Strona główna

Przedstawia film połÓw szczęŚcia w jemenie (tytuł oryginalny: Salmon fishing in the Yemen) premiera: 20 kwietnia 2012 produkcja: wielka brytania 2012


Pobieranie 58.15 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar58.15 Kb.




Przedstawia film

POŁÓW SZCZĘŚCIA W JEMENIE

(tytuł oryginalny: Salmon fishing in the Yemen)



PREMIERA: 20 kwietnia 2012

PRODUKCJA: WIELKA BRYTANIA 2012

www.monolith.pl

http://www.facebook.com/monolithfilms

OBSADA

Ewan McGregor ... Fred Jones

Emily Blunt ... Harriet Chetwode-Talbot

Kristin Scott Thomas ... Patricia Maxwell

Amr Waked ... Sheikh

TWÓRCY

Lasse Hallström ... reżyseria

Simon Beaufoy ... scenariusz na podstawie powieści Paula Tordaya "Połów łososia w Jemenie"

Paul Webster ... producent

Dario Marianelli ... muzyka

Terry Stacey ... zdjęcia

Lisa Gunning ... montaż

KONTAKT


MONOLITH FILMS SP. Z O.O.

ul. Chełmska 21

00-724 Warszawa

tel: 22 851 10 58, 851 10 59

fax: 22 851 10 58 w. 116

DZIAŁ DYSTRYBUCJI:

tomasz.koc@monolith.pl

ryszard.pawlicki@monolith.pl

tel: 22 851 11 01; 22 840 66 99



PR I PROMOCJA:

Rabbit Action Sp. Z o.o.

ul. Kierbedzia 4

00-728 Warszawa

Tel. 22 841-03-25

marcin.cieslak@rabbitaction.pl (promocja)

anna.hardasiewicz@rabbitaction.pl (PR)


O FILMIE
Niezwykle oryginalna i pełna ciepłego humoru produkcja twórców „Slumdoga. Milionera z ulicy” i „Czekolady!
Film, w którym nawet EWAN MCGREGOR jest DEBIUTANTEM w miłości, a EMILY BLUNT nie musi UBIERAĆ SIĘ U PRADY, aby znaleźć prawdziwe szczęście!
Co mogło połączyć dwójkę tak różnych ludzi? Zamknięty w sobie Fred (Ewan McGregor) pracuje dla rządowego departamentu ds. Rybołówstwa i nie może odnaleźć życiowej drogi tkwiąc w nieudanym małżeństwie. Piękna i odnosząca sukcesy Harriet (Emily Blunt) jest energiczną managerką w wielkiej korporacji. Poznają się za sprawą pewnego szalonego marzenia jemeńskiego szejka, który chce sprowadzić ławicę łososi na… pustynię! W sfinansowanie projektu zaangażowany jest brytyjski rząd - władze Wielkiej Brytanii za wszelką cenę szukają atrakcyjnej historii dla mediów. Dzięki niesamowitemu, acz przepełnionemu wiarą i nadzieją, planowi jemeńskiego szejka Fred i Harriet przypomną sobie co oznacza dawno przez nich zapomniane słowo: szczęście.
CHWYTAJĄC PRZYNĘTĘ: Z KART POWIEŚCI NA EKRAN KINOWY

Debiutancka powieść Paula Tordaya, „Salmon Fishing in the Yemen” z 2006 roku, wywołała ogromne emocje zarówno w czytelnikach, jak i krytykach literackich. Nacechowaną komedią, dramatem, romansem i polityczną satyrą historię jeden z recenzentów określił następującymi słowami: „Wyobraźcie sobie serial Biuro skrzyżowany z Tak jest, panie premierze. Dopiero wtedy zrozumiecie, jak zabawna jest to książka”. W chwili, kiedy producent Paul Webster skończył jej lekturę, wiedział, że musi dołożyć wszelkich starań, by przenieść powieść w filmowe realia. „Od razu pomyślałem, że to fantastyczny materiał na film”, wspomina Webster. „Najbardziej podobało mi się rozłożenie akcentów pomiędzy współczesną baśń z dodatkiem uroczego romansu oraz mocną satyrę polityczną podkreślaną typowo angielskim poczuciem humoru. To w gruncie rzeczy bardzo odważna powieść”.

Jak to w wielu powieściach bywa, główny bohater jest w dużej mierze alter ago samego autora. „Podczas pierwszego lunchu z Paulem Tordayem wydawało mi się, że naprzeciwko mnie siedzi Fred Jones”, wspomina Webster. „Ten aspekt praktycznie przesądził o tym, że zaangażowałem się w projekt. Spodobało mi się, że można przełożyć swoją osobistą wizję świata na język, którym zachwyciła się międzynarodowa publika”. Pomimo całego zapału Webstera, zadanie, które przed sobą postawił, wymagało nie lada wysiłku, jako że praktycznie cała powieść Tordaya została napisana w formie e-maili, notatek oraz listów. Nie ma żadnej perspektywy pierwszo- czy trzecioosobowej, co czyni zaadaptowanie jej na inne realia nie lada wyzwaniem. Webster zwrócił się z prośbą o pomoc do Simona Beaufoya, scenarzysty „Goło i wesoło”, „Slumdoga. Milionera z ulicy” oraz „127 godzin”.

„To był najlepszy możliwy wybór”, wspomina producent. „Ta historia w wielu aspektach przypomina Goło i wesoło. Simon jest absolutnym mistrzem, jeśli chodzi o brytyjskie poczucie humoru, wyrobił sobie również reputację świetnego adaptatora literatury. Największym wyzwaniem było połączenie w jedną całość satyrycznego sznytu powieści z romantyczną podróżą, którą odbywają Fred i Harriet. Naturalnym miejscem dla satyry jest literatura, teatr bądź telewizja. Jako gatunek rzadko sprawdza się na ekranie kinowym”. W efekcie sedno politycznego wydźwięku powieści pozostało w niezmienionej formie, jednakże sam film nie jest aż tak mocno związany z prawdziwymi wydarzeniami i autentycznymi postaciami. „Kiedy pracowali nad scenariuszem, zdecydowali się ominąć polityczną codzienność Wielkiej Brytanii, bowiem wtedy film szybko by się zestarzał”, wyjaśnia reżyser Lasse Hallström. „Postawili na uniwersalność”.

Po zapoznaniu się ze scenariuszem pióra Beaufoya, Hallström stwierdził, że jest to jeden z najlepszych tekstów filmowych, jakie przyszło mu czytać w całej swojej karierze. „Zawiera mnóstwo typowo brytyjskiego poczucia humoru, o które bardzo ciężko w Stanach Zjednoczonych. Zakochałem się w tonacji scenariusza, w jego dowcipności oraz lekkości, z jaką podejmuje szereg różnorodnych tematów”, wyjaśnia szwedzki reżyser. „To jednocześnie baśń i farsa, ale nade wszystko filmowa podróż, która aż kipi od prawdziwych emocji. Nie zdziwiłbym się, gdyby widzowie potrafili odnaleźć w niej elementy własnej codzienności”.

Aktorka Emily Blunt, która wciela się w postać Harriet, wspomina, że ją również zauroczyły pomysły i słowa autorstwa Beaufoya. „Kocham ten scenariusz”, opowiada z nieukrywaną radością Blunt. „Ma w sobie tyle wdzięku i inteligentnych uwag. Znakomicie odzwierciedla normalne ludzkie rozmowy, a to bardzo rzadkie w kinie, ponieważ opowiadając romantyczne historie specyficznych par bardzo często scenarzyści popadają w schematy i fabularne klisze”. Dowiedziawszy się, że ich córka dostała rolę w adaptacji powieści Paula Tordaya, rodzice Blunt, zazwyczaj powściągliwi, od razu do niej zadzwonili. „Po raz pierwszy krzyczeli mi przez słuchawkę, że nie mogę przepuścić takiej okazji”, wspomina z uśmiechem aktorka. „Uwielbiają tę książkę, uważają ją za wyjątkową. Fakt faktem, że scenariusz ma nieco inny posmak, a bohaterowie zostali nieco udramatyzowani, stali się bardziej wyraziści, lecz polityczny wydźwięk pozostał nienaruszony, a całość ciągle niezmiernie bawi”.

Nominowana do Oscara Kristin Scott Thomas, która wciela się w manipulującą otoczeniem Patricię Maxwell, całkowicie zgadza się ze słowami swojej partnerki z planu. „Czytałam tę powieść wieki temu, ale pamiętam, że nie potrafiłam powstrzymać się od śmiechu”, opowiada aktorka. „Scenariusz przedstawia opowiadaną przez Paula Tordaya historię z zupełnie innej perspektywy. W powieści moja postać to mężczyzna, a fabuła jest ukierunkowana bardziej politycznie, jednakże w filmie zachowano esencję wszystkich wątków oraz nietuzinkowe poczucie humoru”. Ten ostatni aspekt przywiódł do projektu również Ewana McGregora, filmowego Freda Jonesa. „Spodobała mi się komediowa tonacja scenariusza”, opowiada aktor. „Nie czuć, że jest to po prostu kolejny brytyjski film, Połów szczęścia w Jemenie, ma w sobie coś więcej. Humor wzbogaca całość, wynosi całosć na wyższy poziom”.

PŁYNĄC POD PRĄD: WIARA W BAŚNIOWOŚĆ

Dokładnie tak jak sugeruje tytuł filmu, „Salmon fishing in the Yemen” (tytuł polski: „Połów szczęścia w Jemenie”) to opowieść o wierze, o tym, że przy odpowiedniej dozie samozaparcia i szczęścia to, co niemożliwe, może się naprawdę wydarzyć. Dla jemeńskiego szejka łosoś to stworzenie wręcz mistyczne, a jego coroczna migracja z ogromnych przestrzeni oceanu do relatywnie niewielkich rzek i strumyków jest alegorią ludzkiego dążenia do duchowego oświecenia. W miarę rozwoju opowieści, Fred zaczyna widzieć świat wizjonerskimi oczyma szejka – wierzyć, że niemożliwe może stać się rzeczywistością. Odkrywa również w sobie coś, co uważał za bezpowrotnie utracone – wiarę w prawdziwą miłość.

„Z początku Fred nie wierzy w nic. Dosłownie. Jest bardzo praktyczny, racjonalny, poukładany. To pracownik rządowy, cywilny naukowiec, zajmuje się rybami, ale nie widzi w tym żadnego sensu”, wyjaśnia McGregor. „Fred jest introwertykiem, woli zamknąć się w sobie i przeżywać swoje cierpienia w ciszy. Nie potrafi otworzyć się na świat, na nieznane, do tego potrzebuje drugiej osoby. Po studiach trafił do nudnej pracy, w której nie może się rozwijać. Na dodatek tkwi w małżeńskiej stagnacji, nie potrafiąc się z niej wydostać. Jego żona nazywa ich sytuację „małżeństwem funkcjonalnym”, a wszystkie sceny, w których widać ich razem, zioną pustką i wielkim smutkiem”, wyjaśnia aktor. „Dzięki szaleńczemu pomysłowi szejka, który chce sprowadzić łososie do swojego pustynnego kraju, Fred poznaje Harriet”.

„Dwie nietypowe, odważne osoby zmieniają jego życie nie do poznania, sprawiają, że odzyskuje wiarę w sens wszystkiego co go otacza”, dodaje McGregor. „Nie w kontekście religijnym, po prostu wychodzi ze swojej bezpiecznej skorupy, otwiera się na świat. A podróż, którą odbywa, aby ostatecznie się odrodzić, stanowi dla mnie jako aktora prawdziwą przyjemność”. Duszą tej opowieści jest właśnie kwitnące uczucie Freda i Harriet. „Stanowią dziwną parę i zakochują się w sobie w dosyć niezwykłych okolicznościach”, wspomina Blunt. „Warto również pamiętać, że zanim poznała Freda, moja bohaterka spotykała się z innym chłopakiem. Mocno się w nim zadurzyła, ale wyleciał na misję do Afganistanu, po czym został uznany za zaginionego. Jak ona ma sobie radzić z taką sytuacją? Jakie myśli przebiegają przez jej umysł?”, opowiada z powagą w głosie brytyjska aktorka.

Kolejnym bardzo ważnym elementem filmu jest nietuzinkowa postać szejka, w którą wciela się egipski aktor Amr Waked. Ten mądry i dowcipy dżentelmen jest przedstawicielem świata Islamu, w obrazie Hallströma nie oznacza to jednak żadnego zagrożenia, lecz pewnego rodzaju mistyczny aspekt otaczającej rzeczywistości, który wspomaga baśniowość filmowej tonacji. „Podoba mi się, że scenariusz jest inteligentny i jednocześnie nieprzewidywalny”, opowiada Waked. „Widz będzie myślał, że narracja podąży w danym kierunku, ale po chwili okazuje się, że był w błędzie. To bardzo ważne w branży, w której tyle różnych historii zostało już opowiedzianych na tyle różnych sposobów”. Waked wyjaśnia, że dla jego bohatera łowienie łososi jest metaforą odnajdywania Boga. „Płynięcie pod prąd oznacza dla niego podróż do poznania samego siebie, a w efekcie dotarcie do Boga. Człowiek wierzący to taki, który nie przestaje poszukiwać; pewnego dnia zostanie za to wynagrodzony. Ta opowieść ma wiele warstw”, dodaje z uśmiechem aktor.

Ażeby połączyć wszystkie te warstwy w całość i w odpowiedni sposób ukazać na ekranie zarówno kolejne zmieniające się konwencje filmowe, jak i specyficzne poczucie humoru, producenci zatrudnili reżysera, który wyrobił sobie reputację specjalisty od filmowej subtelności i ekranowych niuansów. „To fantastyczny wybór”, zapewnia Webster, który jeszcze długo po zatrudnieniu Hallströma nie mógł uwierzyć w swoje szczęście. „Zaczęliśmy poszukiwania odpowiedniego reżysera do naszego filmu, po czym Lasse sam zgłosił się do nas i powiedział, że chciałby zaangażować się w ten projekt. My Life As A Dog to jeden z moich ulubionych filmów. Uwielbiam także Co gryzie Gilberta Grape’a, Wbrew regułom, Kroniki portowe i wiele innych jego obrazów. Wiedziałem, że jeśli ktoś będzie w stanie oddać wszelkie niuanse tego scenariusza, to będzie właśnie on. Lasse świetnie rozumie się z aktorami i jest bardzo otwarty na nowe pomysły przy kręceniu filmu. Dało nam to dużo swobody w przygotowywaniu Połowu szczęścia w Jemenie”.

Hallström również przyznaje, że ta opowieść jest bardzo bliska jego wrażliwości i sposobowi postrzegania świata. „Najlepsze w tej historii jest to, że można ją przedstawić na tyle różnych sposobów. Posiada szereg fascynujących wątków, ukazuje prawdziwych ludzi, nie sztuczne kreacje scenarzysty, i jest niezwykle trafna zarówno pod kątem komediowym, jak i dramatycznym”, opowiada szwedzki reżyser, który nie po raz pierwszy mierzy się z humorystyczną konwencją. Na początku kariery pracował w telewizji jako producent programów komediowych, a niektóre jego filmy, takie jak „Casanova” z 2006 roku, świetnie sprawdzają się w takich ramach. „Mimo wszystko nie nazwałbym tego filmu komediodramatem, za dużo w nim cudownej, odrealnionej baśniowości, ma w sobie także uroczy wątek romantyczny”, dodaje Hallström.

„Kiedy w 1966 roku zaczynałem w telewizji, mawiano wtedy, że słowa szwedzka i komedia stanowią oksymoron”, śmieje się słynny reżyser. „Myślę, że ze wszystkich filmów, które nakręciłem, Połów szczęścia w Jemenie najbardziej przypomina Czekoladę. Oba obrazy posiadają mnóstwo ciekawych niuansów oraz wybornie nakreślonych bohaterów, z którymi chce się spędzać całe godziny w ciemnej sali kinowej. Pod wieloma względami Połów szczęścia w Jemenie to także opowieść o szczerym spotkaniu kultury Zachodu z kulturą Wschodu, próba zbudowania pomiędzy nimi mostu porozumienia. To bardzo ważna i pozytywna rzecz w dzisiejszych czasach”.



CASTINGOWE RYBOŁÓSTWO: ŁAPANIE AKTORÓW

W powieści Tordaya Fred jest starszym mężczyzną, ale producent Paul Webster postanowił pójść za głosem wyobraźni i na potrzeby filmowej adaptacji ująć mu nieco lat. I bardzo chciał, by rolę tę zagrał Ewan McGregor. „Nawet w scenariuszu Fred był mężczyzną w sile wieku, ale bardzo chcieliśmy zatrudnić Ewana do tej roli”, opowiada producent. „Jest o wiele młodszy, ale ma niezwykle bogate aktorskie doświadczenie. Wydaje mi się, że wkracza właśnie w ten etap, kiedy z hollywoodzkiego bożyszcza przemienia się w dojrzałego, pewnego siebie aktora, który potrafi zaoferować każdemu projektowi coś ciekawego”, chwali swoją gwiazdę Webster. „Myślę, że przez kolejnych kilka lat może stać się Harrisonem Fordem swojego pokolenia. Ma do tego idealne predyspozycje; jest bardzo męski, posiada wielki urok osobisty i świetnie się prezentuje przed kamerą. Nie wspominając już o tym, że jest znakomitym aktorem, który potrafi odnaleźć się w każdym gatunku. W moim mniemaniu zagrał w filmie Połów szczęścia w Jemenie jedną ze swoich najlepszych ról”.

Udział w tym projekcie przyniósł McGregorowi wiele wspaniałych chwil, w szczególności w kontekście odnajdywania odpowiedniego wyrazu dla swojego bohatera. „Moja osobowość nie sprawdziłaby się w przypadku Freda – jestem zbyt wyluzowany”, śmieje się aktor. „Zrobiliśmy z niego lekkiego sztywniaka, na dodatek mówiącego z mocnym szkockim akcentem, co było dla mnie wyborną zabawą”. Producenci dosyć szybko zdali sobie sprawę, że muszą drętwemu naukowcowi znaleźć partnerkę, która będzie czarowała młodością, rozsadzając ekran swoją energią. Musiała także odnajdywać się równie dobrze jak McGregor w konwencji i komedii, i dramatu. „Zatrudnienie Emily Blunt było jedną z najłatwiejszych decyzji, jakie podjąłem przy okazji tego projektu”, wspomina Webster. „Sprawdza się idealnie w roli Harriet. Jest trochę młodsza od Ewana i ma wrodzony talent komediowy. Trzeba się naprawdę postarać, żeby powstrzymać ją przed zarażaniem wszystkich śmiechem na planie!”,

„Emily wciela się tak naprawdę prostolinijną dziewczynę, ale wniosła do swojej roli coś trudno uchwytnego – zrobiła z Harriet kobietę tak wyluzowaną i tryskającą szczęściem, że trudno oderwać od niej wzrok”, chwali aktorkę Webster. „Emily to prawdziwa gwiazda, a takie aktorki, poza świetnym warsztatem, wnoszą dodatkowo wielki ekranowy magnetyzm”, dodaje zachwycony producent. „Harriet jest bardzo wylewną kobietą, pomimo swoich problemów próbuje do wszystkiego podchodzić pozytywnie, z radością. Różni się znacznie od zachowawczego Freda”, mówi Blunt. „Wydaje mi się, że Jemen jest dla niej swego rodzaju magiczną przestrzenią, dzięki której – tak jak inne postaci – zaczyna uczyć się podejmować w życiu większe ryzyko, wierzyć, że wszystko jest możliwe”.

Do roli szefa Harriet, miłośnika łososi, ekscentryka i wielkiego dżentelmena, Webster od początku chciał aktora z arabskimi korzeniami. „Nie mieliśmy zamiaru bawić się w casting hollywoodzkich aktorów, którzy będą udawać arabskiego szejka, ale okazało się, że niewielu starszych arabskich wykonawców potrafi grać w języku angielskim. A ta postać musi perfekcyjnie posługiwać się tym językiem”, wspomina producent. „Co więcej, klasyczny arabski styl grania jest bardzo mocny, wyrazisty, zaczerpnięty z teatru, a tego także nie potrzebowaliśmy. Obsadzenie roli okazało się o wiele większym wyzwaniem niż początkowo zakładaliśmy, po jakimś czasie skupiliśmy się więc na poszukiwaniu młodszych aktorów”. Ostatecznie zatrudniono egipskiego gwiazdora, Amra Wakeda. „Poradził sobie błyskotliwie z postawionym przed nim zadaniem”, opowiada ko-producentka Nicky Kentish-Barnes. A Webster dodaje, że uważa Wakeda za „George’a Clooneya Bliskiego Wschodu”.

Porównanie to jest jak najbardziej na miejscu, gdyż Waked, aktor doświadczony w produkcjach anglojęzycznych, wystąpił z Clooneyem w sensacyjnej „Syrianie” z 2005 roku. Egipski artysta wspomina, że gdy tylko zaoferowano mu rolę jemeńskiego szejka z szalonym planem w głowie, zgodził się bez żadnego wahania. „W kinie zachodnim nie istnieje wiele ról dla Arabów, które nie wiążą się z terroryzmem. Tak było również w Syrianie”, wspomina Waked. „Rola pozytywnego Araba zdarza się dosłownie raz na kilka lat, dlatego nie mogłem przegapić takiej okazji”. W tym kontekście Webster dodatkowo wyjaśnia, że ekipa dołożyła wszelkich starań, by nie wypaczyć żadnych elementów związanych z ukazywaniem arabskiego świata; żeby wszystko i wszyscy widoczni na ekranie byli wiarygodni. Przykładowo, statyści pojawiający się jako członkowie świty szejka to prawdziwi Jemeńczycy, którzy w Wielkiej Brytanii stworzyli swoją własną mniejszość narodową.

Ostatnim elementem filmowej łamigłówki było obsadzenie roli kobiety zdeterminowanej, by plan szejka doszedł do skutku, w ten sposób odwracając uwagę od rządowych problemów. Patricię Maxwell, ku wielkiej radości Webstera, zagrała Kristin Scott Thomas. „Moja postać jest znaną osobistością w gabinecie Premiera. Podejmuje ważne decyzje, jest agresywna i tak naprawdę bardzo nieprzyjemna. Zabawnie było wcielić się w taką postać, ale jednocześnie brakowało mi pewnego komfortu pracy – jej naprawdę nie da się lubić”, wyjaśnia aktorka. „Co oczywiste, jako osoba od komunikacji z mediami robi wszystko, by przypodobać się różnym ludziom, ale sama w sobie jest doprawdy przerażająca. Nie ma w sobie ani krzty wdzięku”. Dla Webstera postać Maxwell jest kluczowa dla tempa i wydźwięku całej opowieści. „Kristin miała cięższe zadanie od innych, ponieważ jej postać nie wchodzi w żadne interakcje z otoczeniem. Nawet jeśli znajduje się wśród ludzi, po prostu ich ignoruje”, objaśnia producent. „Nieustannie sprawdza skrzynkę pocztową, wchodzi na Twittera, dzwoni, wysyła SMSy – to osoba, która nie potrafi przestać działać. I jest jak najbardziej prawdziwa w tym, co robi i jak to robi – w dzisiejszym świecie, zorientowanym na komunikowanie, nie komunikację, wielu jest takich, którzy będą mogli przejrzeć się w Patricii jak w lustrze”.

ZANURZENIE SIĘ W FILMOWEJ OPOWIEŚCI: LOKACJE

Historia rozgrywa się w trzech podstawowych lokacjach – w Londynie, szkockich górach oraz pustynnym Jemenie. W związku z tym, że podróż do Jemenu jest zakazana, Webster zaczął wyszukiwać odpowiednich do kręcenia filmu miejsc w Jordanii i Maroku. Druga opcja okazała się idealna. Ekipa wyjechała do regionu niedaleko Ouarzazate, bardzo górskiego i przyjaznego filmowcom. „Pojawiło się sporo problemów”, wspomina z nieukrywanym poruszeniem w głosie Webster. „Nie można tam pracować z dziećmi i zwierzętami, no i ciężko z samą wodą, która była przecież podstawowym wyznacznikiem dla naszego filmu. W Maroku H2O zachowywała się bardzo niegrzecznie, można wręcz mówić o niesubordynacji. W przeciwieństwie do Szkocji, gdzie poszło jak po maśle, bowiem tamtejsza woda była zdyscyplinowana”, dodaje z uśmiechem producent.

Marokański problem, z początku błahostka, okazał się bardzo skomplikowany. „Kiedy kręciliśmy zdjęcia w górach Atlas, akurat tak się złożyło, że w naszym obszarze spadła bezprecedensowa nawałnica deszczy, które zmiotły zbudowane przez nas plany zdjęciowe”, wspomina Webster. „Wznieśliśmy je z powrotem, po czym dostaliśmy kolejnego prztyczka od natury. Na szczęście powodzie miały miejsce w środku nocy, więc nikomu nic się nie stało, ale kiedy na tydzień przed przylotem aktorów do Maroka nasz plan został zmieciony po raz trzeci, tym razem przez ponad trzymetrową ścianę wody, atmosfera w ekipie nie napawała radością”. Na szczęście, to był ostatni problem filmowców z wodnymi atakami. Później pojawiła się niestety inna przeszkoda – wody zabrakło. „Powódź dostarczyła nam tyle wody, ile mogliśmy sobie tylko wymarzyć, ale nie takiej, jakiej potrzebowaliśmy”, opowiada Webster. „A że kaprysy natury przeszkodziły nam we wszystkich planach, nie zrobiliśmy także odwiertów, żeby uzyskać wodę odpowiednią do naszych wymagań. W filmie jest scena, w której Fred i Harriet pływają w rzece, podczas gdy w rzeczywistości brodzili w strumyczku półmetrowej głębokości. Innej opcji nie było!”.

Akcja zaczyna się, co oczywiste, w Londynie, a na lokalizację domu Freda Hallström wybrał przedmieścia Hampstead, wedle słów Webstera „idealną ulicę, pełną identycznych wiktoriańskich domów z perfekcyjnie przystrzyżonymi żywopłotami”. „To miejsce nadawało się znakomicie do naszych założeń, odzwierciedlało stan mentalny Freda, jego poczucie znajdowania się w pułapce, mieszkania w niezwykle wygodnym więzieniu”, dodaje producent. Z kolei miejsce pracy głównego bohatera musiało być „dojmująco szare”, dzięki temu osiągnięto również wizualny kontrast z budynkiem, w którym pracuje Harriet – idealną lokację znaleziono w słynnym Blue Fin w Southwark. Szkocką posiadłość szejka znaleziono niedaleko wsi Arochar w szkockich górach. „Zamknięty, poukładany świat Freda zastępujemy zapierającymi dech w piersiach widokami. Jednocześnie był to obszar tak mocno odseparowany od przejawów cywilizacji, że nie dawało się do niego tak łatwo dojechać”, wspomina ze śmiechem Webster. „Pod tym względem kręcenie w Szkocji było nawet bardziej wymagające niż na obmywanych wodą, a później wysuszonych planach w Maroku!”.



AKTORZY

EWAN McGREGOR (Dr Alfred Jones)

Urodzony w Szkocji aktor jest obecnie uznawany za jedną z największych gwiazd filmowych na świecie. Jednocześnie McGregor ciągle stawia sobie nowe aktorskie wyzwania, ażeby nie osiąść na laurach. Choć został zauważony już w „Płytkim grobie” Danny’ego Boyle’a, jego przełomową rolą był heroinowy ćpun Mark w „Trainspotting” tego samego reżysera. Później natomiast McGregor sprawdzał się w przeróżnych rolach, zyskując sobie renomę aktora wszechstronnego. W „Gwiezdnych wojnach. Epizodzie I – Mrocznym widmie” George’a Lucasa wcielał się w legendarnego Obi-Wana Kenobiego, w „Moulin Rouge” Baza Luhrmanna udowadniał, że posiada nieprzeciętne możliwości wokalne, a w „Pillow Book” Petera Greenawaya pokazywał swoje odważne, artystyczne oblicze, grając w wielu scenach całkowicie nago. Za rolę w „Życiu mniej zwyczajnym” Danny’ego Boyle’a otrzymał nagrodę dla Najlepszego Brytyjskiego Aktora przyznawaną przez magazyn Empire, a za gościnny występ w serialu „Ostry dyżur” zdobył Emmy. W ostatnich latach zapisał się w pamięci przede wszystkim w „Autorze widmo” Romana Polańskiego, „Śnie Kasandry” Woody’ego Allena oraz „Debiutantach” Mike’a Millsa. Aktor niedawno ukończył zdjęcia do „Jacka pogromcy olbrzymów” Bryana Singera.



EMILY BLUNT (Harriet)

Młoda brytyjska aktorka została zauważona przez środowisko filmowe rolą w „Lecie miłości” Pawła Pawlikowskiego z 2003 roku. Grała tajemniczą dziewczynę obsesyjnie zainteresowaną swoją koleżanką. Kolejnym przełomem w jej karierze była telewizyjna „Córka Gideona” Stephena Poliakoffa, w której Emily wystąpiła wraz z Billem Nighym oraz Mirandą Richardson. Zdobyła za tę rolę prestiżowy Złoty Glob. W „Diabeł ubiera się u Prady” Davida Frankela z 2005 roku przyćmiła samą Anne Hathaway, tym samym awansując do miana obiecującej hollywoodzkiej gwiazdy. Emily zaczęła grywać drugoplanowe role w amerykańskich filmach – „Ja cię kocham, a ty z nim” Petera Hedgesa, „Rozważni i romantyczni: klub miłośników Jane Austin” Robin Swicord czy „Wojnie Charlie’ego Wilsona” Mike’a Nicholsa – jednocześnie zyskując coraz większą renomę w branży. Następnym przełomem w jej karierze była tytułowa rola w „Młodej Wiktorii”, za którą była nominowana do Złotego Globa. Ostatnio zagrała u boku Matta Damona we „Władcach umysłów” George’a Nolfiego, a już niedługo pojawi się w „Looperze” Riana Johnsona, partnerując Bruce’owi Willisowi oraz Josephowi Gordonowi-Levittowi.



KRISTIN SCOTT THOMAS (Patricia Maxwell)

Jedna z najlepszych aktorek swojego pokolenia, Kristin Scott Thomas wyrobiła sobie przez lata kariery reputację aktorki utalentowanej, eleganckiej, potrafiącej poświęcić się temu, w co wierzy. Nie omija kontrowersyjnych ról, a wręcz stara się jak najczęściej występować w ciekawych projektach niekomercyjnych. Po raz pierwszy uwiodła widzów drugoplanową rolą w „Czterech weselach i pogrzebie” (zdobyła nagrodę BAFTA), ale dopiero występ w „Angielskim pacjencie” przyniósł jej międzynarodową sławę. Za tę rolę była nominowana do Złotego Globu oraz nagrody BAFTA. Od tego czasu zaczęło się pasmo jej niezwykłych ról w różnych gatunkach, na różnych kontynentach. Grała w „Mission: Impossible” Briana De Palmy, „Zaklinaczu koni” Roberta Redforda, „Życiu jak dom” Irwina Winklera, „Ryszardzie III” Richarda Loncraine’a, „Gosford Park” Roberta Altmana czy „Johnie Lennonie. Chłopaku znikąd” Sama Taylora Wooda. Niedługo będzie można ją zobaczyć na ekranie obok Roberta Pattinsona, Umy Thurman i Christiny Ricci w „Bel Ami” Nicka Ormeroda.



AMR WAKED (Sheikh)

Amr Waked ma za sobą prominentną karierę na Bliskim Wschodzie oraz w Europie. W 2005 roku zadebiutował w Hollywood w „Syrianie” Stephena Gagana. Od tamtego czasu pojawia się regularnie zarówno w amerykańskiej telewizji („The Shooting of Thomas Humdall” Rowana Joffe, serial „Dom Saddama” w produkcji HBO), jak i kinie (nadchodzący „The Dictator” Sachy Barona Cohena).



TWÓRCY

LASSE HALLSTROM (Reżyseria)

Jeden z najbardziej renomowanych szwedzkich reżyserów, który z biegiem lat stał się twórcą uwielbianym na całym świecie. Debiutował w 1975 roku dramatem „En Kille och en tjej”, później nakręcił między innym dokument o zespole ABBA oraz kilka komedii romantycznych, ale wypłynął dopiero przy okazji „My Life as a Dog”, artystycznej, bezkompromisowej opowieści o trudnym dojrzewaniu młodego chłopca. Za ten film zdobył między innymi Złoty Glob w kategorii Najlepszy Film Zagraniczny. W Stanach Zjednoczonych usłyszano o nim za sprawą „Co gryzie Gilberta Grape’a” z Johnnym Deppem i młodym Leonardo DiCaprio. Hallstrom nakręcił tak znane filmy jak „Wbrew regułom”, „Czekolada”, „Kroniki portowe” oraz „Casanova”. Jego „Wciąż ją kocham” zasłynęło tym, że był to pierwszy obraz, który strącił „Avatara” Jamesa Camerona z pierwszego miejsca amerykańskiego box-office’u.



PAUL WEBSTER (Produkcja)

Paul Webster funkcjonuje w branży filmowej już od ponad trzydziestu lat. Zaczynał dosłownie od samego dna, pracując jako urzędnik w piwnicy pod londyńskim Gate Ciemna. Piął się powoli po szczeblach kariery, w połowie lat 80. rozpoczynając działalność producencką, najpierw w Palace Pictures, później przez pięć lat w Working Title i następnie, po przenosinach do Ameryki, między innymi w Miramax Films. Był również producentem niezależnym, na jego koncie znajduje się między innymi „Mała Odessa” Jamesa Graya, ale największe hity przyniosły mu czasy bytności w Miramax – „Angielski pacjent” Anthony’ego Minghelli, „Buntownik z wyboru” Gusa van Santa oraz „Zakochany Szekspir” Johna Maddena. W trakcie swojej owocnej kariery Webster pracował przy ponad 50 filmach, zdobywając łącznie ponad 100 międzynarodowych nagród i wyróżnień, w tym sześć nominacji do Oscara. W 2004 roku wraz ze Stephenem Garrettem i Jane Featherstone założył Kudos Pictures. Pierwszym ich filmem były „Wschodnie obietnice” Davida Cronenberga. Obecnie Webster pracuje przy „Annie Kareninie” Joe Wrighta.



TERRY STACEY (Zdjęcia)

Brytyjski autor zdjęć, który od dwóch dekad zdobywa renomę w środowisku filmowym. Zaczynał od tworzenia krótkometrażowych filmów na taśmach 8mm oraz 16mm, później kręcił dokumenty dla BBC i Chanel Four, a od lat 90. pracuje jako autor zdjęć filmów fabularnych oraz wideoklipów. Ta druga forma działalności przyniosła mu możliwość pracy z Rodem Stewartem czy Toni Braxton, pierwsza z kolei sprawiła, że uczestniczył w takich projektach jak „Siostry” Curtisa Hansona, „Adventureland” Grega Mottoli czy „Wciąż ją kocham” Lasse Hallstroma. Niedawno skończył zdjęcia do „50/50” Jonathana Levine’a z Sethem Rogenem i Josephem Gordonem-Levittem.



SIMON BEAUFOY (Scenariusz)

Jeden z najwybitniejszych współczesnych scenarzystów brytyjskich, laureat Oscara za scenariusz do „Slumdoga. Milionera z ulicy” Danny’ego Boyle’a, nominowany także do tej nagrody za „127 godzin” tego samego reżysera. Sławę zdobył scenariuszem do „Goło i wesoło” Petera Cattaneo, napisał również między innymi „Among Giants” Sama Millera oraz „Yasmin” Kennetha Glenaana. Obecnie tworzy scenariusz oraz współprodukcje wraz z Russellem Crowe’em i Marią Bello serial HBO na podstawie powieści „Emergency Sex and Rother Desperate Measures: A True Story From Hell on Earth”.



PAUL TORDAY (Autor powieści)

Pracował w Pembroke College aż do chwili, kiedy w wieku 59 lat zadebiutował powieścią „Salmon Fishing In The Yemen”, która została przetłumaczona na 23 języki. Od tego momentu napisał także „The Irresistible Inheritance of Wilberforce” (2008 r.), „Girl On The Landing” (2009 r.), „The Secret Life of Charlie Summers” (2010 r.) oraz „More Than You Can Say” (2011). Jego najnowsza powieść, „The Legacy of Hartlepool Hall”, będzie miała niedługo swoją premierę. Żyje i pracuje w Northumberland, jest zagorzałym rybakiem.




©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość