Strona główna

Recenzja książki A. Siemaszko, B. Gruszczyńskiej, M. Marczewskiego


Pobieranie 43.21 Kb.
Data20.06.2016
Rozmiar43.21 Kb.

Recenzja książki A. Siemaszko, B. Gruszczyńskiej, M. Marczewskiego...

Lech K. Paprzycki

Recenzja książki Andrzeja Siemaszko (redaktor naukowy), Beaty Gruszczyńskiej, Marka Marczewskiego, Atlas przestępczości w Polsce 4, Warszawa 2009, s. 330

To już czwarty Atlas, poprzedzony edycjami w latach 1994, 1999 i 2003, ale także ubiegłorocznym opracowaniem tych samych Autorów pod nieco publicystycznym tytułem „Geografia występku i strachu. Polskie Badania Przestępczości 07”, którego wyniki także zostały włączone do obecnego Atlasu1.


1. Obecne opracowanie, odznaczające się pełną kompleksowością, tym razem, spotkało się również z zainteresowaniem środków społecznego przekazu, co zaowocowało także publikacjami w prasie codziennej2, a także wywiadem prof. A. Siemaszki dla jednego z najbardziej poczytnych polskich dzienników3.

Lektura tych ostatnich publikacji, po zapoznaniu się z zawartością „Atlasu”, przekonuje, że tym razem dziennikarze zrozumieli to na pewno wysoko specjalistyczne opracowanie, które, na pewno zgodnie z intencjami Autorów, zostało napisane takim „językiem”, z zachowaniem rygorów naukowości, że jest dostępne nie tylko dla „zawodowych” kryminologów, ale w zasadzie dla każdego, kto nad tym tekstem pochyli się z należytą starannością i zainteresowaniem tym jakże doniosłym zjawiskiem społecznym, słusznie wzbudzającym żywe zainteresowanie opinii publicznej. Dlatego też rzetelność badań problematyki przestępczości i rzetelność przekazu informacji o wynikach takich badań, także w środkach społecznego przekazu, jest tak istotna. A tym razem jest to przekaz wyjątkowo interesujący zarówno dla profesjonalistów, jak i każdego obywatela Rzeczpospolitej. To obraz przestępczości, który ma znaczenie również dla oceny stanu zagrożenia tym zjawiskiem, jak i stanu świadomości społeczeństwa stopnia tego zagrożenia.

2. Zaznaczę tylko, że 330 stron Atlasu ma format większy niż A4, co powoduje, że mamy do czynienia z opracowaniem objętościowo większym, ale przez to także bardziej czytelnym, gdyż bardzo liczne zawarte w nim wykresy lepiej „przemawiają” do czytelnika.

Całość została podzielona na dwa zasadnicze działy: I, zatytułowany „Dane osobowe” oraz, II  „Dane wiktymizacyjne”, poprzedzone „Wstępem” i zakończone „Podsumowaniem”, uzupełnionym podtytułem „Przestępczość i polityka kryminalna w III Rzeczpospolitej: osiemnaście burzliwych lat” – autorstwa redaktora naukowego. Ostatnie cztery strony, to „Indeks kategorii” opracowany przez Ewę Pajestkę-Kojder.

Lektura Atlasu jest wyjątkowo interesująca i wciągnie każdego, kto choćby przypadkowo otworzy tę książkę na którejkolwiek stronie. Nawet ktoś zupełnie nie obeznany z problematyką przestępczości, kryminologii, jej metodologii czy też techniki prezentowania wyników statystycznych badań kryminologicznych także z tej jednej strony tekstu uzyska pełną i zrozumiałą informację. Typowa strona tego opracowania, to wykresy, w różnej postaci graficznej, a także, w punktach, najistotniejsze wyniki, z zaznaczeniem, oddzielnie, na różowym tle, tego, na co należy zwrócić szczególną uwagę. Co warte podkreślenia, każdy rozdział poprzedzony jest swoistym wprowadzeniem prezentującym przedmiot tej części opracowania, z podaniem, na końcu, definicji używanych w tekście pojęć, które zostały określone jako „ważniejsze wyjaśnienia”.

Nie sposób, w recenzji, z natury przecież bardzo syntetycznej, przedstawić całego bogactwa Atlasu, ani nawet nie jest możliwe zaprezentowanie tego, co w nim najbardziej wartościowe. Zmusza to do takiego opisania książki, by przekonać o wyjątkowości tego dzieła, jego oczywistej rzetelności, i to tak, by Czytelnik recenzji stał się Czytelnikiem Atlasu, który poznaje się jak bardzo dobrą powieść kryminalną, z tym że nieco wolniej, gdyż każda jej karta wymaga starannej analizy, zastanowienia, a niejednokrotnie powrót do informacji wcześniej prezentowanych.

„Wstęp”, typowy dla tego rodzaju opracowań, przedstawia jego koncepcję, współautorów badań, a także przypomnienie wcześniejszych wydań Atlasu, których obecna edycja jest kontynuacją.

Część I (s. 11–230), poświęcona „danym urzędowym” zawiera pięć rozdziałów: I  „Przestępstwa stwierdzone”, II  „Podejrzani”, III  „Skazania i orzeczone kary”, IV  „Uwięzieni” i V  „Międzynarodowe statystyki przestępczości”. Tu najbardziej interesujące okazują się rozdziały trzeci i piąty.

Z badań przedstawionych w pierwszym z nich wynika, że, generalnie rzecz ujmując, liczba skazań po gwałtownym wzroście w latach 2000–2004, w następnych dwóch latach wyraźnie spadła, z ustabilizowaniem się udziału wszystkich rodzajów orzekanych kar (kary pozbawienia wolności bezwzględnej i z warunkowym zawieszeniem jej wykonania, ograniczenia wolności, grzywny samoistnej). Zwraca uwagę brak tej stabilności, jeżeli chodzi o karę 25 lat i dożywotniego pozbawienia wolności, w szczególności w latach 2004–2006. Zadawalający jest udział spraw kończących się bez rozprawy (art. 335 k.p.k., art. 387 k.p.k.), poczynając od 2005 r., gdyż spadek w 2007 r. trzeba wiązać z ogólnym spadkiem skazań4.

Dobrze, że już od 2000 r. spada liczba osądzonych tymczasowo aresztowanych, co może świadczyć o „oszczędniejszym” korzystaniu przez sądy z tego środka zapobiegawczego, który, co oczywiste w świetle także art. 249 k.p.k., nie jest początkiem wykonania kary, a jedynie instrumentem zapobiegania zakłóceniu prawidłowego toku postępowania karnego. Nie może dziwić surowość orzekanych kar za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu, choć liczba orzeczonych kar 25 lat i dożywotniego pozbawienia wolności za zabójstwa wydaje się nieuzasadniona poziomem zagrożenia tymi przestępstwami na przestrzeni ostatnich dwudziestu lat, tym bardziej, jeżeli uwzględni się poziom surowości kar za wszystkie pozostałe przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu. Zwraca uwagę stabilność polityki karania za występek prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości (art. 178a k.k.), ale tylko dlatego, że dający się zauważyć wzrost skazań na bezwzględną karę pozbawienia wolności w tej kategorii przestępstw nie wpływa na zahamowanie liczby popełnianych przestępstw, w każdym kolejnym roku większej, co utwierdza w przekonaniu, że konieczne jest podjęcie innego rodzaju środków niż tylko nawet coraz surowsze kary. Polityka karania w pozostałych kategoriach przestępstw jest ustabilizowana i wydaje się, że jest dostosowana do poziomu zagrożenia.

Rozdział piąty pierwszej części pokazuje zjawisko przestępczości w Polsce na tle sytuacji w innych państwach europejskich i to porównanie w prawie wszystkich kategoriach wypada dla nas korzystnie, a nawet w wypadkach, gdy odnotowujemy w Polsce pogorszenie sytuacji, to i tak jest ona lepsza niż w większości państw Europy. Odnotowujemy bowiem ujemną dynamikę przestępstw ogółem w latach 2003–2006, niewielki, ale i tak jeden z najmniejszych na naszym kontynencie, wzrost liczby popełnionych zabójstw, spadek liczby rozbojów, włamań do mieszkań, kradzieży samochodów, ale jednocześnie niepokojący wzrost liczby przestępstw związanych z handlem narkotykami. Zdecydowanie za wysoki jest wskaźnik uwięzienia na 100 tysięcy ludności, wyższy tylko w Estonii i na Łotwie, oraz liczba osób tymczasowo aresztowanych, wyższa tylko we Włoszech, Francji, Hiszpanii i Niemczech i to nieznacznie w tych dwóch ostatnich państwach. Podobnie niekorzystnie kształtuje się wskaźnik dotyczący bezwzględnego pobawienia wolności, wyższy tylko w Estonii, na Łotwie i Litwie, z czym wiąże się stosunkowo długi, w porównaniu z innymi państwami europejskimi, przeciętny okres pobytu w zakładzie karnym – 10,6 miesięcy, gdy najniższy tylko 1,3 – w Szwajcarii, ale najwyższy, prawie 29 miesięcy, w Rumunii.

Część II (s. 231–312), poświęcona „danym wiktymizacyjnym”, zawiera trzy rozdziały: VI  „Polska”, VII  „Polska na tle wybranych krajów” i VIII  „Warszawa na tle wybranych miast”. Dwa pierwsze rozdziały tej części prezentują kwestie najistotniejsze.

Przede wszystkim to, co dotyczy Polski (rozdział VI), a tu przypomnienie badań przedstawionych w „Geografii występku i strachu” z 2008 r. obejmujących badanie wykonane w 2007 r., które zostało włączone do tego opracowania, tworząc razem z kolejnymi badaniami bardzo reprezentatywne źródło informacji. Zastrzeżenie w tej ostatniej kwestii dotyczące województw, wyrażone we wprowadzeniu do tego rozdziału, nie przekonuje, gdyż również w tym zakresie badania te dają rzeczywisty obraz badanego zjawiska. Zwraca uwagę wyraźny spadek ogólnych wskaźników wiktymizacji i to systematycznie na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat, z wyjątkiem przestępstwa rozboju, a jednocześnie wzrastają, również systematycznie, wskaźniki zgłoszeń, albo utrzymują się na stosunkowo wysokim poziomie. Temu towarzyszy systematyczny, a w latach 2004–2006 znaczny wzrost oceny pracy Policji (skuteczności). Tak samo zmniejsza się lęk przed przestępczością. A wszystko to rozkłada się specyficznie na terenie poszczególnych województw i dużych ośrodków miejskich, co obrazują szczegółowe wykresy i mapy dotyczące lat 2007 i 2008.

Porównanie polskich wskaźników z innymi państwami, także pozaeuropejskimi, w rozdziale VII części drugiej, wypada dość korzystnie, zwłaszcza jeżeli chodzi o wskaźniki wiktymizacji, może z wyjątkiem przestępstw: rozboju, kradzieży z samochodu, kradzieży własności osobistej, pobicia i oszustwa konsumenckiego. Niewysoki jest, w porównaniu z innymi państwami, lęk przed przestępczością, ale towarzyszy temu nasilenie punitywności. Z kolei, porównanie, w rozdziale VIII tej części opracowania, Warszawy, przede wszystkim z dużymi miastami europejskimi, prowadzi do wniosku, że nasza stolica nie należy do najbezpieczniejszych metropolii, co nie zaskakuje chyba nikogo.

3. W końcu rzecz najważniejsza, jaką jest próba oceny wniosków wynikających z przeprowadzonych badań, przedstawionych w „Podsumowaniu”. Dla mnie tym trudniejsza, że są to ustalenia „zawodowych” kryminologów, gdy siebie mogę zaliczyć jedynie do czytelników literatury kryminologicznej. Ale to właśnie upoważnia do zastanowienia się nad przedstawionymi ocenami, może przede wszystkim z punktu widzenia mojego blisko 40-letniego sędziowskiego doświadczenia.

Przede wszystkim oczywiście trafnie została dostrzeżona tendencja wzrostu, a w ostatnich latach spadku, mniejszego na wsi, liczby popełnionych przestępstw. Sytuacja na wsi może przy tym wynikać z tego, że z obszarów wiejskich wyemigrowała za granicę znacząco mniejsza liczba młodych ludzi. Choć, z drugiej strony, terytorialny rozkład przestępczości nie uległ zmianie w istotny sposób. Zmiana struktury przestępczości jawi się, w wyniku tych badań, jako oczywista, jak i jej swoista „zamiana” na gospodarczą, z jednym wszakże zastrzeżeniem, że ta ostatnia jest dziś udziałem innej kategorii przestępców, natomiast można zasadnie twierdzić, że poprzednio kradnący mienie małej i średniej wartości, dziś, w znaczącej części już w następnym pokoleniu, popełniają przestępstwa związane z narkotykami.

Nieco ostrożniej należałoby oceniać przestępczość przeciwko życiu i zdrowiu, choć z dostrzeżeniem tego, że o poziomie zagrożenia w tym obszarze decyduje ilość i jakość wszystkich przestępstw określonych przede wszystkim w rozdziale XIX Kodeksu karnego. Niewielka, nie tylko stosunkowo, liczba skazań za zabójstwa dokonane, choć znacząca, w żadnym wypadku nie może uspokajać. Ze społecznego punktu widzenia, na równi z zabójstwem groźna także dla życia człowieka jest większość przestępstw określonych w rozdziale XIX k.k., gdyż obserwacja praktyki prowadzi do niewątpliwego wniosku, że w bardzo wielu wypadkach na przeszkodzie ustalenia zamiaru ewentualnego popełnienia czynu godzącego w życie człowieka stoją, zresztą słusznie, bardzo surowe rygory dowodowe. A jednocześnie wszystkie takie czyny, na równi z zabójstwem, stanowią równie realne zagrożenie dla życia człowieka. Wnioski w tym zakresie Redaktora Naukowego trzeba w pełni podzielić.

Przestępstwa przeciwko bezpieczeństwu w komunikacji, w tym przede wszystkim występki drogowe, to oddzielny problem. O przestępstwach określonych w art. 178a była już mowa – zwraca uwagę nowy sposób przeciwdziałania nim. Wypadki drogowe to już zupełnie inna kwestia, w niewielkim stopniu stan polskich dróg, ale przede wszystkim (ocena kierowcy od 1963 r. ubiegłego stulecia) brak poczucia odpowiedzialności po stronie przede wszystkim kierowców samochodów, rażąco naruszających podstawowe zasady i przepisy ruchu drogowego. Tu też surowość kary ma ograniczoną skuteczność.

Oczywiście, musi niepokoić wzrost przestępczości seksualnej na szkodę małoletnich. Pamiętając o tym, że w ostatnich nawet dziesięcioleciach przestępstwa tego rodzaju po prostu nie były ujawniane, to równie istotne jest zauważenie, że ograniczenie tego rodzaju przestępczości w niewielkim stopniu uzależnione jest od orzekania i wykonywania odpowiednio surowych kar, gdyż wszystko zależy od eliminowania patologii rodziny i zagwarantowanie małoletnim wystarczającej opieki.

Tendencja, jeżeli chodzi o przestępstwa przeciwko mieniu, przede wszystkim jeżeli chodzi o kradzież i włamania powinna się utrzymać, także wobec ich „nieopłacalności” dla sprawców, chociaż ostatnie doniesienia prasowe, odwołujące się do danych policyjnych, mogą świadczyć o tym, że sytuacja w tym zakresie może się zmienić5.

Ocenę, że firmy ubezpieczeniowe udają, że nie dostrzegają zmiany sytuacji jeżeli chodzi o kradzieże samochodów osobowych i włamań do nich, oczywiście podzielam. Ale to przecież rutynowe zachowanie jakże bliskie także producentom i sprzedawcom paliw. Do tego procederu, lokującego się na granicy przestępstwa, musieliśmy się po prostu przyzwyczaić.

Ponowny wzrost przestępczości nieletnich, to chyba także „produkt uboczny” niedoskonałego funkcjonowanie polskiej szkoły, ale przede wszystkim funkcja patologii rodziny, a po wejściu Polski do Unii Europejskiej znacząca emigracja rodziców młodych rodzin, jednak bez dzieci, którymi, co najwyżej, z natury rzeczy niedoskonale, zajmują się dziadkowie albo dalsza rodzina.

Wykrywalność przestępstw to problem sam w sobie, nieporównywalny w wielu kategoriach przestępstw, ale formułowane w „Podsumowaniu” stanowcze podejrzenie statystycznej manipulacji wymaga jednak dowodów nadających się do zweryfikowania.

W pełni należy podzielić wnioski dotyczące rezultatów badań wiktymizacyjnych, choć tu znalazło się określenie (s. 316), którego nie jestem w stanie zaakceptować – raportowalność, jako odpowiadanego słowu „zgłaszalność”, które też dalekie jest od językowej doskonałości. Tak samo jest, jeżeli chodzi o porównanie Polski z innymi państwami Unii Europejskiej, także „nowymi”, ale kolejne „podejrzenie”, że wysoka przestępczość zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Republice Irlandzkiej jako „dzieło” naszych obywateli, to jednak wątpliwe ustalenie.

Przekonująco zostało wywiedzione, że obserwowany w ostatnich latach spadek przestępczości spowodowany jest trzema czynnikami. Zmiany demograficzne – niż, to na pewno. Także emigracja młodych ludzi za granicę po wejściu Polski do Unii Europejskiej, choć tego ostatniego czynnika nie można przeceniać, gdyż równie zasadnie można twierdzić, że wyjeżdżają młodzi ludzie najbardziej prężni, ale niekoniecznie skłonni do popełnienia przestępstw. A może jest tak, że jednak pozostają ci „najgorsi”, ci najbardziej „skłonni”, a wyjeżdżają ci lepsi. W końcu, poprawa efektywności pracy Policji, na pewno, chociaż nie sposób precyzyjnie określić w jakim stopniu.

Interesujące wnioski dotyczą kary pozbawienia wolności: orzekanych bezwzględnie jest, w zasadzie, tyle samo, ale ich przeciętny wymiar jest mniejszy, a z drugiej strony przybywa tego rodzaju kar orzekanych z warunkowym zawieszeniem jej wykonania. I to dobrze. Tym bardziej, że wniosek może być jeden – stosowanie nowego kodeksu karnego z 1997 r. nie doprowadziło do złagodzenia represji karnej co do większości przestępstw, w tym także tych o wysokim stopniu społecznej szkodliwości. Sądy polskie pozostały po prostu surowe i takimi pozostają. Spostrzeżenie, że struktura orzekanych kar jest nieprawidłowa, jest trafne, gdy zauważy się niewielką ilość wymierzanych kar pozbawienia wolności do trzech miesięcy, natomiast oczekiwanie, że powinno być więcej kar powyżej 10 lat trudno zaakceptować. Tym bardziej, że ciągle mamy w Polsce bardzo wysoki współczynnik uwięzionych na 100 tys. mieszkańców, sięgający 200, a blisko 90.000 osób przebywa w zakładach karnych i aresztach śledczych. W tej sytuacji, jedynym „pocieszeniem” pozostaje niewielka liczba kobiet pozbawionych wolności i niewielu cudzoziemców przebywających w polskich zakładach karnych, wzrost liczby zatrudnionych więźniów, niewielka liczba pozbawionych wolności podejmujących ucieczki, dokonujących samookaleczenia i prób samobójczych, w tym udanych. Również tu we wnioskach dostrzega się „spadek postkomunistyczny” – surowość za wszelką cenę, ale dobrze, że „polityczna moda” na tymczasowe aresztowania jest już za nami, na co czekam od końca lat 80. ubiegłego stulecia, gdy po raz pierwszy, ku niezadowoleniu prawników – funkcjonariuszy ówczesnej Milicji Obywatelskiej, pisałem o nie tylko w praktyce, ale i w ustawie nadużywaniu tego środka zapobiegawczego, pomimo jednoznacznej, również na gruncie Kodeksu postępowania karnego z 1969 r., deklaracji, że jego celem jest zawsze zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania karnego.

Kończąc tę recenzję, nawiążę do powołanego wcześniej wywiadu Prof. A. Siemaszki, udzielonego dziennikarce Gazety Wyborczej, i to z dwóch powodów.

Po pierwsze dla wskazania, jak trzeba na dziennikarzy – rozmówców „uważać”, gdyż nawet bez złej intencji mogą wypaczyć wypowiedź interlokutora. A przecież gazetę przeczytały tysiące czytelników, gdy Atlas w całości przeczyta najwyżej kilkadziesiąt. Tymczasem już tytuł publikacji prasowej może okazać się mylący. Rozumiem potrzeby dziennikarskiego marketingu, ale rzetelność przede wszystkim. W oczy rzuca się stwierdzenie: tytuł – „Przestępcy nas opuścili”, nadtytuł – „Wkrótce nie będzie kogo ścigać” oraz podtytuł – „Młodociani mają zmniejszoną zdolność do kierowania swoim postępowaniem; przed 24 rokiem życia przeciętny mózg przypomina mózg psychopaty”, a to wszystko ze stwierdzeniem końcowym w części tytułowej „mówi prof. Andrzej Siemaszko”. Tymczasem to wszystko nieprawda, gdyż są to oderwane od kontekstu wypowiedzi rozmówcy. Bo przestępcy nas nie opuścili, będzie na pewno kogo ścigać, a odniesienie do mózgu psychopaty, ale to już „z winy” Profesora, nader uproszczone. Bo jeżeli już, na pewno słusznie, następuje odwołanie do psychopatii, to należało o jej istocie chociaż wspomnieć, że to antyspołeczna osobowość o szczególnych cechach ukształtowana w sposób nienaprawialny wobec niedokształcenia mózgu – ciała migdałowatego. To w zasadzie powszechnie, także w Polsce, akceptowana koncepcja psychopatii Roberta Hare’a6 i wówczas odnalezienie „podobieństwa” do mózgu młodego człowieka jest uprawnione, z oczywistym zastrzeżeniem, dotyczącym także rzeczywistej psychopatii, że z reguły występuje ona z elementami socjopatii (nieprawidłowe cechy ukształtowane w wyniku niedostatku socjalizacji), a nawet charakteropatii (nieprawidłowa osobowość spowodowana uszkodzeniem centralnego układu nerwowego – mózgu o różnych przyczynach). To wszystko można było i należało przedstawić w nieco szerszym kontekście, tym bardziej, że dotyczy to kwestii, które nie są do końca wyjaśnione zarówno na gruncie medycyny, jak i psychologii.

I rzecz druga, która na szczęście się nie udała, choć wiadomo, że prof. A. Siemaszko jest zwolennikiem surowego karania, próba „sprowokowania” rozmówcy do wypowiedzenia emocjonalnie krytycznej oceny obecnie realizowanej „polityki karania”  nie tak surowej jak w poprzednim okresie. Co prawda rozmówca, zgodnie ze swymi przekonaniami, silniej niż w Atlasie akcentował walory surowego karania, ale żaden kontekst „polityczny” się nie pojawił.

Dobrze się przy tym stało, że szerokiemu kręgowi odbiorców przybliżona została, nawet w tak krótkiej, z konieczności, formie, specyfika, także z punktu widzenia kryminologii, problematyka „łapownictwa”, a także pokazanie zjawisk wręcz zdumiewających, a trudnych do wytłumaczenia, jak kształtowanie się w Polsce przestępczości zorganizowanej, której uczestnicy, na dobrą sprawę nie wiadomo dlaczego, prawie przestali posługiwać bronią palną, która przecież nadal jest łatwo dostępna.

Pewnym dysonansem, być może tylko w moim odbiorze, są stwierdzenia dotyczące braku wiary w skuteczność kary pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania i jednak, w pewnym stopniu, schematyzm w spojrzeniu na zasady zwalczania przestępczości nieletnich, zwłaszcza że pozostaje to w oczywistej sprzeczności z wcześniejszą akceptacją dla ustaleń medycyny i psychologii dotyczące mózgu osób do 24 roku życia, co powoduje niepełnosprawność psychiczną nie tylko nieletnich, ale także niemałej grupy dorosłych sprawców przestępstw. Trzeba się na coś zdecydować, albo nieletnich dopuszczających się poważnych czynów zabronionych karać tak jak dorosłych, albo posłuchać lekarzy i psychologów, ale wówczas trzeba z reguły zasięgać ich opinii i do sprawców w wieku nawet 24 lat stosować środki karne w połączeniu z postępowaniem medycznym i psychologicznym. Na to szanse niewielkie, bo nie tylko polityków, ale także prawników, w tym kryminologów, którzy poznają osiągnięcia medycyny i psychologii, policzyć można zapewne na palcach jednej ręki. A szkoda. Dobrze jednak zgodzić się z Prof. A. Siemaszko, że „należy jakoś ważyć represję i wychowanie”. Nic dodać nic ująć, a życzyć jedynie konsekwencji. Skoro przestępstw i przestępców ubywa, to nie powinno przybywać więźniów, a tych, którzy tam trafią, trzeba przede wszystkim resocjalizować, zwłaszcza gdy należą oni do grupy medycznego i psychologicznego „ryzyka”, doskonalić profilaktykę, pomagać rodzinom patologicznym, nie zapominać o sprawności i właściwym wyposażeniu Policji, a wówczas „miejsc w więzieniach” nie zabraknie, jeżeli będą one przeznaczone dla rzeczywiście groźnych przestępców, którzy tylko w tych warunkach mogą zostać zresocjalizowani. I tu z Profesorem Andrzejem Siemaszko i Jego Współpracownikami – autorami Atlasu w pełni trzeba się zgodzić.

Atlas przestępczości w Polsce oznaczony cyfrą „4” to obowiązkowa lektura dla każdego prawnika zajmującego się prawem karnym: policjanta, prokuratora, sędziego i adwokata – obrońcy. Także do samodzielnej analizy wykresów i tabel, ale i do krytycznego spojrzenia na ustalenia i oceny Autorów tego wyśmienitego opracowania. To od każdego z nas – czytelników zależy, czy z pożytkiem dla wymiaru sprawiedliwości będziemy w stanie wykorzystać ogromny wysiłek i nie mniejsze nakłady, jakie były konieczne, by mogła powstać kolejna edycja Atlasu.

Nadzieja w tym, że kryzys ekonomiczny, który jest udziałem nas wszystkich, nie wypłynie negatywnie na kształtowanie się poziomu przestępczości w Polsce, a Instytutowi Wymiaru Sprawiedliwości nie zabraknie środków na przygotowanie „Atlasu przestępczości w Polsce 5” w ciągu najbliższych dwóch lat.


1 A. Siemaszko (red. nauk.), Geografia występku i strachu. Polskie Badanie Przestępczości 2007, Warszawa 2008; rec.: L. K. Paprzycki, Prok. i Pr. 2008, nr 11, s. 144–150.

2 A. Łukaszkiewicz, Najbezpieczniej żyje się na Podkarpaciu, Rzeczpospolita z dnia 6 lutego 2009 r.; E. Siedlecka, Lawinowy spadek przestępczości, Gazeta Wyborcza z dnia 3 marca 2009 r.; Robota stanęła (notatka bez wskazania autora), Polityka z dnia 21 marca 2009 r.

3 E. Siedlecka, Przestępcy nas opuścili, Gazeta Wyborcza z dnia 3 marca 2009 r.

4Zob. S. Waltoś, J. Czapska (red.), Zagubiona szybkość procesu karnego. Światło w tunelu, Kraków 2007, zwłaszcza s. 253 i nast.

5 J. Bulikowska, M. Kozuba, Kryzys: przestępcy ruszyli na złodziejskie łowy, „Życie Warszawy”, dodatek do dziennika Rzeczpospolita, z dnia 12 marca 2009 r.

6 R. D. Hare, Psychopaci są wśród nas, Kraków 2006, a także, ostatnio: J. K. Gierowski, T. Jaśkiewicz-Obydzińska, M. Najda, Psychologia w postępowaniu karnym, Warszawa 2008, w szczególności s. 38 i nast., a także s. 346 i nast.


Prokuratura

i Prawo 6, 2009


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość