Strona główna

Puszkin dla najmłodszych


Pobieranie 7.71 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar7.71 Kb.

Puszkin dla najmłodszych

W piątek w Białostockim Teatrze Lalek odbyła się premiera „Bajki nie tylko o złotej rybce". Widowisko, oparte na nieco sztucznym zespoleniu dwóch tekstów Aleksandra Puszkina ("O rybaku i złotej rybce" i „O popie i jołopie"), było wspaniałym popisem gry aktorskiej w wykonaniu Alicji Bach i Krzysztofa Piłata..

Bajki „O rybaku i złotej rybce" ni­komu nie trzeba chyba przypominać. Autorka scenariusza, Bogumiła Rzymska, połączyła ją z nieco mniej znanym tekstem Puszkina „O popie i jołopie”. Jest to zabawna, nie pozba­wiona jednak podtekstu społecznego, opowieść o jołopie (głupku, wykazują­cym się jednak wielkim sprytem i mą­drością), który za zapłatę w wysokości trzech pstryczków w nos chlebodawcy, najmuje się do pracy w gospodarstwie popa. Je za pięciu, pracuje za siedmiu, zyskuje sobie sympatię całej rodziny. Niezadowolony jest tylko pop, który z niepokojem liczy dni do zbliżającego się terminu zapłaty. By zniechęcić jołopa, rozkazuje mu ściągnąć zaległą daninę od diabłów. O dziwo, jołop po­trafi sobie poradzić nawet z tak nie­zwykłym zadaniem, a cała bajka skoń­czy się tragicznie dla głupiego popa.

Obie te historie w „Bajce nie tylko o złotej rybce" znajdują całkiem nowy kon­tekst. Oto kobieta (prawdopodobnie karczmarka) przygotowuje misę smacznego jadła, którego skosztować pragnie rów­nież młody wędrowiec. Przybysz nie ma grosza przy duszy, lecz w worka ukrywa lalki. Zachęca kobietę do odegrania bajki „O rybaku i złotej rybce", mając nadzieję, że w ten sposób zarobi sobie na posiłek. Dzięki zamianie ról (kobieta gra rybaka, mężczyzna staruchę) znana bajka nabiera nowych znaczeń: staje się zabawną satyrą na chciwość, przedstawioną jako wadę całej płci pięknej. Kobieta, niezbyt zado­wolona z takiego obrotu sprawy, propo­nuje drugą opowieść - „O popie i Joło­pie". Tym razem jesteśmy świadkami kpin z głupoty rodzaju męskiego. Rzecz cała kończy się zamknięciem klamry dra­matycznej, „pożyczonej" z bajki „O rybaku...”: kobieta i mężczyzna siedzą obok zniszczonego koryta, pośród wa­lających się skorup glinianego garnka (w drugiej opowieści wyobrażał on głupiego popa) i nucą piosenkę o wspa­niałym, nowym korycie...

Pomysł przedstawienia w zabawnej, groteskowej formie fatalizmu płci i kon­taktów między nimi wydaje się bardzo ciekawy, lecz nieco sztuczny w doborze materiału. Druga z wykorzystanych w przedstawieniu bajek zdaje się nie two­rzyć dostatecznie jasnej antynomii do popularnej opowieści „O rybaku...", a tym samym całość traci nieco na czytelności i sile wyrazu. Sens sztuki pozostaje chyba poza zdolnością percepcji naj­młodszych widzów, do których przed­stawienie jest adresowane.

To niewielkie zawikłanie nie prze­szkadza jednak w doskonałej zabawie, jaką fundują nam Alicja Bach i Krzysztof Pilat. Udało im się wykreować postacie żywe, wielowymiarowe, a przy tym pra­wdziwie komiczne. Wszystko jest w nich śmieszne - począwszy od samego zestawienia dwóch typów fizycznych (ona puszysta, niewysoka - on długi i cienki jak makaron), przez zderzenie sprytu i przebiegłości z naiwną wiarą i optymizmem, aż po poziom pojedyn­czych gestów, umiejętnie budujących charakterystykę postaci.

Na uwagę zasługują też świetne roz­wiązania inscenizacyjne drugiej części przedstawienia, gdzie trzy gliniane garn­ki i żeliwny kocioł z drewnianą pałką w środku, ożywają w rękach animatorów, by doskonale odegrać jołopa i rodzinę jego chlebodawcy.

„Bajka nie tylko o złotej rybce" wy­daje się być kolejnym udanym widowi­skiem BTL-u, które polecić można jako propozycję teatralną dla całej rodziny.


(Jer), „Kurier Poranny”, 15.04.96


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość