w hotelu.





15 lipca, wtorek

Już następnego dnia wstaliśmy z energią na dzień pełen wrażeń. W hostelu zjedliśmy przepyszne śniadanie i po nim mogliśmy udać się do Bundestagu. Byliśmy świadkami niezapomnianego zdarzenia. Niemiecka drużyna piłki nożnej wracała z Mundialu, który wygrała. Na ulicach panował zamęt i hałas, lecz cieszyliśmy się, że możemy uczestniczyć w tym przedsięwzięciu.


Przed wejściem do środka niemieckiego parlamentu, na świeżym powietrzu zapoznaliśmy się
z irlandzką grupą, która przybyła po północy do Berlina. Zagraliśmy w kilka gier integracyjnych, np. „chicken” czy „toaster. Po krótkiej przerwie przeszliśmy kontrolę i za chwilę mogliśmy się znaleźć
w środku budynku. Dowiedzieliśmy się wiele o historii Bundestagu, podczas krótkiej lekcji. Następnie udaliśmy się na spotkanie z asystentami niemieckiego parlamentarzysty – Carsten Schneider. Naszym zadaniem było zapytać o kilka ważnych rzeczy. Niemiecka i irlandzka grupa spisała się świetnie, lecz to właśnie Polacy zadali pytania, które sprawiły niemały kłopot asystentom. Dostaliśmy małe upominki i już wyruszyliśmy na taras widokowy. Mogliśmy z niego podziwiać widok, który zapierał dech w piersiach. Później, zostaliśmy tam podzieleni na grupy. Zadaniem każdej grupy było wykonanie kilka zadań, np. ubranie się w narodowy strój niemiecki czy utworzenie Bramy Brandenburskiej z ludzi. Zobaczyliśmy między innymi najstarszy uniwersytet w Berlinie - Uniwersytet Humboldta. Tym sposobem wróciliśmy do naszego zakwaterowania gdzie zabraliśmy nasze walizki
i udaliśmy się autobusem do Hirschluch. Tam przywitał nas Klaus, właściciel ośrodka. Mimo, że jest Niemcem mogliśmy z nim porozmawiać po polsku. Potem zorganizowaliśmy powitalnego grilla. Po zjedzonej kolacji, koordynatorzy z Niemiec przygotowali dla nas zabawę, która trwała do końca wymiany – instytucję Sekretnego Przyjaciela. Każdy losował jedną karteczkę, na której było napisane imię naszego przyjaciela. Mieliśmy przygotowywać dla niego małe prezenty, pisać miłe wiadomości czy rozmawiać z nim, kiedy stoi sam. Szczęśliwe z całego dnia zasnęłyśmy w przytulnych pokojach, które dzieliłyśmy z dziewczynami z Niemiec.











16 lipca, środa

Dzień rozpoczęliśmy wspólnym śniadaniem. Potem braliśmy udział w różnych zajęciach


i grach, które miały za zadanie pomoc w przełamywaniu barier językowych jak i kulturowych pomiędzy grupami. Były to gry tj. podrzucanie baloników ze swoimi imionami i szukanie właściciela, gry w mniejszych grupach z odgadywaniem obrazków czy malowanie swoich podobizn (w efekcie karykatur) na kopertach które służyły nam potem jako miejsce na wysyłanie różnych miłych liścików jak i małych upominków (nie tylko dla swojego sekretnego przyjaciela). Z uśmiechem udaliśmy się
na obiad.
Po południu opiekunowie zorganizowali zabawy integracyjne z grupą irlandzką, podczas gdy grupa niemiecka przygotowywała się do prezentacji. Zjedliśmy kolację, później mieliśmy trochę czasu
na odpoczynek.
Wieczorem obejrzeliśmy prezentację, krótkie filmiki i wypowiedzi naszych kolegów z Niemiec, co dało nam okazję na poszerzenie swojej wiedzy na temat sytuacji historycznej naszych sąsiadów po
II wojnie światowej. Na zakończenie dnia odbyła się debata na temat historycznych, gospodarczych
i edukacyjnych zmian, które nastąpiły po zburzeniu Muru Berlińskiego .
Po całym dniu poszliśmy wziąć prysznic i udaliśmy się do swoich pokoi, gdzie spokojnie mogliśmy podzielić się swoimi odczuciami z dnia, odpocząć i wyspać się.





17 lipca, czwartek

Następnego dnia mieliśmy zajęcia dotyczące szeroko pojętej dyskryminacji. Dowiedzieliśmy się wiele na temat tego, jak różni się Europa jeśli chodzi o tolerancję. Zajęcia wywołały grupową dyskusję, dały również wiele do myślenia o tym jak powinniśmy traktować innych. Prowadzące ten warsztat zorganizowały również zabawy związane z tolerancją i wzajemnym zaufaniem.


Po południu, Klaus zorganizował dla nas różne zabawy, podczas których nieźle się bawiliśmy. Grupa polska i niemiecka dostała rozmówki polsko-niemieckie i niemiecko-polskie. Dziewczyny z polskiej grupy były zachwycone podarunkiem, ponieważ w gimnazjum uczyły się języka niemieckiego, a to była świetna okazja, by przypomnieć sobie trochę słownictwa i spróbować porozmawiać w obcym języku.
Przed kolacją postanowiliśmy wykorzystać słoneczną pogodę i pójść nad jezioro. Tam mogliśmy popływać, poopalać się, czy pograć w siatkówkę.
Wieczorem oglądaliśmy prezentację grupy z Irlandii dotyczącej problemów tego kraju
oraz dowiedzieliśmy się wiele na temat zmian. To był naprawdę ciekawy dzień, który wzbudził w nas wiele refleksji.





18 lipca, piątek

Ten dzień był szczególny. Tuż po godzinie 9 udaliśmy się na przystanek, skąd busem mieliśmy pojechać do Berlina. W czasie podróży chwila: drzemki, słuchania muzyki, czytania książki


a jednocześnie spędzania miło czasu z niemieckimi i irlandzkimi przyjaciółmi. Jesteśmy w centrum Berlina. Aleksanderplatz to tam, gdzie mieliśmy czas na zakupy. Największe centrum handlowe
w Europie pochłonęło naszą grupę całkowicie! Po około 2 godzinach spotkaliśmy się w umówionym miejscu by razem udać się do miejsca, w którym przebywali powojenni więźniowie. Wizyta
ta wzbudziła w nas ogromne emocje. Ta lekcja historii zostanie w nas na zawsze. Kolejnym naszym celem były pozostałości Muru Berlińskiego. Piękne rysunki, napisy, znaki a to wszystko po to by pamięć tamtych czasów nie umarła. Po zrobieniu kilku grupowych zdjęć i zjedzeniu lodów udaliśmy się na przepyszną kolację w restauracji. Pogoda nam sprzyjała, termometry wskazywały nawet 35 °C w cieniu. Spacer przez Berlin o zachodzie słońca były świetnym podsumowaniem dnia.






19 lipca, sobota

Uczestnicy wymiany podzielili się na małe grupy i udaliśmy się na wizyty domowe w Erkner, Woltersdorf i Schöneiche. Mieliśmy okazję poznać rodziny niemieckich uczestników, skosztować niemieckich potraw i zacieśnić więzi. Każdy z Polskiej grupy spędził czas z innymi osobami z wymiany, więc każdy robił coś innego. Niektórzy jedli tradycyjne niemieckie posiłki, zwiedzali domy czy kąpali się w basenie. To była świetna okazja, by poznać tradycje i obyczaje Niemców. Mogliśmy również zobaczyć jak wyglądają mieszkania naszych zagranicznych rówieśników. Potem spędziliśmy cały dzień na farmie w Schöneiche należącej do jednego z lidera, Philippa. Tam odbyły się gry zespołowe


i warsztaty. Mogliśmy skorzystać z różnych rozrywek, np. z jazdy konnej, czy z traktor surfingu.
Ta atrakcja była wyjątkowo ekscytująca. Nikt wcześniej nie miał okazji jedźcie na płachcie, którą ciągnął traktor. Następnie polska grupa udała się do Kościoła na Mszę Świętą.
Wszyscy na nas czekali, ponieważ nie mogli zacząć jeść kolacji bez polskiej grupy. Po wspólnym posiłku, wraz z niemieckimi rodzinami, dotarliśmy do Hirschluch.









20 lipca, niedziela

Ten upalny i słoneczny dzień spędzaliśmy aktywnie na zajęciach tanecznych. Nie była to typowa i standardowa lekcja tańca. Warsztaty pomogły nam zajrzeć w głąb siebie i bez użycia słów nauczyły nas jak wyrażać swoje emocje poprzez taniec. Był to czas nie tylko na wysiłek i aktywność fizyczną, ale także na relaks i zapomnienie o problemach. Kolejna część zajęć poświęcona była ekologii i związanych z nią problemom. Podjęte tematy uświadomiły nam jak duży wpływ na dostęp do różnych wygód ma środowisko naturalne, w którym żyjemy. W godzinach popołudniowych mile spędzaliśmy czas nad jeziorem korzystając z uroków plaży, ciepłej wody oraz możliwości zagrania


w siatkówkę lub badmintona. Wieczór był dla nas bardzo ważnym momentem tego dnia, ponieważ byłyśmy zobowiązane dokonać prezentacji o obyczajach i historii naszego kraju. Na początku ze względu na obchodzone w tym roku 25 lat wolności zaprezentowałyśmy polskie sukcesy, które wynikały z przemian po 1989 roku. Bardzo ważne było dla nas ukazanie aspektu, że dzięki reformom w Polsce zaczęła przemieniać się cała Europa. Kolejnym elementem naszej prezentacji było przedstawienie tradycji i kultury naszego kraju. Warto także wspomnieć, że uwagę publiczności przyciągnęły nasze dwie urocze dziewczyny przebrane w typowe krakowskie stroje. Dużą ciekawość
i sympatię wśród widowni wzbudził także nasz nowy nierealny kolega George Kowalsky. W dalszej kolejności przeprowadziliśmy quiz, który sprawdził znajomość Niemców i Irlandczyków o Polsce. Dla rozweselenia publiczności zaśpiewałyśmy piosenkę biesiadną „Hej Sokoły” oraz nauczyłyśmy słynnego w naszej szkole tańca Pana Marcina Świderka do utworu „Papa Americano”. Na koniec przygotowałyśmy poczęstunek składający się z polskich smakołyków jak m.in. ogórki kiszone, dżem, sękacz czy cukierki. Zmęczone zakończyłyśmy dzień z poczuciem zadowolenia i ciekawymi wspomnieniami.





21 lipca, poniedziałek

Poniedziałek zaczęliśmy jak zawsze od pysznego śniadania. Po nim odbyła się debata, jej temat brzmiał: „ Powinien być wprowadzony limit dotyczący imigracji‘’. By rozpocząć to przedsięwzięcie musieliśmy ustalić swoje role. Aleksandra


z polskiej grupy była przewodniczącą ceremonii, a Marlena sekretarką. W debacie brały udział dwie przeciwne drużyny. Jedna z nich musiała podać powody, dlaczego wprowadzenie limitu emigracji jest słuszne. Natomiast druga drużyna podała argumenty przeciw tej hipotezie. Po tym publiczność zadawała pytania, a na które musieli odpowiedzieć wyznaczeni uczestnicy. Następnie nadszedł czas na głosowanie. Zwycięską drużyną okazała się ta, która podawała argumenty za. Najlepszym mówcą był Jacob. Dzięki temu doświadczeniu mogliśmy zobaczyć jak zachowujemy się podczas publicznych wystąpień, czy trzęsą nam się ręce lub nogi albo czy zasycha nam w gardle i nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć.
Po tej poważnej debacie przyszedł czas na inną dyskusję. Zamieniliśmy się rolami. Temat nowej debaty brzmiał: „ Czy Georg powinien być bardziej przyjacielski?”. Ten temat był bardzo zabawny, dzięki temu bawiliśmy się się świetnie.
Przed obiadem jeden z polskich liderów, Andrzej zorganizował zajęcia na zewnątrz. Przygotował takie gry jak np. „ król i królowa”. Oczywiście nie mogło zbraknąć gier improwizacyjnych np. podkładanie głosu czy udawanie superbohaterów. Te zajęcia były jedne z najlepszych.
Wykorzystując wolny czas i piękną pogodę postanowiliśmy popływać w pobliskim jeziorze i pograć
w siatkówkę. Spędziliśmy tam miłe chwile.
Wieczorem odbyło się tzw. „Dutch Action” polegające na wykonywaniu śmiesznych zadań. Zostaliśmy podzieleni na grupy. By wygrać musieliśmy zdobyć jak najwięcej zabawkowych pieniędzy. Każdy musiał wykonać jakieś zdanie. Steve przygotował konkurencje np. jedzenie gofrów i herbatników
na czas lub malowanie ust szminką innej osobie z drużyny, podczas gdy masz zakryte oczy przepaską. W czasie zabaw mogliśmy licytować koperty, w których były różne rzeczy, jak np. skarpetki, żelki czy zabawkowe pieniądze. Wygrana drużyna otrzymał pięć paczek chipsów, którymi podzieliła się również z przegranymi.
Wkrótce udaliśmy się do łóżek, nie mogąc zapomnieć tego wspaniałego dnia.





22 lipca, wtorek

Ostatniego dnia naszej wymiany po śniadaniu mieliśmy zajęcia ewaluacyjne czyli oceniające naszego pobytu w Hirschluch. Mówiliśmy co nam się podobało oraz jakie nowe doświadczenia nabyliśmy dzięki tej wymianie. To zadanie, mimo że wydawało się łatwe, wcale takie nie było. Musieliśmy się zastanowić nad tym, co wymagało od uczestników skupienia.


Po obiedzie mieliśmy czas wolny na to żeby móc się powoli zacząć pakować. Wieczorem zamiast zwykłej kolacji mieliśmy grilla i mogliśmy ostatni raz zjeść z niemiecką kolacją z naszymi rówieśnikami. Kiedy wszyscy mieliśmy już pełne brzuchy, nadszedł ostatni moment naszej wymiany czyli finałowa noc zabawy, gdzie każda grupa miała zabawić publiczność grami lub sketchami. Jedna
z grup zdecydowała się na na zgadywanie imion osób z naszej wymiany, podczas gdy ktoś ją paradował, a druga postanowiła przygotować karteczki, które losowaliśmy. Naszym zadaniem było odgadnąć, co lub kogo rysuje osoba z naszej drużyna. Jednak ostatnia grupa przygotowała coś innego, małe show na temat historii Georga Kowalskiego. Georg to wymyślony przez jednego z polskich opiekunów przyjaciel, który postanowił dołączyć do naszej wymiany.
Wielką niespodzianką dla nas było nietypowe wręczanie nam prezentów od opiekunów za nasze szczególne osiągnięcia lub zachowania. Nagrody zdobyły osoby, np. najbardziej sympatyczne, pomocne czy inteligentne. Podarunki dostały te osoby, które robiły najwięcej zdjęć, czy jak najwięcej się uśmiechały lub nosiły bardzo często kapelusz. Nawet jedna dziewczyn z polskiej grupy została wyróżniona za jej piękne i kręcone włosy.
Następnie odbyła się również dyskoteka, a po niej mogliśmy obejrzeć świetnie przygotowaną prezentację przez Stevena, który umieścił w niej nasze wspólne zdjęcia. Wszyscy z dużym żalem udaliśmy się do ośrodka posprzątać nasze pokoje i ułożyliśmy się do snu.







23 lipca, środa

Choć było nam żal wyjeżdżać i chcieliśmy zostać w tej pięknej miejscowości, musieliśmy jechać. Wstałyśmy o 6, by się spakować. Niespodziankę zrobili nam pozostali uczestnicy, ponieważ specjalnie wstali tak wcześnie dla nas, by móc się pożegnać.


Mając łzy w oczach ruszyliśmy na przystanek autobusowy. Musieliśmy kilka razy przesiadać się,
co sprawiło nam problem ze znalezieniem odpowiedniego środka transportu, ponieważ nikt z nas nie znał języka niemieckiego. Po ośmiogodzinnej jeździe dotarłyśmy do Lublina. Tam pożegnałyśmy się
z naszymi opiekunami i pojechałyśmy do Lubartowa.
Ta wymiana międzynarodowa była najlepszym doświadczeniem w naszym życiu. Miałyśmy okazję sprawdzić nas poziom angielskiego, wykazać się kreatywnością i otwarciem na ludzi. Już za rok ma odbyć się tym razem w Polsce kontynuacja tego projektu. Będziemy mogli spotkać się ponownie
i spędzić razem miło czas, ucząc się przy tym wiele nowych rzeczy
Zapewne nie raz będziemy chciały wyjechać na takie zorganizowane spotkanie za granicą z naszymi rówieśnikami, by znów przeżyć wspaniałą przygodę.

Kronikę napisały:
Marlena Zakaszewska, Katarzyna Zgodzińska, Paulina Zarzycka z III G,
Klaudia Gontarczyk, Paulina Dybała, Anna Jałocha, Aleksandra Chudek z III G
i Angelika Dziedzic z III E


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość