Strona główna

PŁywanie mistrzyni Europy Aleksandra Urbańczyk: Nie czuję się sławna


Pobieranie 8.8 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar8.8 Kb.
PŁYWANIE Mistrzyni Europy Aleksandra Urbańczyk: Nie czuję się sławna

2004-12-17

 – Po wywalczeniu tytułu mistrzyni Europy, w nocy długo patrzyłam na mój złoty medal i nie mogłam uwierzyć w to, że go zdobyłam – powiedziała Ola Urbańczyk. Aleksandra Urbańczyk wydaje się zaskoczona rozgłosem, jaki zyskała po wywalczeniu złotego medalu mistrzostw Europy w pływaniu. Prosto z lotniska Okęcie, zamiast udać się jak zwykle po zagranicznych zawodach do domu, została zaproszona przed telewizyjne kamery.W międzyczasie udzieliła wielu wywiadów, pozowała fotoreporterom do zdjęć. Do Łodzi dotarła dopiero w nocy. Następne dni to kolejne spotkania, prasowe, radiowe i telewizyjne wywiady, odwiedziny dziennikarzy i fotoreporterów.

– Nie myślałam, że zostanę tak przywitana po powrocie do Łodzi. To bardzo miłe i sympatyczne, ale nie czuję się jeszcze sławna i ogólnie znana – powiedziała Aleksandra Urbańczyk. – Spodziewałam się gratulacji, ale znacznie skromniejszych i tak bardziej po cichu. Nie narzekam jeszcze, bo dotychczas nie byłam w centrum zainteresowania mediów. Nie zdążyłam się jeszcze zmęczyć popularnością. Za dwa tygodnie, gdy ten szum ucichnie, znów będzie normalnie.



Nauka pływania w jeziorze

Mistrzyni Europy na dystansie 100 m st. zmiennym pływać nauczyła się w jeziorze, a pierwszym jej nauczycielem był... wujek Marek. Miała wówczas 5 lat. Dwa lata później trafiła do klasy pływackiej Szkoły Podstawowej nr 173, przy której działa klub MKS Trójka. Później kontynuowała naukę w Gimnazjum nr 5 przy ul. Sienkiewicza, a obecnie jest uczennicą klasy drugiej B III Liceum Ogólnokształcącego. Korzysta z indywidualnego toku nauczania. Z pogodzeniem nauki ze sportem nigdy nie miała kłopotów, choć treningi zajmują jej 5 godzin dziennie.



Pierwsze sukcesy

Po zakończeniu etapu nauki pływania klasa, w której była Ola, trafiła pod opiekę szkoleniową Mariusza Wędrychowicza. Pierwsze sukcesy Oli przyszły w klasie V, gdy miała 11 lat. Zaczęła ustanawiać rekordy okręgu łódzkiego, stanęła na podium mistrzostw Polski. Później poprawiała najlepsze krajowe osiągnięcia nie tylko w stylu zmiennym i motylkowym. Kilka medali przywiezionych z mistrzostw Polski było regułą.

– Pływam od dziesięciu lat. Od sześciu trenuję dwa razy dziennie, spędzam na pływalni mnóstwo czasu. Miałam chwile zwątpienia, ale nigdy nie myślałam na poważnie o rezygnacji z uprawiania sportu – powiedziała Ola. – Dla takich chwil, jakie przeżyłam w Wiedniu, warto jest trenować.

Tańce w „harnamie”

Równocześnie z nauką pływania Ola cztery lata tańczyła w zespole pieśni i tańca „Harnam”. Grała wówczas także na keyboardzie. Przygotowanie baletowe, rozciągające ćwiczenia, płynność ruchów i koordynacja zdobywane na parkiecie, były też bardzo przydatne podczas... pływackiego treningu. Już w przedszkolu Ola wykazywała także plastyczne uzdolnienia. Bardzo ładnie rysowała i malowała, potrafiła z pamięci ulepić z plasteliny ludziki zobaczone w telewizyjnym programie. Zainteresowanie tańcem i muzyką pozostały Oli do dzisiaj. – Bardzo lubię tańczyć, choć nie mam na to zbyt dużo czasu. Częściej słucham muzyki. W wakacje gram w siatkówkę, w którą cały czas bawi się mój tata, chodzę po górach, jeżdżę na rowerze – powiedziała mistrzyni Europy.



Autorytet – Korzeniowski

Z polskich sportowców Ola najbardziej podziwia życiową perfekcję chodziarza Roberta Korzeniowskiego. Jest dla niej dużym autorytetem. Docenia też sukcesy Otylii Jędrzejczak, mistrzyni olimpijskiej w pływaniu stylem motylkowym, od której otrzymała w Wiedniu gratulacyjne SMS-y. – Każdy marzy o wywalczeniu medali olimpijskich. Nie denerwuje mnie porównywanie naszych wyników, choć na razie Otylia ma cenniejsze osiągnięcia ode mnie. Na pewno jej jeszcze nie dorównałam – powiedziała Ola.



Podróże...

Ola lubi wyjeżdżać na zawody, zwiedzać nowe miejsca. W turystyce widzi swoje miejsce po zakończeniu nauki i pływackiej kariery. Najbardziej podobało jej się w RPA i w Monaco. W Afryce zobaczyła mnóstwo egzotycznych rzeczy. Monaco zachwyciło ją elegancją i luksusem, począwszy od luksusowego hotelu, w którym mieszkała.



Ulubiony McConaughey

Mistrzyni rzadko chodzi do kina, bo nie ma na to czasu. Przed wyjazdem na mistrzostwa Europy zdążyła jednak obejrzeć film „Iniemamocni”, bo szukała psychicznego rozluźnienia. Ale najbardziej lubi komedie romantyczne, szczególnie z ulubionym aktorem Matthew McConaugheyem w roli głównej. w domu najlepiej



Zawodniczka MKS Trójka nie zamierza opuszczać rodzinnego miasta. Nie myśli o wyjeździe do ośrodka tworzonego przez Pawła Słomińskiego w Warszawie, ani o studiach w Stanach Zjednoczonych. Najlepiej jest jej w domu i w łódzkim klubie.

Piątek, 17 grudnia 2004r.(mm) - Express Ilustrowany


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość