Strona główna

Źródło: gazeta pl, 28 października2008 Lena Kolarska-Bobińska, Aleksander Smolar


Pobieranie 13.7 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar13.7 Kb.

Źródło: gazeta.pl, 28 października2008

Lena Kolarska-Bobińska, Aleksander Smolar 

Prawo wyborcze do poprawki, natychmiast!

Blisko 30 proc. osób, które nie głosowały w wyborach parlamentarnych 2005 r. wskazywało różnego rodzaju obiektywne trudności w dotarciu do lokali wyborczych. Trzeba te trudności szybko zlikwidować





Liczne organizacje pozarządowe utworzyły przed zeszłorocznymi wyborami Koalicję 21 października (patrz ramka). Stawiała ona sobie za cel skłonienie młodych ludzi do udziału w wyborach. Akcja nasza cieszyła się nadspodziewanie dużym zainteresowaniem. Jarosław Kaczyński, ówczesny premier, przypisał nawet działaniom naszej koalicji i hasłu: "Zmień kraj - idź na wybory" istotny wpływ na ich wyniki. Niezależnie od oceny skuteczności zeszłorocznych działań naszym celem było i jest podnoszenie poziomu kultury demokratycznej społeczeństwa i obywatelska aktywizacja Polaków.

Nie trzeba dowodzić, że polska demokracja pozostawia wiele do życzenia: niskie zainteresowanie wyborami, brak zaufania wobec demokratycznie wyłonionych władz i demokratycznych instytucji; zdumiewające obyczaje naszych elit drastycznie ukazane przy okazji ostatniego sporu kompetencyjnego między prezydentem a premierem.

W przyszłym roku odbędą się wybory do Parlamentu Europejskiego, potem prezydenckie i samorządowe, a w 2011 r. - do Sejmu i Senatu. Należy więc uczynić wszystko, co możliwe, aby w wyborach brało udział jak najwięcej obywateli. Ważne jest, by poczuli się współodpowiedzialni za losy kraju, za państwo, za naszą demokrację. Równie ważne jest, by powstał skuteczny mechanizm kontroli, którą nad klasą polityczną sprawowałoby społeczeństwo.

Udział ponad połowy uprawnionych do głosowania w wyborach 2007 r. był reakcją na ówczesną sytuację polityczną. Można się obawiać, że nasilający się i przybierający gorszące formy konflikt pomiędzy PO i PiS oraz brak innych wiarygodnych alternatyw może w następnych wyborach skutecznie do głosowania zniechęcać.

Mamy wkrótce wybory do Parlamentu Europejskiego. W poprzednich wyborach europejskich głosował zaledwie co piąty polski wyborca. Stawiało to nasz kraj na przedostatnim miejscu w Unii Europejskiej. Dziś zdecydowana większość Polaków zdaje sobie sprawę z wagi i korzyści naszego członkostwa w UE. W obliczu wyzwań globalnych oraz europejskich solidarność w ramach Unii nabiera coraz większego znaczenia. Pomimo to może nam grozić powtórzenie wyników sprzed czterech lat - bardzo niska frekwencja w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Szybko należy więc poprawić prawo wyborcze, które nie jest dostosowane do zmian zachodzących w naszym społeczeństwie. Polacy ze względu na studia i pracę coraz częściej zmieniają miejsce zamieszkania; spędzają wolne dni na działkach i podróżują za granicę; miliony Polaków znalazło się poza krajem z powodów politycznych czy materialnych.

Nadto nasze prawo wyborcze - jakże odmienne od obowiązującego w wielu krajach Europy - jest nieprzyjazne wobec osób niepełnosprawnych, starych i chorych, którym trudno jest opuścić dom.

Państwo ma obowiązek zapewnienia każdemu obywatelowi możliwość wzięcia udziału w głosowaniu. Wymaga tego konstytucyjna zasada powszechności wyborów. O tym, jak problem jest poważny, świadczy fakt, że blisko 30 proc. osób, które nie głosowały w wyborach parlamentarnych 2005 r. wskazywało różnego rodzaju obiektywne trudności w dotarciu do lokali wyborczych (badania CBOS).

W sytuacji kiedy duża grupa obywateli nie może wziąć udziału w wyborach bądź spotyka się z poważnymi utrudnieniami, konieczna jest bardzo szybka nowelizacja prawa wyborczego.

Nie należy oczekiwać cudów po modyfikacji prawa. Zmiana stosunku do wyborów wymaga działań długofalowych zarówno ze strony państwa, jak i inicjatyw niezależnych, takich jak koalicja "21 października". Jednakże w obliczu zbliżających się wyborów należy - zarówno ze względów moralnych, jak i praktycznych - uczynić to, co sytuację może nieco poprawić.

Platforma Obywatelska zapowiadała przygotowanie nowoczesnego kodeksu wyborczego, który w kompleksowy sposób regulowałby kwestie związane z przeprowadzaniem wyborów i referendów w Polsce. Oprócz ujednolicenia i usystematyzowania obecnych przepisów prace nad kodeksem wyborczym miały zapewnić demokratyzację prawa wyborczego oraz przystosowanie go do zmieniającego się stylu życia Polaków.

Niestety, nic nie wskazuje na to, że kodeks szybko zostanie przedstawiony i uchwalony. Rozpoczętą debatę na ten temat zdominowały idee, które nie mają szansy zdobycia większości w obecnym parlamencie.

Projekt kodeksu przygotowała lewica. Został w Sejmie złożony już wiosną, ale na wiele miesięcy znalazł się w marszałkowskiej "zamrażarce". Zostało już bardzo mało czasu, aby można było stworzyć bardziej sprzyjające warunki dla wyborców przed zbliżającymi się wyborami europejskimi.

W tej sytuacji koalicja organizacji pozarządowych, z obawą patrząc na opieszałość polityków, zwróciła się do ustawodawcy o pilne przygotowanie i przegłosowanie pakietu zmian, które uczyniłyby prawo wyborcze przyjaznym dla obywateli.

Oto najważniejsze, opracowane i przedkładane przez Instytut Spraw Publicznych paru kolejnym Sejmom propozycje zmian:

(wprowadzenie dwudniowego głosowania we wszystkich wyborach i referendach. Jest to procedura, która ułatwia udział w wyborach zapracowanym i zajętym Polakom. Dobrze sprawdziła się już w Polsce w 2003 r., w referendum akcesyjnym o przystąpieniu do UE;

•  dopuszczenie głosowania korespondencyjnego. Mogliby z niego skorzystać obywatele przebywający poza granicami kraju, którym trudno jest dotrzeć do lokali wyborczych, a także osoby chore, niepełnosprawne i starsze na terenie kraju;

•  wprowadzenie pełnomocnika dla wyborców niepełnosprawnych i w zaawansowanym wieku. Chodzi o możliwość upoważnienia odpowiedniej osoby (np. członka rodziny) do zagłosowania w ich imieniu i zgodnie z ich preferencjami;

•  akceptacja procedur umożliwiających dotarcie z praktyczną informacją o wyborach do wszystkich uprawnionych do głosowania obywateli. Może to polegać na wysyłaniu pocztą kilka dni przed wyborami zawiadomień do wszystkich wyborców o miejscu, czasie i podstawowych zasadach głosowania. Rozwiązanie takie jest stosowane z powodzeniem w wielu państwach europejskich.

Propozycje te zostały przygotowane i udostępnione politykom wszystkich partii w Sejmie. Jeśli opracowanie i przyjęcie przez Sejm bardziej rozbudowanego kodeksu wyborczego wymaga dużo czasu, wprowadźmy teraz, przed wyborami, Obywatelskie Minimum Wyborcze - zestaw zmian, które są gotowe i czekać już nie mogą.
Propozycje te, podobnie jak i dotychczasowe działania Koalicji 21 października, nie mają charakteru politycznego, nie mają na celu uprzywilejowania takiej czy innej partii. Mogą być szybko wprowadzone przez szeroką koalicję parlamentarną.

Proponowane zmiany nie zlikwidują absencji wyborczej. Umożliwią jednak wielu Polakom skorzystanie z konstytucyjnych praw wyborczych. Pozwolą na wprowadzenie europejskich standardów już od najbliższych, europejskich wyborów.



Inicjatorzy koalicji 21 października.pl:

Centrum Edukacji Obywatelskiej

Fundacja im. Stefana Batorego,

Fundacja Forum Obywatelskiego Rozwoju - FOR, Fundacja Projekt Polska, Fundacja dla Wolności, Instytut Spraw Publicznych, Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan, Stowarzyszenie Agencji Reklamowych, Stowarzyszenie Szkoła Liderów, Związek Firm Public Relations

oraz 150 lokalnych organizacji pozarządowych

Lena Kolarska-Bobińska, szefowa Instytutu Spraw Publicznych, Aleksander Smolar, prezes Fundacji im. Stefana Batorego


Tekst pochodzi z serwisu Wyborcza.pl - www.wyborcza.pl © Agora SA





©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość