Strona główna

Co robi –zdaniem publicystów – a czego nie robi szkoła


Pobieranie 32.47 Kb.
Data19.06.2016
Rozmiar32.47 Kb.
Co robi –zdaniem publicystów – a czego nie robi szkoła (fragmenty z publikacji J. Hartman, J. Żakowski, D. Wielowieyska)
Jan Hartman

Umarła klasa (Gazeta Wyborcza 11-12 maja 2013)

„Pojęcia, z jakimi wypuszcza się naszą młodzież w świat, mają się tak do współczesnego stanu ducha jak siedemnastowieczne postscholastyczne gimnazja jezuickie do życia umysłowego w kręgach Galileusza i Kartezjusza. Tego się nie da zreformować. To trzeba po prostu zamknąć”....


Szkolnictwo powszechne w obecnym kształcie jest dziewiętnastowiecznym przeżytkiem. Kulturowym i politycznym. Jeśli działa do dziś, to tylko mocą biurokratycznej inercji i obezwładniającej hipokryzji. Machina szkolna produkuje bowiem nie tylko zastępy nauczycieli, urzędników oraz, rzecz jasna, absolwentów szkół, lecz również nar­kotyzującą propagandę własnych sukcesów i „chwa­łę resortową"......

Program na­szych szkół to breja ulepiona z przypadkowych i mało pożywnych składników.

Te programy i ta prostacka filo­zofia są jak „bios" w komputerze - żadne nakład­ki nie zmieniają istoty rzeczy. Z dekady na deka­dę wszystko to staje się coraz bardziej absurdalne i groteskowe, a „ideologia szkolna", czyli pojęcia, z jakimi wypuszcza się naszą młodzież w świat, ma się tak do współczesnego stanu ducha jak siedemnastowieczne postscholastyczne gimnazja je­zuickie do życia umysłowego w kręgach Galileusza i Kartezjusza. Tego się nie da zreformować. To trze­ba po prostu zamknąć”.....

Bo szkoła jest - i zawsze była, i zawsze będzie - bastionem drobnomieszczaństwa i filisterstwa, wszelkiej dulszczyzny i oportunizmu. Co gorsza, szkolne kołtuństwo stroi się na jakąś komiczną prze­mądrzałą uczoność opartą na małpowaniu kry­tycznej i dojrzałej refleksji, z której wywodzą się nauki humanistyczne.”.....


Masowa edukacja powstała po prawdzie głów­nie po to, by pod pretekstem nauki umiłowania ojczyzny umacniać więź młodego obywatela z państwem (i jego religią), kładąc mu do głowy stosowne miry, a gdy trzeba, to i podsycając nie­nawiść do „odwiecznych wrogów". Szkoła była w swej funkcji propagandowej wprost niezastąpiona. Lepsza od Kościoła, gdyż czynna sześć dni w tygodniu. I demokracja niewiele tu zmieniła”....

_ - By człowiek umiał myśleć logicznie, trzeba go uczyć logiki



  • By liznął mądrości, potrzebuje trochę filozofii

  • Skoro ma być obywatelem, trzeba go uczyć podstaw prawa

  • Skoro tak strasznie chce żyć sto lat w zdrowiu i seksie, trzeba go uczyć elementów medycyny

  • Skoro chce mieć dużo pieniędzy, niechaj się dowie, skąd się bierze bogactwo i bieda”....

To wszystko nie jest winą szkoły ani państwa Po prostu czas szkół przemija Naiwne jest więc

Odrobina zdrowego rozsądku nie uratuje już szkoły, ale może sprawić, że zamiast robić z dzie­ci na zmianę nieuków albo „starych maleńkich", szkoła da im jakieś minimum orientacji w świecie i trochę rozwinie ich inteligencję”. prze­konanie, że dobry minister razem z dobrym dy­rektorem i dobrym nauczycielem naprawią szkol­nictwo. Wiem doskonale, że jest wielu dobrych na­uczycieli i dobrych dyrektorów. Wiem też, że nie­wiele z tego wynika Bo tak jak nie da się nic sen­sownego zrobić w epoce odrzutowców ze starym dyliżansem, tak i nie da się nic sensownego zrobić z dziećmi zapędzonymi do klasy na kilka godzin dziennie. Ta formuła już się wyczerpała Musimy się z tego wycofać”

Upadek szkolnictwa jest zjawiskiem po­wszechnym i nieodwracalnym”.......

Skoro ważne jest, by umiał myśleć logicznie, to trzeba go uczyć logiki Skoro ważne jest, by liznął mądrości, to trzeba go uczyć trochę filozofii Sko­ro ma być obywatelem, i to praworządnym, to trze­ba go uczyć podstaw prawa. Skoro tak strasznie chce żyć sto lat w zdrowiu i seksie, to trzeba go uczyć elementów medycyny. Skoro chce mieć du­żo pieniędzy, niechaj się dowie, skąd się bierze bo­gactwo i bieda O tym traktuje ekonomia. Skoro kocha gadżety elektroniczne, to warto by pokazać mu, co też mają one w środku.”....

Te propozycje są dość oczywiste. Nikt przy zdro­wych zmysłach nie będzie twierdził, że brak na­uki prawa w szkole jest przemyślanym i usprawiedliwionym wyborem. To po prostu bezmyśl­ność i ignorancja To samo z logiką czy filozofią.



Jacek Żakowski

(Polityka nr 29 (2907) 15.05 – 21.05. 2013)

„Zadanie nr 3 w tegorocznym maturalnym teście poziomu podstawowego z języka polskie­go brzmiało:

„Określenie horyzont poznania użyte przez autora tekstu w akapicie 2. to

A. anafora.

B. metafora.

C. porównanie.

D. apostrofa.

Zaznacz poprawną odpowiedź".

Wiecie, co to anafora? Nie wiecie! Nie załamujcie się. Pytałem redaktorów i dziennikarzy - w końcu zawodowo zaj­mujących się pisaniem - też nie wiedzieli. Po jaką cholerę ma to wiedzieć 325 tys. te­gorocznych maturzystów?

Wiele osób uważa, że wiedza nie szkodzi. Nie zgadzam się z tym poglądem. Głupia, zbyteczna, niepotrzebna wiedza szkodzi. I to bardzo. W życiu jest coś za coś. Jak się ma coś zbytecznego, to prawie zawsze nie ma się czegoś potrzebnego. Młodzi ludzie w tym roku zdający maturę potrzebują bar­dzo wielu kompetencji, informacji i umie­jętności, żeby dać radę w europejskiej i globalnej konkurencji. Dlatego jako ojciec zwyczajnie sobie nie życzę, żeby mojemu dziecku za moje pieniądze zawracano głowę takimi głupotami. Jeżeli szkoła nie ma nic mądrzejszego do zaproponowania dzieciom, to niech już lepiej pobawią się w Indian albo połażą po drzewach”....



Jako podatnik jestem wściekły, że moje podatki są marnowane na zaśmiecanie głów młodego pokolenia zbędnymi informacjami. Jako obywatel wstydzę się, że moje pań­stwo zadaje młodym Polakom takie głu­pie pytania i nawet nie rozumie, iż są one głupie. Jako Polak jestem zaniepokojony, że od anafory (i podobnych pytań) bę­dzie zależało, kto się dostanie na studia lub na jakie, czyli co się z nim dalej sta­nie, kim będzie mógł zostać w przyszło­ści i jaki będzie mógł mieć wkład w ży­cie społeczeństwa.

Najgorsze nie jest jednak to, że pań­stwo zmusza młodzież do odpowiada­nia na głupie pytania. Najgorsze jest to, że duża część młodzieży prawidłowo na nie odpowiada. Bo prawidłowo nie znaczy w tym przypadku - słusznie. Słuszna odpowiedź na pytanie państwa o anaforę brzmi: „puknijcie się w gło­wę".Jeżeli młodzi Polacy w większości nauczyli się, czym jest anafora, to zna­czy, że zostali złamani i zgodzili się na aktywny udział w absurdzie „. Czyli, że nauczono ich konformizmu”.....

„Program szkoły stał się imperium absurdu. Szkoła wciąż udaje, że prezentuje młodzieży „stan wiedzy", a w rzeczywistości przedstawia gigantyczny, przeładowany bez opamięta­nia erudycyjno-kompetencyjny śmietnik, będący produktem bezliku kompromi­sów, nawyków, przypadkowych dopisków i skreśleń luźno związanych z dzisiejszym stanem wiedzy i kultury, dalekich od za­interesowań uczniów, realiów i potrzeb współczesnych społeczeństw. Ogromnym wysiłkiem i za ogromne pie­niądze zbudowaliśmy monstrualną edu­kacyjną fikcję. Nie tylko tkwiącą w świecie dawno minionym, ale też tworzącą po­zory nauczania realizowane w systemie 3 x Z - „zakuć, zdać, zapomnieć"... ..

W tym przypadku kultury neoliberalnej, nastawionej nie tyle na holistycznie ro­zumiany sukces życiowy człowieka, ile na konkurencję. Chodzi o to, by wygrać. Nieważne, na jakiej trasie. Dla zdecydo­wanej większości należących do tej kul­tury uczniów i rodziców nie jest istotne, jaki realizują program. Ważne, żeby wy­grali. A statystycznie biorąc, wygrywa nie ten, kto się buntuje, lecz ten, kto się le­piej dostosuje”. Bez względu na to, jak absurdalne i dys­funkcjonalne dla rozwoju młodego poko­lenia byłyby więc układane w minister­stwie programy, rodzice i uczniowie będą się domagali, by szkoła je realizowała”.

Testomania wyrasta z pesymizmu an­tropologicznego, czyli (dzielonej z konserwatyzmem) wiary, że ludzie są źli -leniwi, tchórzliwi, egoistyczni i chciwi. Za tą wizją idzie przekonanie, że dobry porządek musi być oparty na przymusie. Ład edukacyjny także nauczyciela

System abstrahuje od „szlachetniej­szych" motywacji i drzemiącego w nich potencjału. Podobnie jak nie próbuje rozbudzić, wykorzystać i uszanować ciekawości jako najskuteczniejszego mechanizmu uczenia się. Opiera się niemal wyłącznie na dyscyplinie oraz utylitarnej motywacji uczniów, którzy od początku słyszą tylko, że muszą przejść testy lepiej niż koledzy, żeby zdobyć miejsce w korporacji. Wiedza jest jak morska woda, której uczeń ma na wyścigi wypić jak najwięcej, zanim zwymiotuje„.....”System testowy wpycha edukację w mechanizm unifikacji, według które­go działały XX-wieczne fabryki”. ...

W dorosłość i na rynek pracy wchodzą więc ludzie, którzy mało umieją, a nie lubią i nie potrafią się uczyć ani twórczo, samodzielnie myśleć. Gotowi są tylko zaliczać potrzebne w CV kursy oparte na szkolnej zasadzie 3 x Z. I nie są zdol­ni do nawiązywania ani utrzymywania autentycznych, opartych na ciekawości i afirmacji więzi, które są podstawą suk­cesu w ponowoczesnym świecie. W go­spodarce także. W ich emocjach domi­nuje konformizm i nieufność. Dokładne zaprzeczenie tego, czego potrzebuje współczesna demokracja i gospodarka oparta na wiedzy”......

Czyli to, co opar­ta na konformizmie, rywalizacji, kuciu i zmajoryzowana przez system testowoerudycyjny szkoła w swoich uczniach zabija. Sto lat temu ukończenie szkoły albo studiów wieńczyło proces zdo­bywania wiedzy i kompetencji.”....

A jednak kompletnie nie zgadzam się z prof. Janem Hartmanem, który w „GW" napisał, że szkołę lepiej zamknąć, bo już się jej nie da naprawić. Trzeba walczyć o jej usensownienie. Czyli o zmianę modelu z adaptacyjno-erudycyjnego (kucie-dyscyplina-testy) na emancy­pacyjny (ciekawość-myślenie-współdziałanie). By w obecnej kulturze zro­bić ważny krok w tę stronę, konieczne są trzy decyzje.

Radykalne ograniczenie faktycznie obo­wiązujących programów (erudycyjnych wymagań egzaminacyjnych), rezygnacja z testów (w tym powrót do egzaminów ustnych pozwalających ocenić coś więcej niż zasób pamięci krótkotrwałej) i przesu­nięcie akcentu z dydaktyki na pedagogi­kę, czyli z ambicji szkolenia siły roboczej na wychowanie ludzi”


Dominika Wielowieyska

Politycy nie bójcie się gniewu nauczycieli

Może choć trochę więcej sportu

(GW. 17. 05. 2013)
„Warto jednak, aby Platforma od­ważyła się chociaż na jeszcze jeden ważny krok Niech zmieni pensum dla nauczycieli WF-u. Nauczyciele innych przedmiotów przygotowu­ją się do lekcji, pytanie tylko, czy po­święcają na to 20 godzin tygodnio­wo, czy angażują się w życie szkoły, pracując dodatkowo z uczniami. Dobrzy nauczyciele na pewno tak słabsi - nie. A wszyscy dostają takie same pensje. Trudno jednak uznać, że nauczyciel WF-u przygotowuje lekcje przez 20 godzin tygodniowo. On nie sprawdza klasówek. Wielu z nich dużo czasu poświęca dzie­ciom. Ale są i tacy, którzy odbębniają swoje trzy godziny dziennie i potem dają odpłatne lekcje, np. pływania czy gry w tenisa, dzieciom z zamożnych rodzin. Albo pracują na dwóch etatach. Na taki system nas nie stać. Potrzeba nam anima­torów zajęć sportowych Rząd i opo­zycja siedzą cicho. Obie strony wo­lą popierać lobby zawodowe, niż zająć się interesem dzieci. „



©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość