Strona główna

Polonijne Centrum Nauczycielskie w Lublinie


Pobieranie 196.55 Kb.
Strona1/3
Data19.06.2016
Rozmiar196.55 Kb.
  1   2   3

Polonijne Centrum Nauczycielskie w Lublinie


Akademia Pedagogiczna w Krakowie
Kurs metodyczny

dla nauczycieli języka polskiego z zagranicy




Dominanty leksykalne
w twórczości ks. Edwarda Stańka

Praca dyplomowa

na ukończenie kursu III stopnia

Konsultant naukowy prof. Halina Bursztyńska


Kierownik naukowy dr hab. Stanisław Koziara
Wykonawca Eugeniusz Gołybard
Kijów – Kraków

Treść
Motto……………………………………………………………......... 2

Rodowód……………………………………………………….......... 3

Dorobek wielkiego kaznodziei……………………………................. 5

Laboratorium twórczy ks. Edwarda Stańka…………….................... 7

Ocena statystyczna wyrazów

(na przykładzie książki „W trosce o sumienie”)……….................. 7

Człowiek a człowiek, człowiek a Bóg

(„Ukochać dziecko” – zasadnicze relacje)…………….................... 12

Piękno leksykalne w streszczeniach

(„Ewangeliczne krople”, „Modlitwa z cierpiącym Chrystusem”)…. 18

Technologia konsekwencji i narracja przekonywania

(„Trzynasty Apostoł”)……………………………………………… 23

Zamiast podsumowania…………………………………..................... 27

DodatekSłowniczek terminologiczny…………………………….. 31

Motto
Irracjonalna metafizyka Schopenhauera miała dostarczyć argumentów dla tezy o powszechności cierpienia, akceptowanej przez część humanistycznej inteligencji. Poczucie cierpienia pomnażała świadomość, że ludzkie postawy etyczne oraz wynikające z nich życiowe aspiracje nie mają być w pełni realizowane. Człowiek jest bowiem duchowo ułomny i podlega nieubłagalnemu prawu biologicznego unicestwienia. Wrodzone popędy oraz poczucie przemijania paraliżują jego rolę i osłabiają wysiłki działań.

... Psychologiczno-metafizyczna teoria poznania Henryka Struve zakładała, że rozum w równym stopniu organizuje duchową tożsamość jednostki co i materialnego świata. Struve w swych założeniach etycznych dowodzi priorytetu sumienia w ocenie rozumowych zasad, kierujących ludzkimi czynami.

... Wojciech Dzieduszycki ... za źródło poznania przyjął sumienie jednostkowej samowiedzy i intuicyjnego poczucia moralnego obowiązku.

... J. Laskowski, W. Chodecki, J.K. Potecki ... formulowali pytanie o genezie psychicznych dewiacji. Jaskrawość moralnych anomalii miała być w ich mniemaniu wynikiem cywilizacyjnych doświadczeń społecznych i kulturowych. Za źródło postepującej deprawacji człowieka uznali demokratyzację form życia ...”.

Halina Bursztyńska. „Kraszewski, Orzeszkowa, Sienkiewicz”.

Wyd-wo Naukowe WSP. Kraków 1998, (s. 106-108).

Powyższy cytat ze wspaniałej prozy naukowej, pióra sympatycznej pani profesor Haliny Bursztyńskiej, jest całkiem na miejscu w tym opracowaniu, którego treść ukształtowana na podstawie studiów dotyczących cech charakterystycznych twórczości ks. Edwarda Stańka.

Albowiem słynny Autor cudownej książki „W trosce o sumienie” ma bezpośredni stosunek do czynnej i skutecznej walki człowieka przeciw wszelkim dewiacjom i rzeczowo wspomaga tych, ktorzy przeciwstawiają się moralnym anomaliom.

Nie miejmy żadnej wątpliwości, że właśnie teraz, tak ze strony społeczeństwa, jak i jednostki, istnieje wielkie zapotrzebowanie obiektywne na uświadomienie nie tylko zasad, ale również metod praktycznych pracy nad sobą w dziedzinie wzmocnienia ducha, a zwłaszcza co dotyczy umiejętności panowania ducha nad żądzami ciała.

I tu akurat na plan pierwszy występuje problem sumienia, problem wieloaspektowy, tak interesująco opracowany w licznych utworach ks. prof. E. Stańka.

Mam nadzieję, że przedstawione tu szkice badań niektórych elementów charakterystycznych w pracach ks. prof. PAT dr hab. Edwarda Stańka przyczynią się do większego zainteresowania jego twórczością tak w społeczeństwie ukraińskim, jak i w polskim.


Rodowód
Z radością i wielkim przejęciem, pragnę tu przedstawić naprawdę wielkiego, aczkolwiek nadzwyczaj skromnego człowieka – wieloletniego księdza-Rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Krakowie, ojca-profesora Papeskiej Akademii Teologicznej, ks. Edwarda Stańka.

Wybitny naukowiec w trudnej dziedzinie homiletyki, pilny badacz twórczości starożytnych teologów – doktorów kościoła, doskonały profesor i wychowawca młodych kapłanów, sprawiedliwy i zaradny organizator dobrego funkcjonowania katolickiej uczelni, jeden z najlepszych współczesnych kaznodziei, autor licznych prac naukowych oraz 70 cudownych książek o duchowości człowieka i jego stosunkach z Bogiem.

Kapłan, ceniony spowiednik, bardzo miły człowiek, uczciwy, przebaczający wszystkim i bardzo wymagający wobec siebie, całkowicie oddany ustawicznej pracy, w której nie liczy się z czasem i zdrowiem – oto tylko niektóre zarysy portretu ks. Edwarda Stańka.

Rozmowa z ks. profesorem zawsze jest wielkim szczęściem: promieniuje bowiem czystością i mądrością. Powodem dla naszej rozmowy był fakt przygotowania do druku w tłumaczeniu na język ukraiński ksiązki ks. E. Stańka „Справа твоєї совісті” (w oryginale – „W trosce o sumienie”).

Proszę Ojca, może zaczniemy od takiego, nieco banalnie brzmiącego pytania: skąd Ojciec się wziął?

– Urodziłem się 1942 r., w czerwcu, w czasie okupacji hitlerowskiej, w Wadowicach...

...to znaczy w tym samym miasteczku, co i Papież! Widocznie coś tam jest szczególnego – ziemia albo woda – że rodzą się tam takie osobistości ...

– Widocznie... Tam ukończyłem liceum ogólnokształcące. Pasjonowała mnie matematyka i fizyka. Chciałem iść na studia do AGH. I wtedy, razem z kolegą, który poszedł na chemię, doszliśmy do wniosku, że najpierw trzeba rozstrzygnąć sprawę światopoglądu. I ustaliliśmy, że najlepiej to zrobić w seminarium.

Kiedy to było?

– W 1959 roku. Zaryzykowaliśmy jeden rok i wstąpiliśmy do seminarium. Ja zostałem, a on wrócił na chemię. Po studiach pracowałem tylko jeden rok na parafii i zostałem znowu wysłany na studia. Ksiądz-kardynał Karol Wojtyła kazał mi podjąć studia z zakresu patrologii: ojcowie Kościoła, literatura chrześcijańska pierwszych wieków.

Jaka była pierwsza poważna praca Ojca, – mam na myśli chociażby pracę doktorską?

– Praca doktorska dotyczyła Ambroziastra, jego nauki o Kościele. To jest autor komentarza z IV wieku do listów św. Pawła. Ja odpowiadałem na pytanie, które mnie interesowało: Dlaczego mówimy: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i Apostolski Kościół”, skoro ja wiem, że Kościół jest?! A później miałem habilitacyjną rozprawę ...

Przepraszam ... A jak Ojciec wybrnął z tamtego pytania?

– Po prostu odkryłem, że Kościół – to jajko, w którym jest skorupa, którą się widzi, i pisklę, które dojrzewa w skorupie i którego się nie widzi.

I cały proces życia tego pisklęcia, które się wykluje (bo skorupa zostanie na ziemi, a pisklę poszybuje w niebo) – to jest Kościół. Skorupa jest bardzo potrzebna i musi być ciasna, i musi gnieść, i musi być czasami nieznośna, ale jeżeli uszkodzić skorupę, to pisklę się zepsuje. Będzie garbate. Ambroziastr mi to powiedział.

A później mnie interesowało drugie pytanie: dlaczego Pan Bóg dał mi rozum, który bardzo wysoko ceniłem, a zażądał ode mnie wiary, jeśli chcę zajść do Nieba?

Powiedział mi: Wrzuć sobie rozum do kosza na śmieci, bo trzeba przyjąć rzeczy, które się w rozumie nie mieszczą. W oparciu o wiarę.

I to były pytania – jedno i drugie – które nurtowały mnie już w liceium. I studia musiałem podjąc dlatego, że nikt mi na te pytania nie odpowiedział.

Co dotyczy drugiego pytania, – skoro Bóg dał mi rozum i wolę, to dlaczego zarządał złożenia ofiary z rozumu? Na to pytanie odpowiedziałem przy pomocy studium porównawczego między Ambroziastrem a Pelagiuszem, usprawiedliwiającego charakter aktu wiary: Dlaczego w wierze człowiek jest usprawiedliwiony?

A jak, proszę Ojca, ta odpowiedź miała brzmieć?

– To by krótko brzmiało w ten sposób: w grzechu człowiek lekceważy autorytet Boga na rzecz rozumu stworzonego. Grzech na tym polega. Adam zawierzył, Ewa zawierzyła rozumowi stworzonemu. Bóg mi powiedział: „Jeśli teraz chcesz stanąć na nogi (bo stanąłem na głowie), to musisz wierzyć Mi i zlekceważyć rozum stworzony, czyli swój. I Moje słowo postawić w autorytecie wyżej, aniżeli swoją logikę.”...
* * *
A później rozchorował się profesor od homiletyki i ks. E. Staniek przyjął katedrę kaznodziejstwa na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie, którą prowadził w ciągu wielu lat, organizując od zera. Teraz ze swoich uczniów ma na tej katedrze całą rzeszę doktorów.

Ks. Staniek już 45 lat niesie służbę Kapłana. Uważa, że to jest dużo. Dlatego być może, jego styl nie odpowiada – tak mówi – młodym, ktorzy bardzo się róźnią od poprzednich pokoleń i teraz oni powinni mówić.



Dorobek wielkiego kaznodziei

Trudno ogarnąć cała spuściznę twórczą ks. E. Stańka: dziesiątki artykułów naukowych z patrystyki i homiletyki, liczne artykuły podręcznikowe, podręczniki, ponad siedemdziesiąt(!) popularnych pozycji książkowych, w tym niektóre już się ukażały w drugim i trzecim wydaniu.

Jak się rodzą pomysły na tak szeroką paletę tematyczną szanownego Autora? – zapytałem księdza Edwarda. Jego odpowidź, jak zawsze, była niecodzienna:

– Myślę ciągle o tym, jak należy wspomagać zrozumienie Ewangelii, stosując różne formy kazań dla różnych środowisk społeczeństwa.

Myślałem również i wtedy, gdy po operacji podawali mi kroplówkę. Obserwowałem jak to leci i doszedłem do wniosku, że współczesny człowiek nie jest w stanie ugryźć Ewangelii jak chleba, tylko trzeba podać mu ją w kroplówce.

Więc napisałem wtedy takie czytanki „Ewangeliczne krople na każdy dzień”.


* * *
Ksiądz Edward głosił wiele rekolekcji: dla prawników, dla lekarzy, duzo dla różnych specjalistycznych środowisk. Jego książka „Kazania pasyjne” ukazała się drukiem w 1992 r. w wyniku rekolekcji, które ks. profesor przeprowadził na Wawelu dla inteligencji katolickiej. Cały nakład był wykupiony w ciągu paru tygodni; drugie wydanie ukazało się w 2001 r.

Również ukazały się w kilku wydaniach: „W trosce o sumienie”, „Bliżej ołtarza”, „W trosce o umiłowanie eucharystii”, „Modlitwa z cierpiącym Chrystusem”, inne.

Ks. E. Staniek proponuje nowe podejście do homilii, jako specyficznego gatunku paraliterackiego. Dla jego utworów charakterystyczne są nie tylko szczególne wartości artystyczne, co pozwala zaliczać te utwory do wybitnych dzieł sztuki literackiej, ale również osobliwe walory psychoterapeutyczne (a ściślej mówiąc – duszoterapeutyczne), co nadaje jego utworom niecodziennych wartości intelektualno-leczniczych.

Aczkolwiek „zachorowania” na przekonania, na brak decyzji prawdziwego wyboru (którego dokonujemy każdego dnia) oraz na dysharmonię duchową, jeszcze nie są włączone do rejestru chorób, którymi operuje medycyna, tym nie mniej, każdy dorosły człowiek wie z własnego doświadczenia co to oznacza gdy „dusza boli” albo „sumienie męczy”.

Jak wiadomo, dusza ludzka karmi się również Słowem. Słowem miłości, mądrości. Dlatego kazanie objaśniające (homilia) stanowi jeden z gatunków praktyk językowych w celu wyciągnięcia nauki moralnej z Pisma Świętego.

Sztuką wygłaszania kazań, historią i typologią kazań, analizą kazań uznanych za wzorcowe oraz zasadami skutecznego oddziaływania na słuchaczy zajmuje się homiletyka.

Mamy szczęście: wśród nas znajduje się jeden z najlepszych kaznodziei naszych czasów. Jego książka „Rekolekcje ze swiętym Augustynem” ukazała się również w przetłumaczeniu na język ukraiński, „W trosce o sumienie” i „Bliżej ołtarza” – w języku bułgarskim, w trakcie tłumaczenia znajdują się inne utwory Autora.

Przed tym, jak przejdziemy bezpośrednio do analizy oryginalnej leksyki homilijnej ks. E. Stańka, przeczytajmy część słowa wstępnego pod tytułem „Wypiek Bożego chleba”, którym się zaczyna jego unikalna ksiązka „Z kaznodziejskiego warsztatu”:


Ojciec mój był piekarzem. Jako licealista kilkakrotnie towarzyszyłem mu na nocnej zmianie w piekarni, pomagając, o ile to było możliwe, w jego trudnej pracy. W domu wielokrotnie prowadziliśmy rozmowy na temat jakości pieczywa i tajników jego wypieku. Dobrze wiem, jak wiele składa się na to, by chleb mógł w konkursach zdobywać medale.

Wiem, że chleb jest dobry, jeśli spełnia cztery warunki: jest zdrowy, smaczny, pożywny i podany z miłością. Wiele razy słyszałem przestrogę ojca: „Tego chleba nie wolno jeść, bo można się pochorować”. Innym razem wyjaśniał: „Ten jest mało słony lub z marnej mąki i nigdy nie będzie smaczny”.

Bardzo dobry chleb mógł być przechowywany przez dwa tygodnie i, mimo czerstwości, zjadaliśmy go co do okruszyny. Żaden zaś chleb nie smakował mi tak bardzo jak ten, który z dumą udanego wypieku podawała mi spracowana ręka ojca.

Już w młodości zrozumiałem, że wypiek dobrego chleba wymaga dużych umiejętności i jest sztuką, którą należy nieustannie doskonalić. Piekarz przez całe życie doskonali umiejętności wypiekania dobrego chleba.

Kiedy stanąłem na ambonie, przypomniałem sobie wszystkie rozmowy z ojcem na temat chleba. Zrozumialem bowiem, że kazanie – to nic innego, jak podawanie słuchaczom Bożego chleba. Czasem jest to częstowanie uczestników liturgii tylko kromką dobrego chleba; bywa jednak iż udaje się podarować im cały bochenek, którym z radością karmią siebie i swe otoczenie przez cały tydzięn.

Stosunkowo łatwo dostrzeć, że Boży chleb winien spełniać takie same warunki, jakie spełnia chleb codzienny, o który prosimy w Modlitwie Pańskiej; czyli winien być: zdrowy, smaczny, pożywny i podany z miłością.

Proszę się więc nie dziwić, że moje słowa przypominają recepturę wypieku chleba. W tej sytuacji, w imię sprawiedliwości, muszę dodać, iż w pewnej mierze ojciec mój jest jej współautorem.”
Zacytowany fragment jest bardzo charakterystyczny dla mowy ks. Edwarda Stańka, ponieważ w kształcie doskonałej homilii odzwierciedla się jego myśl, zawsze wypełniona miłością. Przecież: „Piekarz przez całe życie doskonali umiejętności wypiekania dobrego chleba”.

Zawsze jest pięknie wybrać chleb, jako temat podstawowy i centrum leksyczny. A zwłaszcza kiedy idzie nie o chleb, a o pracy nad sobą…



  1   2   3


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość