Strona główna

Promocja zdrowia, kultura zdrowotna I fizyczna numer 2013 /265


Pobieranie 258.58 Kb.
Strona3/5
Data18.06.2016
Rozmiar258.58 Kb.
1   2   3   4   5

Systematyczna aktywność fizyczna jest określeniem bardzo pojemnym, może więc z powodzeniem zastępować inne określenia, gdzie ruch jest ich istotą. Jest to zarazem określenie jednoznaczne, bezkolizyjne, w odróżnieniu np. od miana: sport – bardzo kontrowersyjnego ze względu na różnorakie jego definicje i w związku z tym raczej nie należałoby go używać w Księdze. Ma ono zresztą bardzo obszerną (21 stron formatu A 4) własną księgę.

Odradzałbym używania, a zwłaszcza preferowania, w Pomarańczowej Księdze Promocji Zdrowia, Kultury Zdrowotnej i Fizycznej pojęć zawierających takie same treści, jakie mieszczą się w pojęciach umieszczonych w tytule Księgi. Inne pojęcia, jeżeli byłoby stosowne ich użycie, powinny być opatrzone komentarzem w jakich relacjach są one z pojęciami w tytule Księgi. Mnogość pojęć o analogicznym lub podobnym znaczeniu, nawet gdy są wśród nich synonimy, utrudnia komunikację pomiędzy ludźmi, wprowadza chaos do używanej aparatury pojęciowej.

Powyższa uwaga dotyczy w szczególności pojęcia: zdrowy styl życia, bardzo często wymienianego w materiałach informacyjnych o przygotowaniach Pomarańczowej Księgi Promocji Zdrowia, Kultury Zdrowotnej i Fizycznej. Pojęcie to obejmuje tylko fragment zakresu treści mieszczących się w pojęciu kultury zdrowotnej (także edukacji zdrowotnej).

Wśród faktów istotnych zaniedbań przez władze naszego kraju, wymieniłbym brak zainteresowania niskim poziomem kultury zdrowotnej społeczeństwa. W publicznie dostępnych materiałach trudno znaleźć informację, by tym problemem zajmowano się na posiedzeniach Rady Ministrów, lub w czasie obrad Sejmu czy Senatu Rzeczypospolitej Polskiej.

Innego rodzaju poważnym zaniechaniem, tym razem konkretnych ministerstw – edukacji narodowej oraz szkolnictwa wyższego – jest brak rozwiązań zapewniających kształcenie kompetentnych kadr dla potrzeb szkolnej edukacji zdrowotnej. Nie realizują tego zadania w pełni studia wyższe na kierunku wychowania fizycznego, nie ma natomiast w ogóle kierunku studiów: edukacja zdrowotna.

Już od wielu lat w naborze kandydatów na kierunek studiów: wychowanie fizyczne, preferuje się sprawność fizyczną i osiągnięcia sportowe młodzieży, zupełnie natomiast są pomijane lub traktowane marginalnie predyspozycje do potencjalnej roli realizatora programu edukacji zdrowotnej W programie studiów są wprawdzie przedmioty, których nazwy mogą sugerować ich powinowactwo z programem edukacji zdrowotnej, realizacja programów tego rodzaju przedmiotów studiów jest jednak ukierunkowana głownie na potrzeby szkolnego wychowania fizycznego a zwłaszcza sportu. W konsekwencji absolwenci dotychczasowego profilu studiów kształcących nauczycieli wychowania fizycznego nie są w pełni przygotowani do realizacji programu edukacji zdrowotnej, a ponadto inne są ich aspiracje życiowe (przynajmniej wielu z nich).


Zbigniew Cendrowski

Dlaczego nie chcą chcieć



Podstawowe konstatacje zawarte w tym tekście publikowałem przed kilku laty. Sprawy w nim poruszone stały się znów bardzo aktualne w związku z pracami nad pomarańczową księgą. W tekście obecnie publikowanym wprowadziłem wiele nowych wątków i spostrzerzeń.
Traktować poważnie ostrzeżenia nauki

Co najmniej kilka razy w roku, różne kompetentne światowe gremia naukowe podnoszą alarm z powodu systematycznie pogarszającej się kondycji zdrowotnej człowieka. Dotyczy to z reguły wielkich populacji, całych narodów, po prostu ludzkości.

Pojawiają się też co prawda informacje, że tu i ówdzie poprawiło się, kobiety i mężczyźni żyją dłużej, medycyna kliniczna znów osiągnęła jakiś spektakularny sukces, są postępy w genetyce, powstają nowe leki i szczepionki. Jednak po lekturze światowych doniesień można odnieść wrażenie, że są to zwycięstwa odcinkowe, pozorne lub nietrwałe. Niektóre z tych sukcesów powodują inne niekorzystne zjawiska w obrazie zdrowia. Wydłużenie życia człowieka to np. Lawinowo narastające problemy zdrowotne iii wieku. Dla wielu starość staje się przekleństwem. Ostatnio wysuwane jest trafne hasło – miernik „długość życia w zdrowiu”

Jednym z wielkich i wciąż nieopanowanych problemów zdrowotnych jest hiv/aids, o którym mówimy coraz ciszej, może dlatego, że nasze sukcesy w walce z wirusem nie nadążają za jego agresywnością epidemiologiczną a jego choćby powstrzymywanie w inwazji jest niezwykle kosztowne. Pojawiają się "stare" choroby w nowej często groźniejszej odmianie.

Niebezpiecznym trendem wydaje się być systematyczne osłabianie zdolności człowieka do samodzielnej ochrony organizmu przed różnymi zagrożeniami. Pewno niezbyt fachowo mówi się o tym zjawisku jako obniżaniu potencjału immunologicznego człowieka, albo jeszcze mniej fachowo o słabnącej jakości genetycznej gatunku. Człowiek coraz częściej dąży do pozbycia się kłopotów zdrowotnych poprzez stosowanie różnych nieobojętnych stymulantów i leków (szczególnie antybiotyków)

Nawet największe postępy medycyny klinicznej, tak bardzo znaczące i potrzebne, o czym już sygnalizował wiele lat temu m. Lalonde, nie rozwiążą problemów zdrowotnych. W sumie perspektywy zdrowotne wydają się nienajlepsze. Gnębią nas rozliczne choroby i dolegliwości. Największym problemem wydają się być choroby określane mianem cywilizacyjnych co oznacza, że są w znacznej mierze zależne od postępowania człowieka. Od pewnego czasu na plan pierwszy wysuwają się zagrożenia zdrowotne wynikające z nadwagi i otyłości oraz niskiej aktywności fizycznej a więc tych czynników, które są wprost zależne od stylu życia człowieka.

Podczas niedawnej konferencji jaka odbyła się na Warszawskiej Akademii Wychowania fizycznego po raz kolejny zasygnalizowano, że systematycznie wzrasta zagrożenie nadwagą i otyłością (prof. Jadwiga Charzewska), oraz, że spada, także systematycznie, sprawność fizyczna dzieci i młodzieży (dr Janusz Dobosz). Obie te informacje oznaczają, że w niedalekiej przyszłości ich opanowanie nie będzie już możliwe a ich niekorzystne skutki będą rozległe i wielostronne. Zjawiska pogarszania się parametrów zdrowotnych są od lat znane ale nie wywołują oczekiwanych przeciwdziałań. Brak powodzenia w rozwiązywaniu tych problemów może, sygnalizują specjaliści, załamać systemy opieki zdrowotnej.

Podawanie własnego przykładu może być wysoce niestosowne, ale ten znam dobrze. Przez całe życie płacę, niemałe przecież składki zdrowotne. Przez ponad 40 ostatnich lat ani razu nie byłem u lekarza (poza potrzebą uzyskania zgody na udział w biegach), nie obciążam więc nadmiernie służby zdrowia. Przyczyny tego są oczywiste - to uprawianie zdrowego stylu życia, w którym systematyczna aktywność fizyczna spełnia najważniejsze funkcje prozdrowotne. Gdyby więc przynajmniej połowa społeczeństwa korzystała w stosownym wymiarze z tego wspaniałego remedium, zniknęłaby większość, tak dziś nabrzmiałych problemów służby zdrowia.

Tu właśnie, w sferze motywowania człowieka, tego by zechciał i umiał zadbać o swoje zdrowie, leży źródło powodzenia ale i klęski. Na razie jesteśmy bliżsi klęsce.

To jest dziś najważniejszy problem zdrowotny.

Jednak na pytanie co i jak należy zrobić, aby to najpotężniejsze remedium : zdrowy styl życia a w tym jego najważniejsze składniki : system odżywiania się i aktywność fizyczna były lepiej wykorzystywane w walce o długie, zdrowe i szczęśliwe życie, nie umiemy dać trafnej odpowiedzi. No może umiemy powiedzieć co należy zrobić, ale w kwestii jak to zrobić pozostajemy bezradni.

Problemy te wydają się być także poza zainteresowaniami polityków zapatrzonych w jednokadencyjne potrzeby spektakularnych sukcesów, w które z trudnością dają się wpisać problemy edukacji zdrowotnej.


Wielokrotnie pytamy : dlaczego ? I nie słyszymy trafnej odpowiedzi.

Od czasu do czasu, w monotonnym szumie rzeczywistości i mozolnego trudu wypełniania naszych codziennych obowiązków, nachodzi nas, często niespodziewanie, pod wpływem jakiegoś wydarzenia albo impulsu wewnętrznego, natrętna potrzeba wybiegnięcia gdzieś ponad, aby uwolniwszy się od spraw codziennych, poszukać odpowiedzi na podstawowe egzystencjalne pytania, sprowadzające się do fundamentów człowieczeństwa : skąd i dokąd idziemy ? Po co ten marsz? Dlaczego jest tak jak jest ? Co robić aby było inaczej ?

A odnosząc te rozterki do naszych spraw możemy pytać dalej : dlaczego jemy produkty niezdrowe i jemy za dużo? Dlaczego tak mało się ruszamy ? Dlaczego tak wielu ludzi uzależnia się od sztucznych stymulantów nastroju ? Dlaczego coraz więcej osób bierze narkotyki ? Dlaczego tak dużo pijemy alkoholu ? Dlaczego palimy papierosy ? Dlaczego w takim nadmiarze zażywamy różnego rodzaju lekarstwa ?

Dlaczego robimy tyle innych rzeczy, które nie są dla nas, a w sumie i dla naszego otoczenia korzystne ?

Dlaczego nie robimy tego co dla nas, a w sumie i dla naszego otoczenia, jest korzystne.

Mimo, że pada tysiące odpowiedzi na te pytania, wciąż dalecy jesteśmy od istoty rzeczy. Wciąż nasza wiedza w tych kwestiach jest nader mglista.

I tak, jak nie udaje się do końca fizykom, poddać naukowej interpretacji istoty kulistego pioruna, czy zgłębić istoty bozonu Higgsa, tak zbliżając się ku naszym codziennym problemom, nie udaje się do końca przeniknąć istoty naszych mózgowych operacji, by trafnie odpowiedzieć na pytanie o to jak działa człowiek, jakimi motywami się kieruje w swym postępowaniu, i jak skłonić go do tego by działał zgodnie z jakimś racjonalnym planem, niesprzecznym z jego własnym interesem jednostkowym, ale także zgodnym z interesem zbiorowym i gatunkowym.

Musi też paść pytanie, na które nikt na razie nie usiłuje znaleźć odpowiedzi, czy i z jakimi konsekwencjami odnosi się do człowieka pojęcie wolności w sprawie własnego zdrowia. Czy państwo powinno poza „namawianiem” do przestrzegania (kultywowania) zasad zdrowego stylu życia stosować jakieś racjonalne środki przymusu i represji wobec łamiących te zasady przez co naraża on nie tylko swoje zdrowie, ale i obciąża innych.

Pytania takie powstają szczególnie wtedy, gdy po raz kolejny przekonujemy się, że mimo wielu wspaniałych osiągnięć myśli ludzkiej, na wielu ważnych polach ludzkiej aktywności nie udaje nam się skutecznie rozwiązywać ważnych problemów egzystencjalnych.

Być może człowiek jest wyposażony w takie mechanizmy, które nie pozwalają na odkrywanie do końca tajemnic jego motywacji i postępowania. Możliwość łamania takich barier mogłoby bowiem otworzyć drogę dla wielkich nadużyć, manipulacji i spełnienia groźnych przepowiedni Fryderyka Nietzschego1 czy George'a Orwella2. Tak już było w niedalekiej przeszłości a i całkiem współcześnie możemy coś na ten temat powiedzieć.


Mamy do czynienia z dwoma nurtami myślenia i działania :

Nurt pierwszy, to tęsknota do takiego ostatecznego i kompletnego odkrycia istoty człowieka by można było, oczywiście w imię wielkich ideałów, motywowania go, manipulowania nim, jego postawami i działaniami zgodnie z uznanymi (często subiektywnie) normami i wzorcami. Bo my przecież dobrze wiemy czego człowiekowi potrzeba i jaki ma być. Jego zdanie, jako nieuświadomionego jest mało istotne. My chcemy - a ponieważ on tego nie rozumie i nie chce nas słuchać to jest jego wina - tak mówią co niecierpliwsi. Po jednej stronie jest człowiek - tabula rasa (Steven Pinker) a po drugiej sprawnie realizujący wytyczone cele osobnik. Po drodze jest czarna skrzynka edukacji zdrowotnej, której tajemnice znają jedynie specjaliści. Tu często mamy do czynienia z poglądem, że ludzie sami nie potrafią ani zrozumieć ani odkryć tego co im potrzebne. Trzeba ich do tego skłonić lub zmusić, albo siłą (surowe prawa, nakazy i zakazy) albo podstępem. (socjotechnika). Wybitny profesor medycyny na jednej z dyskusji stwierdził : pacjent nie ma rozumieć co mu jest - to ja jestem od tego, on ma tylko dokładnie wypełniać moje polecenia. Co dobre jest głoszone i nagradzane, a co złe piętnowane i karane. Mamy tu zatem do czynienia z modelem : od racjonalnego systemu do ukształtowanego racjonalnie człowieka.

Wiele naszych działań zmierzających do wdrożenia zdrowego stylu życia skażone jest chciejstwem, którego specyficznym przejawem jest zdominowanie naszej pedagogiki przez nadmierny optymizm wychowawczy. Wydaje nam się zatem, że wystarczy sformułować słuszne cele, oznajmić je ludziom, ustanowić moralne rygory dotyczące ich wdrażania a reszta zrobi się niejako sama. A jeżeli coś nie działa to winni są ci, którzy nie chcą. A co zrobić z tymi którzy nie chcą ?

Na ogół występują tu dwie postawy. Jeżeli ktoś nie chce to jego sprawa i nie ma co się trudzić aby go przekonać. Dla uspokojenia własnego sumienia mówi się o wolności człowieka. I druga : jeżeli proponujemy coś co jest pożyteczne a ktoś tego nie chce to należy go za to jakoś ukarać.

Tu wypada przypomnieć do jakich klęsk może doprowadzać taka postawa. Papież jan paweł ii wielokrotnie powtarzał myśl, którą można streścić, że najwspanialsza idea wdrażana z całą bezwzględnością może prowadzić do zbrodni.3 oczywiście papież myślał o sprawach największej wagi, ale analogie nasuwają się same.

Nurt drugi - to wiara w możliwość takiego rozwinięcia frontu pomocy człowiekowi, by mógł on sam, zgodnie ze swymi jednostkowymi interesami, wsparty dostarczaną mu wiedzą, zafascynowany pozytywnymi wzorami innych ludzi - autorytetów - liderów, wykorzystując tworzone warunki i system zachęt do racjonalnego działania, mógł samodzielnie podejmować decyzje zgodne z wiedzą i niesprzeczne z jego osobistymi potrzebami i systemem wartości. System ten oparty jest o zasadę pozytywnego motywowania, preferowania systemu nagród, kształtowania filozofii całożyciowej troski o zdrowie, budowania systemu wartości w modelu od człowieka do systemu.4 niezbędnym warunkiem powodzenia na tej ścieżce jest wysoce profesjonalny i sprawnie działający system edukacji prozdrowotnej realizowany od dziecka do późnej starości, oparty o zasady pozytywnej motywacji : nauczać, organizować, motywować, nagradzać, preferować.


Od dziecka. Na ten sposób jako najskuteczniejszy wskazują wszystkie bez wyjątku opinie fachowców.

"wiek młodzieńczy jest okresem przemian i kształtowania się nowych zwyczajów żywieniowych – zarówno zdrowych, jak i niewłaściwych. Dlatego też jest bardzo ważne, aby popierać zdrowe zachowania i zdrowy styl życia nastolatków". (to komisja europejska)

"zdrowie dzieci i młodzieży, również po osiąg­nięciu przez nich wieku dorosłego jest zasadni­czo związane z wyrobieniem zdrowych nawyków w dzieciństwie. Takie czynniki ryzyka, jak nad­mierny przyrost masy ciała, niezdrowe nawyki żywieniowe i mała aktywność fizyczna w dzieciń­stwie i młodości mogą się przyczyniać do zwięk­szenia ryzyka chorób nowotworowych i układu krążenia, cukrzycy, nadciśnienia i osteoporozy w późniejszym życiu. Osoby, które nawykły do zdrowego stylu życia w dzieciństwie, częś­ciej utrzymują te nawyki w późniejszym życiu. W wieku dorosłym będzie miało nadwagę około 50% osób z nadwagą w dzieciństwie i 70% osób z nadwagą w młodości. To z tego powodu starania o uzyskanie zdrowej masy ciała i sposobu jej przy­rostu powinny rozpoczynać się w dzieciństwie"(American Cancer Society)5
Problemy te znalazły się też w ostatniej wersji narodowego programu zdrowia (2008-2013)6

w celu operacyjnym 3.

"poprawa sposobu żywienia ludności i jakości zdrowotnej żywności oraz zmniejszenie występowania otyłości"..."stałe upowszechnianie zasad prawidłowego żywienia w tym szczególnie w szkołach"


W celu operacyjnym 4.

"zwiększenie aktywności fizycznej ludności". Tu w zadaniach czytamy miedzy innymi:

1. Inspirowanie dyrektorów szkół wszystkich typów do wprowadzania dodatkowych godzin wychowania fizycznego, zarówno w ramach zajęć obowiązkowych jak i w godzinach pozalekcyjnych,

2. Wdrożenie nowoczesnych programów aktywności fizycznej,

3. Dokonanie zmian w programach kształcenia kadr kultury fizycznej, umożliwiających przygotowanie ich do roli animatorów zdrowego stylu życia,

8. Promowanie określonych form aktywności fizycznej w leczeniu chorób cywilizacyjnych jako wsparcie farmakoterapii i medycznych działań naprawczych,

Wiemy jednak z doświadczenia, że sprawczość trafnych zadań określanych w npz i innych programach jest bardzo niska.

I dwa fragmenty opinii ekspertów7



"edukacja zdrowotna w szkole jest to proces zaplanowanych, skoordynowanych działań, powiązanych z polityką szkoły i jej programem wychowawczym oraz programem profilaktyki. Wymaga to koordynacji i udziału w jej realizacji wszystkich nauczycieli i innych pracowników szkoły oraz rodziców. Program edukacji zdrowotnej w szkole, obok aspektów biomedycznych, powinien uwzględniać inne, istotne z punktu widzenia uwarunkowań zdrowia, aspekty: psycho-społeczne, behawioralne i środowiskowe (czynniki społeczne, ekonomiczne, kulturowe, ekologiczne, polityczne). W realizacji programu niezbędne jest stosowanie metod aktywizujących i interaktywnych sprzyjających skutecznemu uczeniu się."

"zdrowie jest wartością dla człowieka i zasobem dla społeczeństwa. Celem edukacji zdrowotnej jest umożliwianie ludziom nabywanie kompetencji do ochrony, utrzymania i doskonalenia nie tylko własnego zdrowia, ale także innych ludzi. Powinna ona obejmować wszystkie wymiary zdrowia – fizyczny, psychiczny, społeczny i duchowy. Istotą współczesnej edukacji zdrowotnej jest nie tyle przekazywanie wiedzy ile, przede wszystkim, kształtowanie właściwych postaw oraz umiejętności życiowych (osobistych i społecznych), umożliwiających dokonywanie wyborów sprzyjających zdrowiu oraz podejmowanie działań na rzecz zdrowia własnego i innych ludzi oraz tworzenia zdrowego środowiska. Potrzeba intensyfikacji edukacji zdrowotnej wynika z wciąż niekorzystnych w Polsce, w porównaniu do rozwiniętych krajów Europy, wskaźników zdrowia ludności, w tym dzieci i młodzieży".


Główna trudność

Zasadniczą trudność stanowi, jak mi się wydaje, niebywale silne dążenie człowieka do możliwie najszybszej poprawy swej aktualnej kondycji : psychicznej i fizycznej (usunąć cierpienie, wyeliminować jakiś niepokój, poprawić samopoczucie, itd. Itp.) Z reguły nie myślimy perspektywicznie, jesteśmy jak dzieci, które nie chcą czekoladki jutro czy za godzinę, chcą ją zjeść już teraz, natychmiast. Ta cecha zostaje w nas przez całe życie, dotyczy tylko coraz to innych spraw. Pokrewna przyczyna wynika z zasady praktykowanej przez wszystkie stworzenia, w tym oczywiście i człowieka, aby każde zadanie wykonać możliwie najmniejszym nakładem sił. Oczywiście podstawowa sprzeczność polega na tym, że w tej akurat sprawie, realizowania pożądanego modelu zdrowego stylu życia, przynajmniej na początku tego procesu, zasady tej nie da się dotrzymać.

Najpierw jednak trzeba wiedzieć

Odwoływanie się do tego co powiedzieli i ustalili ludzie mądrzy i świadomi biegu zdarzeń jest ważnym warunkiem powodzenia w każdej dziedzinie aktywności człowieka. Konstatacja ta staje się szczególnie ważna w dobie coraz bardziej komplikujących się warunków, w których przyszło nam żyć, działać i przewodzić innym.

Musimy w szczególności rozwijać umiejętności i ufną ochotę studiowania i wykorzystywania w praktyce diagnoz i analiz opracowanych przez wybitnych specjalistów. Potrzebny jest w tym procesie znaczący wysiłek intelektualny. Postawa taka jest tym bardziej niezbędna wobec ogromnego rozprzestrzeniania się informacji bałamutnych i pseudonaukowych.

Najważniejszym warunkiem powodzenia w krzewieniu zasad zdrowego stylu życia jest stałe pogłębianie naszej wiedzy na temat złożonych warunków i motywów działania człowieka. .

Wiedza nie określa bezpośredniego wyboru, ale dostarcza przesłanek, na których się on opiera" (J. Kozielecki)8

"Racjonaliści twierdzą, że większość ludzi rzadko czyni użytek ze swego rozumu, dzieje się tak wszakże nade wszystko dlatego, że nie zostali jeszcze należycie oświeceni" (J. Szacki)9

Wiedza służy zwiększaniu horyzontów, poziomu naszej wrażliwości, umiejętności rozpoznawania złożonych zależności. Bez niej popełniamy często różne głupstwa, czasem nie zdając sobie z tego sprawy. Z braku wiedzy rodzą się postawy "cel uświęca środki" i cały łańcuch takich słów - wytrychów, które nic nie znaczą : należy, musi, powinien, koniecznie, bezwzględnie itp.

W szczególności postulat zdobywania rzetelnej wiedzy dotyczy rządzących. Chodzi szczególnie o to aby nie tylko zapoznawali się gruntownie z wynikami badań i opiniami ludzi nauki co do stanu zdrowia społeczeństwa, ale aby wyciągali z tej wiedzy praktyczne wnioski, przetwarzali zdobytą wiedzę na działania operacyjne. Częstym błędem władzy jest, że powtarza ona konstatacje nauki nie rozwijając sztuki wdrażania.

Mamy do czynienia z dwoma obszarami wiedzy

Wiedzy powszechnej, która powinna być prosta, zrozumiała, budziła pozytywne emocje i była skierowana do wszystkich. Z doświadczenia wiemy, że są z grubsza rzecz biorąc trzy modele krzewienia wiedzy powszechnej. Pierwszy to mówienie jak ma być, drugi to przede wszystkim pokazywanie przykładów. Trzeci wreszcie to robienie tego co należy, razem z zainteresowanymi. Wszystkim zaś modelom powinna towarzyszyć przyjazna polityka państwa tworząca organizacyjne i materialne warunki do podejmowania pożądanych decyzji.

Poprawne realizowanie programu powszechnej edukacji zdrowotnej zależne jest też od poziomu przygotowania liderów. W szczególności dotyczy to szkoły. Coraz bardziej wiemy, że współcześnie nie wystarcza już entuzjazm wolontariuszy. Potrzebna jest armia wysokokwalifikowanych edukatorów na wszystkich poziomach edukacji.

Wiedzy liderów (edukatorów, wychowawców). To rzecz znacznie trudniejsza. Chodzi o przetwarzanie wiedzy, wytworzonej przez wybitnych specjalistów, zawartej w kompleksowych badaniach, ocenach i programach. Dokumenty te są pisane często językiem trudnym, używane są fachowe pojęcia. Niektórzy odnoszą się do takich materiałów i programów lekceważąco i niechętnie, poprzestając na ogólnikach i sloganach, czasem wydaje im się, że to czego nie wiedzą nie istnieje. Tu obowiązują zasady uporczywego, systematycznego, dociekliwego zdobywania wiedzy i umiejętności pracy z innymi. Trud ten może być wynagradzany satysfakcją z realnych osiągnięć.

Nade wszystko powinniśmy porzucając marzenie o człowieku doskonałym, coraz lepiej rozumieć potrzebę cierpliwego i długotrwałego działania opartego o gruntowną wiedzę psychologiczną.


Prawo Pareto czyli minimum nakładów - maksimum efektów10

W naszych staraniach prozdrowotnych (dotyczy to zresztą innych dziedzin aktywności) obserwujemy pewną stałą prawidłowość. Jesteśmy doskonali w diagnozie i analizie przyczyn. Bardzo dobrze budujemy programy w sferze celów i zadań. Nieźle radzimy sobie z budowaniem sfer nadziei i oczekiwań. Jednak niemal zupełnie nie radzimy sobie w ich realizacji (programy operacyjne, ewaluacja, konkretne działania).

O naszych sukcesach w ograniczaniu i eliminowaniu chorób cywilizacyjnych zadecyduje ostatecznie nie tylko poziom wiedzy i umiejętność budowania słusznych programów ale pewna specyficzna i wyuczona umiejętność robienia z tej wiedzy użytku.

Pewnym mankamentem naszej pracy jest rozproszenie uwagi. Wydaje się, że w działaniach powszechnych : promocja zdrowia, edukacja prozdrowotna, zdrowy styl życia powinniśmy kierować się zasadą koncentrowania uwagi na sprawach najważniejszych. W tym kierunki idą też jak się wydaje działania i zalecenia WHO i innych międzynarodowych central zajmujących się sprawami zdrowia. Racjonalne więc byłoby gdybyśmy skoncentrowali naszą uwagę na czynnikach najważniejszych. Wiemy dziś dobrze, że są to (wymieniam je w kolejności znaczenia) aktywność fizyczna, odżywianie się, eliminacja uzależnień, ograniczanie ujemnych skutków dystresu społecznego. Zgodnie z prawem Pareto dobrze wybrane czynniki dają możliwość osiągnięcia 80% efektów przy 20 % nakładów.

Wiemy też dobrze, i wiedza na ten temat powinna być uporczywie krzewiona, że przy realizacji modeli zdrowego stylu życia nie obowiązują powszechne zasady matematyki i tu 1 + 1 jest nie dwa a trzy a 1 + 1 + 1 to już nie trzy ale co najmniej cztery a może i pięć. To jest nasza szansa.
Nagrodzony trud i cierpienie

Przeciętny człowiek robi z reguły to co jest przyjemne lub co najmniej nie jest przykre. Nader optymistyczne są twierdzenia, że zdrowy styl życia to same przyjemności.

Mit ten jest szczególnie niebezpieczny kiedy do realizacji jakiegoś modelu zdrowego stylu życia zabierają się ludzie, którzy mają liczne problemy zdrowotne, wynikające z dotychczasowego wygodnego, ale niezdrowego stylu życia. Często już pierwsze próby zmiany stylu życia zniechęcają ich, bo są sprzeczne z naturalną potrzebą unikania rzeczy przykrych.

Rozpoczęcie treningu to przecież nie pasmo samych przyjemności, ale pokonywanie trudu i przykrości, bóle mięśniowe, sam intensywniejszy ruch jest dla wielu osób tak nieprzyjemny, że trudno się do niego zmusić.

Wyzbycie się przyjemności związanych z niekorzystnymi nawykami żywieniowymi nie jest łatwe, dla wielu wręcz niemożliwe. Powszechnym niedostatkiem szkół żywienia jest to, że oferują one jedzenie bardzo zdrowe i bardzo niesmaczne.

Porzucenie różnych używek tak umilających, choć skracających życie, przekracza możliwości mentalne i emocjonalne wielu osób. Trzeba często nadzwyczajnych wydarzeń aby się na to zdecydowali. Bo jak mawiał wybitny kardiolog profesor Zbigniew Askanas :

"Zawał przebyty w porę przedłuża życie"

Mamy do czynienia z dwoma równoległymi nurtami : z jednej strony wiemy coraz więcej na temat zagrożeń zdrowotnych zależnych od stylu życia. Z drugiej rośnie nasza bezradność i nieumiejętność zachęcenia ludzi do stosowania dobrze rozpoznanych zasad zdrowego stylu życia.

Możemy jednak z bardzo wysokim prawdopodobieństwem obiecać wszystkim, którzy obawiają się, w obawie przed trudami, zdyscyplinowania swojego życia, że czekają ich trzy etapy przejścia przez tę drogę. W pierwszym jest wiele trudu, cierpień, wyrzeczeń i zwątpień. Doznania emocjonalne są w zasadzie niekorzystne. Jeżeli jednak, redukując negatywne emocje, przeświadczeniem opartym na wiedzy i znajomości procesów fizjologicznych i psychicznych, przetrwaliśmy ten etap, to w drugim powoli ustępują dolegliwości i przykrości, pojawia się satysfakcja, że jednak daliśmy radę, i co najważniejsze zaczynamy postrzegać we wszystkich sferach życia pozytywne wyniki naszego uporu i wytrwałości. W trzecim etapie zbieramy nagrody za wytrwałość i trudy etapów pierwszego i drugiego. Emocjonalne i intelektualne postrzeganie wartości zdrowego stylu życia tworzą trwałą pozytywną kompozycję. Zyskujemy na zdrowiu wszechstronnie. Jesteśmy zdrowsi fizycznie, ale także psychicznie i społecznie. Zdrowy styl życia staje się czyś trwałym. Dla innych stajemy się liderem.

Suplementacja, fantomimizm, gadgetyzm

Dobrze już wiemy, że jedynie zdrowy styl życia może dać nam pożądane efekty zdrowotne. Mimo to wciąż szukamy łatwiejszej drogi i dajemy się zwieść pozorom, urzekają nas działania pozorne i bałamutnie oferowana łatwość osiągania celów.

Bierzemy różne specyfiki, które mają zastąpić działania naturalne, przyspieszyć procesy regeneracji, skrócić drogi dojścia do pożądanych stanów czy celów. Doping w sporcie jest jednym z przejawów tego zjawiska.

Stosujemy rozliczne techniki biernych ćwiczeń i masażu, które działają wg zasady : leżysz a aparat za ciebie wzmacnia twoją kondycję.

Siedzimy w fotelu (popijając kawę lub piwo, popalając papierosy i obserwując wysiłki sportowców) kultywujemy w sobie fantomimiczne poczucie uczestnictwa (choć to nie my) to stąd między innymi kibicowanie jest traktowane jako uczestnictwo w sporcie. Podkreślić wypada zatem, że tylko osobiste uczestnictwo ma znaczenie sprawcze.

Podobnie jest też w przypadku nieco ogólniejszym. Fascynujemy się zasadami głoszonymi przez wielkie autorytety jak choćby nasz papież Jan Paweł II. Akceptujemy je (także niewierzący) bez zastrzeżeń. Ale na tej akceptacji poprzestajemy.

Wiedza i swoista kondycja intelektualna przychodzi nam z pomocą szczególnie wtedy kiedy zawodzą chęci do zmiany stylu życia, bo okazuje się, że to nazbyt przykre. Dostatecznie ugruntowana wiedza zapala wtedy ostrzegawczy ognik i przy niedostatku motywacji przywołuje na pomoc rozum. Robimy wtedy coś nie dlatego, że to jest przyjemne ale dlatego, że jest to pożyteczne. Nie robimy czegoś mimo, że jest to przyjemne, ale nie robimy ponieważ rozumiemy, że jest to niekorzystne.


Stara, mądra triada : wiedzieć, móc chcieć

Wiedza jest podstawą wszystkiego. Żeby postanowić cokolwiek trzeba tylko chcieć. Jeżeli zaś chcemy aby nasze postanowienie było trafne i sprawcze, trzeba też wiedzieć. Znana triada : wiedzieć, chcieć, móc jest niepodzielna. Jeżeli tylko wiemy to brak chęci i możliwości, czyni naszą wiedzę martwą.

Jeżeli tylko chcemy to brak wiedzy i możliwości prowadzi do działań błędnych, spektakularnych lub rozmijających się z celami a czasem tym celom przeciwnymi.

Najgorsza sytuacja jest wtedy gdy mamy możliwości a brak nam i wiedzy i chęci.

Nieroztropna jest też nadgorliwość. Szczytne cele, realizowane z całą bezwzględnością i powoływaniem się na ich doniosłość, jeżeli nie są akceptowane społecznie, nie tylko nie są osiągane ale rodzą opór. Zmuszanie do realizacji ideałów zaprzepaszcza je. Jeżeli jednak wiemy, że ponad 90% prowadzi niezdrowy tryb życia i stanowi to wielkie zagrożenie dla zdrowia a dotychczasowe metody nakłaniania nie skutkują trzeba koniecznie zapytać o to czy nasza organizacja globalna (państwo) właściwie spełnia swe zadania.
Cztery strategiczne zasady

Po pierwsze : wobec rozwiązania podstawowych problemów bytowych (w każdym razie w społeczeństwach cywilizacyjnie zaawansowanych) sprawa jakości życia staje się najważniejszym problemem cywilizacyjnym. Oczywiście problem ten wygląda zgoła inaczej w społeczeństwach nędzy, głodu i ustawicznych waśni. Odnotujmy jedynie naszą bezsilność wobec występujących tam problemów. Może nas wzburzać pławienie się w luksusie nielicznych i bezmiar nędzy i cierpienia innych. Na tej samej planecie. Na naszej ziemi. Nie mamy jednak prawie żadnych dobrych pomysłów - być może też dostatecznej chęci do zmian.

Po drugie : wielkie znaczenie zdrowego stylu życia polega na tym, że choroba nie musi być leczona, bo po prostu nie powstaje.

Po trzecie : współczesna strategia prozdrowotna opiera się o zasadę kształtowania i wykorzystywania "umiejętności życiowych" czyli zintegrowaniu programów w model zdrowego stylu życia : jednolity co do zasadniczego celu prozdrowotnego a zróżnicowany co do środków.

Po czwarte : w zakresie środków jakimi dysponujemy w zabiegach o realizację idei długiego, zdrowego i szczęśliwego życia do rangi najważniejszego i najskuteczniejszego remedium urasta systematyczna, całożyciowa aktywność fizyczna. Ruch i wysiłek najskuteczniej wspomagają walkę z nadwagą i otyłością. Ruch i wysiłek skutkują wszechstronnie i mają znaczenie w odniesieniu do wszystkich głównych zdrowotnych zagrożeń cywilizacyjnych : chorób układu krążenia, chorób metabolicznych (np. cukrzycy) chorób narządu ruchu (osteoporoza), depresji, a jak informują nas ostatnie wyniki badań z USA, ruch ma też duże znaczenie w zapobieganiu chorobom nowotworowym. Dodać też należy, że nawet najlepsza dieta bez systematycznej aktywności fizycznej nie uczyni cudu.

Paradoks polega na tym, że ten najważniejszy i najskuteczniejszy środek jest jednocześnie w niewielkim stopniu wykorzystywany w praktyce. Hipokinezja społeczeństwa jest powszechna, "szkolne wychowanie fizyczne w niewielkim stopniu wpływa na stan zdrowia i sprawność fizyczną dzieci i młodzieży"11 (Henryk Grabowski), edukacja prozdrowotna, w tym wychowanie w kulturze fizycznej znajdują się na etapie postulatywnym.

Niebezpieczne trendy

W edukacji koncentrujemy się na nauczaniu, mniej na wychowaniu.

W polityce zdrowotnej dominuje medycyna kliniczna, w jej cieniu pozostają promocja zdrowia i profilaktyka.

Kulturę fizyczną utożsamia się ze sportem wyczynowym, rywalizacją i współzawodnictwem - całożyciowa aktywność fizyczna jest wciąż w sferze postulatów.

Istnienie tych trendów to wynik naszych zaniechań, doraźności, prymatu polityki nad rzeczywistymi potrzebami człowieka, sprzyjanie a nawet wzmacnianie prymitywnych oczekiwań, brak zrozumienia potrzeb długofalowych, uleganie filozofii wyścigu szczurów.

Nietrudno zauważyć, że trendy te występują dlatego, że stanowią pewien skrót drogi do sukcesu. Jest to przeciwieństwo dalekowschodniej filozofii TAO (droga jest celem) w naszej zachodniej cywilizacji mamy do czynienia z narastającą potrzebą natychmiastowego sukcesu a nie odkładania zysków na później.

Szczególnie politycy, chcą oglądać efekty swych działań natychmiast - także w wychowaniu. Tymczasem właśnie w wychowaniu oczekiwania takie są złudne. Efekty są mało widoczne, bo skutek podstawowy polega nie na tym, że coś widać ale na tym, że coś się nie pojawia (np. choroba). Efektem tego jest koncentrowanie się na tych podmiotach - osobach - wychowankach, które dają gwarancje na szybki sukces. W cieniu zabiegów wychowawczych pozostają słabsi, mniej utalentowani, („niedołęgi” jak pisał J. Śniadecki)12 niesprawni, chorzy, starzy itd. - inwestowanie w nich to dla niektórych strata czasu i środków. Ale oczywiście manifestowanie takich postaw nie jest dobrze widziane, trzeba więc taką politykę jakoś racjonalnie usprawiedliwić czy uzasadnić. Tak więc np. Osiągnięcia edukacji mierzy się liczbą olimpijczyków, w zakresie zdrowia przedstawianiem wybranych sukcesów medycyny klinicznej a sukcesy w sporcie wyczynowym przedstawia się jako świadectwo zdrowia i sprawności fizycznej. Nie znaczy to wcale, że nie należy do takich sukcesów dążyć, ani się nimi nie chwalić.
Stres psychospołeczny - coraz groźniejszy czynnik ryzyka - sprzyja nadwadze i otyłości

W powszechnie znanej diagnozie Marca Lalonde'a, czynnikowi środowiskowemu można przypisać około 22 % wpływu na stan zdrowia. Większość komentatorów i osób cytujących tę opinię nie zwraca uwagi na istotny szczegół, że czynnik środowiskowy oznaczający ogół warunków w jakich żyje człowiek składa się z dwu pakietów : czynniki fizyczne (zatrucie powietrza, hałas, toksyny... ) i czynniki psychiczno - społeczne. Te drugie są w tym pakiecie dominujące.

Nie ulega wątpliwości, że psychiczno - społeczny składnik obrazu zdrowia staje się z wielu powodów coraz bardziej znaczący. Wzrastają, mimo poprawy warunków życia, poczucie zagrożenia, lęki, niepewność i liczne stany okołodepresyjne. Pogłębianie się tych stanów ma wielkie znaczenie sprawcze w powstawaniu zagrożenia nadwagą i otyłością. I uwaga metodyczna : za profesorem Stanisławem Grochmalem13 dzielmy stres : (bodźce - stresory) na obszar pozytywnych oddziaływań (eustres) i obszar oddziaływań negatywnych (dystres) inaczej będziemy, mówiąc stres, straszyli niepotrzebnie naszych słuchaczy (czytelników, pacjentów).

Czy władza stanie na wysokości zadania

Po każdych wyborach oczekujemy od nowych władz takich działań, które przyśpieszą niezbędne reformy w edukacji, zdrowiu i kulturze fizycznej, uwolnią te dziedziny od politycznych nacisków i zwiększą ich rangę w planach i programach państwa, zwrócą uwagę ku wielkim, choć mało spektakularnym problemom humanistycznej edukacji.

Zdrowie społeczeństwa jest jednym z ważniejszych czynników powodzenia narodowego (jednostek, rodzin, społeczności lokalnej, kraju). Dotychczas podejmowane działania w zakresie skuteczniejszego wykorzystania tych czynników dla dobra społeczeństwa nie są dostateczne.

Ważnym i spodziewanym efektem działań władz powinno być narastające przekonanie wszystkich, że sprawy zdrowia leżą na początku każdego zadania narodowego, oraz że systematyczna aktywność fizyczna jest niezbędnym i niezastąpionym składnikiem zdrowego stylu życia.

Politycy i wszyscy pełniący ważne funkcje na wszystkich szczeblach władzy (rodzice, nauczyciele, lekarze, dziennikarze, politycy) powinni pamiętać o dwu ważnych zasadach pedagogicznych :

Jeżeli chcesz zrobić coś dla innych, zachęcić ich do zdrowego stylu życia, zrób to najpierw dla siebie samego. Dzieci i młodzież niechętnie słuchają dorosłych, ale dokładnie ich naśladują

Politycy powinni znać i rozumieć opinie naukowców, ale nie po to aby je powtarzać, ale aby je stosować.

Naukowcy fachowo i wnikliwie mówią o podstawowych przyczynach pogarszającej się kondycji zdrowotnej, a ich opinie co do możliwości poprawy sytuacji są z reguły jednomyślne : każdy sam jest odpowiedzialny za swoje zdrowie, każdy musi sam podejmować decyzje dotyczące zachowań prozdrowotnych, rodzina musi prowadzić zdrowy styl życia, dzieci powinny być wychowywane należycie, mnożyły się głęboko prawdziwe zalecenia obfitujące w słowa : należy, musi, koniecznie, trzeba itd.; itp. Takie debaty odbywają się też w polsce, podobny tenor mają liczne konferencje naukowe. Oczywiście trudno tym zarzucić jakąś powierzchowność czy nierzetelność. Naukowcy mówią to co wiedzą w najlepszej wierze, do czego doszli w swych badaniach i pracy intelektualnej i byłoby niesprawiedliwe, oczekiwanie, że jednocześnie powiedzą co czynić, aby każdy chciał prowadzić zdrowy styl życia i jak postępować, aby rodziny żyły zdrowo itp. Itd. Niepokojące jest jednak to, że liderzy życia społecznego, państwowego i politycznego, nie wyciągają z takich opinii żadnych praktycznych wniosków dla swej działalności, powtarzają niemal dosłownie opinie naukowców, a więc, że człowiek sam musi zadbać o swoje zdrowie, dodają asekuracyjnie, że jest to kwestia wolności, że państwo (i jego różne struktury) nie powinny się w tę wolność wtrącać. Tak oto naukowcy, często nieświadomie, dostarczają alibi rządzącym i zwalniają ich od odpowiedzialności. Rządzący nie rozumieją, że nauka z zasady mówi co a nie mówi jak. Zadaniem rządzących jest zaś, aby owe konstatacje nauki przełożyć na język konkretnych działań. Tu w fałszywie pojmowanej neoliberalnej koncepcji wolności tkwi jedna z poważniejszych przyczyn naszych niepowodzeń.
Didaskalia

Czyli przypisy na marginesie rozważań głównych


Homo hominis lupus est

Ludzkie tęsknoty do doskonałości trafnie wyraził A. Huxley w napisanym dość dawno temu dziele "w nowym wspaniałym świecie",14 w którym wszyscy dostają to, czego pragną ..... Nie istnieje depresja, szaleństwo, samotność czy rozpacz, istnieje nawet mini­sterstwo, którego zadaniem jest maksymalne skrócenie czasu mię­dzy pojawieniem się potrzeby a jej zaspokojeniem. To jakby skoncentrowane powtórzenie marzeń o utopii.

Oliver W. Holmes zaś pisze "chcemy ludzi zdrowych, o pogodnym usposobieniu, zrównoważonych, sympatycznych, inteligentnych. Nie chcemy idiotów, imbecylów, nędzarzy i kryminalistów"15

Jest nas na świecie coraz więcej. Robi się ciasno. Nie możemy żyć w izolacji. Musimy żyć obok siebie, umieć się nie tylko tolerować, ale współdziałać, wspomagać się wzajemnie, oddać (ustąpić, postąpić) innym część tego co mamy (wolność, terytorium, dobra materialne) ograniczać rażącą innych ekspresyjność poglądów, redukować egoizm, znajdować satysfakcję z czynienia dobra. Nie nadużywać mentorstwa i pouczania. Uczyć się słuchać i szanować zdanie innych. Może sprzyjać temu tylko zwiększanie i respektowanie wiedzy o człowieku. O tym dlaczego jest taki jaki jest ? , dlaczego postępuje tak jak postępuje ? Jak można wspierać w nim siły dobra a jak ograniczać siły zła ?

Poszukując źródeł motywów działania człowieka zwróćmy uwagę na te podstawowe siły jakie tkwią w człowieku z racji jego związków z naturą i światem zwierzęcym. Taką siła jest

Potrzeba dominacji, panowania, zwyciężania. Siła taka sama u wszystkich istot żywych, ale inaczej manifestuje się u zwierząt inaczej u człowieka.

Być może mamy do czynienia ze zjawiskiem zastępowania owej potrzeby dominacji osiąganej w świecie zwierzęcym siłą, na intelektualne i mentalne umiejętności poruszania się w świecie człowieka, w którym siła i zdrowie fizyczne nie mają już takiej bezwzględnej wartości jak w świecie zwierzęcym. Jak pisał konrad lorenz16 - "człowiek - całe zwierzę i coś jeszcze". To "coś jeszcze" wydaje się nabiera coraz większego znaczenia w rywalizacji, która nie traci na sile i znaczeniu ale zmienia swój charakter, środki i metody. „On kocha ludzkość ale nienawidzi człowieka” - przypominam sobie słowa jednego z poetów (Norwid ?)
Agresja czynnik pozytywny ?

Coraz częściej dowiadujemy się, nie tylko z różnych rozpraw naukowych, ale także możemy to zaobserwować w życiu codziennym, że nadmiernie rozbudowany system rywalizacji i współzawodnictwa (np. W sporcie) nie tylko nie wygasza (teoria katharsis) ale zaostrza potencjał agresji.

Obecnie poprawne politycznie jest załamywanie rąk nad ludzką skłonnością do przemocy i agresji oraz potępianie krwiożerczych instynktów, które w przeszłości prowadziły do podbojów, pojedyn­ków i tym podobnych rzeczy. Takie skłonności mają jednak mocne ewolucyjne podstawy. Zrozumienie dobrych i złych stron natury ludz­kiej jest dużo trudniejsze, niż można byłoby sądzić, są one bowiem ściśle ze sobą splecione. W ciągu swojej ewolucji ludzie nauczyli się - jak to ujął biolog Richard Alexander – „współpracować, aby ze sobą rywalizować”

Społeczeństwa nie rywa­lizujące i pozbawione agresji stoją w miejscu i nie tworzą niczego nowego; jednostki, które są zbyt ufne i chętne do współpracy, nara­żone są na ciosy bardziej krwiożerczych osobników.

Wyścig ten zaostrza się. Wzrasta suma wiedzy, którą trzeba zdobyć aby wygrywać, rośnie też liczba konkurentów, postępy w nauce powodują, że rynek pracy kurczy się, bowiem ten sam produkt można dziś wytworzyć znacznie mniejszym nakładem sił fizycznych, ale znacznie większym nakładem intelektualnym, rywalizacja dotyczy więc mniejszej liczby stanowisk i miejsc pracy ale wymagających większych talentów. Talent zaś można pomnożyć wytężoną pracą, ale nie można go stworzyć. To mówiąc, wciąż miejmy na uwadze, że świat jest niesłychanie zróżnicowany : serwuje się więc porcję lodów (normalne lody posypane złotym proszkiem) za 25 tysięcy dolarów a tuż obok (świat coraz mniejszy) miliony umiera z głodu.

Problem starości

Lekarze są zdania, że wszystko, co może pomóc zwalczyć chorobę i wydłużyć życie, jest bezdyskusyjnie dobre. Strach przed śmiercią to jedna z najgłębiej zakorzenionych i najtrwalszych ludzkich emocji, jest więc zrozumiałe, że powinniśmy cieszyć się z każdego postępu techniki medycznej, który zdaje się tę śmierć odsuwać. Ludzie martwią się jednak również o jakość swojego życia, nie tylko o jego długość. Ideałem byłoby, gdybyśmy nie tylko żyli dłużej, ale również nasze zdolności opuszczały nas na tak krótko przed nadejściem śmierci, jak to tylko możliwe - abyśmy nie musieli pod koniec życia doświadczać niedołęstwa. O ile wiele osiągnięć medycyny poprawiło jakość życia starszych ludzi, o tyle sporo innych miało przeciwny skutek, przedłużając jedynie pewien aspekt życia i zwiększając zależność osób w podeszłym wieku od reszty społeczeństwa. Słusznie zatem w ostatnich latach eksponuje się jako wskaźnik zdrowia : długość życia w zdrowiu.
Leczyć duszę - nagroda i kara

Ludzkie słabości i nieprawości można obnażać i naprawiać na wiele sposobów : poprzez spowiedź przed kapłanem, tej przypisuję wysoką sprawczość. Mądrość kościoła jako instytucji wychowującej nakazuje, aby ludzkie indywidualne słabości i nieprawości nie były poddawane pod osąd publiczny a były przedmiotem delikatnej choć surowej analizy i wychowawczego znaczenia kontaktu człowiek kapłan - człowiek grzesznik. Oczywiście i tu mogą występować pewne nadużycia, ale to całkiem inna sprawa. Można zmierzać do eliminowania ludzkich nieprawości i słabości poprzez publiczną samokrytykę i sądy ludu stosowane w systemach skrajnych, w tym w komunizmie. Metoda ta opiera się jednak na dwu wątłych fundamentach : dehumanizacji i fundamentaliźmie. Nie można człowieka podnieść przez poniżenie.

Pewną odmianą samokrytyki jest ekspozycja, w lansowanym systemie wartości, obowiązków przed prawami, kar przed nagrodami, utożsamianie sprawiedliwości z zemstą, koncentracja na tropieniu nieprawości oraz publiczne i bezwzględne dehumanizowanie sprawców. Dla wielu system ten jawi się jako słuszny i sprawiedliwy – zaspokajający naszą potrzebę zemsty. Winni mają ponieść karę. Wybaczenie i ochrona dobrego imienia rzadko są brane pod uwagę, wszak tam gdzie jest wykroczenie lub przestępstwo, jest tylko potępienie i kara. System ten przenosi się z polityki kodeksowej na system wychowania, do szkół, rodzin i środowisk, do społeczności lokalnych. Utrwala się przekonanie, że wystarczy wytropić, publicznie napiętnować, ukarać, odizolować, pozbawić praw, by było lepiej. Często oglądamy takie filmy, z których wynika, że aby był spokój i porządek należy tylko wyszukać i unieszkodliwić (najlepiej zabić) wszystkich złych.

Na pomniku księdza Jerzego Popiełuszki zapisano fragment jego kazania „Módlmy się byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu"17

A nasz wielki papież Jan Paweł II mówił wielokrotnie : "Będziecie jedni z drugimi, nigdy jedni przeciw innym"18 , odwiedzając zaś w 1991 roku więzienie w Płocku powiedział między innymi :

"każdy więzień, który odbywa karę za popełnione przestępstwo, nie przestał być przecież człowiekiem, obciążonym co prawda słabością, zagrożeniem i grzechem, a nawet upartymi nawrotami do niego, ale nie pozbawionym również tej wspaniałej możliwości, jaką jest poprawa, powrót do siebie, jaką jest nawrócenie człowieka......tylko wówczas, kiedy system penitencjarny opiera się na elementarnej prawdzie dynamizmu osoby ludzkiej, więzienie daje człowiekowi uwięzionemu realną szansę pełnego powrotu do społeczeństwa....... Jeśli zaś w systemie wymierzania kary zabraknie podstawowego szacunku dla ludzkiej godności więźniów, więzienia przemieniają się w szkoły nowych przestępców oraz w miejsca, w których pogłębia się wyobcowanie, a nawet nienawiść do społeczeństwa.

A zwracając się bezpośrednio do więźniów mówił :

Jesteście skazani, to prawda, ale nie potępieni. Każdy z was może zostać przy pomocy bożej łaski - świętym" 19



Zło dobrem zwycięża. To odnosi się także do nas - edukatorów prozdrowotnych.
Problemy z definicją zdrowia

Definicja WHO z 1948 roku mówi o dobrostanie we wszystkich wymiarach : fizycznym, psychicznym i społecznym, co oznaczałoby, że za zdrowego może uważać się człowiek, który osiąga wysokie parametry we wszystkich tych wymiarach (ostatnio mówi się także o zdrowiu duchowym). Taki stan jest jednak, jak to wiemy "z życia" nieosiągalny, a znaczna część z nas, jeżeli nie większość, żyje marnie, nie tylko ze względów ekonomicznych. Stawianie nazbyt wysoko poprzeczki różnych norm, w tym zdrowotnych, może sprawiać, że tylko nieliczni będą w stanie normom tym sprostać. Pozostali musieliby żyć z traumą braku zdrowia. Zwróćmy przy okazji uwagę na to, że dychotomia zdrowy - chory jest i fałszywa i niestosowna. Podejmowane są liczne próby zmodyfikowania tej definicji, szczególnie w związku z pojawieniem się idei promocji zdrowia.

Wygląda jednak na to, że potrzebny nam będzie znacznie większy niż dotąd wysiłek, aby się z kultem norm zmierzyć. Wysiłki powinny dotyczyć zarówno tego, aby możliwie największa liczba ludzi osiągała możliwie najwyższe parametry zdrowotne, ale także i tego by wszyscy ci, którzy z różnych powodów tych parametrów nie są w stanie osiągnąć, nie dźwigali na sobie dodatkowego stygmatu "gorszości".

Coraz większego znaczenia nabiera zdrowie psychiczne-duchowe, także ze względu na wielką dynamikę zmian demograficznych i wzrost liczby ludzi starych i bardzo starych, cierpiących na różnego rodzaju dolegliwości demencyjne i depresyjne.

Powinniśmy śmielej sięgać do bogactw naszej medycyny i psychologii i dorobku takich wspaniałych lekarzy ciała i duszy jak : W. Oczko, J. Śniadecki, M. Kacprzak, J. Aleksandrowicz, A. Kępiński, K. Dąbrowski a współcześnie Maciej Demel.

Sięgajmy też do słów A. Antonowsky'ego : "Każdy w kim się tli choćby iskierka życia jest na swój sposób zdrowy".20

Idźmy ta drogą !
Przypisy :

1. Nietzsche F. - tako rzecze Zaratustra, gw, 2006

2. Orwell G. - rok 1984, gw, 2006

3. Papież J.Paweł II - encyklika Fides et Ratio. Encykliki ojca świętego, znak, 2007

4. Szkoła promująca zdrowie po 10 latach, red. B. Woynarowska, imid, 2005

5. Raport American Cancer Society, tekst udostępniony przez centrum onkologii (prof. Witold Zatoński), 2007

6. Narodowy program zdrowia na lata 2008 -2013, strona internetowa ministerstwa zdrowia, 2007

7. Opinia ekspertów w sprawie edukacji prozdrowotnej, 2005.

8,9. Z księgi jubileuszowej J. Kozieleckiego, GPW, 2006

10. Koch R. - zasada 80/20 - medium, 1998

11. Grabowski H. - referat wygłoszony na konferencji w Lesznie, maszynopis, 2004

12. Śniadecki J. - o fizycznym wychowaniu dzieci, AWF Kraków, 2002

13. Grochmal S. - zaufaj sobie, pzwl, 1997

14,15. - z książki f. Fukuyamy - koniec człowieka - konsekwencje rewolucji biotechnologicznej, znak, 2005

16. Lorenz K. - regres społeczeństwa , piw, 1986

17. Napis na pomniku ks. J. Popiełuszki. (obok kościoła na Żoliborzu w warszawie)

18. Papież J.P. II - z homilii wygłoszonej podczas ii pielgrzymki w Polsce (zapis własny z audycji telewizyjnej)

19. Papież J.P.II - spotkanie z więźniami w płocku w 1978 r. (przegląd więziennictwa, 1979)

20. Antonowsky A. - rozwikłanie tajemnicy zdrowia, fundacja IPN 1995
Inspiracje :


  1. Aronson E. - psychologia społeczna, zysk, 1997

  2. Balcerowicz L – odkrywając wolność, 2012

  3. Bauman Z. – to nie jest dziennik , 2012

  4. Dąbrowski K. - zdrowie psychiczne, PWN, 1985

  5. Drabik J. - pedagogiczna kontrola pozytywnych mierników zdrowia fizycznego, AWFIS Gdańsk, 2006

  6. Drabik J. – Polska w ruchu , 2012

  7. Fromm E. - ucieczka od wolności, czytelnik, 2001

5. Fromm E. - anatomia ludzkiej destrukcyjności, rebis, 2005

6. Grabowski H. - co koniecznie trzeba wiedzieć o wychowaniu fizycznym, impuls, 1999

7. Guerreschi C. - nowe uzależnienia, Salwator, 2005

8. Kępiński A. - poznaj siebie, wl, 2003

9. Nettle D. - szczęście sposobem naukowym wyłożone, Prószyński i s-ka, 2007

10. Pinker S. - Tabula Rasa, GPW, 2005

11. Słońska Z. Woynarowska B. - programy dla zdrowia w społeczności lokalnej, IK, 2002

12. Sykes B. - Klątwa Adama, Prószyński i s-ka, 2007

13. Szczeklik A. - Katharsis, wl, 2005,

14. Szczeklik A. - Kore, wl, 2007

15. Tischner J. - Myślenie wg wartości, Znak, 2005

16. Toffler A. i H. - Wojna i Antywojna, Kurpisz i s-ka, 2007

17. Wojnar I. - Ten świat - Człowiek w tym świecie, PWN, 2004


  1. Woynarowska B. - Edukacja zdrowotna, PWN, 2007


1   2   3   4   5


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość