Strona główna

Prace i listy uczniów izraelskich do Ireny Sendler List i praca Michala Strooskyego z Gimnazjum Mor w Ra’ananie


Pobieranie 25.11 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar25.11 Kb.
Prace i listy uczniów izraelskich do Ireny Sendler

List i praca Michala Strooskyego z Gimnazjum Mor w Ra’ananie
Na co jej odpowiedziała Ruta: Nie wiedź mię do tego, abym cię opuścić i od ciebie odejść miała; owszem gdziekolwiek pójdziesz, z tobą pójdę, a gdziekolwiek mieszkać będziesz, z tobą mieszkać będę; lud twój lud mój, a Bóg twój Bóg mój. Gdzie umrzesz, tam i ja umrę, i tam pogrzebiona będę. To mi niech uczyni Pan, i to niech przepuści na mię, że tylko śmierć rozłączy mię z tobą. Księga Rut (1, 16-17)

W czasie dzisiejszej lekcji Biblii uczyliśmy się o Rut, która nie była Żydówką i o Naomi, córce naszego narodu. Uczyliśmy się o tym, jak Rut czuwała nad Naomi i starała się jej we wszystkim pomóc. Według opowiadania biblijnego rozłączyła je dopiero śmierć. W tym opowiadaniu kilkakrotnie podkreśla się, że Rut, mimo iż nie była Żydówką, z całych sił bezinteresownie pomagała słabej Naomi. Nie ulega wątpliwości, że mimo różnego pochodzenia, narodowości i religii dwie kobiety potrafiły zbudować relacje, których piękno i wartość mogą służyć za przykład innym. Co za dziwny zbieg okoliczności: po lekcji Biblii wszedł do naszej klasy nauczyciel i zaczął opowiadać o Tobie, o tym, że ocaliłaś dwa i pół tysiąca dzieci żydowskich. Oczarowałaś mnie i zadziwiłaś swoją bezinteresownością i szlachetną postawą. Gdybym mogła Cię spotkać, nie potrafiłabym zapewne znaleźć odpowiednich słów i tylko moje łzy mogłyby zaświadczyć, jak bardzo Cię podziwiam i jak bardzo potrafiłaś mnie wzruszyć.

Największą wartością na świecie jest życie człowieka. Niemcy – hitlerowcy widzieli to inaczej, szczególnie gdy chodziło o Żydów. Nawet dziecko, które urodziło się godzinę wcześniej, jest pełnym i samodzielnym światem. Ta prawidłowość rozróżniająca człowieka od człowieka sprawia, że każdy jest inny i wyjątkowy. Ty uratowałaś dwa i pół tysiąca istnień – tak ważnych dla ciągłości naszego narodu. Gdyby nie Ty, świat byłby uboższy i o wiele smutniejszy.

Dwóm i pół tysiąca dzieciom ocalonym dzięki Twojemu poświęceniu wyrosły gałęzie szczęśliwych potomków, które dały światu przyszłe pokolenia.

Wiedziałaś i wielokrotnie udowodniłaś to swoimi czynami, że każdy bez względu na pochodzenie, religię, kolor skóry ma prawo do życia. Ty i ludzie Tobie podobni są jak światło podczas pochmurnego dnia i zasługują na najwyższy szacunek. Ireno Sendler, dzięki odwadze i dobroci Twojego serca uczyniłaś coś wielkiego i wyjątkowego dla narodu żydowskiego. Słowo „dziękuję” w Twoim przypadku nie wystarcza.

I oto kobieta nie pochodząca z naszego plemienia ryzykowała życiem w obronie Żydów i całego narodu żydowskiego. Twój czyn jest na miarę wielkich i wyjątkowych ludzi – takich jak Ty. Za to wszystko wyrażam Ci wdzięczność. Dziękuję.





List i praca Nicole Roisman z Gimnazjum „HaSzaron” w Ra’ananie
Odwaga nad murami

Nazywam się Nikol Rojsman i jestem uczennicą dziewiątej klasy w szkole Haszaron w Ra’ananie. Postanowiłam wykonać pracę plastyczną dla uczczenia pamięci Ireny Sendler, która w czasie II wojny światowej uratowała dużo dzieci żydowskich (1935-1945). Praca ta jest wykonana z różnych materiałów i składa się z kilku elementów. Każdy z nich coś symbolizuje.

W centrum znajduje się ręka dorosłego człowieka (Ireny Sendler), która trzyma rękę dziecka. Jest to tak zrobione, że nietrudno domyśleć się, że chodzi o wyciągnięcie dzieci z obozów koncentracyjnych. I znowu duże ręce, jedna dorosła, druga dziecka, unoszą się nad murem getta.

Tło pracy ma ciemny i mroczny kolor podkreślający rzeczywistość tamtych czasów. W tym wszystkim można dostrzec jeden mały, jasny punkt. To nadzieja. Są też czarne punkty widoczne nawet na ciemnym tle. Symbolizują one obojętność jaka panowała poza gettem.




Wiersz Stava Cohena z Gimnazjum w Ra’ananie „Jonatan”
Między chwastami i rozrzuconymi kamieniami

Między zwiędłymi kwiatami, których nikt nie podlewał

Oto jestem

I przyjemna – nieprzyjemna trawa głaszcze delikatnie moją twarz, mój pień pełen zmarszczek

I małe ptaszki opłakują dojrzałe jabłka

A wiatr śwista, dmie

I zbiera za sobą popiół i opadłe liście

Bierze ze sobą sekrety, które ukryłaś.

Chciałam napisać dla Ciebie ten wiersz i zamiast imieniem podpisać się popiołem

Ale jestem tylko jabłonią,

a drzewa nie mają przecież imienia i z pewnością nie piszą wierszy.

Drzewa zapuszczają korzenie w ziemi,

Stoją i milczą

Czekając tylko na wiatr, którego pogwizd wyda z siebie głos.

Ireno, nadeszła już jesień.

Zostałam ogołocona ze złocistych liści.

To pierwsza jesień bez Ciebie, Droga Ireno.

Próbuję wyprostować swoje nagie ciało, żeby przeżyć jesień, ale nie zostanę bezczynna.

Podejdź do mnie, a ja szeptem opowiem Ci legendę

O pięciu tysiącach głodnych oczach, przestraszonych, błagających…

Oczach niewinnych, już nie dzieci, ale jeszcze nie dorosłych.

Oczach próbujących zachować dziecięcy wzrok.

Szeptem opowiem Ci, Ireno, o dzieciach uratowanych i wyrwanych złu

Uratowanych od okrutnej śmierci i zwierzęcego nazizmu.

Opowiem Ci szeptem, moja Droga, o małym aniele, któremu złamano skrzydła, serce i nogi

Ale któremu nie można było złamać duszy.

Dusza nie skapitulowała przed torturowanym ciałem.

Ten anioł dotknął serca Boga i naszego serca.

Podejdź bliżej, a szeptem opowiem Ci, kim jest ten cudowny anioł.

Przecież to Ty, moja Droga.

Zaśpiewam Ci pieśń bohatera i opowiem o Tobie światu.

Opowiem o tamtej zimie i o śniegu, który pokrył Polskę

I o tym, jak wtedy ratowałaś dzieci.

I o tym, że ja, jabłoń, byłam wtedy sama.

Dałaś mi do przechowania wielki skarb - …

Był w nich opis tego, co zrobiłaś i tego, że uratowane dzieci kochałaś jak swoje.

Tak, tak, mój Drogi Aniele, dotrzymałam tajemnic, które chcieli wydrzeć Ci w czasie tortur.

Teraz bezlistna płaczę.

Gdybym tylko mogła opowiedzieć o Tobie do ostatniego liścia.

Nikt tak dobrze jak Ty nie wie, że mimo wszystko drzewa potrafią mówić.

Drzewa stoją nieruchomo w tym samym miejscu, przysłuchując się wiatrom niosącym wiersz.

Między chwastami i rozrzuconymi kamieniami

Między zwiędłymi kwiatami, których nikt nie podlewał

Oto jestem

I przyjemna – nieprzyjemna trawa głaszcze delikatnie moją twarz, mój pień pełen zmarszczek

I małe ptaszki opłakują dojrzałe jabłka

A wiatr śwista, dmie

I zbiera za sobą popiół i opadłe liście

Bierze ze sobą sekrety, które ukryłaś.
List Toma Werbera z Liceum w Ra’ananie „Mor Metro-West”
Do

Drogiej Ireny Sendlerowej

Nie potrafię słowami oddać tego, co czuję do Ciebie i do Twoich czynów. Posłużę się cytatem z Biblii: „I sprowadzę Was na skrzydłach orła i przylecicie do mnie” (Księga Imion, Rozdział „Jut tet”, Psalm 4).

Dzieciństwo spędziłem na Węgrzech, gdzie spotkałem się z wieloma przypadkami antysemityzmu o również dlatego, Twoja osoba i Twoje czyny, mają według mnie szczególną wymowę i znaczenie. Nauka o Tobie nie była dla mnie tylko jeszcze jedną ważną lekcją historii, ale również przeżyciem o charakterze osobistym. Przyjechałem do Izraela, gdy zdałem do szóstej klasy szkoły podstawowej. Czułem, że wróciłem do swojej historycznej ojczyzny „na skrzydłach orła”.

Droga Ireno, tylko bardzo niewielu ludzi odważyło się na to, co Ty. Dla wielu uratowanych Ty jesteś przyczyną tego, że żyją. Byłaś dla nich jedynym światełkiem w ciemnych tunelu, synonimem Dobra walczącego ze Złem. Dzięki Tobie żyją setki i tysiące ludzi. Mimo zagrożenia i niebezpieczeństw, Ty, Droga Ireno, byłaś biblijnym orłem, który na skrzydłach przyniósł ratunek. Orłem o złotym sercu. Chcielibyśmy być podobni do Ciebie.

Niech pamięć o Tobie będzie błogosławiona. Wiem, że spoglądasz na nas z raju i czuwasz nad nami.



Dziękuję.







©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość