Strona główna

Proces kanonizacyjny śW. Klary z asyżU


Pobieranie 169.54 Kb.
Strona1/8
Data19.06.2016
Rozmiar169.54 Kb.
  1   2   3   4   5   6   7   8
PROCES KANONIZACYJNY ŚW. KLARY Z ASYŻU


Jak papież Innocenty IV posłał list do biskupa Spoleto, nakładając mu obowiązek zbadania pilnie i troskliwie życia, nawrócenia i cudów świętej Klary, zgodnie z tym, co w podpisanej przezeń bulli się zawiera

W imię Pana naszego Jezusa Chrystusa. Amen.

Ja Bartłomiej, biskup Spoleto, otrzymałem list od świątobliwego ojca, pana papieża Innocentego IV, w takiej postaci:

(Bulla papieża Innocentego IV do Bartłomieja biskupa Spoleto).

Innocenty Biskup, sługa sług Bożych, do czcigodnego brata Bartłomieja, biskupa Spoleto, pozdrowienie i apostolskie błogosławieństwo.

Chwalebny Bóg w świętych swoich, który jeden tylko działa i tworzy rzeczy przedziwne i wielkie, różnymi sposobami, za pomocą cudownych znaków wskazuje na swoich wiernych, za ich życia i po śmierci, że wybrał ich do zapłaty w najwyższej chwale, do nagrody w szczęśliwości niebieskiej; a to dlatego, żeby te znaki, cudy i świadectwa o tak wielkich i przedziwnych rzeczach, jakie są możliwe jedynie dla potęgi Boga, który jest jeden w Trójcy i troisty w Jedności, były niejako pokazem mocy Najwyższego, i by Jego wielkie i przedziwne imię było wielbione na ziemi, (którego władztwo trwa na wieki a Jego chwała przedziwnie rozbrzmiewa na wysokości.

Tą godną pożądania zapłatą została pociągnięta świętej pamięci błogosławiona dziewica Klara, niegdyś ksieni ubogich pań, mniszek zamkniętych u Świętego Damiana w Asyżu, jako że zważała na tę wypowiedź proroka: „Posłuchaj córko, spójrz i nakłoń ucha, zapomnij o twym narodzie i o domu twego ojca, Król bowiem zapragnął twojej piękności” (Ps 44, 11-12). Odwróciła się od rzeczy zmiennych i pozostawiwszy je wszystkie za sobą, chętnie i skoro dawała posłuch świętemu słowu.

Nie traciła czasu i nie zwlekała z rychłym wypełnieniem tego, co lubiła słuchać, lecz natychmiast zaparłszy się samej siebie, swojej rodziny i wszystkich swych rzeczy, stała się już dojrzałą do królestwa niebieskiego. Obrała Jezusa Chrystusa ubogiego, Króla królów, i nazwała Go swoim oblubieńcem. Poświęciwszy Mu się całkowicie, z duszą i ciałem w duchu pokory, przyrzekła Mu przede wszystkim dwie rzeczy dobre jako posag, mianowicie dar ubóstwa i ślub czystości dziewiczej.

Jako czysta dziewica oddała się w upragnione posiadanie przez dziewiczego Oblubieńca, a z łoża jej nietykalnego dziewictwa wyszło czyste i płodne potomstwo, na podziw wszystkich, które pod tchnieniem jej świętego postępowania i miłości zbawiennej rozszerzyło się prawie na wszystkie części świata, jako niebiańska roślina obficie owocująca dla Boga.

Jest ona oblubienicą, która w ciągu życia była umarłą dla świata i tak bardzo zbożną względem Boga najwyższego, poprzez pragnienia i uczynki cnotliwe i przez staranie się o święte działania, że po jej szczęsnej śmierci, zaledwie zdążyła odejść z tego śmiertelnego życia, Bóg postanowił dokonywać wielu i różnych cudów na ziemi ze względu na nią i na jej modlitwy. Miłościwa łaskawość wszechmogącego Boga, nagrodziciela wszelkiego dobra, (w nadmiarze swego miłosierdzia), które przekracza zasługi i pragnienia tych, którzy proszą, celem wywyższenia swego imienia, chwalebnego na wieki, na skutek wstawiennictwa u Niego jasnych zasług dziewicy Klary postanowił udzielać wielkich dobrodziejstw tym, którzy o nie proszą.

Jest więc rzeczą zupełnie godna i słuszną, aby została uczczona w Kościele walczącym ta, którą boska łaskawość czyni czcigodna u swoich wiernych poprzez dary łaski i cudów. Przeto tobie, jako Bratu, polecamy za pomocą listu apostolskiego, abyś pilnie i troskliwie zbadał życie, nawrócenie i postępowanie, a także wspomniane wyżej cudy i prawdziwość wszystkich ich okoliczności, według pytań, jakie posyłamy ci zamknięte w naszej bulli.

To, co o wyżej wspomnianych sprawach zbadasz, wiernie spisane przez notariusza i opatrzone twoją pieczęcią, postaraj się przesłać do Nas; w tym celu, żeby dusza tej, o której wierzy się, że już cieszy się radością niebieską w szacie nieśmiertelności, również na tym świecie była godnie i chwalebnie naśladowana przez rzeszę sprawiedliwych.

Dan u Świętego Jana Laterańskiego, osiemnastego października, pontyfikatu naszego roku jedenastego.

Przeto ja, wyżej wymieniony Bartłomiej, osobiście udałem się do klasztoru Świętego Damiana i odebrałem zeznania o życiu, nawróceniu, postępowaniu i cudach świętej pamięci pani Klary, niegdyś ksieni klasztoru Świętego Damiana w Asyżu. Imiona i przydomki świadków zostały spisane tu poniżej.

Dnia 24 miesiąca listopada, w klasztorze Świętego Damiana: pierwsza jako świadek była pani Pacyfika de Guelfuzio z Asyżu; druga pani Benwenuta z Perugii; trzecia pani Filippa, córka pana Leonarda z Gislerio; czwarta pani Amata, córka pana Marcina z Corozano; piąta pani Krystiana, córka pana Krystiana z Parisse; szósta pani Krystiana, córka Bernarda z Suppo; siódma pani Benwenuta de Oportulo de Alessandro; ósma, pani Franciszka, córka Capitaneo z Coldimezzo; dziewiąta pani Beatrice, córka pana Favarone z Asyżu, siostra świętej Klary; dziesiąta pani Cecylia ze Spello; jedenasta pani Balwina, córka pana Marcina z Corozano; dwunasta pani Agnieszka z Oportulo; trzynasta (...) i pani Łucja z Rzymu, mniszki wyżej wspomnianego klasztoru Świętego Damiana, przysięgły mówić prawdę o życiu, nawróceniu, postępowaniu i cudach rzeczonej świętej Klary.

W obecności takich świadków: pana Leonarda, archidiakona ze Spoleto; pana Jakuba, archiprezbitera z Trieve; brata Leona, brata Anioła z Rieti i brata Marka, braci mniejszych, i ser Marcina notariusza.

W obecności czcigodnego ojca pana Bartłomieja, biskupa Spoleto.
Zeznanie pierwsze
O postępowaniu świętej Klary w domu swego ojca

1. Siostra Pacyfika de Guelfuccio z Asyżu, mniszka klasztoru Świętego Damiana, po złożeniu przysięgi powiedziała: że znała świętą Klarę wtedy, kiedy ta święta była w świecie w domu swego ojca; i że przez wszystkich, którzy ją znali, była poważana za wielką zacność i za bardzo dobre życie; i że miała na oku i zajmowała się dziełami miłosierdzia.



O jej nawróceniu

2. I powiedziała, że święta Klara pod wpływem napomnienia świętego Franciszka założyła Zakon, który teraz jest u Świętego Damiana, i że weszła doń jako dziewica i taką dziewicą zawsze pozostała.

Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła, że w świecie była jej sąsiadka i dalszą krewna, tak dalece, że między jej domem a domem dziewicy Klary nie było nic w pośrodku, jedynie plac, i że po wiele razy świadek rozmawiała z nią.

3. I powiedziała, że pani Klara bardzo kochała ubogich; i że z powodu jej dobrego postępowania wszyscy mieszczanie mieli ją w wielkim poważaniu.

Zapytana o czas, w jakim dziewica Klara opuściła świat rzekła, że było to przed około czterdziestu dwu laty.

Zapytana, skąd wie o tym, odpowiedziała, że wstąpiła razem z nią do Zakonu, i że służyła jej przez większość owego dnia i nocy.

4. Powiedziała także, że wspomniana pani Klara pochodziła ze szlacheckiego rodu i z zacnych ojca i matki, i że jej ojciec był rycerzem i nazywał się messere Favarone, którego wszakże nie widziała. Ale widywała matkę, która zwała się madonna Ortolana. Ta właśnie Ortolana udała się aż za morze z pobudki modlitwy i pobożności.

I że sama świadek podobnie z pobudki modlitwy udała się razem z nią za morze; a także poszły razem do Świętego Anioła i do Rzymu.

I powiedziała, że ona chętnie nawiedzała ubogich.

Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła, że była jej sąsiadką i była razem z nią, jak to powiedziała wyżej.

5. Powiedziała także, że pani Ortolana później wstąpiła do tego samego Zakonu, do którego wstąpiła jej święta córka błogosławiona Klara, i że żyła w nim razem z innymi Siostrami w wielkiej pokorze; i że zdobna w pobożne i święte uczynki zakończyła w nim życie.

6. Również świadek ta powiedziała, że po trzech latach pobytu świętej Klary w Zakonie, na prośby i nalegania świętego Franciszka, który ją niejako przymusił, podjęła się kierownictwa i rządzenia Siostrami.

Zapytana, skąd wie o tym, odrzekła, że była tam obecna.

O jej postępowaniu w klasztorze

7. Również świadek ta powiedziała, że błogosławiona Matka tak bardzo czuwała w nocy na modlitwie, i praktykowała tak wielką abstynencję, że Siostry ubolewały nad nią i biadały; i powiedziała, że ona sama niekiedy płakała z tego powodu.

Zapytana, skąd wie o tym, odrzekła: ponieważ widziała, jak pani Klara leżała na ziemi i miała pod swą głową kamień z rzeki i słyszała ją, kiedy wstawała na modlitwę.

8. I powiedziała, że w pokarmach była tak bardzo oszczędna, że Siostry dziwiły się, w jaki sposób jej ciało żyło. Powiedziała też, że błogosławiona Klara przez trzy dni w tygodniu nic wcale nie jadła, to jest w poniedziałek, środę i piątek; było tak przez długi czas. I powiedziała, że w inne dni praktykowała tak wielką abstynencję, że popadła w chorobę, z powodu której święty Franciszek razem z biskupem Asyżu nakazał jej, by w owe trzy dni jadła przynajmniej pół kromki (bozzo) chleba na dzień, co może wynosić około półtorej uncji.

9. Powiedziała też, że błogosławiona Matka była wytrwała i pilna w modlitwie, długotrwale leżąc na ziemi, pokornie na nią rzucona. A kiedy przychodziła z modlitwy, napominała i zachęcała Siostry, mówiąc zawsze o Bogu, który zawsze był na jej ustach, tak bardzo, że o rzeczach znikomych nie chciała ani mówić ani słuchać.

A kiedy wracała z modlitwy, Siostry cieszyły się, bo była taką, jakby przyszła z nieba.

Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła: ponieważ mieszkałam z nią razem.

10. Powiedziała także, że wspomniana pani Klara, kiedy nakazywała swoim Siostrom coś do zrobienia, nakazywała z wielką bojaźnią i pokorą, i w większości wypadków o wiele chętniej wolała sama robić, aniżeli nakazywać innym.

11. Powiedziała także, że potem, kiedy była chora tak, że nie mogła podnieść się z łóżka, kazała podnosić się do pozycji siedzącej podpierać się z tyłu na plecach jakimś materiałem, i tak przędła. W ten sposób ze swego uprzędu dała zrobić korporały i rozesłała je prawie do wszystkich kościołów na dolinie i w górach koło Asyżu.

Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła, że widziała ją jak przędła i że robiono płótno, a kiedy Siostry uszyły z niego korporały, posyłano je przez ręce braci do wspomnianych kościołów oraz dawano je kapłanom, którzy tutaj przychodzili.

12. Powiedziała także, że błogosławiona Matka względem swoich Sióstr była pokorna, łagodna i pełna miłości oraz że miała współczucie dla chorych. Kiedy jeszcze była zdrowa, obsługiwała je, myła im nogi i podawała wodę do rąk; a czasami myła stołki chorych.

13. Powiedziała także, że szczególnie kochała ubóstwo, dlatego nigdy nie dała nakłonić się do posiadania jakiejś rzeczy ani do przyjęcia własności, ni dla siebie, ni dla klasztoru.

Zapytana, skąd to wie, odrzekła, że widziała i słyszała, że świętej pamięci pan Grzegorz Papież chciał jej dać wiele rzeczy i zakupić posiadłość klasztoru, ale ona nigdy nie chciała się na to zgodzić.

14. Powiedziała jeszcze, że wspomniana pani Klara tak bardzo dbała o obserwancję w swoim Zakonie i o kierowanie swoimi Siostrami, jak tylko jakiś człowiek potrafiłby pilnować swego skarbu doczesnego.

Powiedziała, że rzeczy te zna, ponieważ zawsze była z nią, około czterdziestu lat i więcej, z wyjątkiem jednego roku, w którym za pozwoleniem tejże błogosławionej Matki przebywała w klasztorze de Vallis Glorie de Spello, celem wychowywania Sióstr tamtej placówki.

O cudzie oliwy

15. Świadek ta powiedziała także, że życie wspomnianej błogosławionej Klary było pełne cudów.

Pewnego dnia brakło oliwy w klasztorze, tak że nie miały jej wcale. Błogosławiona Matka zawołała pewnego brata z Zakonu Minorytów, który chodził za jałmużną dla nich, zwanego bratem Bentevenga. I rzekła mu, by udał się na poszukiwanie oliwy, a on odpowiedział, żeby mu przygotowano naczynie.

Wtedy sama pani Klara wzięła jedno z naczyń, umyła je własnymi rękami i postawiła na murku, który był przy wyjściu z domu, w tym celu, ażeby wspomniany brat je zabrał.

Naczynie to stało tam przez małą godzinkę. A kiedy brat Bentevenga przyszedł po naczynie, znalazł je pełne oliwy. I chociaż pilnie szukano, nie znaleziono nikogo, kto by je był napełnił.

Zapytana, skąd to wie, odrzekła, że będąc wtedy w domu widziała, kiedy pani Klara wynosiła puste naczynie na zewnątrz, a potem przyniosła je z powrotem pełne. I mówiła, że nie wie, kto je napełnił, ani w jaki sposób zostało napełnione. Brat Bentevenga mówił to samo.

Zapytana, w jakim czasie to się stało, odrzekła, że było to około drugiego roku pobytu w klasztorze Świętego Damiana.

Zapytana, w jakim miesiącu to było, i w jakim dniu, odrzekła, że nie przypomina sobie. Zapytana, czy było to latem czy zimą, powiedziała, że było to latem.

Zapytana, jakie Siostry jeszcze były obecne przy tym, powiedziała, że była siostra Agnieszka, siostra świętej Klary, która właśnie dopiero co zakończyła życie; i siostra Balwina, która była ksienią klasztoru de Vallis Glorie, która już też umarła; oraz siostra Benwenuta z Perugii, która jeszcze żyje.

Świadek zaprzysięgła to zeznanie i powiedziała też, że nie potrafi swym językiem wytłumaczyć cudów i mocy, jakie Pan okazał poprzez błogosławioną Klarę.



Jak święta Klara znakiem krzyża uwolniła z niemocy pięć chorych Sióstr

16. Świadek ta powiedziała także, że jednego razu chorowało w klasztorze pięć Sióstr. Święta Klara uczyniła nad nimi znak krzyża swą ręką i niezwłocznie wszystkie zostały uzdrowione.

I po wiele razy, gdy któraś z Sióstr miała jakiś ból, czy w głowie, czy w jakiej innej części ciała, błogosławiona Matka znakiem krzyża uwalniała ją z niego.

Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła, że była tu obecna.

Zapytana, które to były te pięć Sióstr, odrzekła, że ona sama, świadek, była jedną z nich, a z pozostałych jedne już zmarły, a inne żyją, ale które, nie przypomina sobie.

Zapytana, od jak długiego czasu ona, świadek, była wówczas chora, odrzekła, że od długiego czasu.

Zapytana, co to była za choroba, odrzekła, że była to choroba, która powodowała u niej szczękanie zębami, okropnie ją ziębiła i trzęsła.

Zapytana o inne uzdrowione, od jak długiego czasu były chore, odrzekła, że co do nich nie przypomina sobie, tak jak co do siebie samej.

Zapytana, jaki to był czas, gdy wspomniane Siostry zostały uzdrowione, powiedziała: wpierw, zanim pani Klara rozchorowała się na dobre.

17. Zapytana, od jakiego czasu zaczęła się ta długa choroba u świętej Klary, odrzekła, że myśli, iż od dwudziestu dziewięciu lat.

18. Powiedziała także, że lekarstwem dla niej, świadka, i dla innych Sióstr, kiedy chorowały, było to, że ich Matka czyniła nad nimi znak krzyża.

Zapytana, jakich słów wspomniana pani Klara używała, kiedy czyniła znak krzyża, odrzekła, że ich nie dosłyszała, gdyż mówiła bardzo cicho.

19. Zapytana o miesiąc i dzień, w którym została uzdrowiona ona, świadek, i inne Siostry, odrzekła, że nie przypomina sobie.

Zapytana, kto był tu obecny, kiedy zostały uzdrowione, odrzekła, że było tu wiele Sióstr, ale ile ich było i jakie one były, nie przypomina sobie.




Zeznanie drugie

1. Siostra Benwenuta z Perugii, mniszka klasztoru Świętego Damiana, po złożeniu przysięgi powiedziała: że pani Klara, niegdyś ksieni wspomnianego klasztoru Świętego Damiana, była człowiekiem przedziwnej pokory i tak bardzo gardziła sobą, że sama wykonywała te czynności, które były jak najbardziej podłe.


Także własnymi rękami czyściła stołki Sióstr chorych.
Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła, że wstąpiła do Zakonu w tym samym roku, co i ona; mianowicie, ona wstąpiła w wielki poniedziałek, a świadek wstąpiła później, w miesiącu wrześniu.
2. Zapytana, w jakim wieku była święta Klara, kiedy wstąpiła do Zakonu, odrzekła, że była w wieku osiemnastu lat albo około, według tego, co się mówiło. Była uważana za dziewicę na duszy i na ciele i była w wielkim poważaniu u wszystkich, którzy ją znali, także wpierw, zanim wstąpiła do Zakonu. A to ze względu na jej wielką zacność, uprzejmość i pokorę.
Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła, że ona, świadek, znała ją wpierw, zanim wstąpiła do Zakonu i przebywała razem z nią w jednym domu.
A potem, od kiedy wstąpiła do Zakonu, była razem z nią do końca, aż do jej śmierci, to jest jakby przez czterdzieści dwa lata, z wyjątkiem wspomnianego czasu, od wielkiego poniedziałku do września.
O postępowaniu świętej Klary w klasztorze
3. Świadek powiedziała, że po wstąpieniu do Zakonu ta Matka, święta Klara, była tak pokorna, że myła nogi Siostrom. Stąd to, jednego razu, kiedy myła nogi jednej z Sióstr usługujących na zewnątrz, schyliła się, chcąc pocałować jej stopy.
A ta Usługująca, porywając nogę ku sobie, nieostrożnie uderzyła nogą w usta błogosławionej Matki.
Ponadto błogosławiona Klara podawała Siostrom wodę do rąk, a w nocy okrywała je przed zimnem.
4. Była też tak bardzo surowa dla swego ciała, że zadowalała się tylko jedną tuniką z samodziału (lazzo) i jednym płaszczem. A jeśli kiedy dostrzegła, że tunika którejś z Sióstr była bardziej licha od tej, jaką sama nosiła, brała ją dla siebie, a swoją lepszą dawała owej Siostrze.
5. Powiedziała też ta świadek, że wspomniana błogosławiona Klara jednego razu dała sobie zrobić pewną szatę ze świńskiej skóry i nosiła ją włosiem i szczeciną strzyżoną na ciało; nosiła ją skrycie pod tuniką z samodziału.
Podobnie innym razem dała sobie zrobić inną szatę z włosia końskiego, a potem sporządziwszy sznurki, za ich pomocą przywiązywała ją do swego ciała. I tak tymi włosiennicami dręczyła swoje dziewicze ciało. I powiedziała, że jedna z tych szat jest tu jeszcze w klasztorze.
6. Powiedziała też, że chociaż używała tak ostrych włosiennic i szat sama dla siebie, to jednak była bardzo miłosierna dla tych Sióstr, które nie mogły znosić takich surowości, i chętnie ich pocieszała.
7. Zapytana, skąd wie o tych szatach, odrzekła, że je widziała, dlatego że czasem pożyczała je ona niektórym Siostrom; ale włosiennicy ze skóry świńskiej nie pamięta, czy widziała, lecz słyszała o niej od jej rodzonej siostry, która mówiła, że ją widziała. A to dlatego, że jak się powiedziało, ona nosiła je bardzo skrycie, żeby nie być za to ganioną przez Siostry. Ale, kiedy pani Klara rozchorowała się, Siostry zabrały jej wymienione wyżej szaty, tak ostre i surowe.
8. Powiedziała też, że wspomniana Matka, święta Klara, wpierw zanim się rozchorowała, praktykowała tak wielką abstynencję, że czterdziestodniowy post wielki i drugi na świętego Marcina, zawsze pościła o chlebie i wodzie, z wyjątkiem niedzieli, kiedy piła nieco wina, gdy je miała. A trzy razy w tygodniu, to jest w poniedziałek, środę i piątek, nie jadła nic, aż do czasu, gdy święty Franciszek nakazał jej, żeby bezwzględnie każdego dnia zjadła nieco. I odtąd, celem pełnienia posłuszeństwa, przyjmowała nieco chleba i wody.
Zapytana, skąd to wie, powiedziała, że to widziała i że była obecna, kiedy święty Franciszek dawał jej ten nakaz.
9. Świadek powiedziała też, że wspomniana Matka, święta Klara, była bardzo pilna w modlitwie, we dnie i w nocy. Około północy w milczeniu za pomocą pewnych znaków budziła Siostry, celem chwalenia Boga. Zapalała lampy w kościele i po wiele razy dzwoniła na Jutrznię. A te Siostry, które nie wstawały na dźwięk dzwonka, wzywała za pomocą swoich znaków.
10. Powiedziała także, że zawsze mówiła o sprawach Bożych i nie chciała mówić o rzeczach świeckich, ani nie chciała, by Siostry wspominały o nich. A jeśli jakiego razu zdarzyło się, że jakaś osoba świecka zrobiła coś przeciw Bogu, wówczas ona bardzo gorzko płakała, napominała taką osobę i troskliwie polecała jej nawrócić się do pokuty.
Zapytana, skąd wie o tym, co powiedziała, odrzekła: dlatego, że była razem z nią i widziała te opowiedziane rzeczy.
11. I powiedziała, że pani Klara po wiele razy spowiadała się i z wielką pobożnością i lękiem przyjmowała często święty sakrament Ciała Pana naszego Jezusa Chrystusa z tak wielkim przejęciem, że kiedy Je przyjmowała, cała drżała.
12. O korporałach, robionych z jej przędzy, powiedziała to samo, co powiedziała była siostra Pacyfika, świadek poprzedni. Ale dodała, że kazała robić bursy kartonowe dla przechowywania ich i kazała je oprawiać w jedwab oraz dawała je do poświęcenia Biskupowi.
Jak uzdrowiła Siostrę, która straciła głos
13. Powiedziała też, że ona sama świadek straciła głos, tak dalece, że zaledwie mogła mówić szeptem. W nocy Wniebowzięcia Dziewicy Maryi miała widzenie, że wspomniana pani Klara uzdrowiła ją, przeżegnawszy ją własnoręcznie znakiem krzyża. I tak się stało: w tym samym dniu, po przeżegnaniu jej przez nią znakiem krzyża, została uzdrowiona.
I powiedziała, że ta jej niemoc trwała prawie dwa lata.
Zapytana o czas, w którym rzeczona Siostra została uzdrowiona, odrzekła, że nie przypomina sobie.
Zapytana, kto był przy tym obecny, odrzekła, że siostra Pacyfika wyżej wymieniona, która poprzednio była świadkiem, i niektóre inne siostry, które już umarły.
14. Także o naczyniu z oliwą powiedziała to samo, co powiedziała była siostra Pacyfika, z wyjątkiem tego, że nie pamiętała, czy święta Klara umyła naczynie sama, czy raczej kazała je umyć innym.
Jak uwolniła jednego brata z choroby umysłowej
15. Wspomniana świadek powiedziała też, że pewien brat z Zakonu Braci Mniejszych, który zwał się bratem Stefanem, chorował umysłowo. Święty Franciszek wysłał go do klasztoru Świętego Damiana, po to, żeby święta Klara uczyniła nad nim znak krzyża. Gdy to uczyniła, brat usnął nieco na miejscu, gdzie święta Klara zwykła była się modlić, a potem po przebudzeniu się, zjadł nieco i poszedł uwolniony z choroby.
Zapytana, kto był przy tym obecny, odrzekła, że były Siostry z klasztoru, z których niektóre żyją, a niektóre już umarły.
Zapytana, czy znała przedtem owego brata, i od jak wielu dni widziała go chorego, i przez jak długi czas potem widziała go zdrowego, i o miejsce jego urodzenia, odrzekła, że nie zna tych wszystkich rzeczy o nim, ponieważ pozostała zamknięta w klasztorze, a ów brat Stefan po uzdrowieniu poszedł swoją drogą.
O uwolnieniu z rany przetoki
16. Świadek powiedziała też, że jedna Siostra rzeczonego klasztoru, zwana siostrą Benwenutą de Madonna Diambra, była ciężko chora i cierpiała wielki ból z powodu ciężkiej rany, jaką miała pod ramieniem.
Litościwa Matka, święta Klara, wiedziała o tym. Bardzo jej współczując, rzuciła się do modlitwy za nią, a potem, gdy uczyniła nad nią znak krzyża, ta bezzwłocznie została uzdrowiona.
Zapytana, skąd wie o tym, odrzekła, że sama wpierw widziała tę ranę, a potem widziała ją zdrową.
Zapytana, czy była obecna, kiedy czyniono nad nią znak krzyża, powiedziała, że nie, ale słyszała, że tak było i tak się stało.
Zapytana, kiedy to było, powiedziała, że nie pamięta ani dnia ani miesiąca, ani jakichś dni przed, ani jakichś dni potem. Ale, że widziała ją uzdrowioną i uwolnioną od przetoki zaraz po tym dniu, o którym się mówiło, że święta Klara przeżegnała ją znakiem krzyża.
17. Świadek powiedziała też, że w tym miejscu, dokąd pani Klara zwykła była iść na modlitwę, widziała od góry wielką światłość, do tego stopnia, że myślała, iż był to płomień materialnego ognia.
Zapytana, kto inny widział to oprócz niej, odrzekła, że sama ona to widziała.
Zapytana, przed jakim czasem to się stało, odrzekła, że było to wpierw, zanim wspomniana pani zachorowała.
Jak jedno dziecko zostało uwolnione od kamyka
18. Powiedziała też, że jeden chłopczyk z miasta Spoleto, zwany Mattiolo, w wieku trzech albo czterech lat, włożył sobie mały kamyczek do dziurki w nosie, tak że w żaden sposób nie można go było wyjąć. Dziecko zdawało się być w niebezpieczeństwie.
Przyprowadzono je do świętej Klary, a gdy uczyniła nad nim znak krzyża świętego, natychmiast ów kamyczek wypadł mu z nosa i dziecko zostało uratowane.
Zapytana, kto był przy tym obecny, odrzekła, że było tam więcej Sióstr, które już pomarły.
Zapytana, co było przedtem, odrzekła, że nie pamięta, ponieważ ona nie była obecna wtedy, kiedy święta Matka dokonywała tego znaku krzyża. Ale twierdziła, że wie o tym ze słyszenia od innych Sióstr i że widziała to dziecko zdrowe w tym dniu, w którym zostało uwolnione, lub też w dniu następnym.
19. Powiedziała też, że myśli, iż ani ona, ani żadna z Sióstr nie może w pełni opowiedzieć świętości i wielkości życia świętej pamięci pani Klary. Chyba, żeby otrzymała Ducha Świętego, który by jej dał potrzebną wymowę.
Również, kiedy Klara była ciężko chora, nigdy nie chciała opuścić swoich zwyczajnych modlitw.
Jak na skutek modlitw świętej Klary klasztor został uwolniony od Saracenów
20. Powiedziała też, że pewnego razu, podczas wojny z Asyżem, pewni Saraceni wdarli się na mur i zeszli do środkowej części chiostro Świętego Damiana. Wspomniana święta Matka, pani Klara, która wtedy była ciężko chora, podniosła się na łóżku i kazała zawołać Siostry, dodając im otuchy, by się nie lękały. A po odprawieniu modlitwy Pan uwolnił klasztor i Siostry od wrogów. A owi Saraceni, którzy już byli wtargnęli, oddalili się.
21. Powiedziała też, że ze względu na cnoty i łaski, jakie Bóg złożył w niej, wszyscy ci, którzy ją znali, uważali ją za świętą.
22. Powiedziała też, że osobiście bardzo kochała ubóstwo, tak że ani papież Grzegorz, ani biskup Ostyjski, nigdy nie zdołali dokonać tego, żeby ona zgodziła się na przyjęcie jakiejkolwiek posiadłości.
Przeciwnie, błogosławiona Klara kazała sprzedać swoje dziedzictwo i rozdać je ubogim.
Zapytana, skąd wie o tym wszystkim, odrzekła, że była obecna i słyszała, kiedy wspomniany pan Papież mówił jej, żeby zechciała przyjąć posiadłość. Papież osobiście przybył wówczas do klasztoru Świętego Damiana.
23. Powiedziała też, że wspomniana Matka, święta Klara, poznała w duchu, że jedna z Sióstr zakonnych, zwana siostrą Andrea, mająca skrofuły szyjne, jednej nocy własnymi rękami ścisnęła się za szyję w taki sposób, że utraciła mowę. Przeto Klara natychmiast posłała do niej jedną z Sióstr, celem przyjścia jej z ratunkiem i pomocą.

Zeznanie trzecie

1. Siostra Filippa, niegdyś córka wielmożnego pana Leonarda de Gislerio, mniszka klasztoru Świętego Damiana, po złożeniu przysięgi, powiedziała: że w cztery lata po wstąpieniu świętej Klary do Zakonu, na skutek przepowiadania świętego Franciszka, ona, świadek, wstąpiła da tego samego Zakonu; dlatego, że wspomniana święta wykazała jej, jak Pan nasz Jezus Chrystus dla zbawienia rodzaju ludzkiego podjął mękę i umarł na krzyżu.


I tak świadek, skruszona duchem, zgodziła się być w Zakonie i razem z nią czynić pokutę.
Od tamtego czasu była ze wspomniana panią Klarą aż do jej śmierci przez około trzydzieści osiem lat.
2. I powiedziała, że tak wielką była świętość życia i zacność obyczajów błogosławionej Matki, że ani ona ani żadna z Sióstr nie może tego w pełni wyjaśnić. Dalej, że pani Klara, jak była dziewicą od swego dzieciństwa, tak pozostała dziewicą, wybraną przez Pana. I że ani według świadka, ani według innych Sióstr, nie ma żadnej wątpliwości co do jej świętości.
Więcej jeszcze, że wpierw zanim święta Klara wstąpiła do Zakonu, była uważana na świętą przez wszystkich, którzy ja znali. Było tak z powodu zacności jej życia, i ze względu na liczne cnoty i łaski, jakie Pan Bóg w niej złożył.
O postępowaniu świętej Klary w klasztorze
3. Świadek ta powiedziała także, że po wstąpieniu świętej Klary do Zakonu Pan pomnożył ją w cnoty i łaski, tak że zawsze była bardzo pokorna i pobożna, łagodna i bardzo kochająca ubóstwo, współczująca strapionym.
Była pilna w modlitwie a jej postępowanie i jej rozmowy zawsze dotyczyły spraw Bożych, do tego stopnia, że nigdy nie zajmowała swego języka ani swych uszu sprawami światowymi.
4. Ciało swe dręczyła szorstkimi ubiorami, mając czasem szaty zrobione z pasem włosia końskiego czyli z końskiego ogona. Miała jedną tunikę i jeden płaszcz z lichego samodziału (lazzo). Jej łóżko było z witek winorośli i zadowalała się nimi przez pewien czas.
5. Dręczyła też swoje ciało, nie jedząc nic przez trzy dni w tygodniu to jest w drugi, czwarty i szósty dzień; a w inne dni pościła o chlebie i wodzie.
6. Pomimo to zawsze była radosna w Panu, i nigdy nie wydawała się zmartwiona, a całe jej życie było anielskie. I tak wielką łaskę miała daną od Pana, że po wiele razy, kiedy jej Siostry zakonne chorowały, ona, błogosławiona, uzdrawiała je, czyniąc swą ręką znak krzyża.
7. Powiedziała też, że błogosławiona Matka miała osobliwą łaskę wielu łez, ogromne współczucie dla Sióstr i innych strapionych. A szczególnie wylewała wiele łez, kiedy przyjmowała Ciało Pana naszego Jezusa Chrystusa.
8. Zapytana, skąd zna wszystkie opowiedziane rzeczy, odrzekła: ponieważ świadek była trzecią Siostrą zakonną pani Klary i że znała ją od swego dzieciństwa i że od tamtego czasu i potem zawsze była razem z nią i widziała te opowiedziane rzeczy.
9. Powiedziała też, że błogosławiona Matka była tak bardzo pokorna, że we wszystkim poniżała siebie i inne Siostry stawiała przed sobą, czyniąc się niższą od wszystkich, służąc im, dając im wodę do rak i myjąc stołki Sióstr chorych własnymi rękami, a również myjąc nogi Sióstr usługujących na zewnątrz.
Stąd to jednego razu, myjąc nogi jednej z Sióstr usługujących na zewnątrz klasztoru, schyliła się, by pocałować jej nogi, a ta cofnęła nogę ku sobie, ale mało ostrożnie, i tak cofając ją, uderzyła nogą świętą Matkę w usta. Pomimo to ona ze względu na swą pokorę nie ustąpiła, ale ucałowała stopę nogi wspomnianej Siostry.
Zapytana, skąd zna opowiedziane rzeczy, odrzekła, że je widziała, ponieważ była tu obecna.

O jednej Siostrze, która została uzdrowiona z przetoki
10. Świadek zapytana, jakie to były Siostry, uzdrowione przez świętą Klarę znakiem krzyża, powiedziała, że była to siostra Benwenuta de Madonna Diambra, która przez dwanaście lat miała wielką ranę pod ramieniem, którą zwie się fistuła. Po przeżegnaniu jej przez wspomnianą panią Klarę znakiem krzyża, łącznie z modlitwą Pańską, to jest Pater noster, została uwolniona od tej rany.
11. Powiedziała też, że siostra Amata, mniszka wspomnianego klasztoru, była ciężko chora na puchlinę wodną i febrę i miała ogromny brzuch. Po otrzymaniu od świętej Matki znaku krzyża i po dotknięciu jej rękami, następnego ranka została uzdrowiona do tego stopnia, że jej ciało stało się szczupłe tak jak osoby zupełnie zdrowej.
Zapytana, skąd to wie, odrzekła, że widziała, kiedy święta Matka przeżegnała ją znakiem krzyża i dotknęła ją, i że przedtem widziała tę chorą przez długi czas, a tego następnego wspomnianego dnia i później widziała ją zdrową.
12. O uzdrowionym bracie Stefanie powiedziała to samo, co powiedziała była siostra Benwenuta, świadek powyżej.
13. Powiedziała także, że tak bardzo kochała ubóstwo, że kiedy kwestarze klasztoru przynosili jako jałmużnę całe chleby, ona ganiać ich, badała: ,,Kto wam dał takie całe chleby? A mówiła to dlatego, że bardziej wolała przyjmować jako jałmużnę chleby połamane, aniżeli całe.
14. I nigdy nie dała się nakłonić ani przez Papieża, ani przez biskupa Ostyjskiego, żeby przyjęła jakąś własność. A Przywilej ubóstwa, jaki został jej udzielony, szanowała z wielką czcią i strzegła go dobrze i pilnie, bojąc się, by nie zaginął.
Jak święta Klara uwolniła jedno dziecko od febry
15. Rzeczona świadek powiedziała też, że jedno dziecko, synek pana Jana, syna mistrza Jana, prokuratora Sióstr, miał ciężką febrę. Został przyprowadzony do wspomnianej Matki, świętej Klary, a otrzymawszy od niej znak krzyża, został uzdrowiony.
Zapytana, skąd to wie, odrzekła: ponieważ była obecna wtedy, kiedy to dziecko przyszło i kiedy błogosławiona Matka dotknęła je i przeżegnała znakiem krzyża.
Zapytana, czy to dziecko miało wtedy febrę, i czy widziała je potem uzdrowione, odrzekła, że tak wyglądało i że mówiło się o nim, że miało właśnie febrę i że później nie widziała go już więcej, ponieważ dziecko poszło zaraz z klasztoru; wszakże ojciec dziecka mówił jej, że natychmiast zostało ono uzdrowione.
Jak uwolniła siostrę Andrea od skrofułów
16. Świadek powiedziała też, że jedna z Sióstr, zwana siostrą Andrea z Ferrary, cierpiała na skrofuły szyjne. Wspomniana pani Klara poznała w duchu, że była ona bardzo kuszona, chąc być uzdrowioną. Jednej nocy ta siostra Andrea na dole w sypialni w taki sposób i tak mocno ścisnęła sobie szyję własnymi rękami, że straciła mowę. I to święta Matka poznała w duchu. Stąd to bezzwłocznie zawołała ją, świadka, która spała tam obok i rzekła jej: „Zejdź szybko na dół do sypialni, gdyż siostra Andrea ciężko zachorowała, zagrzej jej jedno jajko i daj jej wypić; a jak odzyska mowę, przyprowadź ją do mnie.” I tak się stało.
A kiedy pani Klara wypytywała siostrę Andrea, co to było lub co się stało, siostra Andrea nie chciała jej powiedzieć. Stąd to wspomniana pani opowiedziała jej wszystko po kolei, co się jej zdarzyło. I to się rozniosło pomiędzy Siostrami.
Jak uwolniła jedną Siostrę z głuchoty i klasztor od Saracenów

17. Świadek ta powiedziała też, że pani Klara uwolniła jedną siostrę, zwaną siostrą Krystiana, z głuchoty na jedno ucho, na jaką cierpiała przez długi czas.

18. Powiedziała też, że w czasie wojny przeciw Asyżowi Siostry bardzo bały się przybycia Tatarów i Saracenów oraz innych nieprzyjaciół Boga i świętego Kościoła. Wspomniana błogosławiona Matka krzepiła je otuchą, mówiąc: „Siostrzyczki i córeczki moje, nie chciejcie się trwożyć, ponieważ jeśli Bóg będzie z nami, wrogowie nie będą mogli nam zaszkodzić. Ufajcie Panu naszemu Jezusowi Chrystusowi, że On nas od nich uchroni. A ja chcę być waszą gwarancją,* że nie stanie się wam nic złego; a jeśli oni przyjdą, wystawcie mnie naprzeciw nim.”

Jednego dnia, gdy nieprzyjaciele z nagła uderzyli na miasto Asyż, niektórzy Saraceni wdarli się na mur klasztoru i zeszli do chiostro. Ale najświętsza Matka wszystkie je krzepiła otuchą i zlekceważyła moc tamtych, mówiąc: „Nie chciejcie się trwożyć: przecież oni nie mogą nam zaszkodzić.” I powiedziawszy to, zwróciła się o pomoc do swej zwyczajnej modlitwy. Moc tej modlitwy była tak wielka, że wrogowie, rzeczeni Saraceni, nie wyrządziwszy żadnej krzywdy, odeszli tak jak byli wtargnęli, do tego stopnia, że żadnej rzeczy w domu nie ruszyli.

Zapytana o miesiąc i o dzień, powiedziała, że nie pamięta.

19. Powiedziała także, że kiedy Witalis z Aversa, wysiany przez cesarza z ogromnym wojskiem, oblegał miasto Asyż, bardzo się bano, jak to sama pani Klara referowała, żeby miasto nie zostało zajęte i ograbione, dlatego że Witalis powiedział, iż nie odstąpi tak długo, aż zdobędzie miasto.

Pani ta, usłyszawszy, że rzeczy tak się mają, ufając mocy Boga, kazała zwołać wszystkie Siostry i przynieść popiół. Sama posypała sobie całą głowę, którą była sobie ostrzygła.

Potem sama posypała głowy wszystkich Sióstr i rozkazała im, by wszystkie udały się na modlitwę, w tym celu, żeby Pan Bóg ocalił rzeczone miasto.

I tak się stało, jako że w dzień później, nocą, wspomniany Witalis oddalił się razem z całym swym wojskiem.

20. Świadek ta powiedziała także, że gdy wspomniana pani i święta Matka była bliska śmierci, jednego wieczoru, w nocy z piątku na sobotę, zaczęła mówić tak: „Idź bezpieczna w pokoju, ponieważ będziesz mieć dobrą eskortę: Tego, który cię stworzył, zanim cię uświęcił; potem, gdy cię stworzył, posłał ci Ducha Świętego, zawsze strzegł cię jak matka swojego syneczka, którego kocha.” I dodała: „Panie, bądź błogosławiony, Ty, któryś mnie stworzył.”



I wiele rzeczy mówiła o Bogu w Trójcy, ale tak cicho, że Siostry nie mogły jej zrozumieć.

21. A samaż świadek rzekła wówczas do jednej z Sióstr, która tam była: „Ty masz dobrą pamięć, staraj się zapamiętać to, co pani mówi; a sama pani, usłyszawszy te słowa, powiedziała do Sióstr, co były tam obecne: Tak bardzo trzymajcie w umyśle to, co teraz mówię, jak tylko pozwoli wam Ten, który do mnie mówi.”

22. Także jedna z Sióstr, zwana siostrą Anastazją, zapytała panią Klarę, z kim albo do kogo mówiła, gdy wymawiała pierwsze słowa, wyżej przytoczone. Odrzekła jej na to: „Ja rozmawiam z moją duszą.”

23. Świadek dodała, że przez całą noc tego dnia, w którym zeszła ona z tego świata, upominała Siostry, przemawiając do nich. A na końcu zrobiła wyznanie swoich win, tak pięknie i dobrze, że świadek nigdy takiego nie słyszała. A wyznanie to zrobiła dlatego, że miała wątpliwość, czy nie uchybiła w czymś wierności, przyrzeczonej na chrzcie.

24. Gdy ciężko chorowała, przybył odwiedzić ją pan Innocenty Papież. Potem ona rzekła do Sióstr: „Córeczki moje, oddajcie chwałę Bogu, bo niebo i ziemia nie zdołają podziękować Bogu za tak wielkie dobrodziejstwo, jakie otrzymałam od Boga, jako że dzisiaj przyjęłam Go w Najświętszym Sakramencie a także widziałem Jego wikariusza.”

Zapytana, skąd wie o tych rzeczach, odrzekła: ponieważ je widziałam i byłam obecna.

Zapytana, jaki to był czas przed śmiercią pani Klary, odrzekła: kilka dni.

25. Rzeczona świadek rzekła także, że pani Klara tak gorliwie kontemplowała, że w dzień wielkiego piątku, rozmyślając nad męka Pana, pozostała jakby nieprzytomna przez cały dzień i przez wielką część nocy następnej.

26. O naczyniu na oliwę powiedziała to samo, co zeznały już pod przysięga jako świadkowie, wyżej wymienione siostry.

27. Zapytana też o inne Siostry, które zostały uzdrowione, odrzekła, że było ich uzdrowionych więcej, ale one już nie żyją.



O przepowiedniach rzeczy przyszłych

28. Rzeczona świadek powiedziała jeszcze, że sama pani Klara referowała Siostrom, iż kiedy jej matka była z nią w ciąży, poszła do kościoła, stanęła przed krzyżem, i modląc się w skupieniu, prosiła Boga, by ją wsparł i pomógł w niebezpieczeństwie porodu. Wówczas usłyszała głos, mówiący do niej: „Porodzisz światło, które wielce oświeci świat.”

29. Również jednego razu pani Klara zdawała sprawę z wizji. Zdało się jej, że niosła świętemu Franciszkowi naczynie z ciepłą wodą razem z ręcznikiem do wytarcia rąk. Wstępowała po wysokich schodach: ale szła tak lekko, jakby stąpała po równinie. Gdy podeszła do świętego Franciszka, święty wyjął sutkę ze swej piersi i rzekł do dziewicy Klary: „Przyjdź, bierz i ssij.” A gdy ssała, święty ją upominał, by ssała jeszcze drugi raz; a kiedy tak uczyniła, wtedy to, co ssała, stało się tak bardzo przyjemne i rozkoszne, że w żaden sposób nie da się tego wyjaśnić.

A potem błogosławionej Klarze wydało się, że pozostała jej w ustach krągła pierś, pełna mleka. A kiedy uchwyciła rękami to, co pozostało jej w ustach, zdało się jej, że było to złoto, tak jasne i błyszczące, że widziała się w nim cała, jak w zwierciadle.



O cudownym słyszeniu świętej Klary

30. Wspomniana pani Klara opowiadała jeszcze, jak w noc ostatniego w jej życiu Narodzenia Pańskiego, z powodu ciężkiej choroby nie mogła podnieść się z łóżka, żeby pójść do kaplicy, a wszystkie Siostry poszły na jutrznię jak zwykle, ja zostawiwszy sama.

Wtedy pani Klara rzekła z westchnieniem: „O Panie Boże, oto dla Ciebie zostałam sama zostawiona w tym miejscu.”

Wtem nagle usłyszała organy i responsoria i całe oficjum braci w kościele świętego Franciszka, tak jakby była tam obecna.

31. O tych i o wielu innych cudach, znanych z opowiadania i słyszenia, mówiła ta świadek o wyżej wspomnianej pani Klarze, która była pierwsza Matką i Ksienią klasztoru Świętego Damiana, i była pierwszą w tym Zakonie.

Szlachetna z pochodzenia i rodu, oraz bogata w rzeczy tego świata, tak bardzo ukochała ubóstwo, że całe swoje dziedzictwo sprzedała i rozdała ubogim. A tak kochała ten Zakon, że nigdy nie chciała opuścić nawet jednego drobiazgu z obserwancji tego Zakonu, nawet kiedy była chora.

32. Przy końcu swego życia zawołała wszystkie swe Siostry i z największą pilnością poleciła im Przywilej ubóstwa. Ogromnie pragnęła mieć zatwierdzenie bullą reguły Zakonu, tak żeby któregoś dnia mogła przycisnąć bullę do swych ust i potem dopiero umrzeć: i tak jak pragnęła, tak się stało, albowiem kiedy była już bliska śmierci przybył jeden z braci z listem opatrzonym bullą. Ona wzięła ją z największą czcią i przycisnęła ją do ust, by ją pocałować.

A potem, w dniu następnym, wspomniana pani Klara przeszła z tego życia do Pana, zaprawdę jasna (clara), bez zmazy, bez cienia grzechu, do jasności wiecznego światła. Rzecz tę, sama świadek, wszystkie Siostry i wszyscy inni, którzy poznali świętość jej, stwierdzają bez wahania.



  1   2   3   4   5   6   7   8


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość