Wystawa: „Jestem stąd. Polska wielu narodów” Teksty do paneli indywidualnych



Pobieranie 71.37 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar71.37 Kb.
Wystawa:

Jestem stąd. Polska wielu narodów”


Teksty do paneli indywidualnych:


PANEL BIAŁORUSKI:
Wybrane cytaty z wywiadu z Białorusinką:
Ilona: W domu rozmawiamy po białorusku.
Lubię sport. Przede wszystkim grałam w siatkówkę. Interesuje mnie kultura białoruska, którą kultywuję. Ciekawi mnie także kultura węgierska i współczesny design, ale nade wszystko kocham muzykę
Swoją tożsamość definiuję jednoznacznie jako białoruską. Nie było to dla mnie oczywiste od początku, ponieważ moi rodzice mieli trudności ze zdefiniowaniem swojej tożsamości (...). W domu nie padało pytanie, jakiej jesteśmy narodowości.
Białorusinów wyróżnia także wyznanie, ponieważ większość naszej społeczności chodzi do cerkwi. (…) Cerkiew prawosławna naturalnie wrosła w krajobraz Polski. Łatwiej powiedzieć, że jest się Polakiem wyznania prawosławnego, niż określić się jako Białorusin.
Jestem daleka od tego, by wymuszać na kimś deklarację swojej białoruskości. Tożsamość jest płynna i każdy ma prawo po latach stwierdzić, że czuje się bardziej Polakiem.
Białorusinów często traktuje się jako grupę niewykształconą, bardziej wiejską, rolniczą. Pokutuje obraz Białorusina „w słomianych łapciach”. (…) A przecież to nieprawda! Dzisiaj mamy mnóstwo wykształconych ludzi, którzy pracują w różnych dziedzinach i na różnych stanowiskach, więc ten obraz powinien być zupełnie inny.
Fakt, że moja rodzina mieszka na terenie Polski od wielu pokoleń, wpływa na to, iż czujemy się częścią jej kultury. Po prostu. Nasze obrządki, wyznanie, tradycje wzbogacają kulturę polską, ponieważ jesteśmy jednym z elementów społeczeństwa. Jednocześnie będąc obywatelami Polski, utożsamiamy się z pewnymi wymiarami polskości.
Chciałabym, żeby ludzie poznawali kulturę białoruską i akceptowali to, że w ramach państwa polskiego żyją różne mniejszości, również Białorusini. (…) Trzeba też podkreślać, że wszystkie mniejszości żyjące w jednym państwie stanowią część jego społeczeństwa.


PANEL CZESKI
Wybrane cytaty z wywiadu z Czeszką:
Wiera: Moja dusza jest czeska.
Lubię słuchać zespołu ABBA i Niemena. Doceniam całą plejadę polskich i czeskich filmów komediowych.
Jestem kobietą narodowości polskiej i czeskiej. Przede wszystkim jestem jednak Zelowianką, obywatelką miasteczka, w którym się urodziłam i mieszkam. W drugiej kolejności jestem chrześcijanką wyznania ewangelicko-reformowanego, co stanowi dla mnie ważny wyznacznik mojej tożsamości. Na trzecim miejscu jest fakt, że urodziłam się w Polsce i jestem Polką, ale o czeskim pochodzeniu.
W domu posługiwaliśmy się językiem czeskim. Uczyłam się go od mamy, taty, babci, obu dziadków. Wszyscy wokół mówili po czesku. Natomiast koleżanki i koledzy po polsku. Gdy poszłam do szkoły, byłam już dwujęzyczna. Wtedy też pojawiły się pytania: „Dlaczego ja mówię dwoma językami, a moi koledzy tylko po polsku?”. To wówczas dowiedziałam się, jakie jest moje pochodzenie.
Gdybym musiała się opowiedzieć, czy jestem Polką czy Czeszką – nie zrobiłabym tego. Na moją czeskość wpływa świadomość pochodzenia i historia. To, że wiemy, skąd i dlaczego przyszliśmy. Nie jest obojętne także nasze wyznanie. To wszystko ma wypływ na moją odrębność.
Nie wstydzę się swojego pochodzenia. Jestem z niego dumna, ale nie chwalę się nim ostentacyjnie. Gdy na studiach ktoś słyszał moje nazwisko i mówił, że pewnie jestem Czeszką, odpowiadałam, że jestem Czeszką z Zelowa. To wystarczało. Czasem jednak ludzie chcieli wiedzieć więcej, więc opowiadałam. Wiem jednak, że niektóre osoby wolały nie wspominać o swoim pochodzeniu.
Na polski grunt chciałabym przenieść naszą wiarygodność, chrześcijańskie spojrzenie na świat i czeskie poczucie humoru. My czerpiemy siłę z tego, że gdy jedni płaczą, trzeba być pogodnym i iść do przodu.
Nie wiem, jak jest postrzegany Czech z pogranicza, ale u nas często słyszymy, że „Ach, to ci husyci, to ci pracowici” lub że gdy ktoś z nas coś powie, to na pewno słowa dotrzyma.


PANEL KARAIMSKI:
Wybrane cytaty z wywiadu z Karaimką
Mariola: Wyznaję religię karaimską.
Interesuję się komputerami i wszystkim, co związane jest z Karaimami. Słucham różnej muzyki.
Moja tożsamość narodowa jest jednoznaczna – jestem Karaimką. Mieszkam w Polsce, chociaż mam pełną świadomość swego pochodzenia i korzeni, które są z Krymu. Wychowywałam się w religijnym domu karaimskim. Z pełną obrzędowością i obyczajem. To mnie niewątpliwie ukształtowało, nie byłam nigdy nikim innym.
Karaimski znam słabo. Nauczyłam go się w domu, ale nie był on językiem, który przekazywano w sposób naturalny dzieciom urodzonym po II wojnie światowej w Polsce. Wtedy nie należało się zbytnio odróżniać od reszty społeczeństwa.
Nie można po prostu stać się Karaimem. W tradycyjnym rozumieniu, by nim być, trzeba urodzić się z karaimskich rodziców. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by dziecko z mieszanej rodziny – jeśli chce – kultywowało tradycję karaimską.
Z litewskimi Karaimami mamy bardzo bliskie kontakty. Każdy z nas ma tam rodzinę. To wszystko wzmacnia poczucie tożsamości i świadomości swoich własnych korzeni. Moje wyjazdy na Litwę w czasie, gdy dorastałam, wywarły na mnie ogromny wpływ.
Przez stulecia panowała opinia o przysłowiowej wręcz uczciwości i solidności Karaimów. Inną cechą przypisywaną tej nacji jest wzajemna solidarność. Nie wynika ona jedynie z faktu, że członków Związku Karaimów Polskich łączą wielorakie więzy rodzinne.
W religii karaimskiej ma kapłaństwa. Duchowny, czyli hazzan, jest osobą prowadzącą modlitwę, ale nie podejmuje autorytatywnych decyzji. Najważniejszym świętem karaimskim jest Piesach zwany też Chydży Tymbyłłarnyn. Karaimskie święta religijne wynikają wyłącznie z zapisów Tory. Kuchnia karaimska jest mocno związana z kalendarzem religijnym. Jeżeli chcemy się pomodlić w kienesie, to jedziemy do Trok albo Wilna na Litwę. Święta obchodzę w domowym gronie.
PANEL KASZUBSKI:
Wybrane cytaty z wywiadu z Kaszubem
Brunon: Polska jest dla mnie matką, a Kaszuby ojcem.
Lubię jezioro, las. Aktualnie słucham zespołu Feel, a z muzyki klasycznej cenię głównie Mozarta.
Mam podwójną tożsamość, a nawet potrójną, jeśli włączyć identyfikację europejską, ale ta podstawowa jest polsko-kaszubska. Polakiem czuję się w kategoriach ściśle narodowych, a Kaszubą w kategoriach etnicznych. Byłoby mi trudno powiedzieć, która z nich zajmuje większą część mojej świadomości i mojego serca.
Długo nie wiedziałem, że jestem Kaszubą, ponieważ żyłem wyłącznie w kaszubskim otoczeniu. Zdałem sobie z tego sprawę dopiero później, na skutek pobytu w moim domu ludzi z zewnątrz, spoza rodziny. Obserwowałem wówczas, jak rodzice próbują inaczej się zachowywać i mówić. To mi uświadomiło, że jesteśmy inni.
Na moje poczucie odrębności najmocniej wpływa język. Najbliższe jest to, co było w rodzinie – elementy kaszubskie, polskie i niemieckie, ponieważ Kaszubi znajdowali się pomiędzy dwoma światami: polskim i niemieckim.
W szkole podstawowej i średniej kaszubskość była dla mnie jak worek z kamieniami, który musiałem nieść na plecach. Dzisiaj mogę powiedzieć, że jestem dumny z bycia Kaszubą. Myślę, że zdecydowana większość z nas nie ma już kompleksów. Moim zdaniem, Kaszubi doskonale wykorzystali warunki wolnościowe po 1989 roku. Bardzo dynamicznie włączyli się w proces przemian w Polsce.
Kultura kaszubska wzbogaca kulturę polską. Jest ważną częścią wielowątkowej kultury ogólnopolskiej. Wykorzystuje się muzykę kaszubską, łącząc ją na przykład z jazzem – wystarczy wspomnieć Jarka Śmietanę. Mamy też dużo aktorek, z których najbardziej znana jest Danuta Stenka. Kaszubami są także Joanna Kurowska i Maciej Miecznikowski.
PENEL ŁEMKOWSKI:
Wybrane cytaty z wywiadu z Łemkiną
Olena: Moja tożsamość jest łemkowska.
Moje zainteresowania wiążą się z literaturą, sztuką i poezją. Lubię słuchać Marka Grechuty. Najbardziej smakują mi pierogi.
Czuję w pewnym sensie odrębność od otoczenia. Wpływa na to moje rozumienie łemkowskości, które sięga głęboko w przeszłość. Mam dosyć sprecyzowane pojęcie przodków, czuję pewne poczucie ciągłości. Mogę powiedzieć spontanicznie: „My w XVII wieku…”, dlatego że wiem, jak nasze „dzisiaj” było kształtowane przez historię i z czym Łemkowie musieli się borykać, by uniknąć asymilacji.
Chętnie opowiadam o swoim pochodzeniu. Niektórym mogłoby się wydawać, że je demonstruję, ale tak nie jest. Niestety, tak mało się wie, że ta społeczność żyje i robi wiele ciekawych rzeczy.
W tradycji Łemków dużo jest magicznych zwyczajów. Święta religijne nakładały się na święta pogańskie. Folklor przenikał także z innych grup. Ludzie kontynuują te zwyczaje. Co to znaczy być Łemkiem dzisiaj? To rozumienie i szanowanie tradycji.
We wszystkich stereotypach, w prasie czy w książkach, o Łemkach mówi się, że dzielą się na takich, którzy twierdzą, że są odrębnym narodem i takich, którzy uważają się za Ukraińców. Prostuję – Łemkowie mają swoją tożsamość. Część osób pochodzenia łemkowskiego przyjęła tożsamość ukraińską. Dla mnie ten, kto to zrobił, jest Ukraińcem. Natomiast w naszych dążeniach emancypacyjnych ważny jest dla nas język łemkowski, nie gwara, tylko właśnie język.
Z kultury Łemków na grunt polski chciałabym przenieść przywiązanie do przestrzeni i pewnych wartości. Mówiąc przestrzeń, mam na myśli góry, które są tak bardzo sakralizowane przez naszą mniejszość.
Funkcjonuje stereotyp pastuszka, takiego chłopka. Dlatego Łemkowie postrzegani są często jako społeczność wyłącznie chłopska i ludowa. Łemkowie, owszem, byli niepiśmienni, ale bardzo wcześnie dopracowaliśmy się własnej inteligencji. Gdyby nie ona, to na pewno nie powstałby etos łemkowski.

PANEL LITEWSKI:
Wybrane cytaty z wywiadu z Litwinem.
Robert: Wyróżnia mnie narodowość litewska.
Interesuję się koszykówką, bo jest to narodowy sport litewski. Poza tym lubię teatr i twórczość artystyczną.
Urodziłem się w Sejnach. Jest to pogranicze polsko-litewskie. W XV w. z północnego wschodu napływała na te tereny ludność litewska, z południowego zachodu zaś kolonizowali je Polacy. Wszyscy członkowie mojej rodziny pochodzą z tego regionu i są Litwinami.
O swoim litewskim pochodzeniu mówię otwarcie, szczególnie teraz, kiedy jestem dyrektorem Centrum Kultury Ludowej w Puńsku i oprowadzam wycieczki po Parku Etnograficznym, naszym małym skansenie. Często odwołując się do swojej osoby, opowiadam o Litwinach mieszkających w Polsce.
Polska jest dla mnie krajem, którego jestem obywatelem, w którym mieszkam, którego prawo szanuję i respektuję.
Interesuję się koszykówką, bo jest to narodowy sport litewski. Poza tym lubię teatr i twórczość artystyczną. Słucham różnego rodzaju muzyki. Lubię jedzenie litewskie, z wyjątkiem zupy pomidorowej.
Zawsze rozmawiałem w języku litewskim – zarówno z rodzicami, jak i dziadkami. To mój język ojczysty. Mówię także po polsku, angielsku i rosyjsku.
Kultura polska zawdzięcza mniejszości litewskiej Czesława Miłosza, Adama Mickiewicza czy Mikalojusa Konstantinasa Čiurlionisa, kompozytora mieszkającego przez jakiś czas w Warszawie. W przeszłości to jednak kultura polska wpływała na litewską, która w XVI i XVII w. była uznawana za drugorzędną. Szlachta litewska starała się mówić po polsku. Kulturę litewską uważano za kulturę wsi. Dopiero w XIX w. odrodziła się i niejako wypłynęła tzw. litewska kultura wyższa. Miała duże problemy z osiągnięciem statusu, jaki ma obecnie – równorzędnego kulturze polskiej.
Litwini są bardzo spokojni, Polacy natomiast żywiołowi. Dlatego Litwinom przydałoby się więcej bojowości, Polakom zaś dyplomacji.


PANEL NIEMIECKI:
Wybrane cytaty z wywiadu z Niemką:

Joanna: Jestem Niemką. Pochodzę z Polski.


Studiuję kulturoznawstwo i grafikę. Z filmów podoba mi się Władca pierścieni. Lubię pierogi i naleśniki.
Z dziadkami rozmawiałam po niemiecku i po śląsku, z rodzicami po śląsku i po polsku. Chciałabym, aby moje dziecko dorastało, słysząc języki: niemiecki, polski, a także angielski.
Po pierwsze – jestem Niemką, po drugie – Ślązaczką, po trzecie – Polką, a po czwarte – Europejką. Ktoś zapytał mnie kiedyś, czy ta kolejność ma znaczenie? Otóż tak, ma – od najważniejszego do najmniej ważnego. Tak zostałam ukształtowana. Tak wychowali mnie rodzice i dziadkowie.
Tożsamość jest pojęciem trudnym. Dla mnie zawiera tak naprawdę wszystko, niczym go nie ograniczam. Jest tym, z czym się utożsamiam: kulturą, tym, co robię na co dzień, jakim językiem się posługuję – nie tylko polskim czy niemieckim, ale też dialektem śląskim. To mnie kształtuje.
Mniejszość niemiecka wniosła do kultury polskiej część swojej kultury i tradycji. Dużo znanych, szczególnie na Śląsku, nazwisk. W języku polskim możemy znaleźć wiele niemieckich słów. Zostały budynki. Nawet sposób myślenia, szczególnie na terenie Śląska. Do tradycji polskiej wnieśliśmy choinki i wieńce adwentowe.
II wojna światowa to coś, co na nas ciąży i będzie jeszcze ciążyć przez lata. Często powtarzam, że my nie jesteśmy ludźmi, którzy kiedyś tutaj byli. To było, minęło, ale duża część Polaków wciąż myśli, że Niemcy są źli.
Podczas polskich świąt narodowych wywieszamy nie tylko flagę polską, ale też niemiecką. Ta flaga już niejednokrotnie gdzieś znikała, była niszczona, pojawiały się na niej swastyki.
PANEL ORMIAŃSKI:
Wybrane cytaty z wywiadu z Ormianinem:
Adam: Czuję się Ormianinem i Polakiem.
Moje hobby to książki, fotografia, muzyka, kultura - ogólnie mówiąc. Z filmów lubię Lot nad kukułczym gniazdem, a z książek Paragraf 22.
Moje poczucie tożsamości kształtowało się od najmłodszych lat. (…) Babcia często mówiła mi: „Pamiętaj, pamiętaj, ty jesteś Ormianinem. Twoje korzenie wywodzą się z Armenii”.
Jeśli kogoś to interesuje, wówczas owszem, opowiadam o swoim pochodzeniu. Zawsze podkreślałem, że jestem Ormianinem. Chodzę na msze odprawiane w obrządku ormiańskim. Co drugi rok jeżdżę do Armenii. Myślałem o tym, żeby na stare lata pojechać tam na dłużej.
Święta Bożego Narodzenia Ormianie w Polsce obchodzą dwa razy. Raz jako Polacy, w grudniu, a następnie ormiańskie Boże Narodzenie w obrządku wschodnim – święto Trzech Króli, które nazywają ormiańskim Bożym Narodzeniem.
Pamiętam o swoich korzeniach, ale trudno jest zachować ormiańską tradycję w Polsce. (…) Wśród Ormian występuje bardzo silne zjawisko asymilacji.
Przed II wojną światową Ormianie zamieszkiwali Kresy. Po wojnie zostali stamtąd wysiedleni i rozproszeni po całym kraju. (…) O Ormianach mawiano, że są bardziej polscy niż Polacy. Nazywano ich kabzanami (bogaczami).
Ormianie otrzymali prawa od królów polskich. Mocno przysłużyli się Rzeczypospolitej. Wielu z nas to naukowcy. Krakowski Ogród Botaniczny założony został przez polskich Ormian. Słowacki, Łukasiewicz, Penderecki, Dymna, Cybulski – to także wybitni ludzie o ormiańskim pochodzeniu. (…) Są jeszcze profesorowie: Teodor Axentowicz – malarz, rysownik i grafik, a także znany chirurg Janusz Bohosiewicz.

PANEL ROMSKI:
Wybrane cytaty z wywiadu z Romką
Elżbieta: Jestem kobietą pochodzenia romskiego.
Lubię czytać książki, oglądać filmy i spotykać się ze znajomymi. Interesuje mnie kino Pedro Almodóvara.
Jestem katoliczką. Romowie w Polsce w większości są katolikami. Jest też dużo zielonoświątkowców. Mam wielu znajomych na Bałkanach, którzy są muzułmanami albo ateistami. To zróżnicowanie wynika stąd, że Romowie podróżując z kraju do kraju, zazwyczaj przyjmowali religię tam panującą.
Mama nie nosiła długich spódnic, ale tata nie pozwolił jej obciąć włosów. Ja obcięłam pierwszy raz na studiach. Tata zawsze był głową rodziny, zaś mama... szyją.
Romowie wywarli duży wpływ na kulturę popularną i muzykę. Patelnie są cygańskie! Niewielu ludzi o tym wie, ale flamenco to zasługa Romów. Mamy też odwrotne zjawisko – na przykład w języku romskim jest dużo polskich słów. (…)
Niestety, funkcjonuje sporo negatywnych stereotypów: że Romowie to złodzieje, są brudni, nie pracują... Ale są i pozytywne: że Rom to romantyk i jak kocha, to na zabój. Najczęstszym problemem Romów jest dyskryminacja, ale nie taka wprost. Między innymi na rynku pracy.
Wielu z nas nie używa określenia „Romowie”, bo nie znają okoliczności wprowadzenia tego słowa. Owszem, znają znaczenie – w języku romskim „Rom” to człowiek, „Roma” to ludzie. Liderzy romscy w latach 90. wprowadzili ten termin, aby Romów zjednoczyć i wyeliminować negatywnie kojarzące się słowo Cygan.
Ogromny wpływ na Romów miał Holokaust, który zwłaszcza teraz zaczyna być elementem budowania tożsamości. Zginęła ponad połowa populacji romskiej – i ma to dzisiaj znaczenie. To, że jest to okres traumatyczny, bardzo jednoczy Romów. Ucisza wszelkie kłótnie.

PANEL ROSYJSKI:
Wybór cytatów z wywiadu z Rosjaninem:
Andrzej: Jestem polskim Rosjaninem.
Moje ulubione zespoły to Maanam i Voo Voo. Lubię muzykę lat 80. i 90., ale przede wszystkim poezję śpiewaną.
Czuję się tutaj – w Białymstoku, na Podlasiu, w Polsce – u siebie. Polska jest dla mnie ojczyzną, krajem, w którym się urodziłem, w którym mieszkam. Rosja jest dla mnie ojczyzną historyczną oraz miejscem bliskim sentymentalnie i uczuciowo.
Kiedy mówi się komuś, że nie jest się Polakiem w sensie narodowym, zaraz pojawia się pytanie: A skąd i kiedy przyjechałeś? Jeśli nie ty, to znaczy, że twoi rodzice. Jeżeli się tłumaczy, że rodzice także nie, to wtedy pojawia się wielkie zdziwienie.
Wielokrotnie spotkałem się w Rosji ze stwierdzeniem, że skoro nawet moi rodzice nie wyjechali ze Związku Radzieckiego, to znaczy, że ja jestem Polakiem. Brak zrozumienia, że można się urodzić w innym państwie, mieszkać w nim od kilku pokoleń i być jego obywatelem, lecz zupełnie innej narodowości. Właśnie to tak dziwi.
W naszym regionie jest duża grupa młodzieży i osób starszych, z wielopokoleniowych rodzin, które tak do końca nie potrafią określić, kim są – Białorusinami, Ukraińcami, Rosjanami czy prawosławnymi Polakami.
W wypadku mniejszości rosyjskiej funkcjonuje stereotyp, iż prawosławie zostało do Polski przyniesione na bagnetach rosyjskich w XIX w. Jest to, oczywiście, kompletną bzdurą. Nie można prawosławia w Polsce identyfikować wyłącznie z mniejszością rosyjską, ukraińską czy białoruską. To religia łącząca cztery czy pięć narodowości żyjących tu od pokoleń, co jest swoistym ewenementem.
Święty Mikołaj w tradycji polskiej przynosi prezenty. W tradycji prawosławnej i u staroobrzędowców taką rolę odgrywa Dziadek Mróz, który wcale nie jest wymysłem sowieckim, tylko starą tradycją. Święty Mikołaj jest jednym z najważniejszych rosyjskich świętych, a nie dobrym dziadkiem, który ma roznosić prezenty.

PANEL ŚLĄSKI:
Wybrane cytaty z wywiadu ze Ślązakiem:

Aleksander: Jestem narodowości śląskiej


Mam różnorodne zainteresowania, głównie sportowe - biegi długodystansowe, turystyka. Interesują mnie także fotografia, antropologia i kulturoznawstwo.
Pochodzę z rodziny czysto śląskiej. Ze strony mojej mamy była ona zdecydowanie niemiecka. Kultura niemiecka była dla nich czymś naturalnym, jednak jej członkowie identyfikowali się przede wszystkim ze Ślązakami.
Myślę o sobie przede wszystkim jako o Ślązaku, deklaruję to przy każdej okazji. Dopiero w dalszej kolejności czuję się Polakiem.
Częścią śląskiej tożsamości jest świadomość, że na tę kulturę wpływali różni ludzie: Żydzi, Niemcy, Szkoci i Polacy. Traktujemy to jako pewną wartość i dla mnie śląskość jest wypadkową tych wpływów. Dzisiaj Śląsk dla Polski może być dobrym przykładem otwartości na to, co inne. U nas widać na każdym kroku tę różnorodność motywów i wątków kulturalnych, które stapiają się w coś, co rozumiemy właśnie przez śląskość.
Obecnie odradza się refleksja oraz duma, że jest się stąd. Już nie jest sprawą wstydliwą mówić po śląsku ani deklarować się jako Ślązak. Coraz więcej ludzi na własną rękę zaczyna odkrywać śląskość.
To ważne, by decydenci uznali wreszcie, że język śląski i śląska kultura są wartością, która Polsce nie zaszkodzi, a wręcz może ją wzbogacić.
Śląsk jest w Polsce postrzegany przez pryzmat przemysłu i zapomina się, że prawie dwie trzecie jego powierzchni to obszary zielone: lasy i tereny rolnicze. Przemysł zajmuje mniej niż dziesięć procent.
Tylko człowiek, który zna złożoność i koleje losów miejsca, w którym mieszka, jest w stanie naprawdę się z tą ziemią związać i poczuć się za nią odpowiedzialnym. Owa odpowiedzialność jest fundamentem postawy obywatelskiej.
PANEL SŁOWACKI:
Wybrane cytaty z wywiadu ze Słowaczką:
Agata: Czuję się Słowaczką.
Lubię czytać książki, pływać, spacerować i wyszywać. Ulubiony polski zespół muzyczny to Perfect, a słowacki - Elán. Jeżeli chodzi o film, to kiedyś bardzo podobała mi się „Ania z Zielonego Wzgórza”.
Lubię czytać książki, pływać, spacerować i wyszywać… Mój ulubiony polski zespół muzyczny to Perfect, a słowacki - Elán. Jeżeli chodzi o filmy, to kiedyś bardzo podobała mi się „Ania z Zielonego Wzgórza” (…). Lubię jeść „bryndzové halušky”. To takie kluski ziemniaczane z serem, które można oprószyć skwarkami ze słoniny.
Mieszkam w Polsce przez całe życie, tutaj się urodziłam, ale czuję się Słowaczką. Czy chętnie mówię o swoim pochodzeniu? To zależy od tego, gdzie się znajduję, ale raczej nie mam z tym problemu. (…) Mniejszość słowacka jest ludnością autochtoniczną, żyjącą w Polsce od wielu lat. To nie ludzie zmieniali swoje miejsce zamieszkania – zmieniały się granice.
Uważam, że tożsamość jest czymś, co określa nas w przestrzeni, w byciu. Dla mnie to kultura, tradycja i rodzina, z której pochodzę. Tożsamość wynosi się właśnie z rodzinnego domu, przechodzi z pokolenia na pokolenie.
Różnorodność i wielokulturowość wzbogaca każdego, zarówno przyjeżdżającego z daleka, jak i ludzi żyjących obok nas.
Myślę, że słowacka tradycja i kultura są przez nas dosyć mocno kultywowane. Najważniejszym zadaniem na przyszłość jest zadbanie o to, aby one przetrwały, by młoda generacja była zainteresowana dziedzictwem swoich ojców i dziadów, żeby znajomość języka słowackiego wciąż się utrzymywała.
W polską rzeczywistość chciałabym przenieść uprzejmość słowackich kierowców. Nie prowadzę zbyt często samochodu, ale widzę, że na Słowacji kultura jazdy jest zupełnie inna niż tutaj.
PANEL TATARSKI :
Wybrane cytaty z wywiadu z Tatarem
Dariusz: Jestem muzułmaninem.
Interesuję się muzyką i sportem. Moim ulubionym zespołem muzycznym jest The Eagles, zwłaszcza utwór Hotel California. Poza tym lubię filmy historyczne i science fiction.
Jestem Polakiem tatarskiego pochodzenia, więc gdy słyszę Mazurka Dąbrowskiego dostaję gęsiej skórki. Przywiązuję ogromną wagę do polskich świąt narodowych. Nas, Tatarów, utrzymała religia, zwyczaje tatarskie, miłość do ojczyzny – nowej ojczyzny.
Na moje poczucie odrębności narodowej wpływa między innymi mój wygląd zewnętrzny. Przede wszystkim jednak religia, tradycje tatarskie, rodzina i sentyment – jak się mówi wśród Tatarów – do konia, do jeźdźca i do łuku.
O swoim tatarskim pochodzeniu opowiadam bardzo chętnie, bo nie mam się czego wstydzić. Niestety, obserwując młodzież (tatarską i nie tylko), od jakiegoś czasu widzę mieszane lub negatywne reakcje na szeroko rozumianą odmienność. Jest to oznaka braku tolerancji – problemu naszych czasów.
Na co dzień Tatarzy żyją tak, jak wszyscy rdzenni Polacy: pracują, uczą się, kochają. Wtapiają się w otoczenie, ale zachowują swoją kulturową odrębność poprzez kultywowanie tradycji, obchodzenie świąt, przestrzeganie postu w czasie Ramadanu.
Tatarzy od zawsze aktywnie uczestniczyli w życiu społecznym i politycznym Polski. Niewiele osób wie, że w II Rzeczypospolitej to właśnie Tatarzy kultywowali tradycje wojskowe. Słowo ułan pochodzi z języka tatarskiego i oznacza młodego mężczyznę dobrze jeżdżącego konno i sprawnie władającego szablą.
Tatarzy zawsze stawali w obronie swojej nowej ojczyzny – Polski, począwszy od bitwy pod Grunwaldem, poprzez insurekcję kościuszkowską, wszystkie powstania, aż po walki na frontach II wojny światowej, w której brał udział ostatni samodzielny oddział tatarski w Wojsku Polskim – szwadron jazdy tatarskiej z 13. Pułku Ułanów Wileńskich.


PANEL UKRAIŃSKI:
Wybrane cytaty z wywiadu z Ukraińcem:
Sławomir: Trochę dalej w sercu jest Ukraina.
Czytam przeważnie książki historyczne. Interesuję się trochę sportem. Słucham najróżniejszej muzyki, lubię ukraińskie zespoły folkrockowe. Smakuje mi kuchnia śródziemnomorska.
Polska jest dla mnie drugą ojczyzną. Pierwszą jest Podlasie. Z kolei tą małą ojczyzną – dom rodzinny. Myślę, że trochę dalej w sercu jest Ukraina.
Pochodzę ze środowiska wiejskiego, w którym tradycja ma duże znaczenie. Ludzie zazwyczaj przejmują narodowość od dziadków i od rodziców. Natomiast u nas w wielu wypadkach to dzieci oddziaływały na rodziców, którzy dopiero pod ich wpływem zaczynali rozumieć, kim są, że nie są Białorusinami czy Polakami, ale Ukraińcami.
Często jest tak, że narodowość postrzega się poprzez pryzmat wyznania. Tak było na Podlasiu z Białorusinami i Ukraińcami. Wszystkich prawosławnych uznano kiedyś za Białorusinów. Polak – katolik, Białorusin – prawosławny. A przecież są też prawosławni lub greckokatoliccy Ukraińcy.
Kultura polska czerpie z kultury ukraińskiej i odwrotnie. One wzajemnie się wzbogacają. Dla Ukraińców, zwłaszcza z zachodnich terenów Ukrainy, Polska zawsze była pewnego rodzaju pomostem łączącym ich z kulturą europejską. Dzisiaj Polska korzysta szczególnie z ukraińskiej muzyki, która inspiruje polskich twórców. Na przykład zespół Voo Voo występuje z „Haydamaky”, mają bowiem wspólnie coś do przekazania.
Polacy różnie nas postrzegają. Niektórzy składają do prokuratury wnioski o delegalizację Związku Ukraińców w Polsce. Wpływ na to ma historia i bolesne dla Polaków wydarzenia, takie jak te na Wołyniu. Z drugiej strony, Ukraińcy przeszli Akcję „Wisła”. Na tym tle dochodzi do różnych nieporozumień.
Problemem jest postrzeganie wszystkiego w kontekście historycznym. Na przykład potępianie całej działalności Ukraińskiej Powstańczej Armii, widzianej wyłącznie w świetle wydarzeń wołyńskich, bez próby zrozumienia tego, że broniła ona także mieszkających tam Ukraińców. Są również pozytywne stereotypy, na przykład że jesteśmy narodem rozśpiewanym.

PANEL ŻYDOWSKI:
Wybrane cytaty z wywiadu z Żydówką:
Klaudia: Jestem dumna z bycia Żydówką.
Interesuje mnie praca dla organizacji żydowskich oraz tworzenie nowych projektów. Lubię muzykę Michaela Jacksona. Moją pasją jest taniec.
Polska jest dla mnie krajem, w którym się urodziłam i wychowałam. Jest mi tutaj dobrze.
Czuję się Polką pochodzenia żydowskiego. Czy Żydówką w Polsce? Tego jeszcze nie wiem.
Staram się obchodzić większość świąt żydowskich. Te najważniejsze dla mnie to Rosz ha-Szana i Jom Kipur, świętuję też Chanukę i Purim. Nie celebruję natomiast Tu bi-Szwat i Sukot, uważam je za mniej ważne.
Moja tożsamość jest w pewnym sensie płynna i wciąż w fazie ewolucji. Ten proces zależy ode mnie... Obecnie zmierza w stronę tożsamości żydowskiej. To nie przychodzi łatwo, nikt nie otrzymuje jej tak po prostu. Żydowskość rozgraniczam od religii. Jeśli mówię, że jestem Żydówką, mam na myśli naród żydowski. Niekoniecznie Izrael i Izraelczyków, ale Żydów jako całość.
Zależy mi na zachowaniu własnej kultury. Gdy zacznę prowadzić własny dom, będę mogła decydować o tym, co w nim się dzieje. Chciałabym organizować kolacje szabasowe. W sensie religijnym pewnie nie będą one wyglądały w stu procentach tak, jak powinny. Ale to będą moje szabasowe wieczory. Moje święta żydowskie. Na razie uczestniczę w świętach organizowanych przez społeczność żydowską.
Myślę, że z kultury naszej mniejszości na większą skalę można by upowszechnić wspieranie siebie nawzajem. Żydzi bardzo wspierają się wewnętrznie. Oczywiście, często też się kłócą, ale widać mocną jedność narodu. Może spowodowała to nasza historia, a może tak po prostu jest. Wydaje mi się, że u Polaków nie ma takiej solidarności.










©snauka.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna
Komunikat prasowy
przedmiotu zamówienia
najkorzystniejszej oferty
Informacja prasowa
wyborze najkorzystniejszej
warunków zamówienia
istotnych warunków
sprawie powołania
Regulamin konkursu
udzielenie zamówienia
przetargu nieograniczonego
zamówienia publicznego
Nazwa przedmiotu
Specyfikacja istotnych
modułu kształcenia
Rozporządzenie komisji
studia stacjonarne
wyborze oferty
Zapytanie ofertowe
Szkolny zestaw
Ochrony rodowiska
ramach projektu
prasowy posiedzenie
trybie przetargu
obwodowych komisji
zagospodarowania przestrzennego
komisji wyborczych
komisji wyborczej
Program konferencji
Wymagania edukacyjne
Lista kandydatów
szkoły podstawowej
która odbyła
Województwa ląskiego
Decyzja komisji
przedmiotu modułu
poszczególne oceny
Sylabus przedmiotu
szkół podstawowych
semestr letni
Postanowienia ogólne
przedsi biorców
produktu leczniczego
Karta przedmiotu
Scenariusz lekcji
Lista uczestników
Program nauczania
Projekt współfinansowany
Informacje ogólne
biblioteka wojewódzka
semestr zimowy