Strona główna

I wykład joanna Kluczyńska Pedagogiczne I prawne aspekty marginalizacji I wykluczenia społecznego ludzi starszych


Pobieranie 182.18 Kb.
Strona1/4
Data18.06.2016
Rozmiar182.18 Kb.
  1   2   3   4
I WYKŁAD

Joanna Kluczyńska

Pedagogiczne i prawne aspekty marginalizacji i wykluczenia społecznego ludzi starszych

O zjawisku marginalizacji i wykluczenia społecznego mówi się obecnie w kontekście problemów wielu, bardzo zróżnicowanych grup społecznych. Należą do nich osoby niepełnosprawne, wśród nich w sposób szczególny osoby z zaburzeniami psychicznymi, a także osoby bezdomne opuszczające zakłady karne, długotrwale bezrobotne oraz właśnie osoby starsze. Jednak, aby rozwinąć zagadnienie marginalizacji i wykluczenia społecznego, należy wyjaśnić, w jaki sposób pojęcia te będą używane.

Marginalność rozumiana jest jako stan wykorzenienia, wyłączenia, nieuczestniczenia jednostek bądź grup w podstawowych instytucjach określonego porządku publicznego1. Można powiedzieć, że pojęcie to stanowi przeciwieństwo terminu integracja. Marginalizacją społeczną określa się najczęściej proces powstawania (wyłaniania się) pewnych (marginalnych) grup społecznych oraz wchodzenie jednostek i grup na istniejący już peryferyjny margines społeczny, co wiąże się na ogół z ich dyskryminacją2. Istnieje wiele form marginalizacji i marginalności, które można podzielić na grupy w zależności od różnych płaszczyzn działalności ludzkiej, na których występują. I tak np. marginalizacja i marginalność wiązać się mogą:

- ze sferą wytwórczości, z różnymi stopniami zatrudnienia, z bezrobociem i działalnością gospodarczą,

- ze sferą konsumpcji, a więc ze sprawą wielkości dochodów, a co za tym idzie z uczestnictwem w dostępie do dóbr i usług,

- z szeroko pojętą sferą kultury, gdzie marginalność objawia się i jest skutkiem trwania w sposobach zachowania uniemożliwiających wykonywanie ról społecznych odpowiadających standardom grup dominujących,

- ze sferą oświaty, w niej z dostępem do literatury i sztuki,

- ze sferą polityki, z możliwością wyrażania opinii i podejmowania decyzji dotyczących realizacji praw obywatelskich, praw mieszkańców, konsumentów itp.,

- wreszcie ze sferą socjalną, z dostępem do opieki zdrowotnej, wsparcia społecznego czy mieszkania3.

W opinii niektórych autorów marginalizacja ma charakter dualistyczny: z jednej strony dotyczy ona pewnych patologii życia społecznego, nie pozbawiając jednak jednostek zmarginalizowanych ich podmiotowości, z drugiej zaś strony można mówić także o marginalizacji w kontekście pewnej elitarności – będącej wyborem artystów, intelektualistów, obywateli „nieposłusznych”. W obydwu przypadkach marginalizacja to ograniczenie uczestnictwa w ważnych z punktu widzenia integracji społecznej instytucjach i aktywnościach oraz ograniczenie dostępu do dóbr społecznych. Ograniczenie to może być konsekwencją wyboru - automarginalizacja - (także tego podejmowanego pod presją jakichś czynników) bądź też wynikiem działań, czynników i uwarunkowań zależnych lub niezależnych od decyzji jednostek czy grup.

Skutkiem skrajnej marginalizacji jest wykluczenie społeczne, czyli kategoria sytuacji społeczno-ekonomicznej „poza”: poza możliwością posiadania mieszkania – bezdomny, poza rzeczywistą możliwością wykonywania pracy – bezrobotny, poza możliwością przeżywania ostatniego okresu życia we własnym domu – pacjent hospicjum stacjonarnego itp.4

Należałoby zastanowić się, na ile w kontekst tak pojmowanego zjawiska wpisuje się położenie ludzi starszych. Aby jednak podjąć próbę odpowiedzi na to pytanie, należy określić, jakie kryteria stanowią o zaliczeniu człowieka w poczet ludzi starszych.

Starość to końcowy etap życia człowieka. Rozpoczyna się po przekroczeniu pewnego „progu starości”, czyli pewnych zdarzeń rozpoczynających ten okres życia. Jednak fakt, iż procesy życiowe człowieka, także te, które składają się na jego starzenie się, są niezwykle złożone i rozciągnięte w czasie powoduje, iż wskazanie jednoznacznego i uniwersalnego „progu starości” stanowi zadanie niezwykle trudne. Nauki zajmujące się starością za pomocą różnych mierników próbują określić wiek człowieka, by uchwycić moment, od którego można by mówić o nim jako o starzejącym się bądź starym5.

Zgodnie z ustaleniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) okres starości podzielić można na trzy podokresy: wiek wczesnej starości: 60-74 lat, wiek późnej starości: 75-90 lat, wiek sędziwy (długowieczność): powyżej 90 roku życia6.

Faktyczne określenie progu starości w przypadku konkretnego człowieka okazuje się być jednak o wiele bardziej złożone i wymyka się prostym podziałom według przynależności do grupy wiekowej. Jednym z kryteriów – w większości przypadków najłatwiejszym do określenia – jest wiek demograficzny (kalendarzowy), czyli liczba przeżytych lat. Trudności nastręcza w tym przypadku fakt, iż wśród badaczy nie ma zgodności co do ustalenia granicy wiekowej, po przekroczeniu której rozpoczyna się starość. Jako że ludzie żyją coraz dłużej, zarówno „próg starości”, jak i czas trwania poszczególnych faz życia, zmieniają się i przesuwają w czasie7. Największa liczba badaczy uznaje granicę wieku 60 lub 65 lat dla obydwu płci. Rzadziej za próg starości uważa się wiek 75 lat8.

Zgodnie z postulatami większości gerontologów zajmujących się badaniem tych kwestii, również rozwiązania prawne określające tzw. wiek socjologiczny (prawny) za granicę, po przekroczeniu której człowiek wchodzi w wiek poprodukcyjny i nabywa uprawnień emerytalnych, uznają 60 lat dla kobiet oraz 65 lat w przypadku mężczyzn. Przykładem innych przepisów prawnych odwołujących się do wieku człowieka może być choćby możliwość pobierania zasiłku pielęgnacyjnego wypłacanego przez instytucje pomocy społecznej po ukończeniu 75 roku życia9 czy też nabycie w tym wieku uprawnień do darmowego podróżowania środkami komunikacji miejskiej.

Dla jakości przeżywania okresu starości większe znaczenie, aniżeli wiek metrykalny czy nawet wiek prawny, mają trzy inne ściśle ze sobą powiązane kryteria starzenia się: są to wiek biologiczny, psychiczny i społeczny10. Wiek biologiczny to stopień ogólnej sprawności i żywotności organizmu człowieka. Wpływają na niego liczne czynniki, jak np. tryb życia, choroby, także te przebyte w minionych okresach życia, warunki życia oraz warunki pracy zawodowej, ale również uwarunkowania genetyczne. Proces biologicznego starzenia się organizmu człowieka nie został jeszcze wyczerpująco zbadany. Wiadomo, że poszczególne komórki, a więc także i narządy starzeją się szybciej od innych, inne mają zdolności kompensacyjne, zastępując pozbawione możliwości regeneracji funkcje innymi. Faktem jest jednak, że samodzielność i sprawność człowieka w starszym wieku w decydującym stopniu wpływają na jakość jego życia. Wiek biologiczny stanowi wypadkową licznych czynników i pozostaje indywidualną cechą każdego człowieka.

Podobnie indywidualną wielkością jest wiek psychiczny. Pozostaje on w ścisłym związku z wiekiem biologicznym. Pojęcie wieku psychicznego nie jest jednoznaczne. Zwykle próbuje się go oceniać na podstawie badań funkcji intelektualnych, sprawności narządów zmysłów czy też zdolności adaptacyjnych człowieka. Jeśli mamy do czynienia z obniżeniem sprawności wymienionych zdolności, mówimy o starzeniu się badanej jednostki. Zaznaczyć jednak należy, że indywidualne tempo, złożoność i niejednoznaczność zmian psychicznych powodują wiele trudności w określeniu progu starości psychicznej. Niezwykle istotnym elementem psychicznego aspektu starzenia się, podobnie zresztą jak ma to miejsce w przypadku starzenia się w sensie biologicznym, ma kwestia samooceny wieku. Zgodnie z przysłowiem „Człowiek ma tyle lat, na ile się czuje”, określenie wieku psychicznego wydaje się być kwestią zindywidualizowaną oraz subiektywną11.

Wreszcie trzeci z wymienionych wyżej progów starości – wiek społeczny – odzwierciedla społeczną sytuację człowieka. Można go określić analizując zmieniające się na przestrzeni życia człowieka pełnione role społeczne. Ich charakter, zakres i hierarchia ulegają zmianom - np. ogranicza się lub kończy pełnienie roli pracownika, zmienia się charakter pełnienia roli rodzica, zaś pojawiają się role dziadka lub babci. Zaznaczyć przy tym należy, iż także ta próba określenia progu starości okazuje się być mało precyzyjna. Istnieje wiele grup zawodowych (np. górnicy czy tzw. służby mundurowe), których członkowie osiągają wiek emerytalny w stosunkowo młodym wieku, podobnie jak w dość młodym wieku można zostać babcią lub dziadkiem12.

Z powyższego wynika jednoznacznie, iż mimo obowiązujących prawnych czy nawet zwyczajowych rozwiązań, tempo starzenia się i jakość przeżywanej starości pozostają uwarunkowane przede wszystkim indywidualną sytuacją zdrowotną, psychiczną i społeczną każdego człowieka. I mówiąc o sytuacji osób starszych, jej cechach i ewentualnych dążeniach do jej poprawy, należy mieć na uwadze przede wszystkim jej indywidualność i złożoność jako podstawowe założenia diagnozowania i działań naprawczych.

W kontekście powyższych rozważań pojawia się zasadnicze pytanie, czy ludzie starzy rzeczywiście narażeni są na marginalizację i wykluczenie społeczne, a jeśli tak, to jakie są tego przyczyny oraz możliwości skutecznego przeciwdziałania.

Punktem wyjścia do podjęcia próby odpowiedzi na to pytanie jest założenie, iż populacja ludzi starszych w naszym kraju jest pod wieloma różnymi względami bardzo zróżnicowana. Należą do niej ludzie w stosunkowo szerokim przedziale wiekowym, począwszy od umownej granicy 60 czy 65 pięciu lat; należą do niej zarówno ludzie sprawni, stosunkowo zdrowi i samodzielni, jak i schorowani, zniedołężniali, wymagający całkowitej opieki ze strony otoczenia; należą do niej ludzie zamożni, posiadający majątek i dochody pozwalające im na dostatnie życie, zaspokajanie potrzeb, jak i ludzie egzystujący na granicy ubóstwa, których nie stać na wykupienie leków czy zakupienie odpowiadającej ich potrzebom żywności; należą do niej ludzie otoczeni troskliwym wsparciem rodziny i przyjaciół, utrzymujący szerokie kontakty społeczne, jak i osoby żyjące samotnie i osamotnione w placówkach pomocowych; należą do niej ludzie mieszkający w dostosowanych do ich potrzeb mieszkaniach, ale także mieszkańcy domów pomocy społecznej czy innych placówek opiekuńczych oraz ludzie bezdomni. Pomiędzy tymi zarysowanymi skrajnie warunkami życiowymi umieścić należałoby jeszcze cały szereg sytuacji pośrednich, przeciętnego życia seniorów, którzy borykają się z różnymi problemami, dramatami, z którymi trudno jest im radzić sobie samodzielnie, w których potrzebują wsparcia.

Złożone sytuacje, w jakich znajdują się osoby starsze, a zwłaszcza te skrajnie niekorzystne takie jak choroby, zniedołężnienie, ubóstwo, samotność i osamotnienie, złe warunki mieszkaniowe czy bezdomność, jak również liczne stereotypy dotyczące starości, niekorzystny obraz starości funkcjonujący w społeczeństwie, powodują, iż marginalizacja i wykluczenie społeczne stają się udziałem osób starszych.

Zauważyć też należy, że każda z wymienionych sytuacji trudnych czy patologicznych, jak choroba, niepełnosprawność, osamotnienie, ubóstwo, zamieszkiwanie w instytucji opiekuńczej czy bezdomność dotyczyć mogą osób w każdym wieku i tym samym narażać je na marginalizację czy wreszcie na wykluczenie społeczne. W przypadku osób starszych kluczowe znaczenie ma jednak swoista specyfika wynikająca z ich zaawansowanego wieku, składające się na nią m. in. typowe dla wieku schorzenia i ich przebieg, ale przede wszystkim bogate doświadczenie życiowe, świadomość zbliżania się naturalnego kresu życia, często pogarszający się stan zdrowia, a także dokonywanie bilansu życiowego, podsumowań. Tak więc problematyka marginalizacji i wykluczenia społecznego starszych ludzi wymaga szczególnego, uwzględniającego powyższe aspekty podejścia.

Specyfika kontaktu ze starszą osobą zagrożoną bądź dotkniętą marginalizacją lub wykluczeniem społecznym powinna zostać uwzględniona w podejściu osób profesjonalnie zajmujących się niesieniem pomocy tej grupie klientów. Stosowane w takich sytuacjach procedury, jak choćby realizowanie indywidualnych programów wychodzenia z bezdomności, zawieranie kontraktów socjalnych czy przyznawanie usług w środowisku życia klienta przez ośrodki pomocy społecznej, obok oczywistego w kontakcie z każdym klientem indywidualnego podejścia, muszą dodatkowo uwzględniać uwarunkowania funkcjonowania człowieka starszego i wynikające z nich potencjalne problemy.

Jakkolwiek marginalizowanie czy dopuszczanie do społecznego wykluczenia jakiejkolwiek grupy ludzi, z jakichkolwiek przyczyn jest postępowaniem nagannym, a zarazem jest dowodem na bezradność lub/i obojętność wobec ich problemów, a także brak ich zrozumienia, to dopuszczanie do takiej sytuacji z udziałem seniorów wydaje się być szczególnie dramatyczne.

Poprawę położenia wielu osób starszych będących z różnych przyczyn w trudnej sytuacji życiowej przynieść powinny przede wszystkim nowe rozwiązania prawne i systemowe, gwarantujące osobom w wieku emerytalnym godziwe warunki życia oraz możliwość uzyskania szybkiego, kompleksowego wsparcia w sytuacji kryzysowej. U podstaw takich systemowych rozwiązań powinny znaleźć się realne warunki do współdziałania służby zdrowia, pomocy społecznej, innych służb społecznych oraz organizacji pozarządowych, umożliwiające skuteczne i szybkie reagowanie na pojawiające się problemy.

Oceniając realnie naszą rzeczywistość wydaje się, że do wypracowania komplementarnych, spójnych oraz możliwych do wprowadzenia w życie i egzekwowania przepisów prawnych gwarantujących osobom starszym godziwe warunki korzystania z życia we wszystkich jego sferach, pozostaje wciąż jeszcze wiele do zrobienia.

Wydaje się jednak, że nie jest to jedyny, może nawet nie najważniejszy problem utrudniający funkcjonowanie starszych ludzi w społeczeństwie. Znacznie ważniejszym pozostaje wciąż podejście tego społeczeństwa do seniorów, opinie i stereotypy narastające wokół tematu starzenia się i starości, liczne zwyczajowe tabu ograniczające możliwości starszych ludzi. Istnieje jeszcze druga płaszczyzna tego problemu: stosunek samych seniorów do życia i własnej aktywności, ich oczekiwania związane z tym okresem. Z jednej strony otoczenie traktuje często starszych ludzi z pewnym pobłażaniem, nie znajduje zrozumienia dla ich specyficznych problemów i trudności w zaakceptowaniu zmieniających się realiów, z drugiej strony sami seniorzy pozwalają się wtłoczyć w schematy i przyjmują narzucane im tradycyjnie role społeczne, pozwalając się niejednokrotnie umieszczać na marginesie życia społecznego lub zgoła poza nim.

Jako przykład posłużyć może zjawisko marginalizowania osób starszych na rynku pracy. Na łamach Gazety Wyborczej z 25 maja 2009 roku ukazały się informacje o konkursie na najstarszego pracownika. Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych „Lewiatan” oraz Gazeta Wyborcza wzorowały się na amerykańskim Experience Works Prime Time Awards Program, w którym przed dwoma laty zwyciężył 104-letni pszczelarz z Kansas. Organizatorzy polskiej edycji konkursu na razie czekają na zgłoszenia. Tymczasem w Polsce, jak podają autorzy artykułu, Leszek Kostrzewski i Piotr Miączyński, gdzie żyje 3 mln kobiet między 50 a 60 rokiem życia i 3,5 mln mężczyzn między 50 a 64 rokiem życia, pracuje z nich jedna trzecia - najmniej w Europie. Wiele osób w starszym wieku chciałoby pracować dalej, ale nie pozwalają im na to stereotypy nakazujące ludziom po 60. roku życia być babcią czy dziadkiem albo też zadowalać się otrzymywaną emeryturą. Także pracodawcy niechętnie zatrudniają starszych pracowników, którzy - jak niejednokrotnie argumentują – nie pasują do dynamicznych zespołów, nie nadążają za technologicznymi zmianami itp. Nie docenia się natomiast doświadczenia, umiejętności współdziałania czy większej niż w przypadku ludzi młodszych lojalności względem firmy – istnieje mniejsze prawdopodobieństwo, że starszy pracownik odejdzie do konkurencji. Wydaje się, że zaczyna się w naszym kraju swoista moda (czy też kalkulacja) na starszych pracowników: np. polski McDonald's zatrudnił dwa lata temu 500 pracowników po 50. roku życia - najstarsi mają po 70 lat, LOT zatrudnia około 100 stewardes po pięćdziesiątym roku życia13.

Z pewnością będzie można śledzić rozwój wydarzeń wokół ogłoszonego konkursu. Jego pojawienie się jest jednym z bardzo istotnych sygnałów dotyczących zmiany w sposobie postrzegania ludzi starszych przez społeczeństwo, ale także zmiany w sposobie postrzegania przez osoby starsze samych siebie, swoich możliwości i perspektyw.

Konkludując można stwierdzić, że u podstaw wszelkich zmian systemowych, prawnych, organizacyjnych muszą tkwić zmiany o charakterze społeczno-kulturowym, można by rzec mentalnościowym, obejmujące swym zasięgiem całe społeczeństwo. Zmiany w mentalności, obalanie mitów i stereotypów mogą w decydującej mierze przyczynić się do zmian w zapisach prawnych, będących kolejnym – niezwykle istotnym – krokiem na drodze ku zapewnieniu osobom starszym integralnego miejsca w społeczności.

Mimo że wciąż jeszcze media kreują kult młodości, sukcesu i sprawności, że przedstawiają zafałszowany obraz starości, to jednak obok tego nurtu zaobserwować można wiele pozytywnych komunikatów - choćby za sprawą reklamy społecznej, kampanii społecznych inicjowanych przez różne organizacje i grupy społeczne czy też dzięki lokalnym inicjatywom jak niniejsza konferencja. Mają one na celu - posługując się hasłem przewodnim spotkania w Kobiórze – „łączenie pokoleń”, zapewniając każdemu z nich właściwe, uznane miejsce w społeczeństwie.

II WYKŁAD

Jolanta Skutnik
Obrazy starości we współczesnej kulturze artystycznej
Dzieje sztuki to nieustanny pojedynek pomiędzy poszukiwaniem autonomii a głębokim społecznym zaangażowaniem. Artyści w toku rozwoju tej dziedziny aktywności nieustannie podejmowali się bądź to obrony sztuki czystej głosząc idee „sztuki dla sztuki”, bądź też upowszechniali hasła sztuki zaangażowanej, uwikłanej w polityczne, historyczne i cywilizacyjne spory o człowieka i jego obecność w świecie. Raz po raz jedna lub druga opcja zyskiwały swoistą „przewagę” nad konkurencyjną ideologią. Dziś trudno oprzeć się refleksji, że w sztuce obie ideologie posiadają znaczącą reprezentację choć istnieje dość silna grupa artystów wpisujących się w kategorię sztuki zaangażowanej społecznie. Ci przekonują, że sztuka tak naprawdę nigdy nie zdołała się wyzwolić spod wpływu rzeczywistości ją otaczającej. Odwołując się do kossuthowskiego zantropologizowanego modelu sztuki przekonują, że sztuka wręcz nie może być dziedziną autonomiczną14. Artysta dla zwolenników tej koncepcji jest bardziej zaangażowanym antropologiem będącym „wewnątrz” rzeczywistości, kształtowanym przez otaczającą go kulturę i zarazem ją tworzącym aniżeli oddalonym od niej kapłanem. Taki model myślenia o sztuce i twórczości artystycznej przesuwa mocno skalę zaangażowań artystycznych w stronę świata, życia społecznego i swoistej społecznej aktualności. A dziś bez wątpienia jednym z kluczowych i najbardziej aktualnych elementów dyskursu humanistycznego jest pytanie o starość – jej wizerunek społeczny, miejsce we współczesnych wspólnotach, sposób jej recepcji i wartość starości jako konstytutywnego elementu egzystencji ludzkiej. Trudno zatem się dziwić, że i w sztuce temat ten powraca wielokrotnie – nieraz wywołując społeczną konfuzję.

*

Starość, starzenie się, jest tematem, który towarzyszył sztuce na przestrzeni całego okresu jej rozwoju. Tak jak dziś, i wiele wieków wcześniej obraz starości przyjmował różną wymowę. Mylić by się mógł ten, kto pomyśli, że starość przedstawiano zawsze jako etap życia powszechnie szanowany, otoczony opieką i traktowany z godnością. Popularnie zawsze jednak wracamy do tych obrazów, które nobilitują starość za jej doświadczenie, wiedzę, dobroć i kruchość. Już Goethe usiłując przedstawić starość posługiwał się kategorią olimpijską, ukazując starość pełną pogody, uspokojenia, a jednocześnie harmonijną i twórczą. To znaczy taką, która nie wygasza możliwości tworzenia, pisania. W historii sztuki odnajdziemy z łatwością przykłady takich twórców, jak chociażby Picasso czy Matisse, którzy będąc już w podeszłym wieku, ciągle byli twórcami wysoko cenionymi przez krytyków dzieł. Myśląc o klasycznych obrazach starości w sztuce najczęściej odwołujemy się jednak do ich artystycznych wizerunków. Do najczęściej cytowanych zalicza się autoportret Leonarda da Vinci (Leonardo da Vinci Autoportret, 1513 r.). Jest to bez wątpienia wizerunek geniusza, którego, jak pisał E. H. Gombrich „potężny umysł zawsze będzie budził podziw i zdumienie zwykłych śmiertelników”15. Wizerunek ten należy do dużego zbioru portretów ludzi starych prezentowanych jako osoby otoczone aurą podziwu, epatujące siłą wiedzy, mądrości i życiowego doświadczenia. Podobnie jak obraz Cezanne’a Portret Louisa-Augusta Cezanne’a z 1866 roku. To portret starca, ojca artysty, głowy rodziny, człowieka nie znoszącego sprzeciwu o surowym spojrzeniu i zapewne jeszcze surowszych zasadach moralnych. Portrety te, choć opisują starość w jej zewnętrzności nie przywołują jednak realistycznego, fotograficznego wizerunku wiotczejącej struktury ludzkiego ciała. Skupiają się raczej na cechach osobowych kojarzonych z szanowanym wizerunkiem „mądrej starości”. Mimo pewnych oznak starości ciała te są ciągle estetyczne. Obok siwych włosów w zasadzie niewiele elementów wskazuje na upływ czasu i starzenie się organizmu. Jeszcze wyraźniej widać to w klasycznej rzeźbie Giovanniego Lorenzo Berniniego Eneasz z Anchizesem z 1618–1619 roku. Przyglądając się ciału Anchizesa, jeszcze sprężystym mięśniom i mocnym dłoniom trudno uwierzyć, że należą do starca osłabionego wiekiem. Jednak swoisty sposób ustawienia tej grupy rzeźbiarskiej sugeruje, że mamy do czynienia z osobą znajdującymi się u schyłku życia. To silniejszy Eneasz unosi osłabioną starością postać Anchizesa.

Nie wszystkie prace odwołują się jednak do takiej estetyki. W pracach Caravaggia odnajdujemy poważne próby ukazania starości z jej fizyczną, cielesną destrukcją. Ciała portretowanego świętego Hieronima (prace z roku 1605 i 1608) są zniszczone, wiotkie. Naturalistyczne przedstawienia Caravaggia wiernie oddają naturę bez względu na jej wizualną brzydotę. Mistrzowskie operowanie światłocieniem nie dodaje ciału wdzięku ale zręcznie wyłania jego mizerną strukturę. W podtekście tych prac kryje się jednak istotny przekaz – mimo iż ciało już stare i niewydolne to umysł i duch są ciągle silne. Starość świętego to widok umęczonego ciała przepojonego jednak silnym duchem zdolnym do wielkich czynów.

Starość bez wątpienia kojarzy się ze schyłkiem życia i śmiercią. Obrazy śmierci w sztuce budują olbrzymią kolekcję wspaniałych dzieł. Są wśród nich te, które ukazują heroiczną walkę człowieka z żywiołami, demonami, przeciwnościami i samym sobą. Ujawniają siłę i determinację człowieka nawet w najcięższych próbach przed jakimi staje w życiu. Bez wątpienia mistrzem w opisywaniu takiej walki jest Francesco Goya. Wśród jego prac znajduje się jedna, odmienna od pozostałych. Obraz Goi (Autoportret z dr. Arrietą) z 1820 roku jest wymownym, ale i przenikającym przykładem słabości i bezbronności człowieka w obliczu śmierci. Artysta z wdzięczności dla swojego lekarza, który opiekował się nim w czasie długiej choroby umieścił go na swoim autoportrecie ukazującym człowieka, którego opuściły już siły, który powoli odchodzi ze świata żywych ale ciągle potrzebuje uwagi, opieki a nawet litości. To portret przejmujący, wzbudzający głębokie uczucie współczucia obserwujących go widzów. Inne obrazy starości w sztuce klasycznej bywają także przepełnione mocnymi emocjami. Wizerunek starej matki Dürera stanowi taki przykład. Ten niemiecki artysta w 1514 roku narysował swoją matkę z taką samą miłością i oddaniem jakie towarzyszyło Rubensowi szkicującemu swego pucołowatego synka. Wierne studium zgnębionej troskami starości w wykonaniu Albrechta Dürera może wstrząsać a nawet odrzucać. Ale pozbywszy się tych emocji dostrzeżemy, że portret ten to wspaniałe dzieło w swej szczerości i miłości, która zdaje się ujawniać zza portretu. To pełen szczegółów portret. Drobiazgowo zarysowane cienie na zapadających się policzkach, rysowane głęboko zmarszczki, opadające kąciki usta i wyłupiaste oczy to pozbawiony zbędnej estetyzacji zapis pełnego miłości spojrzenia na matkę.

Inaczej, z dużą swobodą ale i nutką krytyki postać starej kobiety ukazuje Pieter Bruegel. W Portrecie starej wieśniaczki z 1564 roku nie widzimy ani nobliwej damy, ani starej matki pięknej mądrością i doświadczeniem ani nawet zniszczonej życiem chłopki ale raczej satyryczny obraz kobiety, która będąc już stara jakby nie rozumie co się wokół niej dzieje. Patrzy z lekkim zdziwieniem – my zaś obserwując ją mamy wrażenie jakby powoli traciła rozum. Reprezentuje taki rodzaj zdziwienia jaki towarzyszy ludziom, którzy nie rozumieją zmian jakie wokół nich się dokonują. Są zdumieni ale i zagubieni w rzeczywistości, która zdaje się ich przerastać. Taka też bywa starość – zagubiona, spowolniona, głupia po prostu - zdaje się przekonywać kąśliwie Bruegel.

Sztuka uczy nas jednak, że starość to nie tylko okres powolnego odchodzenia, godzenia się na zanik funkcji życiowych, które dawały do tej pory tyle satysfakcji. Tematem tabu i wtedy i dziś, staranie ukrywanym w dyskusji o starości choć stanowiącym rodzaj doświadczenia tejże jest seksualność ludzi starych. Wymiernym przykładem opisującym ten stan jest seria obrazów Zuzanna i starcy. Że jest to temat znaczący i nośny świadczy ilość tych biblijnych scen uwiecznionych przez artystów różnych pokoleń. I na obrazie Franciszka Żmurko z 1879 roku, i Anthonisa van Dyck’a z 1622 roku i Artemisii Gentileschi z 1610 roku, i wielu innych starcy pożądliwie patrzą na Zuzannę. Pożądanie oznacza tu chęć wzięcia w posiadanie, zdobycie, zawłaszczenie ciała i zmuszenia go do uległości. Bo choć ciało nędzne to emocje nie pozwalają zapomnieć, że krew w żyłach jeszcze krąży. Starość nie zamyka pożądania – nadaje mu tylko inną formę starają się mówić artyści. To oni w swoich artystycznych przedstawieniach przekonują, że starość, jak inne etapy w życiu człowieka miewa różne oblicza a każde z nich jest godne naszej uwagi. I gdybyśmy tylko mogli uczyć się od nich zapewne nie byłoby potrzeby aby o pewnych rzeczach opowiadać ciągle, i ciągle przekonywać do prawd, które już wcześniej zostały przyznane. „Sztuka oczywiście nie może niczego nauczyć, skoro przez cztery tysiące lat ludzkość i tak niczego się nie nauczyła. Już od dawna bylibyśmy aniołami, gdybyśmy potrafili przyswajać sobie doświadczenie sztuki i zmieniać się stosownie do wyobrażonych przez nią ideałów”16. Ta myśl Tarkowskiego nieoczekiwanie dziś zyskuje nowe znaczenie - również wtedy kiedy myślimy o starości.


Starość jako Inność to ta sfera życia, która wyparta została z codziennego, nastawionego na sukces i wieczną młodość, obszaru zjawisk życia społecznego. Przestrzeń sztuki jest być może jednym z ostatnich terenów, gdzie problem starości jako swoiście pojmowanej odmienności jest obecny. Nieodmiennie i współcześnie temat starości w wielu jej ujęciach jawi się jako interesujące pole dyskursu realizowanego w polu współczesnej aktywności artystycznej.
Zagadnienie czasu, jego upływu, nieodwracalnych konsekwencji jego działania wypełniają twórczą aktywność Romana Opałki realizowaną z niezmierną konsekwencją w cyklu obrazów liczonych, stanowiące detale całościowo pojętego dzieła. Swój projekt, mający wypełnić czas życia aż po jego kres, artysta zatytułował: Opałka / 1 - ˜ a rozpoczyna się Detalem nr. 1 - obrazem, w którego lewym górnym rogu artysta napisał pędzlem i białą temperą na czarnym tle, cyfrę 1. Wydarzenie to miało miejsce w roku 1965. Wtedy też rozpoczęło się dzieło liczenia - od jedności do niewiadomej, którą wyznaczy koniec życia artysty. Celem działań artystycznych, w wymiarze symbolicznym i egzystencjalnym, jest osiągnięcie liczby 7 777 777, wyznaczającej kres możliwości człowieka. Integralną część projektu Opałka / 1965 - ˜ stanowi jednoczesna rejestracja głosu wymawiającego kolejne liczebniki w czasie ich wypisywania na płótnie oraz fotografia artysty na tle aktualnie realizowanego detalu, która wykonywana jest po każdym zakończonym dniu pracy. Każdy z kolejnych Detali, jak i każde kolejne zdjęcie, naznaczone jest przewagą bieli, której przybywa w każdej kolejnej pracy. Począwszy od 1972 roku, tło kolejnych detali jest rozbielane. W końcowym etapie pracy artysta uzyska więc obraz przedstawiający białe cyfry, na białym tle. Wtedy tylko mechanicznie rejestrowany głos będzie uświadamiał odbiorcy, ale i samemu artyście, gdzie aktualnie się znajduje17. Najdobitniej jednak problem czasu ilustrują fotografie starzejącej się twarzy artysty, eksponowane, zawsze z kolejnym Detalem. „Wielkości te stanowią swoiste kamienie milowe w upływie czasu a drżący z emocji głos dowodzi w sposób niezbity, że całemu przedsięwzięciu towarzyszy duch przygody, i że emocja jest obecna w dążeniu do ustanowienia tego, co pewne i przewidywalne - jak rozwój systemu dziesiętnego, acz odległe - jak horyzont, bowiem wplecione w nieświadome przecież swego własnego losu istnienie”18. Owo istnienie, powoli dobiegające końca wraz z każdym pojawiającym się detalem, nie wywołuje u artysty ani negacji, ani oporu, ani odmowy. Przeciwnie - stała progresja liczb, stopniowe rozjaśnienie płócien, to raczej wyraz akceptacji nieuchronności porządku rzeczy i swoiste włączenie się w tok życia. Przy takim postępowaniu nadejście końca nie będzie dramatem, gdyż już teraz ów koniec istnienia daje się odczytać w każdym kolejnym detalu. „Żeby móc pojąć czas, trzeba przyjąć śmierć jako rzeczywisty wymiar życia. Istnienie człowieka nie jest pełnią, ale byciem, któremu czegoś brak. Byt określany jest przez śmierć. Moja idea jest prosta jak życie, rozwija się od narodzin do śmierci. Jako przejaw sztuki krańcowej pozwala mi przeżywać nadzwyczajną przygodę. Jest krańcową emocją istnienia. (...) W moim eureka śmierć jest narzędziem koncepcji, obiektywną definicją tego, co skończone. Moja śmierć jest logicznym i emocjonalnym dowodem ukończenia dzieła”19. Mądra, ale i przejmująca w swoim przesłaniu sztuka skłania widza do refleksji nad czasem, przemijaniem i trwaniem, ideą końca i nieskończoności. Jest w niej miejsce dla Boga, filozofa, artysty i wreszcie zwykłego człowieka, którego te problemy najmocniej dotyczą.
Pogodzenie się z upływem czasu, przygotowanie na starzenie się i śmierć jak w przypadku Opałki to rzadka postawa. We współczesnym świecie takiej zgody brakuje. Ludzie ciągle rekonstruując własne ciała starają się opóźnić nieuchronny proces starzenia się kojarzony z wykluczeniem z tzw. normalnego życia pełnego atrakcji przygotowanych z myślą o młodych, wysportowanych, sprawnych i sprężystych ciałach. Ten stereotyp, co stara się udowodnić Zbigniew Libera, jest wzorcem osobowości wpajanym już od dzieciństwa. W opinii tego artysty dziecięce zabawki często bywają narzędziami ideologicznej manipulacji. Fenomen popularności lalki Barbie20-długonogiej, długowłosej panny organizuje wyobraźnię wielu dziewcząt już od wielu lat. Dla wielu z nich jest symbolem kobiecej urody - ideałem nieosiągalnym, który jednak wiele z ich próbuje osiągnąć, wpędzając się we frustrację a nawet popadając w poważne choroby. Bo Barbie to nie tylko symbol kobiecej urody ale także powodzenia, dobrobytu i udanego życia rodzinnego. Silikonowa lalka wyposażona została bowiem w akcesoria, które określają standard jej świata: luksusowe meble, ubrania, pralki, lodówki, samochody, domy a nawet dzieci, męża Kena, i przyjaciółki. W tym idealnym świecie brakuje starej matki i opierającego się na lasce dziadka. Tu życie upływa w wiecznej młodości. Takiej indoktrynacji, wykluczającej prawdziwe życie z wyobrażonego jego modelu przeciwstawia się mocno Libera powołując do życia Ciotkę Kena (1994 r.) - pogrubioną i podstarzałą lalkę Barbie. Jej pełne ciało pokrywa koronkowa bielizna z lat 70. Spod przezroczystej bielizny wyglądają grube biodra i obwisły biust. Ciotka Kena jest swoistym antymodelem - uzmysławia mamiący charakter promowanych wzorów. Libera traktuje te wzory w sposób przewrotny i ironiczny. Projektując Ciotkę Kena przywraca realny wymiar ideałowi i standardowi urody narzucanemu przez lalkę Barbie. Jej postarzona i pogrubiona wersja, ubrana w nieco staroświeckie stroje wprowadza rysę na kanonie cielesności. Pokazuje prawdziwe ciało, które reaguje na starzenie się wnętrza w sposób naturalny - zmieniającym się zewnętrzem. Libera w swojej pracy podobnie jak wielu współczesnych artystów, ocierając się o skandal ukazuje to, co ze sfery publicznej wstydliwie jest eliminowane.
Artystą odnoszącym swe dzieła do sfery publicznej jest również Krzysztof Wodiczko. Jest twórcą znanym z artystycznych przekazów realizowanych w formie obrazów video. Jedne z najbardziej spektakularnych pokazów pochodzą z lat 80. Są to przeźrocza, których ogromne reprodukcje Wodiczko prezentował na rozmaitych budowlach posiadających wielkie znaczenie dla organizacji życia publicznego. Jedna z najważniejszych realizacji Wodiczki, podejmująca krytykę współczesnego społeczeństwa, odnosi się do problemów, z którymi spotykamy się w swoich miejskich wędrówkach. W 1996 roku na rynku krakowskim Wodiczko zrealizował Projekcję publiczną. Z użyciem projektorów wyświetlone zostały zapisy obrazu oraz dźwięku - wypowiedzi mieszkańców Krakowa, wypowiedzi Innych - pozbawionych głosu, którzy dzielili się z tłumem swoimi bolesnymi doświadczeniami21. Opowieści dotyczyły realnych zdarzeń doświadczanych przez innych. Kobiety opowiadały o przemocy doznawanej ze strony mężów, której poddawane były przez wiele lat; młody homoseksualista mówił o utracie miłości brata kiedy ten odkrył jego związek z innym mężczyzną; młody narkoman opisywał handel narkotykami i niegodziwy sposób traktowania uzależnionego przez policję i pogotowie ratunkowe. W końcowej części projekcji stary, niewidomy mężczyzna mówił o nocnych spacerach, które odbywa samotnie ponieważ jego syn wstydzi się chodzić z nim po ulicach miasta wypełnionych znajomymi. Samotny, stary człowiek z wyraźną emocją opowiadał o swojej chorobie i odrzuceniu. Szczególnie boleśnie doświadczał odrzucenia ze strony osoby, którą kiedyś sam się opiekował. Bezbronny w swojej chorobie i starości oczekiwał tylko życzliwego zainteresowania. To między innymi w jego imieniu w przejmujących Projekcjach przemawiał Wodiczko. W jego imieniu wypowiedział powszechne aczkolwiek często niedostrzegalne i ukrywane aspekty ludzkiej egzystencji, do której zalicza się samotna, wyrzucona na margines życia społecznego starość. Jego wołanie pomieszczone w artystycznej formie stało się donośnym głosem wielu niesłyszanych i niewidzianych - wykluczonych: cierpiących, samotnych, chorych, pozbawionych prawa do godnego życia, starych.
Również w pracach Katarzyny Kozyry jednym z najważniejszych tematów podejmowanych przez artystkę jest choroba i starość. Olimpia (praca z 1996 roku) odwołująca się do znanego obrazu Edouarda Maneta z 1863 roku, składa się z trzech fotografii: artystki upozowanej tak, jak manetowska prostytutka; artystki leżącej na szpitalnym łóżku, której towarzyszy pielęgniarka stojąca przy kroplówce oraz siedzącej nago staruszki. Każde z trzech prezentowanych ciał daleko odbiega od ideału lansowanego przez media. Każde na swój sposób zniekształcone, naznaczone chorobą lub starością staje się niewidzialne. Artystka stawia w pracy pytanie: dlaczego tak trudno oglądać nam chore i stare ciała, dlaczego przyjmujemy, że obrazy te stanowią swego rodzaju tabu, że nie wolno pokazywać starości, brzydoty, choroby skoro jest elementem kondycji ludzkiej? Kozyra wskazuje przy tym jak w prosty sposób niechęć do oglądania sprzyja wykreślaniu pewnych problemów z naszej świadomości. Dziś to co niewidzialne nie istnieje. Dlatego ustawia przez obiektywem aparatu starą kobietę domagając się dla niej (i dla siebie osłabionej chorobą) szacunku, pamięci i akceptacji. Nie uprawia estetycznej gry z ciałem ale odsłania jego nagą prawdę nakazując widzowi udział w tym dramatycznym ale także prawdziwym wydarzeniu jakim jest choroba, starość i śmierć. Odmienność ciał pokazywanych przez Kozyrę, ich nieprzystawalność do tego, co we współczesnej kulturze zdefiniowane zostało pod pojęciem ciała i co oferuje się jako przedmiot jego identyfikacji, wskazują jak dalece presja wizualnych wyobrażeń przenika w najbardziej intymne sfery doświadczeń i jak często odwracamy się od wszelkiej inności, która wymyka się kulturowym symbolizacjom.

Artur Żmijewski w nieco inny sposób podejmuje problem niewidzialności starego, chorego ciała. Z całego spectrum doświadczeń starości wybiera obszar społecznego tabu, jakim jest seksualność starych ludzi. W pracy wideo zatytułowanej Sztuka kochania (z 2001 roku) domaga się wręcz wypracowania odpowiedniej postawy społecznej wobec starości, która pozwoli docenić człowieka starego i bezwarunkowo zapewnić mu prawo do godnego życia. Istnieje bowiem dziś wiele obszarów społecznego, emocjonalnego i intelektualnego funkcjonowania, w których odmawia się pełnoprawnego udziału ludziom starszym. Jednym z takich obszarów jest aktywność seksualna pisze Lew-Starowicz22. W Sztuce kochania Żmijewski ukazuje zatem osoby w sytuacjach okazywania sobie wzajemnie miłości, czułości, ciepła i przywiązania. W grupie tej są staruszkowie, często schorowani, niedołężni i niesamodzielni ale nie rezygnujący z uczuć. Jednak każda próba ich okazania ograniczana jest dysfunkcją ciała. Drżące ręce, ciała wyniszczone chorobą, ruchy utrudnione przez zaawansowaną postać pląsawicy przełamywane są mozolnie by móc dotknąć najbliższej osoby, przytulić ją i pocałować. Film opowiada o wykorzystaniu tych niechcianych, wymykających się spod kontroli ruchów dla sprawienia przyjemności drugiej osobie. Starcy nie rezygnują z pieszczot, dotykają swoich twarzy, głaszczą się po policzkach, po włosach wykorzystując drżenie dłoni stanowiące objaw choroby Parkinsona. Żmijewski pokazuje, jak trudne jest myślenie o cielesnej miłości ludzi starych i chorych wskazując przy tym, że ich cielesne ograniczenia nie stanowią problemu. Problem wyraźnie odczuwają patrzący poddawani codziennej presji wizualnych przedstawień lansujących powszechny kult młodości.


Starość okazuje się jest poważnym problemem współczesnej, zorientowanej na młodość kultury. Wzorcem jest młodość a jej przemijanie jawi się jako degradacja człowieka! Alternatywę dla takich trywialnych wyobrażeń proponuje akcja artystyczna Jana Świdzińskiego Starość nie radość (Galeria XX1, Warszawa 2005). Dla Świdzińskiego, który sam jest w podeszłym wieku, starość wcale nie jest czymś jednoznacznie negatywnym. Wydaje się wręcz, że artysta odnalazł się dobrze w nowej sytuacji. Dla Świdzińskiego starość jest pewnym rodzajem pustki w jakiej znajduje się człowiek po okresie wypełnionej obowiązkami codziennej egzystencji. To stan pustki, który powstaje po porzuceniu czy utraceniu pewnych pojęć, stanowisk, poglądów, zajęć i aktywności. Ale stan ten dla artysty nie jest problemem. Pustaka to stan wolności, sytuacja potencjalna wolnej przestrzeni gotowej do ponownego zagospodarowania zdaje się przekonywać Świdziński. Artysta tym samym akcentuje stan pustki jako stan otwartości, stan możliwości przyjęcia czegoś nowego a nie definitywnego zakończenia. To sytuacja do wypełnienia przez nowe konteksty. Świdziński przedstawił to w prostym performance. W pustej niemal sali galerii uporczywie, niemal bezskutecznie próbował znaleźć coś w trzech czarnych pudłach. W trakcie tej czynności raz po raz coś odnajdował, ale nie zdecydował się tego publiczności pokazać, widocznie nie było to istotne. Artysta pokazał bowiem swoje szukanie. Jan Świdziński - legenda polskiej sztuki, twórca idei „sztuki jako sztuki kontekstualnej” będąc sam w podeszłym wieku pokazał, że starość zagubiona, spowolniona, oddalona od głównego rytmu życia nie stanowi problemu. Jest po prostu inną formą przeżywania życia. Przyjmując starość z pogodą i niemal radością, ujmując w ironiczny nawias wymowę tytułowego hasła wystawy artysta zdaje się mówić - starość to (może także) radość. Przypomina w tej postaci starego Rembrandta z Autoportretu z 1668 roku, który zgarbiony, żyjący na skraju nędzy, bliski śmierci puszcza jeszcze do w widza oko, jakby chciał powiedzieć – ja już mam to za sobą, wiele przeżyłem, wiele doświadczyłem, odchodzę spełniony. Moja radość bierze się z doświadczenia starości. Bo to co możemy powiedzieć z pewnością, to fakt że umrzemy ale co do starości, to takiej pewności już nie mamy …

*
Jednym z najistotniejszych procesów zachodzących we współczesnych społeczeństwach jest starzenie się. Ludzie starsi stają się rosnącą zarówno liczebnie, jak i pod względem społecznego znaczenia kategorią społeczną. Badania demograficzne wskazują, że liczba ludzi podeszłym wieku wzrasta z roku na rok. Szacuje się nawet, że do 2020 odsetek ludzi starszych będzie wynosił około 30% całej populacji świata! Starzenie się i jednoczesny wzrost ilości seniorów w społeczeństwach wysoko rozwiniętych to procesy nieuniknione ale jednocześnie też powszechnie nieakceptowane. Preferowane jest bowiem to, co nowe, bezprecedensowe, młode. Powszechny kult młodości wyznacza starości nowe miejsce – miejsce na obrzeżach życia społecznego. Poza popularnym obiegiem życia społecznego i świata kultury. Marginalna pozycja starości i ludzi starych objawia się z kolei ignorowaniem ich obecności w przestrzeni politycznej, gospodarczej a nawet kulturowej. W konsekwencji ludzie starsi i sama starość stają się widzialni przede wszystkim dla tych spojrzeń, dla których jawią się one jako problem społeczny, jako ten aspekt życia społecznego, który odstaje od norm ustanawianej przez powszechny kult młodości. Zainteresowanie starzeniem się jest więc w dużej mierze podobne do tego, które rodzi się w zetknięciu z Innym, który jest co prawda wśród nas obecny, ale który jest jednocześnie traktowany jako ktoś egzotyczny, z kim mamy problem, kto nie mieści się w akceptowanym i preferowanym przez nas porządku. Sztuka bierze tę Inności w obronę, otacza życzliwym zainteresowaniem, pokazuje prawdziwe oblicze i stara się wywalczyć szacunek dla rzeczywistego wizerunku starości, która bywa mało atrakcyjna ale zawsze wymaga zainteresowania i ma prawo do godnego traktowania - a zatem bez zbędnych retuszy i udawania „młodości inaczej”.

III WYKŁAD

Bożena Bucka

  1   2   3   4


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość