Strona główna

Chwila ulotna, chwila błaha


Pobieranie 16.06 Kb.
Data19.06.2016
Rozmiar16.06 Kb.
Chwila ulotna, chwila błaha...
Podczas mojej niedługiej wędrówki po przestrzeniach łódzkiego MS2, spotkałam kobietę... Zatrzymałam się na chwilę, a może nawet dwie, skrupulatnie badając każdy fragment jej ciała - od stóp aż po głowę. Uruchomiłam niedbale pokłady wyobraźni... Na długo po powrocie do domu, tkwiąc już bezpiecznie w fotelu, usiłowałam odtworzyć jej wizerunek w pamięci. I muszę przyznać, że na efekty nie musiałam czekać. Twórczość Szapocznikow jest bowiem pod tym względem tylko pozornie ulotna, w rzeczywistości, z niebywałą wręcz siłą wrasta w zakamarki naszej świadomości i pozostaje tam już na stałe.

Szapocznikow to niegdysiejsza lokatorka getta i obozów koncentracyjnych. To kobieta po przejściach. Dotknięta chorobą nowotworową, swoją sztuką przemawiała głośno, acz bez patosu i zbędnych drobiazgów. Skupiając się przede wszystkim na własnym ciele, z właściwą sobie zaciekłością, konsekwentnie materializowała swoje spostrzeżenia. Dążyła do utrwalenia tego, co nietrwałe. Regularnie przełamując granice tabu, wysnuwała ekshibicjonistyczną opowieść o własnej śmierci. Stale krążąc wokół tragedii przemijania, potrafiła jednocześnie wychwycić piękno kobiecego ciała, nawet gdy posługiwała się zaledwie wycinkiem ludzkiej postaci. Sama określała ten rodzaj artystycznej drogi w sposób następujący: Mój gest kieruje się w stronę ciała ludzkiego, tej sfery całkowicie erogennej, w stronę najbardziej nieokreślonych i najulotniejszych jego odczuć. Sławić nietrwałość, w zakamarkach naszego ciała, w śladach naszych kroków po tej ziemi. Przez odciski ciała ludzkiego usiłuję utrwalić w przezroczystym polistyrenie ulotne momenty życia, jego paradoksy i jego absurdalność (...)".



Twórczość Szapocznikow była wielokrotnie nagradzana i komentowana nie tylko w kraju, ale także poza jego granicami. I właściwie trudno się temu dziwić, gdyż paradoksalnie, towarzyszące jej traumatyczne doświadczenia nigdy nie przyćmiły jej radości płynącej z egzystencji. Szapocznikow żyła pełnią, niekiedy balansując na krawędzi tematów zakazanych, powszechnie skrywanych w ciemnych zakamarkach prywatności. Ze zdziwieniem i nie bez podziwu spoglądam teraz na fotografię artystki, wykonaną w 1972 roku w paryskim szpitalu onkologicznym. Szapocznikow roześmiana, jak zwykle zdystansowana względem szarej rzeczywistości. I taka też pozostanie w naszej pamięci, czego z pewnością by sobie życzyła...

Podczas wspomnianej przeze mnie na wstępie wystawy, moją szczególną uwagę przykuły trzy prace artystki: "Trudny wiek", "Noga", oraz "Podróż". Pozwolę sobie zatem na krótką charakterystykę tych rzeźb oraz związane z nimi spostrzeżenia.

"Trudny wiek"

Dzieło to, zamknięte w formie jednorodnej bryły przedstawia sylwetkę młodej dziewczyny, prężnie wyginającej swe ciało, niczym odnosząca spektakularny sukces olimpijka. Nie sposób nie odnieść się tutaj do doświadczeń II wojny światowej. Choć wielu artystów tworzyło wówczas w duchu filozofii końca człowieka, to postać ręki Szapocznikow zdaje się na pierwszy rzut oka mówić nam coś zupełnie przeciwnego. Towarzyszy jej bowiem znamienita aura waleczności, a przekorny uśmiech wyrzeźbiony na ustach tylko potęguje wrażenie dominacji nad światem, nad tym, co ludzkie.

Z drugiej strony, dzieło to zdaje się zawierać ukrytą ironię, dotyczącą Holocaustu, który doprowadził do totalnej degradacji wartości czysto ludzkich, a tym zaprzeczenie racji samego istnienia. Jednakowoż, obie te interpretacje niekoniecznie się ze sobą kłócą, a nawet zauważalna jest pomiędzy nimi relacja wiążąca. Pod tym względem praca ta do ostatniej chwili życia artystki, zdaje się być doskonałą ilustracją jej osoby.

Trudny wiek stanowi jednocześnie studium nad przemijaniem. Pamiętamy bowiem, iż Szapocznikow nigdy nie było dane zaznać prawdziwego smaku młodości. Pod tym względem prężna olimpijka jest zaledwie wyrazem tęsknoty za tym, co nieodwracalne i, co nigdy już nie powróci.

Znamienity jest także sam tytuł pracy, zawierający wewnętrzną dwuznaczność. Z jednej bowiem strony, przywołuje skojarzenie dotyczące młodości w najczystszej postaci, by zaraz później uzmysłowić odbiorcy, iż wiek na który przypada istnienie Szapocznikow jest czasem wojen, cierpień i goryczy...


Alina Szapocznikow, Trudny wiek

"Noga"

"Noga" jest przejawem nieco późniejszego etapu twórczości, w jakim znalazła się artystka. Dzieło to stanowi efekt fragmentaryzacji poszczególnych elementów ciała. Dzięki temu zjawisku, wybrany element zyskuje wymiar autonomiczny. Zatem nie jest on prostą reprezentacją całości. Już sam tytuł podkreśla w sposób dosadny ową niezależność obiektu. Ciało u Szapocznikow pełni funkcję materii odzyskanej, jest niejako zachowaną pamiątką po samej artystce. Fragmentaryzacja podkreśla sytuację egzystencjalną, w której się ona znalazła - jest to autorefleksja na temat rozkładu ludzkiego ciała, w obliczu śmiertelnej choroby. Szapocznikow bowiem nigdy nie przemilczała faktu, że umiera. Wszystkie odciski, które wykonała, stanowią rzetelny zapis przemijania, którego doświadczała każdego dnia: Usiłuję zawrzeć w żywicy odciski naszego ciała: jestem przekonana, że wśród wszystkich przejawów nietrwałości, ciało ludzkie jest najwrażliwszym, jedynym źródłem wszelkiej radości, wszelkiego bólu i wszelkiej prawdy, a to z powodu swej ontologicznej nędzy tak samo nieuniknionej, jak - w płaszczyźnie świadomości - zupełnie nie do przyjęcia.



Spoglądam więc raz jeszcze na "Nogę" i oprócz nostalgii związanej z pustką, na którą każdy z nas jest skazany, dostaję coś więcej - obiekt ociekający, wręcz kipiący zmysłowością, subtelną aurą erotyzmu, aż proszący się by podejść jeszcze bliżej, dotknąć... Chciałoby się rzec - kobiecość w pełnej postaci... To niezwykłe, jak po raz kolejny artystce udało się połączyć - wydawać by się mogło - zupełnie nie przystające do siebie wymiary. Znajdując się na pograniczu dwóch światów, Szapocznikow nie tylko oswaja, ale przede wszystkim uświadamia, jak wyjątkowym darem jest ciało, będące wyrazem nas samych.

Alina Szapocznikow, Noga

"Podróż"

Zwieńczeniem niech będzie więc "Podróż"... Nie zamierzam dłużej ukrywać, iż to właśnie ta rzeźba wzbudziła we mnie najskrajniejsze doznania, o czym wspominałam na początku. Zacznijmy więc od nowa raz jeszcze. Spotkałam kobietę w dziwacznej pozycji, jak gdyby siedzącą, lecz jednak nie do końca. Nie było tu krzesła, nie było też sterów, choć ona ich chyba usilnie potrzebowała... Na jasnej sylwetce oznaczone zostały za pomocą jaskrawych, pulsujących barw trzy punkty - oczy w kształcie okularów, usta i sutki. Po pierwsze, poświadczały one o tożsamości postaci - samej Szapocznikow, bowiem jak zauważyła jedna z komentatorek twórczości artystki: Wystarczy spojrzeć na zdjęcia Szapocznikow z tego okresu - podobna fryzura, duże, ciemne okulary. Po drugie, pomalowane na czerwono wargi wraz z fluoroscencyjnymi sutkami zdawały się głosić znamienne słowa - Jestem Kobietą.

Pozycja, w której kobieta się znajduje, sytuuje ją w bliżej niezidentyfikowanym pojeździe. Być może to statek kosmiczny - świadczy o tym wyczuwalna podskórnie aura rodem z science fiction oraz aluzja do stanu nieważkości. Kobieta ewidentnie próbuje uchwycić równowagę, lecz z niezależnych od niej przyczyn, celu tego nie jest w stanie osiągnąć. Rozchylone usta w formie ekstazy dowodzą, iż mimo wszystko odczuwa ona satysfakcję. Kontemplując z wolna zdarzenie, odnoszę nieodparte wrażenie, że dzieje się tu coś na kształt miłosnego uniesienia. W oparciu o traumatyczną biografię Szapocznikow, dostrzegam w tym wszystkim po prostu jej życie, z którego artystka czerpała pełnymi garściami, choć naznaczone było nieustannym piętnem katastrofy.

Alina Szapocznikow, Podróż


Na zakończenie zadaję sobie pytanie - w jak dużej mierze na wielkość Aliny Szapocznikow wpłynęły jej doświadczenia życiowe? Z jednej strony, nie jesteśmy bowiem w stanie rozpatrywać jej twórczości bez trwałego odniesienia do jej biografii. Wojna, śmiertelna choroba nadały wszystkim jej dziełom niezwykle charakterystyczny wymiar. Trudno więc rozgraniczyć podziw dla Szapocznikow, jako kobiety - z jej talentem, który niewątpliwie posiadała. Nie możemy również zapominać o innowacyjnych rozwiązaniach formalnych, które często stosowała. Wymagało to nie lada nakładów sił, zważywszy na fakt, iż zazwyczaj były to karkołomne przedsięwzięcia prób i błędów. Wydaje mi się również, że każda twórczość artystyczna jest w gruncie rzeczy wypadkową uzdolnień oraz osobistych zmagań z losem. I nigdy nie jesteśmy w stanie wyważyć, co odegrało najbardziej znaczącą rolę. Niewątpliwie, w przypadku Szapocznikow połączenie wszystkich składników zagwarantowało istną mieszankę wybuchową...


Alina Szapocznikow (1926 - 1973)


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość