Strona główna

Demony idą w miasto


Pobieranie 7.73 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar7.73 Kb.
Portal muzyczny T-mobile Music.

Recenzja: Demony idą w miasto - http://www.t-mobile-music.pl/opinie/recenzje/demony-ida-w-miasto,18159.html

Transkapela "Neon Fields", STiOK Anima

Marcin Flint w dniu

09.02.2015


Muzyka etniczna nie miała w 2014 roku w Polsce szczęścia – tak wynika chociażby z podsumowań. I może szkoda, bo mało która płyta pochłania i zabiera tak daleko jak „Neon Fields”. W tych żywo oddziałujących dźwiękach nie ma nic ze skansenu.

Wiele było pomysłów na przejście od tradycji do współczesności. Transkapela jedno z drugim chce łączyć swoją wyobraźnią. Co nie znaczy w tym wypadku, że hulaj dusza, piekła nie ma. Robert Wasilewski, multiinstrumentalista będący w zespole kompozytorem oraz aranżerem, jest obyty z rockiem, jazzem czy muzyką klasyczną, ale cechuje go powściągliwość oraz wyczucie. Wraz z zespołem zrobił wiele, by zrozumieć, a także odczuć wielokulturowość Karpat, i żeby proces uwspółcześnienia nie stał się dosłowny, prymitywny. Pod koniec drugiej minuty „Via Lui Popa Nae” jakby przedrzeźniano miejski zgiełk, w „Swing Hora” Franciszek Pospieszalski szyje na kontrabasie niemalże funkowy groove, ale ja bym zwracał uwagę na co innego. Na to, jak błyskawicznie „Neon Fields” potrafi zaangażować, oderwać od rzeczywistości, odbić się od „tu i teraz”. Unieść ponad rozświetloną metropolię z okładki, ponad spuściznę Wallachii czy Mołdawii.


Przestrzeń, głębia, melodia ujmują od samego początku. Zwraca uwagę trans, powtarzalność wspaniale rozbudowywanej frazy. W płytę się wsiąka, podziwiając odległe, nisko strojne smyczki w dialogu z perlącymi się cymbałami na pierwszym planie, albo gdy precyzyjna reżyseria nastroju urozmaicona zostaje nutką abstrakcji i improwizacji. Gdy wejdziemy w „Aleję słońc”, nie ma co liczyć na żar, bardziej na tęsknotę, i warto poczekać, by atmosfera zaczęła gęstnieć, a instrumenty mówić jednocześnie – pomysłów na to, jak poszczególni instrumentaliści mają wchodzić w relację ze sobą, jest zresztą co niemiara. Wydaje się, że wizytówką „NeoNovej” stanie się chwytliwa partia skrzypiec, tymczasem później na pierwszy plan wychodzi kontrabas, ciężar kompozycji przemieszcza się w stronę jazzu. W „Kawale” kontrabas owszem, stąpa sobie, jednak najważniejszy jest flet kaval, znany od Azerbejdżanu po Albanię. Ogniste „Mara La Masa Mare” zdumiewa intensywnym bębnieniem. Przygodą może być wyłapywanie na krążku partii instrumentu nazywanego vioara cu goarna, wynalazku z regionu Bihor, trochę skrzypiec, trochę patefonu. Fascynuje zarówno swoją historią, jak i brzmieniem.
Utwory są naprawdę różne. Bardzo polecam „Staromodną kępkę”, w której kryją się pomysły na co najmniej kilka kompozycji, najbardziej fascynujące jednak gdzieś koło piątej minuty, gdy nieco cichnie i na wierzch wychodzi to, co dzikie, pradawne, mistyczne (i co wymyka się słowom). Jakby ktoś nie miał cierpliwości do 9-minutowych, rozbudowanych pozycji, zawsze może zacząć od „Żwawego walczyka”, zaczynającego się skromnie i dynamicznego na tyle, że nie da się nie tupnąć. Z kolei jeśli chodzi o wzruszenia, wyróżniam sam koniec krążka, bowiem słysząc z jaką gracją dęciak wpisuje się w urzekające pięknem melodii „3/4 nieba”, jestem w stuprocentowym muzycznym raju.
„Neon Fields” towarzyszy mi już trochę czasu i znudzić się nie może. Nie jest to album, który bardzo chce się podobać i ma nie wiadomo jaką siłę przebicia, bo jego żywiołowa, karpacka dusza ciągnie jednak ku melancholii, liryzm i subtelność potrafi przez długie minuty dominować. Dlatego końcem roku (gdzie czasy, kiedy nic się wówczas nie działo?) mógł umknąć. Teraz jest dobry moment, żeby o nim przypomnieć – w sondzie dziennikarzy zorganizowanej przez Folk24 i EtnoSerpent zajął (ex aequo z „Czeredą” Tołhajów, muzyki spopularyzowanej za sprawą serialu „Wataha”) trzecie miejsce w kategorii etno-folkowa płyta roku. Nie jest to pierwszy sukces Transkapeli, bowiem ta podbiła serca krytyków już za sprawą debiutanckiego „Sound & Shadows”, zdobywając przy okazji „Folkowy fonogram roku”. Wszystko zasłużenie. Przekonajcie się, jak bardzo.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość