Strona główna

Propozycja lekcji na temat sztuki ludowej Warmii i Mazur (Wersja dla gimnazjum) Autorka: Elżbieta Kaczmarek, etnograf, Muzeum Warmii i Mazur


Pobieranie 28.27 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar28.27 Kb.






Propozycja lekcji na temat sztuki ludowej Warmii i Mazur

(Wersja dla gimnazjum)
Autorka: Elżbieta Kaczmarek, etnograf, Muzeum Warmii i Mazur
Lekcja składa się z dwóch części. W pierwszej zostanie omówiona historia regionu i uwarunkowania, które spowodowały podział tego terenu na Warmię i Mazury oraz cechy charakterystyczne sztuki ludowej. W drugiej części - prezentacja wybranego filmu i omówienie dziedziny sztuki zaprezentowanej w materiale filmowym.
I.
Warmia i Mazury to teren zamieszkały w odległej przeszłości przez Prusów, lud bałtyjski należący do tej samej rodziny językowej, co żyjący współcześnie Litwini i Łotysze. W XIII w. Prusowie nie mieli jeszcze własnego państwa. Dzielili się na 13 plemion. Utrzymywali się z rolnictwa i handlu, a swoje dochody uzupełniali najeżdżając i rabując sąsiednie państwa. Dlatego też byli uciążliwymi sąsiadami. Polska w tym czasie znajdowała się w okresie rozbicia dzielnicowego, władcy poszczególnych dzielnic nie byli w stanie zorganizować skutecznej obrony przeciw pruskim najazdom. W tej sytuacji władca sąsiadującego z Prusami Mazowsza – Konrad wezwał na pomoc Krzyżaków. Pomimo zaciekłej obrony Krzyżacy podbili cały teren Prus, choć dokonali tego etapami. Na podbitych ziemiach od razu budowali warownie i ustanawiali własną administrację.

W wyniku pierwszego etapu podboju ziem pruskich Krzyżacy utworzyli cztery diecezje, wśród nich warmińską. Powstanie tej diecezji zatwierdził papież aktem erekcyjnym, który przywiózł legat papieski Wilhelm z Modeny w 1342 roku. Biskup warmiński miał na terenie diecezji pełnię władzy duchownej i świeckiej, czyli faktycznie Warmia była państewkiem pozostającym w zależności lennej, początkowo od Zakonu, później od Polski (od pokoju toruńskiego w 1466 roku). Ten stan rzeczy przetrwał do 1772 roku ( I rozbiór Polski). Efektem tego, że Warmią rządzili biskupi było to, iż do końca swojego istnienia była ona krajem katolickim.

W papieskim akcie erekcyjnym ustalono też granice tego kraju. Granica biegła od Zalewu Wiślanego, wododziałem Łyny i Pasłęki, dalej wododziałem Łyny i Pasłęki z Narwią i jeszcze dalej prosto, ku Zalewowi Wiślanemu. Na współczesnej mapie administracyjnej byłyby to powiaty braniewski, lidzbarski, olsztyński i biskupiecki. Nazwa Warmia pochodzi od pruskiego plemienia Warmów, zamieszkujących okolice Fromborka.

Dzieje regionu Mazur, a zwłaszcza ustalenie granicy tego obszaru, to zagadnienie bardziej skomplikowane. Po wojnach krzyżacko-pruskich kraj był zniszczony gospodarczo i wyludniony. Dlatego też Krzyżacy rozpoczęli planową akcję osadniczą sprowadzając osadników z Europy Zachodniej, głównie z Niemiec, lecz także z Holandii, Fryzji, Szkocji. Równocześnie na pograniczu polsko-pruskim rozpoczęło się żywiołowe osadnictwo polskie, zwłaszcza ludności pochodzącej z Mazowsza i Kurpiów. Osadnictwu temu Zakon nie przeszkadzał, choć też go nie popierał. W ten sposób południowa część Prus, zwłaszcza wsie i małe miasteczka zasiedliła przede wszystkim ludność polskiego pochodzenia.

W XVI wieku w Prusach zaczął szerzyć się luteranizm. W 1525 roku ostatni mistrz krzyżacki Albrecht Hohenzollern zmienił wyznanie na luterańskie i stał się świeckim

księciem. Zgodnie z ówcześnie panującą zasadą, wyznanie to musieli przyjąć wszyscy jego poddani, a więc i osadnicy pochodzący z Polski. Odtąd możemy mówić o istnieniu Mazurów Pruskich w odróżnieniu od Mazurów właściwych, czyli mieszkańców Mazowsza. Ustalenie granic terytorium zamieszkałego przez Mazurów Pruskich nie jest sprawą prostą. Granica południowa tego regionu pokrywa się ze współczesną granicą województwa warmińsko-mazurskiego, która zasadniczo przebiega podobnie jak dawna granica polsko-pruska.. Tam, gdzie Mazury graniczą z Warmią, granica była również niezmienna. Natomiast pozostała jej część ulegała w ciągu dziejów przesunięciom ku północy lub południowi, zależnie od miejsca osiedlania się Mazurów. W XIX wieku granica ta biegła wzdłuż linii łączącej Iławę, Ostródę, dalej granicą Warmii i dalej poprzez Węgorzewo, Gołdap i Olecko.

Warmia i Mazury są typowym terenem pogranicza, na którym krzyżowały się wpływy trzech wielkich rodzin językowych: bałtyjskiej, słowiańskiej i germańskiej. Wpływy te spowodowały wytworzenie się na tym terenie specyficznej, odmiennej kultury ludowej w wielu wypadkach nie mającej odpowiednika w żadnym regionie Polski.

Drugą taką „rewolucję kulturalną” przeżył ten region po II wojnie światowej. Większość jego dawnych mieszkańców wyjechała do Niemiec, a na opuszczonych terenach osiedlono ludzi pochodzących z różnych regionów Polski, ale głównie z Wileńszczyzny. W 1947 roku przybyli tu ponadto Ukraińcy przesiedleni w wyniku Akcji „Wisła”. Każda z tych grup przyniosła ze sobą nieco odmienną kulturę – ubiory, zwyczaje, wierzenia itd., co spowodowało, że po dziesięcioleciach wykształciła się tu ponownie specyficzna kultura, na która złożyły się elementy różnych kultur regionalnych. Proces taki nazywamy integracją kulturową. Obie kultury naszego regionu i ta dawna: Mazurów i Warmiaków, i ta współczesna, stanowią zjawisko niespotykane w skali ogólnopolskiej i chociażby dlatego warte ochrony.

Jednym z przejawów kultury jest sztuka. O sztuce ludowej prof. Roman Reinfuss, wybitny polski etnograf, napisał: „sztuka ludowa nie jest ani wyższa, ani niższa od sztuki warstw elitarnych. Jest tylko inna”. Tę „inność” sztuki ludowej spowodowało kilka czynników. Po pierwsze tworzyli ją artyści nieprofesjonalni, a więc ludzie, którzy nie ukończyli żadnej szkoły plastycznej, nie znali zasad kompozycji, proporcji, perspektywy, zasad dobierania kolorów. Jako ludzie niezamożni korzystali z materiałów z najbliższego otoczenia – kamienia, gliny, drewna, barwników naturalnych, a jeśli już coś kupowali, to możliwie najtańsze. Wreszcie musieli dostosować się do gustu odbiorcy, czyli tworzyć tak, aby ich wyroby podobały się społeczności, w której żyli.

Współcześnie artystów otaczamy szacunkiem, podziwiamy ich twórczość, a dzieła często osiągają znaczne ceny, są eksponowane w muzeach, galeriach, sprzedawane na aukcjach. Nie zawsze jednak tak było. Dawny artysta ludowy był postacią anonimową. Nawet nie podpisywał swoich prac. W najbliższym otoczeniu uważany był za człowieka niezbyt rozsądnego, gdyż tworzył z potrzeby serca, nie zarabiał na swojej sztuce. Był ubogi, a więc nie był godny szacunku, ponieważ społeczność dawnej wsi ceniła tylko ludzi zamożnych. W najlepszym razie uważano go za dziwaka, a czasem nawet za chorego psychicznie. Sztukę ludową zaczęto doceniać dopiero w okresie międzywojennym. Stała się ona inspiracją dla artystów profesjonalnych (np. Zofia Stryjeńska), powstała spółdzielnia „Ład”, której działalność kontynuuje „Cepelia” i Stowarzyszenie Twórców Ludowych. Przynależność do niego świadczy o wysokim poziomie twórczości danego artysty ludowego. Członkiem Stowarzyszenia zostaje twórca, którego prace uzyskały pozytywną ocenę komisji złożonej z etnografów i plastyków.




II.
Zależnie od wybranego filmu ilustrującego daną dziedzinę twórczości
Obrazki na szkle
Największe centrum wywarzania obrazków na szkle znajdowało się na Podhalu. Tam też najwcześniej, bo już w końcu XIX wieku zainteresowali się nimi badacze sztuki ludowej. Początkowo uważano je za kicz niegodny miana sztuki. Pierwszym, który docenił ich wartość artystyczną i zaczął propagować, był Stanisław Ignacy Witkiewicz. W Polsce było kilka ośrodków malarstwa na szkle. Najbardziej znane to Podhale, Polska południowo-wschodnia i Śląsk. Większość obrazków przedstawia Jezusa, Matkę Boską i świętych. Jedynie na Podhalu występują ponadto zbójnicy, czasem w towarzystwie dziewcząt. Na Warmii i Mazurach początkowo nie występowała ta dziedzina twórczości ludowej. Kilka egzemplarzy obrazków importowanych ze Śląska znajduje się w zbiorach muzealnych. Mają bardzo charakterystyczny wygląd: tło niebieskie w dwóch odcieniach, postacie w szatach granatowo-czerwonych.
Garncarstwo
Garncarz był jednym z rzemieślników wiejskich. Wykonywał różnorodne naczynia gliniane na sprzedaż i na własne potrzeby. Tradycyjne garncarstwo na Warmii i Mazurach zaczęło zanikać już w XIX wieku nie wytrzymując konkurencji z wyrobami fabrycznymi i kamionką wytwarzaną w Bolesławcu, a rozchodzącą się po całym zaborze pruskim. Praca garncarza rozpoczynała się od przygotowania odpowiedniej gliny, która nie mogła być ani za tłusta, ani za chuda, bo garnki pękałyby. Następnie glinę należało bardzo starannie oczyścić, najpierw ręcznie z grubszych zanieczyszczeń, następnie z drobniejszych strugając ją urządzeniem podobnym do tarki do jarzyn. Oczyszczoną glinę garncarz mieszał z wodą do konsystencji miękkiej plasteliny i formował z niej tzw. „klusy” – cylindryczne kawałki wielkości przyszłego naczynia. ”Klus” kładł na kole garncarskim i rękami maczanymi w wodzie formował naczynie. Układał następnie naczynia na półce, by wyschły. Później ustawiał je warstwami w piecu garncarskim tak długo aż zapełnił cały piec. Wtedy zamurowywał otwór pieca, pozostawiając jedynie szczelinę, przez którą obserwował proces wypalania i rozpalał ogień. Wypalone naczynia musiały ostygnąć. W tym czasie garncarz przygotowywał szkliwo. W tym celu spalał metale, aby uzyskać tlenki. Tlenki starannie rozcierał i mieszał z wodą. Powstałą w ten sposób farbą pokrywał powierzchnię naczynia i ponownie wypalał. Proces ten nosi nazwę szkliwienia. Szkliwo ołowiowe było bezbarwne, tlenek żelaza dawał kolor brązowy, tlenek chromu - żółty, tlenek miedzi - zielony, tlenek kobaltu - niebieski. Naczynia bywały też zdobione wzorem wytłaczanym w mokrej jeszcze glinie. Niektóre naczynia wypalano bez użycia szkliwa. Takie naczynie z surowej gliny nazywamy biskwitem. Garncarze produkowali też naczynia zwane siwakami. Siwaki miały kolor grafitowo-czarny, ponieważ wypalano je przy zmniejszonym dostępie powietrza.
Czepce
Czepce noszone przez kobiety na Warmii były zamawiane u zakonnic Katarzynek, których konwenty znajdowały się w Braniewie, Pieniężnie, Ornecie i Dobrym Mieście. Zakonnice zajmowały się głównie zdobieniem szat i tkanin liturgicznych, stąd motywy zdobnicze na
czepcach są bardzo podobne w stylu. Denko czepca było zazwyczaj z jedwabiu, na którym wyszywano złotą lub srebrną nitką, cekinami, koralikami. Po 1772 roku zakon rozwiązano, ale tradycja wykonywania czepków trwała. Robiły je świeckie uczennice zakonnic. Te czepce różnią się od dawnych, ponieważ dziewczęta nie dysponowały tak kosztownymi surowcami, jak zakonnice. Koronki zdobiące czepek były szydełkowe, a nie - jak pierwotnie - tiulowe i złote, haft był wykonany kolorowym jedwabiem, a wstążki węższe i nie tak ozdobne. Czepek był bardzo kosztowny. Kosiarz pracując od świtu do nocy pracować musiał miesiąc, by uzbierać pieniądze na zakup czepka. Dlatego też mogły sobie na takie nakrycie głowy pozwolić jedynie najbogatsze kobiety. Najczęściej ojciec kupował go córce wychodzącej za mąż. Uboższe kobiety szyły sobie czepki podobne w kroju, z tym, że denko takiego czepka nie było wyszywane i usztywnione, lecz wykonane z koronki podszytej białym, jasnoniebieskim lub różowym atłasem, Średniowieczne przepisy normujące sposób ubierania się wszystkich warstw społecznych na biskupiej Warmii nie były przestrzegane zbyt rygorystycznie. Przepis wprawdzie mówił, że czepki mają prawo nosić jedynie mężatki, ale w praktyce nosiły je także dziewczęta, z tym, że wstążki umocowujące czepek na głowie były węższe i nie białe, lecz różowe lub niebieskie. Czepek był, jak już wspomniano, bardzo kosztowny. W związku z tym często był dziedziczony przez kolejne pokolenia kobiet w rodzinie, noszono go jedynie od święta. Na co dzień leżał w skrzyni w specjalnym pudełku. Kobieta idąc w niedzielę do kościoła wyjmowała go ze skrzyni i wkładała do koszyka wyłożonego watą. Niosła go tak do wrót świątyni, wkładała na głowę w kościele, a po mszy ponownie do koszyka i odnosiła do domu, by ponownie zamknąć go w skrzyni. Pobożne Warmiaczki oddawały denka swoich czepków do ozdobienia szat i tkanin liturgicznych. W kościele w Brąswałdzie znajdował się ornat z naszytymi denkami czepków, wśród których znajdował się czepek Elżbiety Kraskowej – babki Marii Zientary-Malewskiej. W zbiorach Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie znajduje się antepedium z ołtarza z kaplicy zamkowej w Lidzbarku Warmińskim ozdobione denkami czepków.
Tkactwo
Dawne gospodarstwo wiejskie miało charakter samowystarczalny. Oznacza to, że niemal wszystko, co potrzebne do życia człowiek wytwarzał we własnym gospodarstwie. Dotyczy to również tkanin. Obrusy, ręczniki, pościel, worki na zboże i ziemniaki, tkaniny na odzież tkano w domu. Pracę tę wykonywały gospodynie wiejskie od jesieni do wiosny, czyli wtedy, gdy nie było roboty w polu i ogrodzie. Wiejskie tkactwo bazowało na surowcach naturalnych: lnie i wełnie, a od połowy XIX wieku – także na bawełnie kupowanej w sklepie w postaci gotowych nici. Len i wełna natomiast pochodziły z własnego gospodarstwa. Lnu uprawiano na Warmii tak dużo, że biskup Jan Dantyszek wydał zarządzenie, iż każdy kto sieje len, musi zasiać przynajmniej 10 korców zboża. Chodziło o to, że ludzie na całym posiadanym polu siali len, na zboże nie było już miejsca i groził im głód. Lnu uprawiano tak wiele nie tylko po to, by móc tkać z niego płótno, lecz także dlatego, że warmiński len cieszył się wielkim powodzeniem za granicą. Przez port w Braniewie wędrował nawet do Ameryki Południowej. Na Warmii i Mazurach hodowano także dużo owiec, a ich wełna służyła do tkania materiałów, zwłaszcza na odzież zimową i odświętną. Włókno lniane czy owcze należało najpierw uprząść na kołowrotku, czyli zrobić z niego nici. Prząść umieli wszyscy – dzieci, kobiety i mężczyźni. W jesienne wieczory spotykano się na wspólnym przędzeniu. Przy tej okazji opowiadano baśnie i prawdziwe, a ciekawe historie, śpiewano, żartowano. Na koniec odbywały się tańce, a gospodyni „uwarzała surgałów”, czyli piekła cienkie wałeczki z drożdżowego ciasta, które zjadano zalane gorącym mlekiem. Czasem częstowała pieczonymi
ziemniakami z olejem i kiszoną kapustą. Później można już było przystąpić do tkania. Gotowe tkaniny zawożono do miasta do farbiarni, a później szyto z nich odzież.

* * *


Projekt „Ostatni mistrzowie kultury ludowej”

Zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego

Organizator: Centrum Spotkań Europejskich „Światowid”, współorganizator: Stowarzyszenie „Jantar”
Honorowy patronat: Marszałek Województwa Warmińsko-Mazurskiego Pan Jacek Protas
Partnerzy: Muzeum Budownictwa Ludowego. Park Etnograficzny w Olsztynku, Muzeum Kultury Ludowej w Węgorzewie, Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie, Muzeum Archeologiczno – Historyczne w Elblągu, Muzeum w Kwidzynie - Oddział Muzeum Zamkowego w Malborku oraz Iławskie Centrum Kultury
Pomoc: Oddział Etnografii Muzeum Narodowego w Gdańsku
Patroni medialni: Dziennik Elbląski, Elbląska Gazeta Internetowa www.portEl.pl , Telewizja Elbląska i portal kulturaludowa.pl



Samorząd Województwa

Warmińsko-Mazurskiego



________________________________________________________________

Zrealizowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Samorządu Województwa Warmińsko-Mazurskiego





©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość