Andrzej Gołębiewski zs 2 Nowy Dwór Gdański



Pobieranie 34.74 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar34.74 Kb.


Andrzej Gołębiewski

ZS 2 Nowy Dwór Gdański


Trwałość Sakramentu Małżeństwa w obliczu próby czasu w aspekcie emigracji zarobkowej u progu XXI wieku.
Wstęp
Zasadniczym założeniem i podstawą małżeństwa chrześcijańskiego jest fakt stworzenia człowieka przez Boga i zadanie mu powołania do realizacji miłości. Człowiek, stworzony na obraz i podobieństwo Boga z wyjątkiem grzechu, jest miłością i nie może bez niej żyć. Bóg jest miłością, przypomina nam św. Jan. Relacja Bóg – człowiek ma swe ziemskie odniesienie: mężczyzna-kobieta. Łącząc kobietę i mężczyznę, związek staje się obrazem przymierza Boga ze swym ludem. Widzimy to już w Starym Testamencie w pismach prorockich, np. u Ozeasza, czy Izajasza (Oz 1-3; Iz 54, 62). Przymierze to urzeczywistnia się w osobie Jezusa Chrystusa, który miłuje swój lud, Kościół aż po ofiarę na krzyżu.

W swym ziemskim nauczaniu Jezusa podkreśla nierozerwalność małżeństwa, a tym samym odrzuca jakąkolwiek możliwość rozwodu, jak zaprzeczenie miłości Boga do człowieka. Potwierdzeniem tej nauki jest uświęcenie związku małżeńskiego na weselu w Kanie Galilejskiej.

Nienaruszalność związku małżeńskiego można umacniać poprzez zachowanie wierności i całkowitego oddania się wzajemnego. W Liście do Efezjan czytamy: „Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej. Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu {..}. Mężowie, miłujcie swe żony, bo Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie” (Ef 5, 21-25).

Zatem małżeństwo chrześcijańskie staje się widzialnym znakiem nowego i wiecznego Przymierza zawartego poprzez krew Chrystusa. Staje się sakramentem, którego udzielają sobie nawzajem nupturienci. Małżeństwo chrześcijańskie ustanowione przez Boga cechuje się wiernością, jednością, płodnością i nierozerwalnością.

Nierozerwalność małżeństwa sakramentalna wynika ze słów samego Jezusa Chrystusa: „ Co więc Bóg złożył, tego człowiek niech nie rozdziela” (Mk 10, 9).

Prawdziwa miłość małżeńska, ubogacona Bożym błogosławieństwem, nie może być przyjmowana „na próbę”, lecz ma trwać aż po śmierć, która rozrywa święty węzeł małżeński. Wymóg ten ma na uwadze tak dobro dzieci, jak i świadectwo wiary świadczone w Kościele. Wspólne przystępowanie do Stołu Pańskiego małżonków ma umacniać i budować święty związek sakramentalny. Tą właśnie drogą małżonkowie, żyjący radami ewangelicznymi, mogą dojść do świętości po śmierci.




  1. Mąż wyjeżdżający za granicę do pracy.

W społeczeństwach zachodnich o dobrze funkcjonującej gospodarce obowiązek utrzymania żony, jak i dzieci spoczywa na mężczyźnie. Wynika to niewątpliwie ze stanu gospodarki narodowej. W innych krajach, także i u nas, w Polsce oboje małżonkowie przymuszeni są warunkami ekonomicznymi do pracy zawodowej, w celu zapewnienia godziwych warunków funkcjonowania całej rodziny. Taka sytuacja datuje się już po II wojnie światowej, kiedy to zmieniły się stosunki gospodarcze w Polsce. Załamanie się wielkiego eksperymentu gospodarczego, jakim poddawano kraje opanowane przez Sowietów, sprawiło, że nie tylko ciężko było obojgu małżonkom utrzymać rodzinę, ale wręcz wskutek upadku wielu dotychczasowych zakładów pracy, zabrakło pracy. Nastąpił gwałtowny wzrost bezrobocia w Polsce. Władze państwowe starały się zaradzić temu poprzez m. in. ...eksport bezrobocia do krajów o bardziej rozwiniętej gospodarce. W wielu krajach zjawisko przyjęło zatrważające zjawisko. I tak np. na Litwie w 2005 roku liczba mieszkańców zmalała o około 10 % wskutek wyjazdów zarobkowych.

Wyjazdy zarobkowe przyjmują jakby dwie opcje: wyjazd czasowy, jak i też wyjazd na stałe. W tym ostatnim przypadku istnieje bardzo duże niebezpieczeństwo utraty poczucia przynależności narodowej poprzez przyjęcie obcej kultury i języka. Do tego też dochodzą kwestie związane ze zmianą nazwisko z uwagi na lokalne trudności wynikające z trudności wymowy. Dotyczy to ostatnio wielu Polaków w Anglii. Widzimy tu wyraźnie zjawisko wynarodowiania się emigrantów.

Emigrują najczęściej młodzi ludzie w wieku 20-30 lat całymi rodzinami. Jednakże z uwagi na kłopoty finansowe, czy inne, wyjeżdża jeden tylko małżonek. Najczęściej jest to ojciec rodziny, który zapożycza się na wyjazd, licząc na to, że za granicą pracując nawet za najniższą stawkę, będzie w stanie po pewnym czasie zwrócić długi, jak i też wspomóc swoją rodzinę w Polsce. Następuje czasowe rozstanie małżonków i związane z tym niebezpieczeństwa, jakich nie spodziewali się wcześniej.

Z chwilą, gdy po pewnym czasie głód emigranta za granicą zostaje zaspokojony, zaczyna zapominać o swej przeszłości w kraju. Miłość małżeńska jakby ustaje. Zaczyna liczyć się bogacenie się i korzystanie z lokalnych przywilejów społecznych. Emigrant wchodzi w rytm miejscowego życia. Takim przykładem może być brak asertywności człowieka. Zaczyna pracować w niedzielę, bojąc się odmówić swemu pracodawcy. Dochodzi tu też dosyć często brak znajomości lokalnego języka, co też prowadzi do typowych oszustw związanych z wypłatą należności za przepracowany czas pracy. Często praca bez właściwych zezwoleń i ubezpieczenia społecznego rodzi dużą zależność od zatrudniającego i niepewność emigranta. Zatem nie sposób mu zdecydować się na odmowę pracy w niedzielę. Nie ma już wtedy spotkania z Bogiem w sakramencie Eucharystii, nie ma wzmocnienia Ciałem Chrystusa. Niedziela, jako dzień roboczy męczy psychicznie emigranta. Łatwiej mu wtedy ulegać słabościom dnia codziennego, które w danym momencie mają większy przystęp do człowieka, aniżeli byłoby to w kraju.

Zmęczony jednostajnością dłuższego czasu nędznie wynagradzanej pracy i zestresowany odmiennością kulturową lokalnego środowiska, zaczyna szukać tzw. wentyla bezpieczeństwa psychicznego. Pozostają najczęściej dwie możliwości: alkohol i przygodne związki. Ucieczka od obcej kulturowo rzeczywistości poprzez sięganie po kieliszek ma przywołać atmosferę świątecznych spotkań ze znajomymi w kraju, który opuściło się kiedyś. Stąd plaga alkoholizmu. Codzienne wizyty w barach i wydawanie ciężko zarobionych pieniędzy na alkohol, a tymczasem w Polsce czekają na męża żona i dzieci. Nie mając żadnego wsparcia finansowego od męża zza granicy, żona zapożycza się dookoła licząc na rychły przekaz finansowy z Zachodu. A gdy sąsiedzi przestaną pożyczać, żona idzie do ośrodka pomocy społecznej żebrać o parę złotych na fizyczne przetrwanie. Oczywiście, daleki jestem od jakiegokolwiek generalizowania. Wskazując na pewne zjawiska, chcę wskazać na niebezpieczeństwa jakie mogą pojawić się w małżeństwie chrześcijańskim w dobie wyjazdu „za chlebem”. Sam będąc czasowo w Niemczech, miałem okazję obserwować losy co niektórych chrześcijan z Polski. A zatem, częsty alkohol. Swoistym apogeum było rzucanie drobnymi monetami o ścianę, „bo nie opłaca się nosić klepaków w kieszeni”. Dla oszczędnych Niemców był to niesamowity widok. Widok zgoła surrealistyczny. Tymczasem niepracująca żona tego Polaka nie mając za co kupić chleba dzieciom, musiała iść do ośrodka pomocy społecznej i prosić o symboliczny zasiłek, bo na takie tylko stać było ten punkt. Powiada się, że jedno zło ciągnie za sobą drugie zło. Człowiek po spożyciu alkoholu zmienia się. Maleje u niego próg krytycznej oceny sytuacji i odpowiedzialności. Będąc pod wpływem alkoholu, siada za kierownicę auta. Efekt nie jest trudny do przewidzenia. Wypadek drogowy. Dobrze jeszcze o ile nie ma przypadkowych ofiar na drodze i sam pijany przeżyje. Tym niemniej dochodzą koszty związane ze skutkami spowodowanej kolizji drogowej, odsiadka w areszcie, a wreszcie konsekwencje finansowe w Polsce. Taki mąż-emigrant, zamiast np. w ciągu pół roku zarobić znaczącą kwotę pieniędzy wraca do domu bardziej jeszcze rozpity, z nowymi długami i problemami z wymiarem sprawiedliwości, oraz osłabioną więzią emocjonalną z małżonką spowodowaną długim rozstaniem i brakiem życia sakramentalnego, co w praktyce naraża święty związek małżeński na wygaśnięcie miłości tak do żony, jak i dzieci. Ojciec staje się wtedy osobą obcą w domu, gdzie wychowujące się dziecko pozbawione jest autorytetu rodzicielskiego. Mąż staje się nijako intruzem we własnym domu.

Masowe zjawisko alkoholizowania się Polaków na Wyspach Brytyjskich sprawiło, iż w minionym roku, władze brytyjskie powołały specjalne ośrodki adaptacyjne dla osób mających trudności w odnalezieniu się w nowych warunkach bytowych. Próbuje się pomóc osobom rozpitym poprzez zorganizowanie im pracy, a w sytuacjach skrajnych, co tydzień deportuje się do Polski pewną liczbę emigrantów. Kiedy w Polsce małżonka czeka na pomoc materialną od swego męża, często nie wie, że koczuje on w okolicach londyńskiego Victoria Station, czy na rzymskiej Tiburtinie. Człowiek, który z różnych powodów nie znalazł pracy wstydzi się wrócić do kraju „bez tarczy”. Popadając w alkoholizm, staje się obiektem działania elementu kryminogennego. Bójki, kradzieże paszportu, pijaństwo i wreszcie anonimowa śmierć. Tymczasem nadal rodzina czeka na pomoc od męża zza granicy. Często rodziny czekają latami na swych bliskich, a nie ma ich już pośród żyjących. Niektórzy w wyniku załamania się lądują w oddziałach psychiatrycznych. Dochodzi nawet do samobójstw.

W szczególny sposób nowa polska emigracja dotyka rodzin. Nie chodzi tu tylko o wielomiesięczne rozdzielenie małżonków – które owocuje osamotnieniem, spadkiem poczucia bezpieczeństwa, niekiedy rozwodami – ale także często o tragiczną sytuację dzieci. Dobrze jeszcze, gdy wyjeżdżają całe rodziny. Dzieci mają szansę uczyć się wielu języków oraz otwartości na inne kultury. Trzeba tu wspomnieć, ze poważnym problemem bywa edukacja seksualna w brytyjskich szkołach i nikły wpływ rodziców na przekazywane tam treści.

Zło wiszące nad związkiem małżeńskim w sytuacji emigracji zarobkowej jawi się nie tylko za granicą. On występuje i na miejscu. Mąż pracujący dłuższy czas poza krajem, nie ma jasności sytuacji związanej z postępowaniem żony. Pozbawiona opieki duchowej, dobrego słowa i pomocy w codziennych banalnych sytuacjach, staje się łatwym obiektem wpływów osób niemoralnych. Częste wizyty towarzyskie niby, drobne i niepozorne prezenciki, komplementy jakich każdy człowiek jest głodny, czynią szybkie zmiany w psychice co niektórych małżonek. Nie reagują one na krytyczne komentarze ze swego otoczenia. Reagują niczym alkoholik, który powiada że nie jest pijakiem i w każdej chwili może przestać pić. Tak oto gaśnie uczucie wierności i jedności. Ulega wyciszeniu, by po pewnym czasie zostało w zupełności odrzucone. Indagowana małżonka powie, że nie interesuje ją kościół, a „ten papierek ze ślubu” nie przedstawia żadnej wartości. Następuje odejście od Kościoła poprzez życie z osobą, z którą nie jest związana Sakramentem Małżeństwa. W tej sytuacji każde z tych dwojga pozbawione jest se ipso komunii z Kościołem. Wreszcie porzucony mąż, powracający z emigracji zarobkowej skazany jest na ból samotności i na pokusy szatańskie.

Można zapytać, co jest powodem zdrady małżeńskiej? Brak osoby towarzyszącej, dobrego słowa, pomocy w domu, a może duży temperament cielesny? Na pewne te właśnie wymienione powody. Temperament też sprawia, że osoba ślubująca przed ołtarzem wierność i jedność swemu małżonkowi, zdradzi. Mąż pozostający przez długi miesiące za granicą, z czasem doczekuje się swego „zastępcy” w domu. Czasami zgorszenie publiczne gwałtownie rośnie, gdy małżonka na swego kochanka bierze dużo młodszego mężczyznę, który dopiero co ukończył 18 lat. Notuje się w Polsce takie przypadki.

Jednakże zasadniczymi powodami rozpadu związków małżeńskich, jakie dokonują się w trakcie czasowej emigracji zarobkowej są na pewno: słaba formacja eklezjalna, niedojrzałość psychiczna ludzi i wreszcie zgubne działanie otoczenia. Będą to złe modele zachowań moralnych lansowane przez środki masowego przekazu, jak i osoby o szkodliwym wpływie. Słaba wiara i brak życia sakramentalnego oraz brak modlitwy tak za siebie, jak i za nieobecnego małżonka sprawiają, że słabnie siła węzła małżeńskiego i oto pojawia się szczelina, przez którą wdziera się zły. Aby usprawiedliwić swoje status quo, zły posługuje się metodą pomówień i posądzeń. „nie sposób, aby twój małżonek, nie miał tam kogoś” – sączy jad w ucho małżonki. Złe słowo powielane po wielokroć, w końcu znajduje uznanie i oto rodzi się usprawiedliwienie dla czynów moralnie nieuporządkowanych. Rodzi się krzywda wyrządzana mężowi, jak i dzieciom. Niknie, sztucznie wyciszana pamięć o przysiędze małżeńskiej przed ołtarzem. Następuje ekspansja grzechu, który poraża wszystkich dookoła. Szkodzi samemu sprawcy, osobie pokrzywdzonej i Kościołowi. Usiłuje zaprzeczyć obrazowi kochającego człowieka Ojca.


  1. Żona wyjeżdża do pracy za granicę.

Zdawałoby się, że w sytuacji gdy żona wyjeżdża do pracy za granicę, to owo ryzyko niebezpieczeństwa dla małżeństwa powinno być dużo mniejsze. Zostawia w kraju męża, dzieci, etc. Jednakże są sytuacje, gdy tego typu prognozy nie sprawdzają się. Dla mężczyzny nie mającego pracy w kraju, a więc na dobrą sprawę nie mogącego utrzymać założonej przez siebie rodziny, taki stan rzeczy jest sytuacją wielce stresującą. Często podobnie myśli i jego żona. Mąż traci na dotychczasowym autorytecie z uwagi na przeciwności natury materialnej. Uczucie to potęguje się, gdy żonie uda się wyjechać za granicę i znaleźć w miarę dobrą pracę. Widząc, że można jednak pracować i co nieco zarobić, żona zaczyna postrzegać męża w kategoriach nieudacznika i pomyłki życiowej. Dawno już zapomniała o swych słowach, jakie niegdyś uroczyście wypowiadała przed ołtarzem: „biorę cię na dobre i na złe”, „ i że cię nie opuszczę, aż do śmierci”. Pojawia się jakby namiastka męża, która to namiastka wycisza resztki skrupułów kobiety zamężnej za pomocą słów: „życie jest krótkie i też ci się coś od niego należy”. Odurzona „należnymi jej prawami w życiu” zaczyna budować swe szczęście na łzach i krzywdzie pozostawionej w kraju rodziny. Staje się kimś zgoła innym. Przekreśla miłość męża i dzieci. Doprowadza do tego, że jej dziecko w kraju nie waha się publicznie wyrażać o niej w sposób pejoratywny. Widać, jak ogromna zmiana w sferze uczuć potrafi zaistnieć w rodzinie poranionej w wyniku emigracji zarobkowej kobiety naszych czasów.

Zdarzają się sytuacje, że pozostawiony w kraju małżonek choruje. Często jest to chory terminalnie. Człowiek, który właśnie wtedy najwięcej potrzebuje opieki i miłości w swej ciężkiej sytuacji. Praktycznie pozostaje sam. Dziecko wykoleiło się i już nie ma kontaktu z ojcem, a małżonka „na nowo urządziła się” z kimś na obczyźnie. Na pewno ziemski żywot takiego małżonka będzie krótszy nie tylko z powodu nieuleczalnej choroby, ale i ze zgryzoty życiowej. W tej sytuacji poszkodowanymi są nie tylko mąż i syn, odarty z miłości do matki, ale i sama małżonka wyłączająca się z rodziny swego małżonka, jak i całego Kościoła. I znów, zło ciągnie za sobą drugie zło. Trudno się wtedy dziwić czyjemu narzekaniu, że „nieszczęścia chodzą parami”. Znów chciałoby się zapytać o powód rozpadu świętego związku małżeńskiego. Dlaczego tak się dzieje? Powody zdają się być podobne, jak w poprzedniej kwestii. Naskórkowa wiara, niedojrzałość psychiczna kobiety, egoizm, niedosyt zdolności kochania, czy wręcz brak pojęcia o miłości tak męża, jak i dziecka. Na pewno dochodzą też czynniki zewnętrzne. Zanik resztek życia religijnego w zlaicyzowanym środowisku. Anglia, jako chyba pierwsze w Europie państwo po kilkunastu wiekach, na nowo stało się państwem pogańskim, mimo że jeszcze istnieje tam w stanie szczątkowym Kościół partykularny. Warto tu jeszcze dodać czynnik tzw. atomizacji człowieka. Takie zjawisko w wielkich aglomeracjach polskich sprawia, że ludzie pozostają wobec siebie anonimowi, jakby niewidoczni. Popadają zatem w złudne uczucie, że są niewidzialni w społeczeństwie. Mogą zatem pozwalać sobie na czyny moralnie naganne bez obawy publicznych osądów. Podobne zjawisko na odcinku praktyk religijnych pojawia się na emigracji, szczególnie tam, gdzie nie ma aż tak dużo rodaków w okolicy. Można sobie tak żyć, niczym we mgle, czyli bez życia religijnego, nastawiając się tylko na powiększanie konta bankowego.

Warto tez wspomnieć o sytuacji, gdy wyjeżdżają oboje małżonkowie, a dziecko pozostaje w kraju. Są przypadki, gdy matka odprowadza dziecko do domu dziecka, szantażując, że jeżeli nie zostanie przyjęte, to zostawi je np. na dworcu kolejowym. Małżonkowie wolą zostawić dziecko w placówce niż u kogoś bliskiego, ponieważ wydaje się im, że ciągle kochają dziecko, i są zazdrośni o uczucia najbliższych. Uważają, że dom dziecka jest neutralny, że dziecko nie pokocha tam nikogo, a do osób w rodzinie mogłoby się przyzwyczaić. Porzucają dziecko, ale egoistycznie nie chcą, aby ktoś zajął ich miejsce.

Jedna z diecezjalnej poradni rodzinnej w Opolu lansuje trzyetapowy system pomocy wyjeżdżającym małżonkom. Po pierwsze profilaktyka – dotrzeć do ludzi, którzy planują wyjazd. Po drugie terapia – gdy zaczyna się coś psuć w małżeństwie, pomóc w rozwiązywaniu konfliktów: zorganizować trening komunikacji, pomoc w odbudowywaniu więzi itd. Po trzecie rehabilitacja, czyli pomoc tym, którzy podejmują decyzję o powrocie, wówczas bowiem zaczynają się problemy: trzeba się zaaklimatyzować, często zrekonstruować związek.


  1. Jak pomóc?

W dniach 23-24 listopada 2007 r. odbyła się w Warszawie na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego kolejna już IV konferencja poświęcona rodzinie. Tym razem poruszony został temat: „Najnowsza migracja Polaków po roku 2004 do Europy Zachodniej i jej konsekwencje dla rodziny’. Organizatorem Konferencji była Komisja Rodziny przy Polskiej Radzie Duszpasterskiej Europy Zachodniej we współpracy z Komisją Rodziny s Spraw Społecznych Senatu RP.

W trakcie trwania tej Konferencji zwrócono się do rządu polskiego o objęcie opieką milionowej rzeszy Polaków, którzy wyjechali z kraju po 2004 r., tak by dzięki poczynaniom dyplomatów polskich w Europie mieli praktyczną możliwość migrowania całymi rodzinami, nie narażając więzi małżeńskiej z powodu rozłąki (por. Karta Praw Rodziny, art. 12).

Trzeba tu dodać, że w ciągu ostatnich 16 lat, Polska utraciła 9 milionów obywateli, którzy z powodu emigracji zarobkowej opuścili nasz kraj. Takiej sytuacji nie notowano od czasów Powstania listopadowego. W trakcie konferencji warszawskiej apelowano o zapobieganie migracji szkodliwej dla państwa polskiego i udrożnienie powrotów do ojczyzny.



Jak podają nasze konsulaty, Polakom na Wyspach Brytyjskich urodziło się już 15 tys. dzieci. Inne dane mówią nawet o 17 tys. urodzonych dzieci. Zatem w Polsce rodzi się mało dzieci, zaś wśród naszych rodaków w Wielkiej Brytanii – przeciwnie. Przyrost naturalny w Polsce wg. danych z 2005 r. był ujemny i wyniósł –0,03 %, a wśród emigrantów był dodatni. Wynika to po prostu z szeregu ulg na dzieci i dotacji.


BIBLIOGRAFIA:


  • Braun-Gałkowska M., Miłość aktywna, Warszawa 1980.

  • Jabs D., Z ziemi obiecanej... na dno?, [w: Niedziela nr 49, 9 XII 2007, ss. 32-33].

  • Komunikat Końcowy IV Konferencji nt. „Rodzina polska poza granicami kraju”, Warszawa, 23-24 listopada 2007, [w: Niedziela nr 49, 9 XII 2007, s. 33].

  • Kompendium Katechizmu Kościoła Katolickiego, Kielce 2005.

  • Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, Warszawa 1980.

  • Różalski J., Rodzimy na Wyspach, Metro 9-11 XI 2007, s. 12.

  • Rusecki M., Być chrześcijaninem, Lublin 1972.

  • Sujak E., Życie jako zadanie, Warszawa 1989.

  • Sujak E., Kontakt psychiczny w małżeństwie i rodzinie, Katowice 1971.



: container -> publikacje nauczycieli
container -> Temat lekcji
container -> Kartka z kalendarza
container -> Baśnią przygotowują dziecko do odbioru literatury pięknej. Wszystkie informacje z lektury baśni mają niebagatelny wpływ na rozwój świadomości otwartej, akceptującej, a przede wszystkim radzącej sobie z trudnymi problemami
container -> Nazwisko i Imię Deklaracja
container -> Konstytucja 3 Maja. Ustawa Rządowa z 3 maja 1791 r
container -> Kl III a, wych p. Ewa Krahel
container -> Sprawozdanie z realizacji zadań zwiazanych z obchodami 150 rocznicy urodzin stefana żeromskiego w samorzadowej szkole podstawowej nr 3 im. Stefana żeromskiego w suchedniowie
container -> Szkoła Podstawowa im. Jana Pawła II w Zielinie bierze udział w I edycji akcji „Warto być dobrym” organizowanej przez Stowarzyszenie „Przyjazna Szkoła” pod patronatem Minister Edukacji Narodowej I unesco
publikacje nauczycieli -> Oleje silnikowe
publikacje nauczycieli -> System oceny oparty na pomiarze dydaktycznym




©snauka.pl 2019
wyślij wiadomość

    Strona główna
Komunikat prasowy
przedmiotu zamówienia
najkorzystniejszej oferty
Informacja prasowa
wyborze najkorzystniejszej
warunków zamówienia
istotnych warunków
sprawie powołania
Regulamin konkursu
udzielenie zamówienia
przetargu nieograniczonego
zamówienia publicznego
Nazwa przedmiotu
Specyfikacja istotnych
modułu kształcenia
Rozporządzenie komisji
studia stacjonarne
wyborze oferty
Zapytanie ofertowe
Szkolny zestaw
Ochrony rodowiska
ramach projektu
prasowy posiedzenie
trybie przetargu
obwodowych komisji
zagospodarowania przestrzennego
komisji wyborczych
komisji wyborczej
Program konferencji
Wymagania edukacyjne
Lista kandydatów
szkoły podstawowej
która odbyła
Województwa ląskiego
Decyzja komisji
przedmiotu modułu
poszczególne oceny
Sylabus przedmiotu
szkół podstawowych
semestr letni
Postanowienia ogólne
przedsi biorców
produktu leczniczego
Karta przedmiotu
Scenariusz lekcji
Lista uczestników
Program nauczania
Projekt współfinansowany
Informacje ogólne
biblioteka wojewódzka
semestr zimowy