Strona główna

Alien Autopsy i Żelki


Pobieranie 17.13 Kb.
Data19.06.2016
Rozmiar17.13 Kb.
Alien Autopsy i Żelki
Tym razem Firlej stawia na poznańską scenę indie - rockową. Na scenie klubu, w ramach wspólnej trasy, wystąpią dwie kapele: Alien Autopsy i Żelki. Pierwszą z nich należy kojarzyć z Wielką Brytanią, a to za sprawą zarówno narodowości muzyków jak i ich typowo brytyjskiego brzmienia. Druga kapela natomiast mówi o sobie „herosi komercyjnego undergroundu” i zgrabnie łączy elementy rocka, funky, jazzu i

reggae.



Alien Autopsy

Dość już podróbek! Przed Państwem Alien



Autopsy, czyli najlepszy brytyjski zespół w

Polsce.

Dave, James i Steve to ich prawdziwe imiona.

Mieszkają w Poznaniu, uczą angielskiego a

wieczorami wylewają z siebie siódme poty na

próbach, grając na gitarach. Na perkusji gra z

nimi niestrudzony Michał – jedyny polski

rodzynek w wyspiarskim cieście.

Swoją muzykę nazywają mianem rock'n'roll.

Jest to dość trafne określenie, choć pojęcie to

może być nieco mylące przy obecnym zalewie

pseudo-rockandrollowych zespołów. Alien

Autopsy to rock'n'roll prawdziwy: z nieudawaną

energią, niekoniecznie ugrzeczniony i brzmiący

na pełnej mocy. Czasami zahaczający o punk,

ale punk oryginalny, prosto z Wielkiej Brytanii,

a nie polski punko-podobny zamiennik.

Utwory Alien Autopsy są przy tym bardzo



melodyjne, z licznymi chórkami i ciekawymi

liniami wokalnymi. Wszystko koronują bardzo

bogate aranżacje. Bez wątpienia, mimo

rockowego szaleństwa poziom artystyczny

zespołu jest wysoki, co docenia publiczność nie

tylko w Poznaniu, ale wszędzie, gdzie zespół

Alien Autopsy się pojawia.

Grupa przygotowuje właśnie płytę, w

październiku 2007 zakwalifikowała się do finału

Mayday Rock Festival w Głogowie.
Alien Autopsy sami siebie nazywają „najlepszym brytyjskim zespołem w Polsce”. Jest dużo prawdy w tej „brytyjskości”, i to z dwóch powodów. Po pierwsze, ich brzmienie jest rzeczywiście niezbyt polskie – ośmielę się powiedzieć że nikt tak w naszym kraju nie gra. Po drugie zaś, zespół tworzy trzech anglików: James i Dave na gitarach oraz Steve na basie. W składzie jest i Polak – Michał, grający na perkusji.

Zespół istnieje już od jakiegoś czasu, ale na poznańskiej scenie muzycznej zaczął isnieć poważniej mniej więcej od października 2006 roku, kiedy to nastąpiły dość duże zmiany kadrowe. Michał na dobre usadowił się za bębnami, zastępując „Irish” Dave'a, który wrócił do Irlandii, z zespołu zaś odszedł Brian, który pełnił funkcję wokalisty. Teraz śpiewaniem zajmują się Dave i James.

Chłopaki reprezentują gatunek muzyki określany mianem indie rock, z elementami punka. Bardzo brytyjskiego punka, który z rodzimym nie ma zbyt wiele wspólnego.

Koncert o którym będzie tu mowa odbył się w klubie jazzowym SARP, 29 marca. Idealnie zdefiniował go na samym początku Dave mówiąc „sit down and rock”. I tak właściwie było. Utwory Alien Autopsy są bardzo energiczne i ciężko przy nich ustać spokojnie, a co dopiero usiedzieć. Zwłaszcza że sami muzycy na scenie cały czas szaleją. W SARP'ie niestety siedzenie było jedyną opcją, dlatego nogi niektórych słuchaczy trzęsły się nerwowo, wytupując rytm.

Jeśli chodzi o sam zespół – trzeba przyznać, że robi wielkie postępy. Z każdym koncertem robią się lepsi i nabierają coraz więcej pewności siebie. Kontakt z publicznością był iście wzorowy. Co prawda chłopaki, oprócz Michała oczywiście, polszczyzną perfekcyjaną nie władają, ale starają się jak mogą. Wpływ na dobrą atmosferę miał też fakt, że oprócz nowych fanów których zespół zdobywa na każdym koncercie, jest stała grupa ludzi których na Alien Autopsy zawsze można spotkać. I to dodaje im otuchy.

Przez cały czas perkusista miał małe problemy ze swoimi bębnami, które dosłownie przed nim uciekały ślizgając się po podłodze w klubie. Basista natomiast miał niemały problem z wytrzymaniem na swoim metrze kwadratowym, a energia ewidentnie go roznosiła. Interesującym zjawiskiem było ściągnięcie przez cały zespół koszulek podczas bisów. Zabłysły flesze i co niektóre oczy...

Myślę, że jak tak dalej pójdzie Alien Autopsy staną się naprawdę popularni i to nie tylko w Poznaniu. Ale dla ich własnego komfortu i dla wygody publiki powinni uderzać do większych klubów, bo „sit down and rock” w ich przypadku się nie sprawdza.

Żelki to poznański zespół założony w 2006

roku. Jego członkowie określają się mianem

„herosów komercyjnego undergroundu”, co

dobrze oddaje klimat ich twórczości. Połączenie

muzyki z pogranicza rocka, funky, jazzu,

reggae i szeroko rozumianej alternatywy

zderzone jest z zabawnymi, choć często

głupawymi tekstami. „Skoro Michał Wiśniewski

napisał głupie piosenki i kupił sobie samolot –

my napiszemy głupsze i kupimy rakietę” -

tłumaczą muzycy.

I tak podczas koncertów usłyszeć można

jazzową opowieść o Alfredzie szukającym

sztucznej szczęki, popową balladę o

uzależnieniu od pasztetu, czy pieśń o Romanie

obcinającym w tramwaju paznokcie, utrzymaną

w rytmie reggae. A wszystko w konwencji

popkulturowego muzycznego show rodem z

festiwalu w Sopocie i MTV.

Zespół przygotowuje właśnie debiutancką płytę

pt: „Przeboje Lata”, której premiera

zapowiadana jest na wiosnę 2008.

Żelki koncertują w składzie: Jarek Krawczyk

(gitara, wokal), Michał Kluga (perkusja,

wokal), Franek Sterczewski (gitara basowa,



wokal), oraz Michał Kmieciak (instrumenty

klawiszowe).


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość