Strona główna

Wywiad z Ewą Sadowską, dyrektorem barki uk, dla connect magazine. Rozmawia Martin Reed. Martin Reed: Czy mogłaby Pani opisać pokrótce, jakie działania podejmuje barka uk?


Pobieranie 16.21 Kb.
Data19.06.2016
Rozmiar16.21 Kb.
Wywiad z Ewą Sadowską, dyrektorem BARKI UK, dla CONNECT MAGAZINE.

Rozmawia Martin Reed.
Martin Reed: Czy mogłaby Pani opisać pokrótce, jakie działania podejmuje BARKA UK?

Zajmujemy się wsparciem Europejskich migrantów, ich ponownym łączeniem z rodzinami, przekwalifikowaniem zawodowym i integracją ze społeczeństwem, kulturą, rynkiem pracy krajów przyjmujących oraz powielaniem tego modelu na szerszą skalę. Naszym podstawowym zadaniem jest zaangażowanie w pracę z migrantami z Europy Wschodniej, którzy znaleźli się w trudnych sytuacjach społeczno-ekonomicznych na emigracji. Prowadzimy też w Londynie Centrum Gospodarki Społecznej, które wspiera w zdobywaniu i utrzymaniu zatrudnienia tych, którzy są zdolni do wejścia na angielski rynek pracy. Poza tym chcielibysmy powielać nasze podejście do pracy w obszarze reintegracji wśród innych organizacji poprzez programy formacji kadr.



MR: Macie Państwo inne podejście do osób w trudnych sytuacjach socjalnych niż wiele organizacji, które starają się rozwiązać problem bezdomności na zasadzie „narzucania”.

Wymuszanie nie jest podejściem, jakie my popieramy. Ono koncentruje się wyłącznie na ubóstwie danej osoby – urągającej godności stronie jej egzystencji. Nasza praca przynosi pozytywne rezultaty, ponieważ jest oparta na wzajemnym zaufaniu i na prawdziwych ludzkich relacjach.

Proces wymuszania zmian nie przynosi długofalowych rezultatów, życie naszych rodaków, którzy znaleźli się w trudnościach nadal jest złamane. W takim podejściu brakuje pewnej subtelności. Zamiast narzucać trzeba wziąć pod uwagę, że istnieje większe zapotrzebowanie na wzajemną solidarność. Na początku w rozmowach z ludzmi my nawet nie poruszmy tematu powrotów do krajów pochodzenia. Kto by się zaangażował w taką rozmowę? My rozmawiamy z nimi o odbudowaniu życia, rozmawiamy o domu.

MR:, Co jest dla Was największym wyzwaniem w nawiązywaniu relacji z człowiekiem w kryzysie?

Najtrudniejsze jest wzbudzenie zaufania u osoby, która cierpi przez degradację i nadużycie. To jest właśnie tym najważniejszym zadaniem. Niezbędnym jest, aby wyjść drugiemu człowiekowi na przeciw i poszerzyć swoje zrozumienie tego, jak znalazł się w obecnej sytuacji. Własna motywacja jest bardzo istotnym czynnikem w drodze do odbudowy własnego życia. Aby nawiązać z drugim człowiekiem prawdziwą relację i dialog, trzeba najpierw „wygrać” jego zaufanie, co często nie jest łatwe.



MR:, Jak więc nawiązujecie kontakt z osobami mieszkającymi na ulicach?

Nasze doświadczenia pokazują, że większość emigrantów, Którzy trafiają na ulice mają około czterdziestu - pięćdziesięciu lat. Są to osoby, które w pewien sposób są ograniczone przez historię i kulturę krajów, z których się wywodzą. Większośc tych pokoleń z okresu komunizmu nie mówi po angielsku; nie rozumie, czym jest demokracja i wolny rynek; nie ufa władzom. I to jest właśnie poziom, na którym się angażujemy. Liderzy z Barki i pracujący z nimi Asystenci okazali się niezwykle skuteczni w tym działaniu. Liderzy Sieci BARKA sami byli kiedyś osobami bezdomnymi i pogrążonymi w życiowych trudnościach. Dzisiaj budują relacje i zaufanie w oparciu o dzielenie się własnymi doświadczeniami wyjścia z uzależnienia i „stanięcia na nogi”.



MR: A jeśli osoby w trudnych sytuacjach w Zjednoczonym Królestwie zdecydują się skorzystać z Państwa pomocy w powrocie do domu, to, co dzieje się dalej?

Niektorzy wracają do rodzin. Inni decydują się wrócić do programów rehabilitacji społeczno- zawodowej Sieci Barka w Polsce, gdzie otrzymują pomoc z detoksem, rehabilitacja, a także uczą się żyć na nowo w społecznościach poprzez naukę odpowiedzialności i innych postaw. Niektórzy maja szanse zostać Liderami Barki i w ten sposób czynnie brać udział w pomaganiu ludziom w trudnych sytuacjach. Niektórzy z liderów zakładają później własne przedsiębiorstwa spoleczne. Nasze stowarzyszenia umożliwiają ludziom, Którzy stracili wszystko, możliwość wykorzystania swojego potencjału. W tym kontekście znaczenie powrotu do kraju nie jest typowym powrotem do rodziny, ale znaczy dużo dużo więcej.



MR: Domem, w którym spędziłaś swoje dzieciństwo był pierwszy dom Wspólnoty Barka. Jaki to miało wpływ na Ciebie?

Moi rodzice założyli pierwszą Wspólnotę Barki niedługo po tym jak upadł system komunistyczny w Polsce w 1989 roku. Jako rodzina dzieliliśmy nasze codzienne życie z grupą dwudziestu osób, które doświadczyły trudnego życia, bezdomności, wiezienia? Był to dom rodzinny, gdzie wszyscy dzielili się pracą w polu, pomagali prowadzić sklep, hodować zwierzęta, prowadzić warsztat stolarski, gdzie wszyscy mieli coś do powiedzenia.

Jeden człowiek, który nazywał się Henryk spędził ponad dwadzieścia pięć lat w więzieniu. Ten wysoki, jednooki, długowłosy i wytatuowany człowiek mający problemy z porzuceniem swoich więziennych nawyków na początku swojego pobytu we wspólnocie często zasiadał samotnie do posiłków używając do tego swoich własnych sztućców i talerza. Wyglądał jak człowiek, przed którym normalne rodziny chowałyby swoje dzieci w obawie przed najgorszym. Pewnego dnia moja dwuletnia siostra podeszła do niego i usiadła mu na kolanach trzymając w swoich małych dłoniach lalkę. Nigdy nie miał tak bliskich kontaktów z dziećmi. Był zupełnie zmieszany i zaskoczony. Po prostu siedział tak z tą małą dziewczynka pełna zaufania, uśmiechającą sie do niego. Później wspominając ten moment, jako przełomowe wydarzenie w swoim życiu. Jako jego początek integracji we wspólnocie.

Wydarzenia te utwierdziły mnie w przekonaniu jak ważne jest nie tylko zrozumienie mechanizmów ludzkich upadków i degeneracji, ale także, co najważniejsze zrozumienie, że w każdym człowieku tkwi wielki potencjał, który uwolniony może zmienić całkowicie ich życie. Wzrastając w tym środowisku inspirowana przez moich rodziców codziennie uczyłam sie czegoś nowego, czegoś pożytecznego.



MR:, W jaki sposób chcielibyście promować podejście Barki w innych organizacjach?

Nie myślę o tym, jako o “Podejściu Barki”. My tego podejścia nie stworzyliśmy. Jest to po prostu praca, która się sprawdza, która działa, i która jak wierzymy mogłaby przynieść rezultaty w szerszym zakresie w innych organizacjach. Wiemy, że, jeśli chodzi o szkolenia czy formacje przygotowujące kadry organizacji czy instytucji do pracy z imigrantami, najlepszym miejscem na takie szkolenia są kraje, z których emigranci pochodzą, dlatego rozwijamy takie programy formacyjne w stowarzyszeniach Sieci Barka w Polsce. Sama lokalizacja szkolenia pokażę uczestnikom dużo szerszy kontekst, nie wspominając o ludziach, którzy przeszli drogę „od wykluczenia do integracji”, a którzy również będą brali udział w szkoleniach, – jako eksperci.



MR:, Jeśli inne organizacje chciałyby powielić któryś z aspektow pracy Barki, który aspekt uważałaby Pani za najważniejszy?

Promujemy pro-aktywne podejście do pracy z ludźmi w potrzebie. Nie traktujemy nikogo jak klienta czy „odbiorce usług”. Traktujemy wszystkich, jako partnerów w budowaniu wspólnot, przedsiębiorstw nastawionych na rozwój osób a nie tylko na zysk, w przebudowie ich własnego życia. Tradycyjny wiktoriański model pomocy, wciąż obecny w Wielkiej Brytanii, opiera się na charytatywnej pomocy ze strony organizacji- przy pasywnej postawie osób przyjmujących pomoc. Taka hierarchia nie sprawdza się długofalowo. Każdy człowiek chce być wolny i mieć świadomość, potrafi zadbać o swoją przyszłość i przyszłość bliskich. By tak się stało, potrzebne są odpowiednie warunki.

Taką filozofią pracy staramy się właśnie kierować. Wiele Stowarzyszeń Barki w Polsce zajmują byłe tereny popegeerowskie, które Barka wykupiła i zagospodarowała. Gospodarstwa te są w kiepskim stanie, kiedy zaczynamy się tam osiedlać. Dzięki temu, że pracujemy razem z ludźmi przy odbudowie miejsc, w których w przyszłości będą mieszkali, tworzymy warunki do odbudowy człowieka, ale pomagamy stworzyć prawdziwą wspólnotę, prawdziwe domy rodzinne. Dzięki temu procesowi możliwa jest odbudowa nawet najbardziej “zranionej” osoby i przywrócenie jej społeczeństwu.

MR: Czy to naprawdę działa w praktyce?

Społeczeństwa często uznają osoby w trudnych sytuacjach życiowych za społecznie nieużyteczne. Natomiast Sieć Barka składa się z blisko stu fundacji, stowarzyszeń, spółdzielni socjalnych, grup samopomocowych - te organizacje prowadzone są z sukcesem przez osoby, którzy przyszły do Sieci Barka w potrzebie, czesto z podbitym okiem i reklamówka, bez perspektyw na przyszłość.

Kiedy przyjrzeć się pracy Liderów Barki jak nawiązują kontakt siadając na jednym kartonie z osobą mieszkającą na ulicy, jak dzielą się historią swojego życia, kiedy zaobserwujemy zmiany u kogoś z grupy ponad 1000 osób, którym pomogliśmy powrócić do programów rehabilitacji w krajach pochodzenia - trudno jest nie być zainspirowanym.

Świat potrzebuje przesłania, które wynika z historii ludzi, którzy odbudowali swoje zycie i dali świadectwo, że zawsze można zacząć od początku.



Ewa Sadowska zaprezentowala historie początków Barki na międzynarodowym spotkaniu TEDx w Krakowie w październiku 2010. Wystąpienie można zobaczyć na YouTube: http://www.youtube.com/watch?v=grCos6UH2yY

Z języka angielskiego przełożyli: Maria Kałużna i Radosław Skrzypczak


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość