Strona główna

Dziewczyny w podróży/ net


Pobieranie 20.52 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar20.52 Kb.

Dziewczyny w podróży/ net

Nasza podróż po Azji, Australii i Nowej Zelandii odbyła się w 2008 roku. Ważną częścią wyprawy było 6 miesięcy spędzone na kontynencie Azjatyckim. Przejechałyśmy przez: Tajlandię, Laos, Wietnam, Kambodżę i Indie. Co jest dość znamienne: miałyśmy wyjechać na okres około 4 miesięcy, a wróciłyśmy do domu po roku - w podróży w pewnym momencie czas przestaje się liczyć, wiele się zmienia. Często zastanawiamy się, jak bardzo zmieniłyśmy się my.

Ludzie pytają, z jakiego powodu zdecydowałyśmy się na taką podróż. W naszym kraju nadal pokutuje przekonanie, że na urlop - to owszem, ale nie dłuższy niż dwutygodniowy; praca - zwłaszcza ta stała - jest najważniejszą wartością w życiu. Obce kraje są dalekie, niebezpieczne – szczególnie, jeśli ktoś odważy się jechać na wyprawę nie zorganizowaną przez biuro podróży. Niektórych zastanawia też, jak w podróży radzą sobie kobiety. Całkiem nieźle, skoro zaledwie kilka miesięcy po powrocie jedna z nas – Małgosia - wybrała się w 2010r., na dwumiesięczną, samotną eskapadę po Południowych Indiach.

Wracając do 2008 roku: w lipcu rzuciłyśmy prace... Samą wyprawę poprzedziło półroczne planowanie, odkładanie środków finansowych, zamykanie różnych pilnych spraw w Warszawie, szykowanie sprzętu oraz analiza potencjalnej trasy, jak i środków lokomocji.

Małgosi – inicjatorki wyprawy - marzeniem, jak i potrzebą ducha, były Indie. Fascynowała ją tajemnicza i odmienna kulturowo Azja. Emanueli śniły się rajskie plaże; na mapie jako pierwszą do zdobycia umieściliśmy Tajlandię.

Sama podróż rozpoczęła się kilkudniowym wypadem na Ukrainę. Później czekał nas ekscytujący lot do Bangkoku i pobyt w Tajlandii, która już na wstępie znokautowała nas tak ciężkim i wilgotnym powietrzem, że można by przysłowiową „siekierę powiesić”. Błękitna woda i bogate życie raf koralowych osłodziły pierwsze ciężkie dni aklimatyzacji. Uroda tego kraju, o tak różnorodnym krajobrazie i wspaniałej kuchni, spokój i miła powierzchowność mieszkańców na zawsze pozostawiły w naszych sercach ważne miejsce dla Tajlandii - zwanej również krainą uśmiechów.

Następnie Mekongiem przedostaliśmy się do dawnej stolicy Laosu - Luang Prabang. Nigdy nie zapomnimy tej dwudniowej przeprawy łodzią – doświadczenia dla wytrwałych, ale jak najbardziej przez nas polecanego. Niesamowita, wciąż dzika przyroda Laosu, słynne dżungle i czyste powietrze, kontaktowi i przyjaźni Laotańczycy, pudding ryżowy (z najlepszymi bananami na świecie) oraz prąd dostępny często tylko w godzinach od 18 do 22 to obrazy, które najczęściej wspominamy z Laosu.

Później był szaleńczo aktywny Wietnam, piękny jak Tajlandia, z widokami w stylu Ha Long Bay (Zatoka Smoka), czy też plemienna Sapa. Jednocześnie ostry jak czuszka, którą chętnie dodawaliśmy do naszej ulubionej „noodle soup”.

Duże wrażenie zrobiła na nas odradzająca się z ciężkiej przeszłości Kambodża, gdzie bieda i głęboko tkwiący ból doświadczenia terroru, kontrastują z magicznym Angkor Wat oraz pogodnymi twarzami i otwartością Kambodżan.

Ostatnie trzy miesiące spędziłyśmy w Indiach, które dały nam jedną z najsilniejszych lekcji pokory, gdzie bieda i bród mieszają się z przepychem i kulturowym, duchowym bogactwem. Były zlepkiem najbardziej przejaskrawionych doświadczeń, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych, od razu otaczając tak ciasno i intensywnie, że prawie nie można było oddychać.

Oślepiająca biel marmurów Taj Mahal zadziwiała w zetknięciu z instytucją wykwalifikowanego żebraka czy też obecnością nożnych rikszy w Kalkucie. W Varanasi uczestniczyliśmy w porannych rytuałach powitania słońca, jak i wieczornego pożegnania – silnie powiązanego z paleniem ciał zmarłych bliskich.

Będąc na największym w Azji targu wielbłądów, poznawałyśmy odmienność życia ludzi pustyni, po to by nagle znaleźć się w kolebce muzyki i imprez rave – na plażach Goa. Natomiast praktyka yogi, w miejscu gdzie utworzył się popularny obecnie styl Ashtanga, czyli w Mysore, pozwoliła wyciszyć się nam przed dalszą podróżą w inne regiony świata.

W samej Azji spędziłyśmy pół roku, później najracjonalniejszym krokiem wydał się nam wylot do Australii i odwiedziny Nowej Zelandii. Jednak jest to już początek zupełnie innej historii.

Zapraszamy na naszą prezentację pt. „Portrety Azji”, chcemy zabrać widzów na wspólną wyprawę po Azji. Pokaz, który po raz pierwszy odbył się w grudniu 2009 roku został uzupełniony o zdjęcia zrobione przez Małgorzatę Pianowską podczas drugiego pobytu w Indiach.

Podróż zmieniła nas i nasze życia. Podczas tej swoistej wędrówki w czasie i przestrzeni, poznałyśmy granice naszej wytrzymałości, stałyśmy się silniejsze nabierając dystansu do rzeczywistości. Przekonałyśmy się, jak niewiele potrzeba do szczęścia, czasem wystarczy jeden plecak, podstawowe przedmioty użytkowe, aby poczuć się spełnionym i wolnym (nie jak wiele osób uważa - klucz do własnego mieszkania, czy markowe spodnie). Nauczyłyśmy się doceniać małe przyjemności dnia powszedniego – nawet zwykłą kanapkę z żółtym serem. Bakcylem podróżowania zaraziłyśmy się bezpowrotnie.

Dziewczyny w podróży/skrót
W 2008 roku odbyła się nasza roczna podróż po Azji, Australii i Nowej Zelandii. Ważną częścią wyprawy było pół roku spędzone na kontynencie Azjatyckim. Przejechałyśmy przez: Tajlandię, Laos, Wietnam, Kambodżę i Indie.

Ludzie pytają z jakiego powodu zdecydowałyśmy się na taką podróż. Niektórych też zastanawia, jak sobie radzą kobiety na samodzielnych wyprawach. Chyba całkiem nieźle, skoro zaledwie kilka miesięcy po powrocie, jedna z nas - inicjatorka azjatyckiej wyprawy - Małgosia, wybrała się w 2010r., na dwumiesięczną, samotną eskapadę po Południowych Indiach.

Podróż z 2008r. rozpoczęła się od Tajlandii, która już na wstępie znokautowała ciężkim i wilgotnym powietrzem. Błękitna woda i bogate życie raf koralowych osłodziły pierwsze ciężkie dni aklimatyzacji. Uroda tego kraju, o tak różnorodnym krajobrazie i wspaniałej kuchni, spokój i miła powierzchowność mieszkańców na zawsze pozostaną w naszych sercach.

Następnie Mekongiem przedostaliśmy się do dawnej stolicy Laosu - Luang Prabang. Niesamowita, wciąż dzika przyroda Laosu, słynne dżungle i czyste powietrze, kontaktowi i przyjaźni Laotańczycy, pudding ryżowy oraz prąd dostępny w godzinach od 18 do 22 to obrazy, które najczęściej wspominamy.

Później był szaleńczo aktywny Wietnam, piękny jak Tajlandia, z widokami w stylu Ha Long Bay (Zatoka Smoka) czy też plemienna Sapa. Jednocześnie ostry jak czuszka, którą chętnie dodawaliśmy do ulubionej „noodle soup”.

Duże wrażenie zrobiła na nas odradzająca się z ciężkiej przeszłości Kambodża, gdzie bieda i głęboko tkwiący ból doświadczenia terroru, kontrastują z magicznym Angkor Wat oraz pogodnymi twarzami i otwartością Kambodżan.

Ostatnie trzy miesiące spędziłyśmy w Indiach, które dały nam jedną z najsilniejszych lekcji pokory, gdzie bieda i bród mieszają się z przepychem i kulturowym, duchowym bogactwem. Były zlepkiem najbardziej przejaskrawionych doświadczeń, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych, od razu otaczając tak ciasno i intensywnie, że prawie nie można było oddychać.

Zapraszamy na naszą prezentację pt. „Portrety Azji”, chcemy zabrać widzów na wspólną wyprawę po Azji. Pokaz, który po raz pierwszy odbył się w grudniu 2009 roku został uzupełniony o zdjęcia zrobione przez Małgorzatę Pianowską podczas drugiego pobytu w Indiach.



BIO Małgorzata Pianowska


Małgorzata Pianowska, urodzona w 1980r. w Warszawie, z wykształcenia socjolog/antropolog kultury i animatorka.

Zawodowo freelancerka; młoda fotografka- specjalizująca się w fotografii podróżniczej i reportażowej; tancerka niezależna/performerka współpracująca z Atelier Warszawskiego Teatru Tańca; od ponad roku związana z Fundacją Ciało/Umysł jako menadżerka projektów i producentka kilku spektakli festiwalowych.

Zdjęcia jej można było ostatnio zobaczyć na wernisażu fotograficznym projektu - Migawki 2010, w Kinotece oraz na pokazie slajdów i wernisażu pt. „Portrety Azji” zorganizowanym wraz z Emanuelą Karpińską, w Time Cafe 2009. Robiła też fotosy promocyjne na planie „Dancing 4 U” Rolanda Rowińskiego w 2010.

Obecnie pracuje nad własnymi produkcjami z zakresu teatru tańca, planuje nowe wystawy zdjęć.



Uzależniona od „bycia w drodze”, kochająca sporty ekstremalne, poszukiwaczka adrenaliny zafascynowana kulturą azjatycką, szykuje kolejną wyprawę do Indii-tym razem skupiając się na Himalajach. Marzy się jej również pełna pasji i temperamentu jak ona sama - Ameryka Południowa.
BIO Emanuela Karpińska

Emanuela Karpińska, urodzona w 1983r., z wykształcenia ratownik medyczny.
Czystym uczuciem darzy fotografię i  podróże. W 2009 roku wraz z Małgorzatą Pianowską zorganizowała wernisaż fotograficzny "Portrety Azji", prezentujący zdjęcia z półrocznej wyprawy po Tajlandii, Laosie, Kambodży, Wietnamie i Indiach.
Zadziwia nieustanną spontanicznością i niepohamowanym apetytem na uroki świata; w niektórych kręgach szanowana jako wdzięczna złodziejka koni. Kocha czuć napływającą do żył adrenalinę - od pewnego czasu pilnie zagłębia się w arkana sportu wspinaczkowego. Ostatnio marzy o pewnym drogim modelu aparatu fotograficznego i zatraceniu się w podróży po Ameryce Południowej.







©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość