Strona główna

Wyzwania wobec nauk społecznych u progu XXI wieku


Pobieranie 23.96 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar23.96 Kb.


Paweł Ciołkiewicz

Wyzwania wobec nauk społecznych u progu XXI wieku, przygotował do druku Andrzej Flis, Universitas, Kraków 1999; stron 189.

Książka Wyzwania wobec nauk społecznych u progu XXI wieku składa się z dwóch części. W pierwszej znajduje się Raport Komisji Gulbenkiana na Rzecz Restrukturyzacji Nauk Społecznych zatytułowany Otwórzmy nauki społeczne (tłumaczył Bartek Lessaer). Druga część natomiast zawiera wystąpienia uczestników panelu dyskusyjnego, zorganizowanego w Collegium Maius oraz dyskusję nad tezami tego raportu. Głos w dyskusji zabrali Andrzej Flis, Edmund Lewandowski, Jan Woleński, Piotr Sztompka, Andrzej Koźmiński i Jerzy Szacki. Dyskutanci podzielili się, upraszczając nieco, na zwolenników i przeciwników ustaleń Raportu. Dyskusja ta w dużej mierze odzwierciedla spory charakterystyczne dla środowiska naukowego. W dalszej części tekstu koncentruję się głównie na omówieniu pierwszej części książki, czyli Raportu Komisji Gulbenkiana.

Komisja Gulbenkiana Na Rzecz Restrukturyzacji Nauk Społecznych została utworzona w czerwcu 1993 roku w ramach prac sponsorowanych przez Fundację Calouste Gulbenkiana. Jej przewodniczącym został profesor Immanuel Wallerstein. W skład komisji weszło sześciu przedstawicieli nauk społecznych, dwóch nauk przyrodniczych oraz dwóch nauk humanistycznych. Celem prac komisji była refleksja nad obecnym stanem nauk społecznych i ich przyszłością. Raport będący efektem prac komisji składa się z trzech części. W pierwszej autorzy omawiają historię nauk społecznych od XVIIII wieku do roku 1945, w drugiej analizują debaty toczone w ramach tych nauk, zaś w trzeciej przedstawiają swoje propozycje restrukturyzacji nauk społecznych.

1.Historyczna konstrukcja nauk społecznych od wieku xviii do roku 1945” Klasyczna wizja nauki została zbudowana na dwóch filarach: newtonowskim modelu wiedzy i kartezjańskim dualizmie świata fizycznego i duchowego. Dualizm ten w dużym stopniu zaważył na kształcie nauki. Sfera duchowa cieszyła się znacznie mniejszym zainteresowaniem naukowców, niż przedmioty świata fizycznego, których poznanie zapewniało człowiekowi panowanie nad przyrodą. Od końca wieku XVIII nauka była utożsamiana z naukami przyrodniczymi. Nauki społeczne wzorowały się na naukach przyrodniczych, co wynikało z faktu, że tylko sposób uprawiania nauki prezentowany przez przyrodoznawców był uznawany za wartościowy i poprawny poznawczo. W tym okresie rozpoczął się także proces instytucjonalizacji i profesjonalizacji nauki.

Proces instytucjonalizacji rozpatrywany jest w Raporcie w czterech aspektach. Pierwszym z nich jest miejsce, w którym ta instytucjonalizacja się odbywała. Główną rolę odegrało tu pięć ośrodków naukowych: Wielka Brytania, Francja, kraje niemieckie, włoskie oraz w Stany Zjednoczone. Poza tym, że nauki te uformowały się w wymienionych krajach, zasadniczym przedmiotem czterech spośród nich (historii, ekonomii, socjologii i nauk politycznych) była rzeczywistość społeczna tychże krajów. Badania reszty świata były do pewnego stopnia marginalizowane albo przesuwane do innych dyscyplin np. antropologii. Trzecim, aspektem instytucjonalizacji nauk społecznych jest fakt, że proces ten dokonywał się w sytuacji potwierdzania przez Europę jej zwierzchnictwa nad resztą świata. Czwartym elementem procesu instytucjonalizacji był podjęty przez każdą dziedzinę wysiłek zmierzający do zdefiniowania tego, co odróżnia ją od innych dziedzin. Na przykład przedstawiciele nauk społecznych (socjologia, ekonomia, politologia) podkreślali ich nomotetyczny charakter, który miał odróżniać te dziedziny od np. idiograficznie zorientowanej historii. Dzięki tym procesom instytucjonalizacji powstały w miarę jasno wytyczone granice: pomiędzy naukami przyrodniczymi a społecznymi oraz w ramach samych nauk społecznych.



2.Debaty w łonie nauk społecznych od 1945 roku do czasów dzisiejszych” Po II wojnie światowej, gdy instytucjonalne struktury nauk społecznych wydawały się być już uformowane, rozpoczęły się trzy procesy, które wywołały wiele dyskusji w ramach nauk społecznych i wpłynęły na przeobrażenia ich struktury tak pieczołowicie budowanej w poprzednich stu latach. Pierwszym z tych procesów były zmiany w światowym układzie sił politycznych (Stany Zjednoczone wyszły z wojny dysponując przytłaczającą potęgą ekonomiczną, rozpoczęła się tzw. zimna wojna pomiędzy Stanami Zjednoczonymi i Związkiem Radzieckim, zaś nie-europejskie kraje świata stopniowo odzyskiwały swe prawa). Drugą zmianę stanowił fakt, że w ciągu 25 lat po wojnie świat przeżył najpotężniejszy w dziejach wzrost mocy wytwórczej i liczby ludności. Trzecim elementem zmian była ilościowa i geograficzna ekspansja systemu uniwersyteckiego na całym świecie. Każda z tych okoliczności miała wpływ na kształt nauk społecznych i podejmowaną przez nie problematykę. Autorzy Raportu zastanawiają się nad konsekwencjami tych zmian zachodzących w świecie dla trzech zagadnień: zasadności podziałów wśród nauk społecznych; stopnia prowincjonalizmu dziedzictwa nauk społecznych i wreszcie użyteczności i rzeczywistego charakteru dystynkcji pomiędzy dwiema kulturami.

W systemie nauk społecznych istnieją trzy linie podziału. Pierwsza z nich dotyczy rozłamu na badania świata nowoczesnego (historia i trzy społeczne nauki nomotetyczne) oraz świata nienowoczesnego (przedmiot antropologii i orientalistyki). Druga linia podziału przebiega w obrębie badań nad światem nowoczesnym: podział na badania przeszłości (historia) i teraźniejszości (nauki społeczne). Trzecia linia przebiega z kolei w ramach społecznych nauk nomotetycznych, rozszczepiając badania z tego zakresu na badania rynku (ekonomia), państwa (politologia) i społeczeństwa obywatelskiego (socjologia). Wszystkie te rozwarstwienia zostały podważone w świecie powojennym w efekcie trzech wymienionych powyżej procesów. Jednym ze źródeł kwestionowania tych podziałów było pojawienie się studiów regionów (area studies). Badania regionów skupiały badaczy rozmaitych nauk społecznych i z definicji były badaniami multidyscyplinarnymi. Studia regionalne obnażyły, zdaniem autorów Raportu, sztuczność podziałów instytucjonalnych w ramach nauk społecznych. Po pierwsze, badacze społeczni zaangażowali się bowiem w badanie świata niezachodniego, który interesował dotąd przedstawicieli antropologii bądź orientalistyki. Poza tym w ramach tych badań rozpoczął się proces przerzucania mostów pomiędzy nomotetycznymi naukami społecznymi a historią. Ostatnią zaś konsekwencją pojawienia się studiów regionalnych, było coraz ciaśniejsze zazębianie się nauk społecznych, czyli socjologii, ekonomii i politologii.

Kolejną kwestią sporną omawianą w Raporcie są dyskusje na temat prowincjonalizmu nauk społecznych. Jednym z wymogów instytucjonalizacji nauki była uniwersalność produkowanej przez nie wiedzy. Zdaniem autorów, postulat uniwersalności nie został dotąd zrealizowany w ciągu historycznego rozwoju nauk społecznych. Krytyka uniwersalizmu nauk społecznych dokonywana przez niektóre środowiska (np. feministki kwestionujące „zmaskulinizowaną orientację nauki”) miała dwa aspekty: polityczny i epistemologiczny. W aspekcie politycznym krytyka dotyczyła zasad rekrutacji personelu badawczego (studentów, profesorów). Twierdzono, że wyłączanie pewnych grup społecznych ze struktur naukowych ma istotne implikacje dla kształtu wiedzy. Kontestacja epistemologiczna sięgała głębiej. Pojawiły się mianowicie głosy, że do teoretycznego wnioskowania nauk społecznych wkradły się nieuświadomione albo przyjmowane jako coś oczywistego założenia nie posiadające uzasadnienia. Autorzy Raportu postulują istnienie uniwersalizmu o charakterze pluralistycznym, który uwzględniałby różnorodność światów społecznych, w których żyjemy.

Kolejną kwestią jest zasadność podziału na dwie kultury (nauki przyrodnicze i nauki humanistyczne). Do roku 1945 nauki społeczne był rozdarte pomiędzy tymi dwiema kulturami. Od lat sześćdziesiątych XX wieku sytuacja zaczęła się zmieniać. Pojawiły się dwa nurty kwestionujące zasadność tego podziału, które wywodziły się z dwóch przeciwstawnych krańców uniwersyteckiego spektrum wiedzy: z nauk przyrodniczych i humanistycznych. Z jednej strony (w ramach nauk przyrodniczych) krytyce poddany został newtonowski model świata, co należy traktować jako efekt coraz mniejszej zdolności teorii naukowych do oferowania wiarygodnych rozwiązań problemów naukowych. W rezultacie coraz większe znaczenie zyskiwało spojrzenie na przyrodę, jako coś aktywnego i twórczego. Drugi nurt kwestionujący zasadność podziału na „dwie kultury” powstał naukach humanistycznych, a dokładniej w obszarze „studiów kultury”. W nurcie tym zwrócono uwagę na trzy sprawy: doniosłość studiów płci (gender studies) oraz wszelkich badań nieeuropocentrycznych; doniosłość lokalnej i umiejscowionej historycznie analizy; sceptycyzm wobec dobrodziejstw postępu technicznego.

Podsumowując te rozważania można stwierdzić, że główną ideą, jaka stała u podstaw tych dyskusji była chęć otworzenia nauk na nowe, dotychczas z różnych względów nieobecne w dyskursie naukowym stanowiska i poglądy. Trudno nie zgodzić się bowiem, moim zdaniem, ze stwierdzeniem, że pojawienie się nowych głosów i nowych punktów widzenia wpływa w pewien sposób na „odświeżenie” nauki, chociażby poprzez wywoływanie dyskusji nad sprawami, które do tej pory obowiązywały na mocy oczywistości. Szczególną cechą nauki powinno bowiem być ciągłe poszukiwanie nowych i oryginalnych sposobów rozwiązywania problemów. Tych nowych problemów nie brakuje dlaczego zatem z góry odrzucać nowe sposoby ich rozwiązywania. Chyba to, że na pierwszy rzut oka wydają się niezgodne ze zdrowym rozsądkiem, albo nie pasują do skostniałych struktur instytucjonalnych nie jest wystarczającym argumentem.

3.Jaką naukę społeczną powinniśmy teraz budować?” W ostatniej części Raportu autorzy zastanawiają się nad przyszłością nauk społecznych. Mówiąc o implikacjach omówionych powyżej dyskusji należy rozróżnić, zdaniem autorów Raportu, dwa aspekty: implikacje organizacyjne i implikacje intelektualne. Jeżeli chodzi o implikacje organizacyjne, to pierwszą kwestią jest struktura nauk społecznych. Autorzy mówią tu o trzech poziomach restrukturyzacji nauki: przekształcenia instytutów w obrębie wydziałów, przekształcenia wydziałów w obrębie uniwersytetów, i wreszcie przekształcenia pozycji uniwersytetu w systemie wiedzy. W odniesieniu do pierwszego z tych poziomów należy stwierdzić, że po 1945 roku granice pomiędzy poszczególnymi dyscyplinami naukowymi zaczęły być stopniowo przekraczane. Pojawiły się nowe dyscypliny naukowe, które rozpoczęły, jak to określają autorzy Raportu, wieczną bitwę o środki w warunkach ograniczonych zasobów budżetowych uczelni. Problemy organizacyjne wiążą się także z możliwością przebudowy większych struktur, czyli wydziałów. W tym przypadku, zdaniem autorów, spór o granice również trwa bez ustanku. W odniesieniu do trzeciego poziomu restrukturyzacji, czyli zmiany pozycji uniwersytetów systemie wiedzy, autorzy mówią o, następującym po roku 1945, przesuwaniu praktyk badawczych na coraz wyższe poziomy systemu edukacyjnego. Te trendy czynią sprawą otwartą to, czy za pięćdziesiąt lat uniwersytety wciąż będą bazą organizacyjną badań naukowych, czy też zostaną zastąpione przez inne struktury (np. niezależne instytuty badawcze, akademie nauk, wspólnoty poszukujące wiedzy, siatki ludzi komunikujących się za pośrednictwem urządzeń elektronicznych).

Problemy organizacyjne wyznaczają kontekst, w którym dokonują się zmiany na poziomie intelektualnego opracowywania problemów nauk społecznych. Zdaniem autorów można mówić o trzech zagadnieniach teoretyczno-metodologicznych. Pierwsze z tych zagadnień dotyczy relacji badacza do badania. Według autorów należy zrezygnować z fikcyjnej wiary w to, że możliwe neutralność badacza względem obiektu badania: każdy badacz, a badacz społeczny w sposób szczególny, jest uwikłany w kontekst sytuacji, w której badanie się odbywa. Drugim zagadnieniem jest konieczność uwzględniania w analizach czasu i przestrzeni jako zmiennych istotnych dla kształtu wyników badania. Trzecie zagadnienie to przezwyciężenie sztucznych podziałów wzniesionych w XIX wieku pomiędzy rzekomo autonomicznymi sferami: polityczną, ekonomiczną i społeczną.

Zdaniem autorów Raportu istnieją cztery zasadnicze kierunki rozwoju, które powinny być wspierane, jako cenne sposoby przebudowy nauk społecznych.

1. Rozszerzenie należących do uniwersytetów lub sprzymierzonych z nimi instytucji, które zrzeszyłyby naukowców na okres jednego roku w celu dyskusji nad pewnymi szczególnie naglącymi tematami. Członkowie takich grup powinni pochodzić z możliwie obszarów. Należy uwzględnić tu kryteria zróżnicowania geograficznego, dyscyplinarnego, kulturowo-lingwistycznego oraz zróżnicowanie płci.

2. Ustanowienie zintegrowanych programów badawczych w ramach struktur uniwersyteckich, które przecinałyby tradycyjne linie podziału, mające konkretne cele intelektualne i fundusze na określony czas.

3. Obowiązkowe wspólne mianowanie profesorów. Dziś normą jest przypisywanie profesorów do jednego instytutu, zazwyczaj tego, w którym zdobyli oni swój stopień naukowy. Zdaniem autorów, zmiana tej sytuacji, polegająca na wprowadzeniu zasady, że każdy badacz byłby mianowany na dwóch wydziałach mogłaby doprowadzić do zwiększenia aktywności badawczej kadry naukowej uczelni. Autorzy postulują także konieczność wykazania przez każdy wydział, że posiada 25 procentowy udział członków, którzy posiadają stopień w innej dyscyplinie.

4. Wspólna praca dla doktorantów. Sytuacja doktorantów jest podobna do sytuacji profesorów. Często pracują oni na jednym wydziale, co zniechęca ich do jakiejkolwiek pracy na innych wydziałach. Ktoś, kto chce się doktoryzować w jednej dziedzinie, powinien być zobligowany do uczęszczania na zajęcia prowadzonych na wydziałach pobocznych.

Wydaje się, że podstawową intencją tych postulatów jest, zgodnie z tytułem, otwarcie nauk społecznych, czyli po pierwsze stopniowe zacieranie granic pomiędzy dyscyplinami w ramach nauk społecznych i, po drugie, uwzględnienie tych punktów widzenia i stanowisk, które do tej pory nie miały możliwości zaistnienia. Dwa pierwsze z tych postulatów są już chyba w coraz większym stopniu realizowane także w Polsce, np. poprzez przeprowadzanie badań w ramach międzynarodowych programów badawczych. Oczywiście funkcjonowanie tego mechanizmu ma nie tylko pozytywne efekty, takie jak np. współpraca przedstawicieli różnych dyscyplin naukowych. Do negatywnych skutków należy zaliczyć, nie wdając się w szczegóły, kwestię coraz powszechniejszego „specjalizowania się” w przygotowywaniu takich projektów badawczych, które mają szansę na uzyskanie dofinansowania. Wykształca się zatem nowy typ badacza, sprawnego organizacyjnie, ale niezbyt odkrywczego intelektualnie, co wpływa na poziom wiedzy naukowej.

Co zaś się tyczy kolejnych dwóch postulatów, trzeba stwierdzić, że odnosząc je do polskiej rzeczywistości nie sposób uciec od dyskusji, która przybiera ostatnio na sile w związku z pracami nad nową ustawą o szkolnictwie wyższym. Chodzi mianowicie o kwestię zatrudniania pracowników naukowo-dydaktycznych na uczelniach niepublicznych. Zapisy w projektowanej ustawie raczej będą utrudniać podejmowanie pracy na kilku uczelniach. Oczywiście tu sytuacja nie jest prosta. Ten zapis ma w oczywisty sposób likwidować patologie polegające zatrudnianiu się na kilku (kilkunastu?) uczelniach. Nikt nie powinien kwestionować tego, że takie skraje sytuacje, mówiąc łagodnie, nie przyczyniają się do twórczego rozwoju ani naukowców ani uczelni. Warto jednak zastanowić się nad stworzeniem możliwości łączenia pracy na dwóch uczelniach (np. jednej publicznej i jednej niepublicznej). Sformalizowanie takiej praktyki mogłoby przyczynić się, w dalszej perspektywie, do podejmowania szerszej współpracy pomiędzy uczelniami publicznymi i niepublicznymi.

Podsumowując należy stwierdzić, że Raport Komisji Gulbenkiana porusza wiele niezwykle istotnych kwestii związanych z rozwojem nauk społecznych. Tezy autorów mogą stanowić (i z reguły stanowią) przedmiot wielu kontrowersji sporów. Jest to zresztą jeden z powodów, dla których warto się z nim zapoznać. Jest to tekst, który należy czytać krytycznie, mając na uwadze (zgodnie z postulatem socjologii wiedzy) kontekst instytucjonalny, w jakim powstał i społeczne uwarunkowania jego twórców.






©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość