Strona główna

Prison Break”,czyli… jak uciec z więzienia w trzy tygodnie Niesamowite zwroty akcji, nastrojowa muzyka oraz wspaniała gra aktorska…„Prison Break” to serial telewizyjny, który podbił już całą Amerykę, a teraz zmierza do Europy


Pobieranie 10.85 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar10.85 Kb.

RECENZJA

Prison Break”,czyli…



jak uciec z więzienia w trzy tygodnie...
Niesamowite zwroty akcji, nastrojowa muzyka oraz wspaniała gra aktorska…„Prison Break” to serial telewizyjny, który podbił już całą Amerykę, a teraz zmierza do Europy...
Miłośnicy filmów akcji, widzowie zachwyceni takimi filmami, jak: „Skazani na Shawshank” czy „Ucieczka z Alcatraz” po obejrzeniu jednego choćby odcinka „Prison Break będą mile zaskoczeni. Z pewnością szybko zorientują się, że dotychczasowe osiągnięcia i ucieczki filmowych zbiegów są niczym w porównaniu z planem, jakiego podjął się główny bohater serialu „Prison Break”, Michael Scofield, a w którego rolę wcielił się Wentworth Miller.

Akcja kultowego już serialu, reżyserowanego przez Gregora Yaitanesa i Bretta Rantera, rozpoczyna się w chwili, gdy na ciele wspomnianego wcześniej Michaela powstaje ostatni rysunek z całości niezwykłego obrazu. Po króciutkiej wizycie w salonie tatuażu bohater chwyta za broń i udaje się do banku. Jesteśmy świadkami dziwnego napadu na bank, jakby przypadkowego, niezaplanowanego, napastnik bowiem po oddaniu strzału natychmiast, bez stawiania jakiegokolwiek oporu, bez próby ucieczki oddaje się w ręce policji. Wszystkim wydarzeniom towarzyszy niezwykła muzyka Ramina Djawadiego, która wprowadza widza w tajemniczy i pełen napięcia nastrój.

Napastnik za przestępstwo zostaje skazany na dobrowolną 5-letnią odsiadkę w więzieniu stanowym Fox Rivier. Nieświadomy widz pomyśli - ostatni pomyleniec, na własna prośbę dał się zamknąć. Ale jednak to, co dla niewtajemniczonych wydaje się w pierwszym momencie największą głupotą, dla zaciekawionych i wytrwałych, zamierzających poznać prawdziwe zamiary Scofielda, okaże się wkrótce dowodem geniuszu.

Wcześniej brat Michaela, Lincoln (Dominic Purcell), został wrobiony w morderstwo krewnego pani wiceprezydent, a przez to skazany na śmierć! Nic mu nie pomogło, żadne próby podważenia wyroku, żadne apelacje. W chwili rozpoczęcia akcji do egzekucji pozostało tylko 3 tygodnie. Znudzony i obojętny telewidz powie - co z tego, że dostał się do więzienia, tak jak wielu innych opryszków. Jeśli jest przestępcą, jeśli złamał święty zakaz – nie zabijaj!, powinien ponieść zadłużoną karę. A jeśli tego nie uczynił, to prawdopodobnie ma na sumieniu inne dowody zła, więc jest jednostką zbędną w społeczeństwie, nie zasługuje na współczucie i wolność. Ale tak z pewnością nie myśli człowiek kierujący się poczuciem sprawiedliwości, tak też nie myśli brat skazańca. I oto pojawia się główny wątek serialu.

Schemat zobrazowany na całym ciele Michaela, z pozoru wydający się zwykłymi tatuażami przedstawiającymi walkę aniołów z demonami, kryje w sobie dokładną kopię planów więzienia, które sam Scofield, z wykształcenia architekt, pomagał projektować. Z odcinka na odcinek realizuje swoje zamiary – chce wydostać siebie, a przede wszystkim brata z Fox Rivier, zanim ten skończy na krześle elektrycznym...

I oto uczciwi obywatele wobec nieugiętej machiny prawniczo-policyjnej, ofiary pomyłki sądowniczej muszą użyć podstępu, by uniknąć niesłusznej, okrutnej kary. W tym serialu uczciwość przeciwstawia się wymiarowi sprawiedliwości, niewinność musi w dowieść niewinności metodami przestępczymi. Czy będzie to droga łatwa? Oczywiście, że nie, bo serial musi przyciągnąć widza, stworzyć atmosferę napięcia, by ten powrócił przed ekran, by z niecierpliwością czekał na kolejne odcinki.

Jest to jeden z najlepszych seriali w dziejach amerykańskiej telewizji. Opowieść wciąga, akcja zmienia się jak w kalejdoskopie, a scenarzyści (P.I., Nick Santora), z pewnością znawcy gatunku i ludzie obdarzeni wyobraźnią, mylą tropy, zaskakując widzów nieprzewidywalnymi rozwiązaniami. Pomysły scenarzystów w brawurowej grze realizują aktorzy. Oczywiście najlepiej prezentuje się główny bohater Michael Scofield, z którego twarzy aż bije IQ o wartości co najmniej 150, który jest po prostu Einsteinem, geniuszem o nieprzeciętnej osobowości. Miller przemyślaną mimiką, perfekcyjnymi gestami i zaplanowanym zachowaniem oddaje stan umysłu bohatera i wychodzi mu to wyśmienicie. Nie ustępuje mu para czarnych charakterów – boss mafii John Abruzzi (Peter Stormare), cwaniaczek, łotr i mafioso pozbawiony majestatu ojca chrzestnego, oraz niezwykle nieprzyjemna kreatura - skazany za pedofilię morderca T-Bag (Robert Knepper), na którego sam widok przechodzą ciarki. Niestety, moim zdaniem obsada ma też swoje słabe strony. Veronica (Robin Tunney), bohaterka sprzyjająca Lincolnom, pomagająca im oczyścić się z zarzutów, pozbawiona jest charyzmy, a sceny z jej udziałem sprowadzają seria do poziomu tandetnego „Słonecznego patrolu”.

Mimo tych wad film „Prison Break” jest świetny i należy z pewnością do klasyki gatunku. Odnajdziemy w nim tempo, napięcie, niebezpieczeństwo, cudowne wybawienie z opresji, wspaniałą muzykę, przystojnych aktorów, barwne postacie i szlachetne intencje. Jednocześnie obraz podkreśla paradoksy współczesności, piętnuje absurd czasów, absurd sprawiedliwości i …absurd filmów akcji rodem z Ameryki. Pierwsza jego seria liczy 22 odcinki, a druga na razie 20. Mam nadzieję, że następne utrzymają równy poziom.



Miłośnicy gatunku z pewnością podczas seansu odpoczywają i właśnie tych widzów przede wszystkim zachęcam do wspólnej przygody z „Prison Break”. Razem dowiemy się, czy więźniom udało się uciec? Uchylę rąbek tajemnicy i zdradzę, że problemów na drodze ku wolności pojawiło się już tyle, ile tatuaży na ciele Michela. Okazuje się też, że nie wszystko idzie zgodnie z planem, ale aby się o tym przekonać, trzeba obejrzeć „Prison Break”(„Skazany na śmierć”), do czego zachęca fanka nowego serialu emitowanego przez 45 minut w każdą niedzielą o godzinie 20 przez stację Polsat.

JULKA MAJKUT


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość