Strona główna

Franciszek Jerzy Powiertowski ocd


Pobieranie 278.88 Kb.
Strona6/9
Data18.06.2016
Rozmiar278.88 Kb.
1   2   3   4   5   6   7   8   9

8. Śmierć br. Franciszka w świetle aktualnej praktyki Kongregacji ds. Kanonizacji


Badania naukowe prowadzone w drugiej połowie XX wieku oraz oparta na nich praktyka Stolicy Apostolskiej doprowadziły do nowego spojrzenia na zagad­nie­nie męczeństwa za wiarę w zmieniających się okolicznościach społeczno-poli­tycz­nych. Owocem tego było ogłoszenie błogosławionymi i/lub świętymi męczen­ni­kami osoby prześladowane m.in. przez systemy totalitarne wrogie religii, a wśród nich system nazistowski, system dyktatury komunistycznej czy rządy dykta­tor­skie
w Meksyku295.

8.1. Prześladowca

Zarówno opinie historyków i teologów, jak i beatyfikacja i kanonizacja św. Ma­ksy­miliana Kolbego i Teresy Benedykty od Krzyża oraz beatyfikacje Tytusa Brand­smy i Michała Kozala wraz z towarzyszami wykazują, że system nazi­stow­ski, oparty na ideologii narodowego socjalizmu, „można uważać za prześladowcę


w rozumieniu tradycyjnego pojęcia”296. W badaniach naukowych podkreśla się, że w tym przypadku w osobie prześladowcy należy rozróżnić dwa elementy, mia­nowicie system nazistowski z jego ideologią oraz przedstawicieli tego systemu sprawujących władzę administracyjną297. Prześladowcą w znaczeniu zbiorowym była cała ideologia narodowego socjalizmu298, mająca u podłoża „zasady atei­stycz­ne oparte na ‘czystości rasy’ oraz idei jednej pseudoreligii – czysto nie­mieckiej”299. Antyreligijność tego systemu została wyraźnie stwierdzona przez papieża Pius XI, który potępił ideologię ateistyczną, jaką jest narodowy socjalizm i wskazał, że
w tym przypadku prześladowcą chrześcijaństwa jest cały system, ukrywający swoją działalność ateistyczną pod hasłami narodowymi i społecznymi300. Ideo­logia narodowego socjalizmu i całość aparatu władzy będącego na jej usługach
i zaangażowanego do walki przeciw Kościołowi katolickiemu są obecnie uzna­wa­ne jako prześladowca w sensie prawnym301, natomiast bezpośrednimi prześla­dow­cami są w tym przypadku osoby fizyczne, które w swoim działaniu okazywały nienawiść do wiary302. J. Lisowski zauważa, że system nazistowski oficjalnie nigdy wprawdzie nie głosił formalnej walki z Kościołem katolickim i religią, ale cała ideologia, władza i biurokracja związana z tym systemem były u swego pod­łoża antyreligijne i antychrześcijańskie, co wyraziło się w pozbawieniu życia mi­lionów ludzi ze względów politycznych i religijnych303. Zawartą pomiędzy Trzecią Rzeszą a Stolicą Apostolską umowę międzynarodową304 władze nazistowskie trak­towały jako literę martwą, co wyraźnie stwierdził papież Pius XI305.

W przypadku br. Franciszka Powiertowskiego nie ma wątpliwości, że za jego śmierć odpowiada system nazistowski, który posługując się aparatem wła­dzy będącej na jego usługach i wykorzystując działanie bezpośrednich prześla­dow­ców, przejawiające się w podjęciu decyzji o strzelaniu do idącego w habicie zakonnika i wykonaniu tej decyzji, pozbawił go życia.



8.2. Przyczyna śmierci ze strony prześladowcy

Pobieżne zapoznanie się z bezpośrednimi okolicznościami śmierci br. Franciszka mogłoby sugerować, że była ona spowodowana domniemaniem po stronie hitle­row­skiej, jakoby idący zakonnicy byli przebranymi partyzantami, którzy próbo­wali wymknąć się z przeprowadzanej na nich w lesie obławy. Tak wobec pozostałych zakonników oświadczył dowódca żołnierzy niemieckich306. Wskazane domnie­manie rodzi jednak wiele pytań: dlaczego dwa patrole, jeśli były świadome gro­żącego zakonnikom niebezpieczeństwa, zezwoliły im iść brzegiem lasu? Czy to nie było skazywanie ich na bardzo duże zagrożenie dla ich życia? Dlaczego kolejna grupa żołnierzy, którą dostrzegł wracający do drugiego patrolu br. An­drzej Zajdler, nie reagowała wcześniej na idących bezdrzewną przestrzenią za­kon­ników? Jeśli on ich zauważył, to tym bardziej oni, uważnie obserwujący okolicę, powinni wcześniej widzieć idących ścieżką zakonników. Czy patrole nie miały pomiędzy sobą żadnej łączności i wymiany informacji, co do sytuacji w oko­licy? Dlaczego strzelano bez wcześniejszego polecenia zatrzymania się i ostrze­że­nia? Dlaczego, dopuszczając domniemanie o przebranych partyzantach, nie starano się ich pojmać i dołączyć do przeszło stuosobowej grupy jeńców ro­syj­skich przetrzymywanych przez nazistów w dworskich stodołach w Siedlcu?307.

Kronikarz klasztorny, który z pewnością uczestniczył w rozmowach pro­wadzonych na ten temat we wspólnocie czerneńskiej, także z udziałem świadków śmierci br. Franciszka, zapisał: „Z całego ich [nazistów] zachowania się można było stwierdzić, że nie strzelano do nich [zakonników] jako do partyzantów, ale wprost z przekonaniem, że się bije do zakonników. Przecież to chyba trudno usprawiedliwić, by stosunkowo z tak krótkiej odległości, mając do tego lornetki, nie odróżnić spokojnie z próżnymi rękoma idących w habitach zakonników od uzbrojonych i chodzących w ubraniach świeckich rosyjskich partyzantów”308.

Tłumaczenie przez stronę nazistowską faktu śmiertelnego postrzelenia br. Franciszka domniemaniem o przebranych w habity zakonne partyzantach mogło być jedynie próbą nadania całej sprawie legalnego oblicza, co prokuratorowi nie­mieckiemu pozwoliło stwierdzić: „Według wyżej zobrazowanego stanu, jaki zo­stał potwierdzony zeznaniami nowicjusza Bogusława Zajdlera, nie zauważa się karalnego działania w oddaniu strzałów w układzie okoliczności. Zatem postępo­wanie należy zawiesić”309 (…) „Zabicie kleryka w Czernej (…) nie daje żadnego powodu do przedsięwzięć karno-prawnych. Według stanu rzeczy użycie broni musi być uznane jako zgodne z prawem”310.

W pełnej ocenie okoliczności śmierci br. Franciszka Powiertowskiego trze­ba jednak pamiętać, że zafałszowywanie przez nazistów prawdziwych motywów swego działania i dostosowywanie okoliczności albo samych faktów do korzyst­nej dla nich oceny prawnej było ich praktyką. Widać to ewidentnie w aktach do­chodzenia Prokuratury Niemieckiej w sprawie zabicia, cztery dni później, Przeora klasztoru czerneńskiego, gdzie dowódca Grenzemann i towarzyszący mu do­wódcy niemieccy w swoich zeznaniach bez żadnych skrupułów fałszowali fakty
i okoliczności, aby wynikające z nich oceny usprawiedliwiały podpalenie w Fi­lipowicach domu Dorynków311, zastrzelenie w Woli Filipowskiej Józefa Żabiń­skiego juniora i postrzelenie Józefa Żabińskiego seniora312 oraz zastrzelenie
o. Alfonsa Mazurka313.

Prawdziwe motywy zastrzelenia br. Franciszka Powiertowskiego wyni­ka­ły z wrogości dowódców hitlerowskich wobec Kościoła katolickiego, a w szcze­gólności wobec zakonników z klasztoru czerneńskiego. Przemawiają za tym następujące fakty i okoliczności, jakie miały miejsce przed zastrzeleniem i po zastrzeleniu br. Franciszka, nowicjusza z Czernej:

– 12 sierpnia 1944 roku wszyscy zakonnicy mieli stawić się do pracy przy budowie fortyfikacji ziemnych. Wczesnym rankiem stawili się wszyscy, za wyjątkiem kilku starszych, przed Zakładem Ks. Siemaszki w Czernej i po prze­li­czeniu udali się we wskazanym kierunku. W drodze zboczyli jednak do klasz­tor­nego gospodarstwa w Siedlcu, gdzie br. Doroteusz, zarządzający gospodarstwem, poinformował ich, że wszystkie osoby zdolne do pracy zostały zabrane do budo­wania stanowisk obronnych, a zboże przejrzewa i trzeba je koniecznie zebrać. Postanowili zatem pozostać i pracować przy żniwach, a odpowiedzialnego za chłopców z Hitlerjugend, którzy stacjonowali w zabudowaniach folwarcznych, poprosili o wystawienie dokumentu potwierdzającego konieczność wykonania prac żniwnych314. W kolejnych dniach, i co najmniej do 24 sierpnia, klerycy wraz magistrem – o. Bazylim Jabłońskim pracowali w Siedlcu, a do klasztoru po­wra­cali na niedzielę. Sytuacja, w której zakonnicy, z własnej inicjatywy, nie poszli do pracy przy budowie umocnień obronnych, lecz do pracy na własnym gospo­darstwie, a część z nich nadal pozostawała w klasztorze w Czernej, z pewnością nie zyskiwała im przychylności oddziałów SA, które były odpowiedzialne za po­szukiwanie i zapewnienie siły roboczej do budowy umocnień315. W przypadku sprzeciwu udania się do pracy osoby były zabijane, a ich zabudowania palone316.

– W związku z tą sytuacją o. Alfons Mazurek, przeor czerneński, z pew­nością stał na stanowisku, stosownie do wskazań Metropolity krakowskiego, że członkowie zakonów są zwolnieni z obowiązku pracy przy budowie umocnień,


o czym dowódcy hitlerowscy doskonale wiedzieli317, jednak w dzień jego śmierci przynależący do formacji SA zażądali od niego „odstawienia mnichów do ko­pa­nia rowów”318 i „wyjaśnili, że tak być nie może, aby Niemcy sami bronili za­konników przed bolszewikami, podczas kiedy mnisi będą się opalać”319. Nie jest wykluczone, że mieli oni na myśli przechadzkę nowicjuszy sprzed czterech dni, podczas której zginął br. Franciszek.

– 28 sierpnia 1944 roku formacja SA wraz z jej dowódcą Grenzmannem


i towarzyszącym mu naczelnym dowódcą SA udali się do klasztoru w Czernej, „aby zakonników ‘zachwycić’ budową szańców, chociaż Grenzmannowi było wiadome, że klasztory i kościoły są wyjęte spod ogólnego obowiązku wzięcia udziału w przedsięwzięciach wojennych”320. Wobec zebranej wspólnoty zakon­nej oświadczyli, że wszyscy mają natychmiast stawić się do pracy, a na stwier­dze­nie jednego zakonnika, że „według doniesień z Krakowa członkowie klasztoru są zwolnieni od kopania rowów”321, odpowiedzieli, „że Kraków ich nie obchodzi, że oni [zakonnicy] sami powinni się zabrać za kopanie rowów, (…) że odbędzie się pogrzeb, gdyby któryś z członków klasztoru nie zechciał wziąć udziału w pra­cy przy szańcach”322. Pod pojęciem „Kraków” miano na uwadze m.in. Arcy­bis­kupa krakowskiego.

– Ta postawa ewidentnej wrogości i nienawiści dowódców SA wobec zakonników z Czernej oraz wobec Kościoła katolickiego znajduje potwierdzenie


w zapisach kroniki krakowskiej. Po śmierci czterech członków z Hitlerjugend
w okolicach Krzeszowic Policja Bezpieczeństwa z Olkusza, podejrzewając miesz­kańców Paczółtowic o współpracę z partyzantką, postanowiła dokonać pacyfi­kacji całej wioski. Decyzja nie została wykonana dzięki interwencji specjalnie wezwanej policji z Krzeszowic, ale – jak zaznaczył kronikarz – „wrzało jednak wśród żołnierzy [hitlerowskich], że zakonnicy trzymają z dywersami”323. Ten sam kronikarz, wiążąc ze sobą różne wydarzenia, zaraz dodaje: „Toż kiedy część zakonników młodych nowicjuszów wracała z robót polnych z Siedlca do klasz­toru, oddział chodzący po lesie otworzył na nich ogień. (…) Br. Franciszek od św. Józefa Jerzy Powiertowski (…) został w momencie zabity”324.

– Pośrednie okoliczności śmierci br. Franciszka, a także później o. Alfon­sa Mazurka, wykazują, że wśród dowódców hitlerowskich odpowiedzialnych za podległe im tereny w okręgu krakowskim uzewnętrzniała się coraz bardziej wro­ga postawa wobec klasztoru w Czernej, a jej oficjalnym uzasadnieniem miałoby być niestawienie się zakonników do pracy w dniu 12 sierpnia 1944 roku i w na­stępnych dniach, i w konsekwencji uchylanie się od pracy; dawanie swym zacho­waniem niewłaściwego przykładu innym ludziom, a tym samym zachęcanie ich do sprzeciwiania się nakazowi pracy; podejrzenie o współpracę z partyzantami


z okolicznych lasów.

Tak więc pośrednie okoliczności śmierci br. Franciszka, o których wyżej, wskazują, że powodem jego zastrzelenia była nienawiść żołnierzy hitlerowskich do zakonników, a domniemanie o przebranych partyzantach było jedynie formą prawnego umocowania użycia przeciwko nim broni palnej. Taki mechanizm działania i jego uzasadniania był stosowany przez hitlerowców, jak wyżej wska­zano, także w innych przypadkach.



8.3. Zaakceptowanie męczeństwa przez Jerzego Powiertowskiego

Rodzi się pytanie, czy br. Franciszek Powiertowski miał intencję przyjęcia mę­czeństwa i czy wytrwał w tej intencji do końca? Istnieje kilka przesłanek, które pozwalają dać pozytywną odpowiedź na postawione pytania. Są one następujące:

– Br. Franciszek Powiertowski od samego początku pobytu w klasztorze odznaczał się bardzo wysokim duchem życia nadprzyrodzonego, o czym świad­czą jego wypowiedzi, listy, zapisy w dzienniczku, styl codziennego życia.

– Największą troską Franciszka było to, aby w czasie Powstania War­szawskiego nikt z jego najbliższych, których zresztą bardzo kochał, nie odszedł


z tego świata bez łaski uświęcającej325. Pragnął, aby wszyscy żyli w przyjaźni
z Bogiem. Kiedy w sierpniu 1944 roku dochodziły z Warszawy bardzo niepo­ko­ją­ce informacje, zwiększał swoje modlitwy i ofiary w intencji mieszkańców stolicy, a szczególnie w intencji swoich najbliższych. Mówił: „Oby nikt z moich Najdroższych nie zszedł z tego świata bez szaty godowej, bez łaski. O, co bym ja za to dał! …”326. A o. Magister dodaje: „Bogu jedynie wiadomo, jakie w tym celu czynił oświadczenia w swych modłach, jakie przyrzeczenia!... I czyżby Pan Mi­łosierdzia ‘wziął za słowo’ tę rozmodloną duszę i przyjął jej ofiarę? Wiele za tym przemawia…”327. Cały styl jego życia świadczy o tym, że był gotów dać wszyst­ko, nawet oddać życie, ponieważ, z jednej strony, bardzo pragnął dla siebie oso­bis­tego zjednoczenia z Bogiem, a z drugiej, pragnął tego też dla swoich najbliższych,
a w sposób szczególny był zatroskany pod tym względem o swojego najstarszego brata328.

– Życie duchowe Franciszka odznaczało się całkowitością, bezkom­pro­mi­so­wością, wytrwałością i dlatego należy wnioskować, że w obliczu męczeństwa okazał męstwo aż do końca329.

– Franciszek umierał ze słowem „Jezu” na ustach, co streszczało całą jego duchową postawę wobec Boga i bliźnich, wobec życia swojego i swoich naj­bliż­szych. O. Rudolf uważa, że to słowo było wyrazem doskonałego habitualnego aktu „miłości, całkowitego oddania się Bogu, wypełnienia Bogiem każdej chwili, każdej myśli i każdego słowa, każdej czynności (…)”330. Zapisy w Dzienniczku
z 22, 23 i 24 sierpnia wydają się to potwierdzać.

– Wypowiedzi Franciszka oraz podejmowane przez niego ofiary zrodziły


w środowisku klasztornym jednoznaczne przekonanie, że ofiarował swoje życie za swoich najbliższych331. O. Rudolf, który go dobrze znał, stwierdził: „Wiele (…) wskazuje za tym, że Bogu ofiarował (…) swoje życie w intencjach Brata
i Braci i Rodziców” 332.
1   2   3   4   5   6   7   8   9


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość