Strona główna

Franciszek Jerzy Powiertowski ocd


Pobieranie 278.88 Kb.
Strona5/9
Data18.06.2016
Rozmiar278.88 Kb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9

7. Sylwetka duchowa


Wydaje się, że kluczem do próby zrozumienia ducha br. Franciszka Powier­tow­skiego jest poszukiwanie przez niego sensu ludzkiego życia i w konsekwencji sensu swojego osobistego życia oraz jego konsekwentna realizacja. Ten egzy­sten­cjalny i twórczy niepokój spowodował, że przed wstąpieniem do Zakonu Jerzy był człowiekiem wytrwale poszukującym integralnej wizji swojego życia, a po znalezieniu się w Karmelu Terezjańskim wszystko starał się harmonijnie pod­po­rządkować swojemu zjednoczeniu z Bogiem przeżywanemu w wierze w docze­sności i ukierunkowanemu na pełnię w wieczności. Wdrożenie w życie decyzji
o wyborze życia zakonnego w Karmelu Terezjańskim zaowocowało u Jerzego pokojem, radością, szczęściem, uciszeniem ducha, zapałem, pogodnym i przyja­cielskim uśmiechem towarzyszącym mu – jak zaznacza o. Rudolf – do ostatniej chwili życia180. Tymi odczuciami dzielił się ze swoimi bliskimi w listach oraz od­notowywał je w swoim dzienniczku. Pisał: „Jestem szczęśliwy, zdrów i pełen zapału do nowego życia” 181; „Jestem bardzo szczęśliwy”182; „Czuję się świet­nie”183; „Pełen jestem spokoju”184; „(…) wstałem pełen radości wewnętrznej”185; „Napełniło to mnie takim zapałem wewnętrznym, radością i miłością do Boga, że cały dzień spędziłem pod tym wrażeniem”186. W środowisku zakonnym był odbierany jako człowiek szlachetny, dobrze ułożony187, całkowicie oddany Bogu, konsekwentnie dążący do zjednoczenia z Bogiem188, żyjący miłością189. O. Ru­dolf, zastępca magistra nowicjatu, uważał go za człowieka „o wyjątkowym cha­rakterze i powołaniu”190, o. Bazyli Jabłoński, magister nowicjatu, twierdził, że
„w ciągu swej długoletniej pracy nie miał wybitniejszego powołania – dosko­nal­szego nowicjusza”191, a najbliższe otoczenie zakonne nie podnosiło przeciw niemu najmniejszego zarzutu192.

7.1. Całkowite ukierunkowanie na Boga

Sens swojego życia br. Franciszek widział w całkowitym ukierunkowaniu swojej egzystencji na Boga, w przyjęciu Jego łaski, w kierowaniu się Jego wolą, w zjed­noczeniu z Nim. Pisał do swojego brata Wojciecha: „Człowiek jeden ma cel w ży­ciu: dążyć bezustannie do Boga, który jest wielkim dobrem. Oby ten cel coraz wyraźniej Cię pociągał i znajdował oddźwięk w Twojej duszy. Może nie zdajesz sobie sprawy, że jedynie w Bogu znajdziesz zaspokojenie swych tęsknot i prag­nień. Spróbuj! Śmierć jest bramą do pięknego niewysłowionego świata; tylko by się tam dostać, trzeba przyjąć rękę Boga wyciągniętą ku nam, dać się kierować Jego woli”193. W jego relacji do Boga niezmiernie ważną rolę odegrało bardzo pozytywne osobiste doświadczenie relacji dziecko-rodzice, które odbierał w ka­tegoriach obecności, komunii, miłości, troskliwej opieki, ufności i pokoju194. To


z kolei ułatwiło mu postrzeganie Boga jako bytu osobowego, stwórcy wszech­świata i kierującego wszechświatem, Ojca pełnego dobroci, miłości, czułości
i troskliwości195. Uważał, że w relacji z Bogiem trzeba się stać jak dziecko: „Wie­rzcie, jest powrót. Trzeba trochę samotności i trochę łez, a cud stanie się rze­czy­wi­stością”196. Miejscem spotkania z Bogiem było dla niego własne wnętrze, serce197.

W szczególny sposób przeżywał tajemnicę obecności i miłości Boga198,


a jego odpowiedzią była tęsknota za Bogiem i pragnienie zjednoczenia się z Nim. Pisał: „Tęsknię do Boga, do Jego obecności, czuję, że jest blisko mnie, tak jakby czekał”199; „(…) uczułem pragnienie coraz większego zjednoczenia z Bo­giem”200. Bardzo znamienne pod tym względem są słowa św. Pawła, które zapisał w swo­ich notatkach: „Cupio dissolvi et esse cum Christo”201, czyli „Pragnę odejść [z tego świata] i być z Chrystusem”202.

7.2. Odpowiedź miłości potwierdzanej życiem

Br. Franciszek, rozważając i doświadczając, kim jest Bóg, co On dla niego zrobił


i co nadal robi, miał jedną odpowiedź: odpowiedź miłości potwierdzaną co­dzien­nym życiem. Wyznaje: „O Boże, jak chciałbym Cię kochać, jak najwięcej. (…) Dzięki Ci, o Boże, za te chwile ciszy, chociaż smutno mi, że nie mogę Cię kochać tak jakbym chciał. O Jezu, nie dopuść do tego, bym z własnej winy miał coś stracić, coś z miłości do Ciebie”203. Rozumie, że jedynie doświadczenie do­broci i miłości Boga oraz wzbudzenie w sobie miłości do Niego daje wystar­cza­jącą motywację do życia zgodnego z Jego wolą: „Gdyby Bóg nie okazał nam swej miłości i gdyby w sercach naszych nie było ukochania Jego, życie według Boskich praw byłoby niewolą ciążącą nam, bo przymusową, a wolna wola nie miałaby celu i buntowałaby się, byłaby ona dla nas, w tej beznadziejnej walce, prawdziwą męczarnią. Miłość Boga daje dopiero cel i pole działania dla woli ludzkiej”204. Jest więc przekonany, że samo nabycie wiedzy o Bogu nie jest jesz­cze wystarczające do umiłowania Boga: „Na nic się przyda wszelka mądrość książ­kowa, jeśli człowiek prawd w niej zawartych nie pozna w głębi siebie samego”205.

Swoją codzienną miłość do Boga chciał wyrażać i rzeczywiście wyrażał całym swoim życiem. Przejawami tej miłości były m.in.:

Pamiętanie o obecności Boga. Bardzo wiele wysiłków podejmował, aby „bezustannie pamiętać na obecność Bożą”206, „bezustannie przebywać w obec­no­ści Boga”207, „każde zajęcie czynić razem z Nim, wszystko czynić jak najlepiej. Sama modlitwa to za mało”208. Widział w tym wielkie dobro duchowe: „W obec­ności Boga trudno grzeszyć, a łatwo być cnotliwym”209.

Modlitwa. Br. Franciszek był rozmiłowany w modlitwie, ponieważ po­strzegał ją jako środek umożliwiający mu nawiązywanie kontaktu z Bogiem, po­znawanie Go, przebywanie z Nim, rozmawianie z Nim. Zdarzało mu się budzić nawet kilka razy w nocy i modlić się210. Modlitwę myślną uznawał za najpięk­niejsze chwile, jakie przeżywał211 i dlatego nawet na nocną modlitwę szedł


z radością212. Przeżywanie modlitwy było u niego zróżnicowane: miał świado­mość obecności Boga, Chrystusa w swej duszy213; odczuwał obecność i bliskość Boga214, Chrystusa215; doznawał pociech216; przeżywał oschłości217 i miał trudno­ści ze skupieniem uwagi218; odczuwał zmęczenie fizyczne219, duchową ociężałość220
i senność221. Szukał odpowiedniej dla siebie metody rozmyślania222. Podczas mo­dlitwy starał się przebywać w obecności Boga223; wyobrażał sobie obecnego
w nim Boga224, Chrystusa225, Dziecię Jezus226; wyobrażał sobie sceny z Ewan­gelii227; rozmyślał o niebie228, o pokorze229, o treściach Ewangelii230; rozważał swoje postawy231; poznawał prawdę o Bogu232 i o sobie233. Osobiste doświad­cze­nie modlitwy uwydatnia mu pewne napięcie pomiędzy przeżywaniem modlitwy jako przebywanie w bliskiej obecności Boga, i tego przede wszystkim pragnie,
i jako rozważanie234. Modlitwa rodziła w nim zapał235, pragnienie pełnienia woli Bożej236. Doświadczał, że modlitwa wymaga dużego wysiłku, ale jednocześnie widział jej zaskakujące owoce237, postrzegał ją jako środek, który „odsłania szer­sze horyzonty i wyraźniejsze, piękniejsze cele w życiu”238 i umożliwia dostęp do świata, „którego drogi nikną w nieskończoności”239. Modlitwa br. Franciszka była dziękczynieniem, uwielbieniem, prośbą, adoracją, kontemplacją, słuchaniem, żarli­wością uczuć.

Medytacja kończona konkretnym postanowieniem. Franciszek zdawał sobie sprawę z wpływu jego uczuciowego charakteru na codzienną medytację


i dlatego chętnie skorzystał z rady spowiednika i kierownika duchowego, aby medytacja kończyła się postanowieniem lepszego postępowania w konkretnej sprawie240. Podczas modlitwy myślnej starał się zatem „wzbudzać w sobie dużo siły i zapału do cnót”241, co rzeczywiście zaowocowało gorliwością i przeko­na­niem, w wyniku konkretnego doświadczenia, że „przy zapale, za łaską Bożą, wszystko wydaje się i jest naprawdę łatwe do wykonania”242. Jednym z takich postanowień było „pilnować oczu i pamiętać stale na P. Jezusa we mnie zamie­szkałego”243. Niekiedy postanowienia i pragnienie ich realizacji same mu się narzucały244.

Troska o życie sakramentalne. Bardzo ważnymi momentami w jego co­dziennym życiu była Msza św., Komunia św. oraz sakrament pokuty i pojed­na­nia. Spotkania z Jezusem Chrystusem w Komunii św. były dla Franciszka źródłem pociechy, pokoju, radości, ufności, uczucia łaski wewnętrznej i miłości245, uczu­cio­wej komunii z Bogiem246. Odczuwał wielkie pragnienie przyjęcia Komunii św.247. Praktykował również Komunię duchową248 i adorował Najświętszy Sakrament249. Świadomość obecności Jezusa Chrystusa w jego duszy towarzyszyła mu w ciągu dnia250. Sakrament pokuty i pojednania, z którego korzystał w każdą środę, do­dawał mu otuchy, wlewał w niego nowego ducha i wpływał pozytywnie na jego przemianę251.

Nieustanna praca nad sobą. Ogromne pragnienie zjednoczenia z Bo­giem mobilizowało br. Franciszka do podwójnego wysiłku: ćwiczenia się w cno­tach i zwalczania niedoskonałości. Chciał w ten sposób, na ile to było dla niego możliwe, stwarzać w swej duszy jak najlepsze warunki do rozwijania zażyłej komunii z Bogiem. Pisał: „Zacząłem obserwować ten ideał w duchu i starałem wzbudzać w sobie te wszystkie jego uczucia św., do których sam, tak mi się wydawało, nie byłem zdolny. Przez naśladowanie to zacząłem powoli się zmie­niać”252; „Obym mógł pod wpływem tych łask postępować jak najlepiej”253; „Pra­cu­ję, aby z uwagą odmawiać brewiarz”254; (…) rozważałem pokorę i wzbu­dzałem akty jej”255; „Postanowiłem dołożyć starań, ażeby ćwiczeniem się w cno­tach Bogu się przypodobać”256; „Pragnę zachować skromność oczu”257; „Trudno pamiętać o tym, by każdą czynność ofiarować Bogu”258; „(…) wstyd, że z takim ociąganiem wewnętrznym pracowałem”259; „Dałem poznać O.R. jak czynię to niechętnie. Boże, bądź miłościw mnie grzesznemu. Spowiedź św., postanowiłem się poprawić”260; „(…) mam ćwiczyć się w cnocie skromności. Oczy w dół”261; „Postanowiłem przykładać się do miłości bliźniego i pokory”262; „Cały wysiłek skupia się na tym, aby co dzień zrobić choć jeden maleńki krok na jednej z tych dróg”263. Franciszek pracował nad osłabianiem i eliminowaniem niedoskonałości: „(…) byłem z tego powodu [współbrat uprzedził go do kołatki] roztargniony i roz­goryczony, walczyłem z tym, (…) dręczyły mnie pyszne myśli. Postanowiłem sobie nie zrywać się tak raptownie: nie ubiegać się specjalnie o kłapaczkę”264; „Boję się, że brat M. zaczyna mi się znów nie podobać. Mario, wybaw mnie od tego”265; „(…) nastawał na mnie gniew na braci, chcąc mną owładnąć, dzięki Bogu poznałem sposób wewnętrznego odczuwania myśli złych, tak, że po chwili zupełnie się uspokoiłem”266; „na rekreacji uczucie opuszczenia i smutku, stara­łem się je zwalczać, a właściwie ofiarować Bogu”267.

Dowartościowanie kierownictwa duchowego. Franciszek chętnie korzy­stał z pomocy kierownika duchowego i umiejętnie wykorzystywał ofiarowaną mu pomoc. Z tego rodzaju posługi korzystał w ramach sprawozdań duchowych składanych magistrowi nowicjatu268 oraz przy okazji sakramentu pokuty i pojed­na­nia269. Przedmiotem sprawozdań przed magistrem był ogólny postęp ducho­wy270,


a ze spowiednikiem omawiał m.in. sposób medytacji i faktyczny jej przebieg271, cnotę pokory272 i pamiętanie o obecności Bożej273. Owocem kierownictwa du­cho­wego był wzrost zapału do pielęgnowania cnót i faktyczna praktyka cnót274.

Asceza. Uświadomiwszy sobie, że „Bóg tej duszy się udziela, która wy­rzeka się naprawdę wszystkiego dla Niego”275, Franciszek postanowił wy­ko­rzy­sty­wać nadarzające się okazje do praktykowania wyrzeczenia. Wyznaje: „Przy­pomniałem sobie, że wybrałem najładniejszą oprawę (…) książek. Poszed­łem do O. Magistra, chcąc zamienić na gorsze; wszystkie rozdane, nie wiem, co robić. Jeśli nadarzy się sposobność, to zamienię”276; „(…) powstrzymałem się od deseru”277; „Towarzyszyłem na 2-giej rekreacji br. R., chociaż pragnąłem patrzeć na grę w bilard”278; „(…) na rozmyślaniu walka z myślami zewnętrznymi”279; „Przy jedzeniu wciąż jeszcze mam pożądanie pokarmu. Odbija się to ujemnie na stanie duszy”280; „Umartwiałem się w pragnieniu wody i dyscyplinie na cześć N.M.P.”281; „Postanowiłem (…) pilnować oczu”282.

Miłość bliźniego. Przejawiając wielką gorliwość w trosce o pielęgno­wanie komunii z Bogiem, nie zapominał o bliźnich. Spotykane osoby obdarzał uśmiechem283, modlił się o nawrócenie pewnej osoby284; przeprosił za urażenie współbrata słowem285; bardzo martwił się o los swojej rodziny w Warszawie
w czasie Powstania Warszawskiego i modlił się: „Cała ufność moja w Bogu. (…)
O Jezu, Mario, Józefie św., ratuj ich! O Boże miłosierdzia, zmiłuj się nad na­mi!”286; chciał także prosić współbraci o modlitwę w intencji swojej rodziny287; modlił się w intencji całej Ojczyzny288; pamiętał o przyjaciołach, znajomych oraz interesował się ich problemami289; interesował się, jak czują się rodzice i bra­cia290; pragnął dla bliźnich największego dobra, jakim jest komunia, przyjaźń z Bo­giem291. Podejmując pracę nad wzrastaniem w miłości bliźniego, wyznaje: „Po­sta­nowiłem przykładać się do miłości bliźniego”292; „Po obiedzie (…) chciałem grać; przemogłem się i pomagałem br. M.”293; „Brat M. miał dużo dziś pracy; ża­łuję, że mu nie pomogłem; mam wyrzuty sumienia”294.

1   2   3   4   5   6   7   8   9


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość