Strona główna

Sprawozdanie stenograficzne ze szkolnej debaty pt


Pobieranie 84.96 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar84.96 Kb.
SPRAWOZDANIE STENOGRAFICZNE

ZE SZKOLNEJ DEBATY PT.



SAMORZĄD UCZNIOWSKI JAKO DEMOKRATYCZNA ORGANIZACJA W SZKOLE SAMORZĄDOWEJ”

Kwidzyn, 30.03.2012r.

Prowadzący: Karol Budek, Oskar Mroczkowski

Goście: Grażyna Marek-Borowska (wicedyrektor ds. wychowawczych), Katarzyna Janicka (nauczyciel WOS), Jolanta Lewandowska (katechetka, drugi opiekun SU), Aleksander Dubas (przewodniczący SU), uczniowie: Bartosz Adranowicz, Damian Jakubiak, Dariusz Kwiatkowski

(początek debaty o godz. 14 min 37)

KAROL BUDEK: Serdecznie witamy Państwa na szkolnej debacie pod tytułem Samorząd Uczniowski jako demokratyczna organizacja w szkole samorządowej. Debata będzie się składała z trzech części.

OSKAR MROCZKOWSKI: Część pierwsza: Funkcjonowanie szkolnych instytucji demokratycznych - pomysły na działania i poprawy ich funkcjonowania, część druga: Bezpośredni udział uczniów we współdecydowaniu o szkolnych sprawach oraz część trzecia: Jak szkoła w praktyce może uczyć demokracji i postaw obywatelskich?

KAROL BUDEK: Gwoli wyjaśnienia: debata jest przeprowadzana, ponieważ przystąpiliśmy do konkursu organizowanego przez CEO i Kancelarię Sejmu, w którym nagrodą jest otrzymanie mandatu poselskiego na Sejm Dzieci i Młodzieży, który odbędzie się pierwszego czerwca tego roku w polskim parlamencie. Mamy nadzieję, że wszyscy państwo będziecie aktywnie uczestniczyli w debacie. Frekwencja nie jest zadawalająca, ale…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Ale jest, jest z kim debatować!

OSKAR MROCZKOWSKI: Zaczynamy. Więc przechodzimy do pytania pierwszego. Kto jest sekretarzem Samorządu Uczniowskiego?

KAROL BUDEK: Panie przewodniczący?

ALEKSANDER DUBAS: W tym roku nie było wyborów, w Samorządzie nie wybieraliśmy sekretarza ani skarbnika. Pieniędzmi samorządowymi zarządza opiekun SU, bo nie widzieliśmy potrzeby, żeby organizować te dwie funkcje.

KAROL BUDEK: To dlaczego w takim razie dlaczego wybór sekretarza i skarbnika widnieje w ustanowionym przez Samorząd planie pracy?

ALEKSANDER DUBAS: Plan pracy był ustanawiany w zeszłym roku, kiedy skarbnik i sekretarz byli wybierani. W tym roku to [plan pracy] jeszcze nie zostało zaktualizowane i pewnie nie będzie. Tym zajmuje się obecnie pani Lasota [opiekun SU - przyp. red.] i ja nie mam do tego żadnych…

GŁOS Z SALI: Kompetencji.

ALEKSANDER DUBAS: A po za tym Samorząd ma ważniejsze sprawy do roboty, niż zmienianie…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Osób pełniących funkcję, tak?

ALEKSANDER DUBAS: Informacji, po prostu.

KAROL BUDEK: Nie udostępnienie na stronach Samorządu takich informacji to jest zatajanie przed opinią publiczną informacji. Przechodzimy do pytania kolejnego. Jak Samorząd Uczniowski podsumowuje swoją działalność, bo…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Jakoś to robi.

KAROL BUDEK: …według rozdziału czwartego regulaminu SU, paragrafu czternastego: „Przewodniczący SU, podpunkt c, przedstawia uczniom, dyrekcji, radzie pedagogicznej, radzie rodziców plan pracy SU oraz sprawozdanie końcowe z działalności Samorządu Uczniowskiego”.

ALEKSANDER DUBAS: Dopiero na koniec roku.

KAROL BUDEK: Na koniec roku, ale w planie pracy na ten rok, w miesiącu lutym, jeżeli się nie mylę, jest punkt: „sprawozdanie semestralne z prac SU”. Nie przypominam sobie, aby takie sprawozdanie miało miejsce.

JOLANTA LEWANDOWSKA: Czy mogę się wypowiedzieć?

KAROL BUDEK: Proszę bardzo.

JOLANTA LEWANDOWSKA: Ja, jako drugi opiekun wspomagający panią Lasotę, chciałabym powiedzieć, że takie sprawozdanie zostało przedłożone dyrekcji, z całego półrocza. Co i jakie działania zostały ujęte przez Samorząd Uczniowski, jakie zrealizowaliśmy, jakich nie udało nam się zrealizować i myślę, że SU w niektórych kwestiach wykonał troszeczkę więcej pracy niż przewidywał. Po prostu w niektórych kwestiach związanych z, na przykład, Świętem Chleba, prawda? Z imprezą miejską… To ja mogę powiedzieć w imieniu pani Lasoty jako przewodniczącej Samorządu szkolnego i…

GŁOS Z SALI: Opiekuna.

JOLANTA LEWANDOWSKA: …opiekuna, przepraszam. I takie sprawozdanie pani Dyrektor zostało przedłożone. Nie wiem jak w kwestii uczniów, więc się nie wypowiadam.

KAROL BUDEK: W kwestii uczniów - nie zostało przedstawione. No ale przejdźmy dalej. Niestety nie przebyła zaproszona Rzecznik Praw Ucznia, pani Małgorzata Górnikiewicz, z niewiadomych przyczyn, ale z naszych badań wynika, że 80% uczniów nie wie kto jest Rzecznikiem Praw Ucznia w naszej szkole. Kwestia warta przedyskutowania, bo rzecznik jest jednym z najważniejszych organów w szkole samorządowej, bo to on ma bronić interesów i praw ucznia. Pani nie przyszła, więc pominiemy ten temat.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Ale przepraszam. Jak myślisz? Kto powinien… Jak widzisz to, że uczniowie nie wiedzą o istnieniu takiej osoby? Osoby pełniącej taką funkcję.

KAROL BUDEK: Jedyne miejsce, w którym widnieje ta informacja, kto jest Rzecznikiem Praw Ucznia, to szkolna witryna internetowa, w zakładce „Organizacje - Samorząd Uczniowski”. To jest jedyne miejsce, gdzie taką informację można uzyskać.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Myślisz, że dostęp do informacji jest ograniczony?

KAROL BUDEK: Uważam, że powinien być bardziej dostępny.

KATARZYNA JANICKA: Jeszcze jedna kwestia. Na lekcji WOS związanej z Samorządem Uczniowskim, w klasie drugiej, ten moment, ten przykład jest poruszany, jako Rzecznika…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Ale popatrz…

KATARZYNA JANICKA: …Praw Ucznia, z tym że nie zapamiętuje się tego.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Na to też trzeba zwrócić uwagę, że może nie ma takich drażliwych spraw, które trzeba by było z pomocą Rzecznika Praw Ucznia forsować.

ALEKSANDER DUBAS: Uczniowie najczęściej idą z problemami do wychowawcy i wychowawca może odesłać…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Ale najczęściej nie ma takich potrzeb.

KATARZYNA JANICKA: Ale ja wiem o co prowadzącym chodzi. Chodzi o upublicznienie informacji w miejscu widocznym.

JOLANTA LEWANDOWSKA: Żeby było w kilku miejscach w szkole dostępna informacja…

KATARZYNA JANICKA: …że prawnik funkcjonuje.

JOLANTA LEWANDOWSKA: No tego rzeczywiście nie ma.

KATARZYNA JANICKA: Na lekcjach WOS ta informacja także jest udzielana, o Rzeczniku Praw Ucznia, przy temacie samorządowym. Ale jest to informacja, która ulatuje. No i jeżeli nie jest to tak jak ująłeś - na witrynie, czyli u nas w szkolnej gablocie informacyjnej, na tablicy SU, ma prawo ulecieć uczniowi. Pewnie chodzi o to, żeby to się pojawiło.

KAROL BUDEK: Jeżeli w naszej szkole istnieje taki organ, to wypadałoby, żeby był dostęp.

KATARZYNA JANICKA: To też jest fajna propozycja dla Samorządu Uczniowskiego, żeby taką informacją na swojej tablicy po prostu zamieścić. I niech ona sobie wisi. Po prostu.

KAROL BUDEK: Jeszcze pytanie do przewodniczącego. Czy w jakiejś kwestii Rzecznik Praw Ucznia, pani Górnikiewicz, współpracowała z Samorządem?

ALEKSANDER DUBAS: W tym roku nie spotkałem się z taką sytuacją. Pani Górnikiewicz była wybierana przez Samorząd z zeszłego roku na kolejną…

KAROL BUDEK: Czteroletnią kadencję.

ALEKSANDER DUBAS: …czteroletnią kadencję sprawowania tej…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Funkcji.

JOLANTA LEWANDOWSKA: A w jaki sposób to się odbyło, bo ja nie wiem.

ALEKSANDER DUBAS: To odbywało się w sposób taki: zbierał się cały Samorząd pod koniec roku wraz z trzecimi klasami z zeszłego roku i była burza mózgów. W zeszłym też roku kończyła się kadencja pani Lasoty i Samorząd, członkowie Samorządu rzucali pomysłami, które osoby, którzy nauczyciele, których nauczycieli można byłoby poprosić o to, aby…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Których widzą w tej roli.

ALEKSANDER DUBAS: Tak.

JOLANTA LEWANDOWSKA: I Samorząd głosuje tylko?

ALEKSANDER DUBAS: Nie, było głosowanie . Głosowała społeczność szkolna. I tak samo była wybrana pani Lasota i potem poprosiła panią, żeby była pani drugim opiekunem.

OSKAR MROCZKOWSKI: No dobrze. Przejdźmy do kolejnego pytania. Dlaczego Samorząd Uczniowski nie przestrzega ustanowionego przez siebie prawa? Chodzi o zapis w statucie organizacji, pozwolę sobie zacytować: rozdział piąty, paragraf dwudziesty czwarty, punkt piąty „Członkami Zarządu Samorządu Uczniowskiego zostaje pierwszych 25 osób, które otrzymały największą liczbę głosów”. A obecnie w skład SU wchodzi dwadzieścia sześć osób.

KAROL BUDEK: To więcej niż przewiduje regulamin.

ALEKSANDER DUBAS: Proszę bardzo. To była sprawa zawiła. Było tak, że po wyborach na spotkanie pierwsze Samorządu, już tegorocznego, miały się zgłosić osoby, które były wywieszone na tablicy. Niewiadomo jakim cudem przyszła o jedna osoba więcej. Pani Lasota [opiekun SU - przyp. red.] zadecydowała. Ja chciałem, mówiłem, żeby sprawdzić nazwiska, znaleźć osobę, która nie była na liście. Pani Lasota stwierdziła, żeby tak już zostało, że nie będziemy nikogo wypraszać.

JOLANTA LEWANDOWSKA: Czyli, żeby nie krzywdzić ucznia, rozumiem? Dla dobra ucznia, żeby nie zrażać. Czy to był uczeń drugiej klasy?

ALEKSANDER DUBAS: Nie wiadomo, nie doszliśmy do tego, bo pani Lasota od razu stwierdziła, że lepiej po prostu tak zostawić i w tym roku będzie o jedna osoba więcej, bo to dwie ręce więcej do pracy.

JOLANTA LEWANDOWSKA: Po prostu w rezerwie, gdyby ktoś wypadł z tych dwudziestu pięciu członków.

ALEKSANDER DUBAS: Przypominając, że nie zawsze jest pełna frekwencja.

KAROL BUDEK: Czyli jedna osoba dostała się do Samorządu…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Przypadkiem.

KAROL BUDEK: …przypadkiem, bez wyborów.

ALEKSANDER DUBAS: Brała udział w wyborach.

KAROL BUDEK: Według rozdziału piątego, paragrafu dwudziestego czwartego, punktu ósmego „Jeżeli ze względu na równość liczby głosów oddanych na kandydatów istnieje trudność w podziale mandatów, Szkolna Komisja Wyborcza zarządza wybory uzupełniające”. No chyba zgodnie z prawem pani Lasota jako opiekun powinna sprawdzić kto jest tą osobą ponad liczbę mandatów do rozdzielenia i jeżeli byłaby trudność w dzieleniu mandatów zarządzić, według statutu, wybory uzupełniające.

ALEKSANDER DUBAS: Nie uważam, żeby to było bardzo konieczne…

KAROL BUDEK: Prawa trzeba przestrzegać!

ALEKSANDER DUBAS: …tym bardziej, że w tym roku do wyborów startowało bardzo mało osób w porównaniu z latami poprzednimi.

OSKAR MROCZKOWSKI: Dlaczego Samorząd Uczniowski nie spełnia postanowień zapisanych w planie pracy? Chodzi tutaj dokładnie o konkurs fotograficzny „Kto to jest?” oraz akcję „Slow Food - dzień kolorowy pod hasłem konkretnego koloru” w pierwszy wtorek miesiąca, które miały się odbyć.

ALEKSANDER DUBAS: Dzień kolorowy, tak? Zacznijmy może od tego. W zeszłym roku, pamiętam, kiedy byłem członkiem Samorządu, Samorząd walczył o to, żeby uzyskać kilka dni w miesiącu, albo chociaż jeden, kolorowy, kiedy nie trzeba przychodzić w mundurku. Było to ustalane z dyrekcją, pamiętam.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Zgadza się.

ALEKSANDER DUBAS: Dyrekcja chyba nie wyraziła na to zgody, tak?

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Wyraziła.

ALEKSANDER DUBAS: Wyraziła?

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Wyraziła.

JOLANTA LEWANDOWSKA: Ja powiem czym to było podyktowane. Podeprę się informacjami od pani Lasoty, jako głównego opiekuna. Chodzi o to, że, niestety chłopcy, jest taka patologiczne sprawa w naszej szkole, że mało jest takich klas, jak ta, do której chodzicie, gdzie w stu procentach uczniowie mają codziennie mundurki. Chcieliśmy nauczyć młodzieży. Jako grono pedagogiczne podjęliśmy tę decyzję. Uchwałą rady pedagogicznej, bodajże. Na radzie pedagogicznej ta tematyka została poruszona - mundurków i tego kolorowego dnia. I całe grono było za, tylko była kwestia wiecie jakiego typu? Tego typu, że jednak uczniowie nagminnie nie noszą u nas mundurków. Chcieliśmy najpierw, chyba w Samorządzie też omawialiście z opiekunem swoim ten problem, że jeżeli wyegzekwujemy od uczniów systematyczne chodzenie w mundurkach…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: To i dzień kolorowy…

JOLANTA LEWANDOWSKA: …to i dzień kolorowy będzie. I mieliśmy na próbę chyba dać jeden rok. Nie wiem, czy to ten rok? Tak, to ten rok. W przyszłym roku ma być wprowadzony ten dzień.

KATARZYNA JANICKA: Po analizie tego roku, jak wygląda noszenie mundurków.

OSKAR MROCZKOWSKI: Uczniowie zarzucają, że podczas wyborów do Samorządu Uczniowskiego głosują w ciemno, tj. nie znają programów wyborczych kandydatów, nie ma kampanii wyborczej.

KAROL BUDEK: Powinien być przedstawiony przynajmniej częściowy plan, co kandydaci chcą zrobić w kwestii poprawy atmosfery, nauki czy…

ALEKSANDER DUBAS: Ale to nie są wybory na przewodniczącego.

KAROL BUDEK: Ale na członków zarządu SU, którzy mają duży wpływ wybór opiekuna i przewodniczącego.

KATARZYNA JANICKA: Co roku są uzupełniające wybory. Pewnie o to wam chodzi? O to wam chodzi, że trzecie klasy odchodzą, a są dobierane osoby z klas, które w następnych roku są… Są wybory uzupełniające, żeby dokooptować do tych dwudziestu pięciu osób. O to wam chodzi?

KAROL BUDEK: Chodzi o to, że nie ma kampanii wyborczej…

KATARZYNA JANICKA: Tak, ale tutaj Olek odpowiedział przed chwileczką, że gdyby były tylko na przewodniczącego. W tym roku były też uzupełniające. I spośród tych wybranych wybieracie dopiero przewodniczącego. I tu chłopcy pytają dlaczego właśnie nie było kampanii.

ALEKSANDER DUBAS: Niestety nie mogę odpowiadać za przeszłość, tylko za to co jest teraz. W przeszłości nie byłem przewodniczącym i nie miałem na to zbyt wielkiego wpływu, jak wybory uzupełniające do Samorządu zostaną rozegrane i czy takie kampanie będę w ogóle możliwe, jeżeli kandydatów jest ponad dwudziestu pięciu.

KAROL BUDEK: Rozumiemy. Uczniowie też zarzucają, że nie mają wpływu na wybór przewodniczącego SU. Wybierają dwadzieścia pięć osób, według prawa, czasami więcej jak się okazuje, do Samorządu Uczniowskiego i jeżeli te osoby nie mają programu wyborczego, nie wiedzą na kogo oddadzą głos w wyborach na przewodniczącego tej organizacji. Uczniowie chcieliby, żeby to oni wybierali cały ten najściślejszy zarząd SU, czyli przewodniczącego i wiceprzewodniczących…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Ale trzymacie się regulaminu. Czy tak jest zapisane w regulaminie?

ALEKSANDER DUBAS: Dokładnie!

KAROL BUDEK: Nie, ale…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: No właśnie, to trzymajcie się regulaminu. Teraz złapałam was na niekonsekwencji!

KAROL BUDEK: Ja nie mówię, że w statucie jest zapisane, że uczniowie wybierają przewodniczącego, ale że chcieliby wybierać przewodniczącego! To jest demokracja bezpośrednia.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Ale skąd masz taką wiedzę, że chcieliby?

KAROL BUDEK: Przeprowadziłem rozpoznanie w gronie moich rówieśników…

ALEKSANDER DUBAS: Ile to było osób?

KAROL BUDEK: Około piętnaście, dwadzieścia osób.

ALEKSANDE DUBAS: Nie można porównywać tego z siedemset… siedmiuset… Siedemset dwadzieścia cztery osoby uczęszczają do naszej szkoły w tym momencie i nie można tego porównywać…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Ale zwykle tak jest, że funkcyjnych się wybiera spośród…

KATARZYNA JANICKA: Zarządu.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Tak.

JOLANTA LEWANDOWSKA: Dobrze, ale ja powiem tak, że był tu jakiś konsensus wypracowany, prawda? Olku, przyjmujemy te spostrzeżenia. Ja już zapisałam te trzy wasze uwagi, bo to nam się przyda. Dobrze, że zwróciliście uwagę. To są cenne uwagi.

KATARZYNA JANICKA: Oczywiście, że tak.

JOLANTA LEWANDOWSKA: To są bardzo cenne uwagi dla nas na przyszłość, bo wy w tym roku opuścicie tę szkołę i żeby jak się pojawią takie sytuacje… Trzy wasze uwagi, chłopcy, zapisałam. Napisałam właśnie to, na co, Karol, zwróciłeś uwagę: sprawozdanie dla uczniów, żeby uczniowie wiedzieli jak pracuje Samorząd, czym się zajmuje, jakiej problematyki dotyka, kampania i program i powiem szczerze, że ja się z tym zgadzam. Karol ma rację. Niestety, ale ludzie, którzy mają wyrobione zdanie…

KATARZYNA JANICKA: Nie będziemy atakować…

ALEKSANDER DUBAS: Właśnie nie rozumiem, dlaczego ja jestem przez to atakowany?!

JOLANTA LEWANDOWSKA: Nie…

KATARZYNA JANICKA: Nie odbieraj tego, Olku, jako atak na Ciebie. Ty jesteś tylko przedstawicielem…

JOLANTA LEWANDOWSKA: Ty jesteś przedstawicielem. Karol nam wysłał, jako tutaj… Na tym powinny polegać…

KATARZYNA JANICKA: Debaty.

JOLANTA LEWANDOWSKA: …demokratyczne debaty, że my mamy wyjść z tych debat mądrzejsi o coś. I uważam to za cenną uwagę. I niestety dla niektórych… To nie jest, Olek, atak na Ciebie.

KATARZYNA JANICKA: To nie jest personalnie, tak?

JOLANTA LEWANDOWSKA: To nie jest personalnie. Bo jeżeli Samorząd, czyli grupa dwudziestu pięciu osób z przewodniczącym na czele ma reprezentować społeczność naszego gimnazjum, siedmiuset dwudziestu czterech uczniów, być może w przyszłym roku ośmiuset, może za dwa lata dziewięciuset uczniów, to to jest bardzo cenna uwaga. Te osoby, te dwadzieścia pięć wybrańców musi pokazać jakiś program. To jest tak jak w Sejmie, Senacie, tak? Ci, którzy reprezentują nas…

KATARZYNA JANICKA: Każdy przedstawiciel zasiadający w Sejmie…

JOLANTA LEWANDOWSKA: …zasiadający w Sejmie.

KATARZYNA JANICKA: …przedstawia program.

JOLANTA LEWANDOWSKA: Tak, co on chce zrobić. I to jest bardzo cenna uwaga. I ja o tym powiem pani Lasocie. Na przyszłość. i jeszcze zapisałam sobie, jeżeli chodzi o tę informację, chłopcy, jeżeli chodzi o Rzecznika Praw Ucznia. Żeby nie była tylko na stronie internetowej. Żeby uczniowie wiedzieli. Bo bardzo często, to też nie jest zarzut tylko cenna uwaga. Ja podam własny przykład. Ja uczę siedem pierwszych klas. I oni do nas przychodzą i są zagubieni. A ja mam pytanie do was. Ja teraz do was, jako do których tę debatę…

KATARZYNA JANICKA: Zawsze w dwie strony działa…

JOLANTA LEWANDOWSKA: Powiedzcie mi, czy w naszej szkole Rzecznik Praw Ucznia to jest osoba bardzo potrzebna i w ogóle dalej powinna istnieć? Czy on spełnia swoją rolę. Mam takie pytanie.

KATARZYNA JANICKA: Jak wy to widzicie?

JOLANTA LEWANDOWSKA: Jak wy to widzicie?

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Ale nie oceniając teraz pracy pani, której tutaj nie ma. Czy jest potrzebna funkcja?

JOLANTA LEWANDOWSKA: Czy funkcja jest potrzebna?

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: No, żebyśmy się nie zachowali bardzo nieelegancko, tak? Oceniające…

JOLANTA LEWANDOWSKA: Nie, ja nie w tych kategoriach…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Ja rozumiem, tylko wyprzedzam jakąś tam…

KAROL BUDEK: W szkole samorządowej, w której jest tylu uczniów, tyle osób się uczy, powinna być osoba, która dba o interesy uczniów. Tak jak w zakładzie pracy…

KATARZYNA JANICKA: Związek zawodowy.

KAROL BUDEK: …związek zawodowy. Tak samo w szkole powinna być osoba, która dba o prawa uczniów. Nie może być to Samorząd, bo sami są uczniami, tylko nauczyciel, pedagog, psycholog. A to czy będzie miał coś do roboty, czy będzie miał się czym wykazać, to zależy od relacji uczeń-nauczyciel i na odwrót. Według mnie taki organ powinien być. Dobrze, przechodzimy do części drugiej pt. „Bezpośredni udział uczniów we współdecydowaniu o szkolnych sprawach”. Uczniowie narzekają, że nie mają realnego, bezpośredniego wpływu na losy szkoły. Oprócz corocznych wyborów nie pyta się ich zdanie w żadnej kwestii. Czy nie należy przeprowadzać referendum przed podjęciem ważnej decyzji. Pomysł referendum nie jest moim pomysłem, to jest pomysł respondentów.

ALEKSANDER DUBAS: Referendum? Rzucasz pomysł referendum. Jak powinno, według Ciebie, wyglądać to referendum?

KAROL BUDEK: Jak wybory. Kto chce…

ALEKSANDER DUBAS: Jak wybory?!

KAROL BUDEK: …przychodzi, głosuje, wrzuca głos do urny, wychodzi.

ALEKSANDER DUBAS: Kto chce, tak?

KAROL BUDEK: Kto chce, bo nie zmusimy nikogo do głosowania.

ALEKSANDER DUBAS: Większość osób, które naprawdę chcą w tej szkole to są w Samorządzie, a większość szkoły tak naprawdę jest neutralnie do tego nastawiona. Albo coś się dzieje, albo nie. Dla nich nie ma to większego znaczenia, niestety.

KAROL BUDEK: Jest grupa osób, które chcą współdecydować o sprawach Samorządu.

ALEKSANDER DUBAS: Zapraszam do Samorządu w takim razie.

KAROL BUDEK: No właśnie, tu też padł pomysł. Pytanie do pana przewodniczącego: czy na obrady SU może przyjść taki zwykły uczeń, który nie jest członkiem Samorządu?

ALEKSANDER DUBAS: Nie spotkałem się jeszcze z taką sytuacją, ale myślę, że nie zostałby wyproszony, jeżeli na tym spotkaniu byłyby podejmowane jakieś decyzje, bo jeśli spotkanie jest po prostu spotkaniem roboczym, na którym my pracujemy w sposób różny, na przykład z nakrętkami [akcja charytatywna - przyp. red.], to jest to bez sensu.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: No chyba, że do ewidentnej pomocy, tak? Bo w jakim charakterze miałyby, jaką rolę widzisz dla tego przybysza?

KATARZYNA JANICKA: W sytuacjach decydowania.

JOLANTA LEWANDOWSKA: To jest jak z sesją rady gminy, czy rady miasta, że ktoś przychodzi jako wolny słuchacz…

ALEKSANDER DUBAS: Tylko, że informacje o spotkaniach Samorządu są zawieszane regularnie i jeżeli ktoś jest naprawdę tak bardzo zainteresowany tym, żeby wdrożyć jakiś pomysł, to niech po prostu przyjdzie na to spotkanie i się spyta czy może przeszkodzić, czy może powiedzieć…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Z czym przychodzi.

ALEKSNADER DUBAS: …z czym przychodzi do nas i wtedy nie wyobrażam sobie, żeby został wyproszony.

KATARZYNA JANICKA: Olku, tak myślę. Te informacje faktycznie są na tablicy ogłoszeń. Warto by też przy tym takim ogłoszeniu zamieścić jaka będzie tematyka, co będziecie poruszać. Wiadomo, że jak jest spotkanie robocze i robicie nakrętki, różne Rzeczy wykonujecie, mnóstwo rzeczy robicie jako Samorząd, natomiast jeśli będzie to coś, gdzie będziecie podejmować decyzję to warto na tym ogłoszeniu napisać czego będzie dotyczyło spotkanie. Tak mi się wydaje. I wtedy ci, co będą chcieli to po prostu sobie przyjdą. Jeżeli będą się tacy znajdować.

JOLANTA LEWANDOWSKA: Przepraszam, obowiązki wzywają. Dziękuję za zaproszenie. (opuszcza salę)

KAROL BUDEK: Wśród respondentów znalazłem też takie wyjście, żeby Samorząd Uczniowski raz na jakiś czas organizował tzw. „wysłuchania publiczne”. Niech uczeń przyjdzie i powie co sądzi o danej kwestii.

ALEKANDER DUBAS: Ale kiedy?

KAROL BUDEL: Po lekcjach najlepiej. No nie w czasie, przecież. Raz na kwartał.

ALEKSANDER DUBAS: Czy ja mógłbym pod koniec zobaczyć sobie te ankiety?

KAROL BUDEK: Ja ankiet nie mam.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Wyniki.

KAROL BUDEK: Tego nie można nazwać ankietą. To było rozpoznanie. Wyłącznie ustne. Kilkanaście osób - z nimi rozmawiałem. Ankiety nie były przeprowadzone. To nie był rodzaj ankiety…

ALEKSANDER DUBAS: A czy jest to jakoś…

KAROL BUDEK: …tylko rozeznanie - co myślisz? Swobodny dialog. Bo wychodzę z założenia, że jeżeli uczeń dostaje ankietę, to trochę…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Podkoloryzuje.

KAROL BUDEK: Zmienia trochę na korzyść szkoły.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Żeby ładniej wyglądała.

KAROL BUDEK: Żeby ładniej wyglądała, bo się może boją. A jak prowadzę z nimi dialog, to są większe szanse, że powiedzą mi wszystko co myślą.

OSKAR MROCZKOWSKI: No to przechodzimy już do ostatniej części, trzeciej: „Jak szkoła w praktyce może uczyć demokracji i postaw obywatelskich?”. I tutaj mamy pytanie do pani dyrektor. Jakie są wdrożone działania w celu szerzenia wśród uczniów aktywności obywatelskiej?

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Aleś mnie tym pytaniem zaskoczył… To znaczy tak - przede wszystkim, słuchajcie, formuła tej nowej edukacji sprzyja temu, żeby uczniowie, po prostu, chociażby angażowali się w życie szkoły w taki sposób dynamiczny. Sami widzicie, że tutaj no troszeczkę może w dwa ognie wzięliście kolegę, który rzeczywiście się wziął za tą pracę samorządową w taki sposób bardzo aktywny, a jeszcze mu się dzisiaj tutaj dostało. Łatwo jest krytykować. Natomiast ja nigdy nie spotkałam się z czymś takim, że uczniowie czegoś chcą, a my… znaczy my, mam tutaj na myśli tę drugą stronę, czyli dyrekcję, nauczycieli, Samorząd, blokuje inicjatywy, tak? W związku… I teraz, to tak na marginesie…

ALEKSANDER DUBAS: O!

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Proszę, proszę bardzo.

ALEKSANDER DUBAS: Bo jeżeli chodzi o te problemy, które uczniowie chcą zgłaszać, to oczywiście jest skrzynka Samorządu i można tam je wkładać… to znaczy kartki.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Pisać.

ALEKSANDER DUBAS: Tak. Jeżeli ktoś, na przykład nie ma odwagi przyjść, do tego to służy.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: I jeżeli chodzi o twoje pytanie, precyzyjnie. Więc Samorząd istniejący w szkole, to Samorząd, który reprezentuje uczniów, ale także współpracuje z dyrekcją szkoły. I to jest też dowód na wpływ na życie szkoły. Z czym zwracamy się do samorządu, jeżeli chodzi o dyrekcję? Na przykład w sprawie wyrażenia opinii w momencie kiedy musimy skreślić ucznia z listy uczniów. Czyni się to wtedy, kiedy uczeń uzyskuje pełnoletniość, no czyli nie koniecznie w dniu osiemnastych urodzin, ale kiedy rzeczywiście kończy osiemnaście lat i nie rokuje ukończenia szkoły. I to jest taki moment, kiedy szkoła powinna, dyrekcja szkoły zwraca się… Nie wiem, czy ty miałeś taką sposobność wyrażenia opinii?

ALEKSANDER DUBAS: Jeszcze nie.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Jeszcze nie, dzięki Bogu. Ale wcześniej, to są epizodyczne bardzo sytuacje, ale się zdarzają. Drugi element jakby samorządowego, tutaj, wdrażania uczniów do samorządności, takie było pytanie, tak?

KAROL BUDEK: To może ja się spytam pani, jako nauczycielki WOS, czyli przedmiotu na którym ta aktywność obywatelska powinna i jest nagradzana.

KATARZYNA JANICKA: Tak jest. Każda inicjatywa młodzieży jest jak najbardziej mile widziana. Tylko niestety w polskim szkolnictwie ograniczają nas czasem przepisy. Co możemy? Kiedy możemy? Natomiast wszelkie inicjatywy są jak najbardziej mile widziane i takim przejawem jest, na przykład, wasza dzisiejsza inicjatywa przeprowadzenia debaty. Takich inicjatyw młodych ludzi jest więcej, na przykład zorganizowania konkursu dla swoich kolegów. To też jest… na małym polu, w małym zasięgu, ale jest to działanie ich na rzecz społeczności, tak? To, że powstają grupy projektowe, które działają na rzecz innych osób to jest mały krok w działalności społecznej. Mam nadzieję, że z takich osób jak wy, jak ci z grup projektowych, wyrosną obywatele aktywni do pracy, że tak powiem, charytatywnej, społecznej i na rzecz innych.

OSKAR MROCZKOWSKI: Czy myśli pani, że te projekty, to angażowanie się uczniów, jak to pani powiedziała, w małych grupach jest wystarczające, czy można by było coś zrobić więcej?

KATARZYNA JANICKA: Myślę, że tutaj dużo inicjatywy mogą wykazać uczniowie, którzy, na przykład, organizują coś dla szerszej społeczności. Nawet wystarczy, że zastąpią nauczyciela w bardzo prostej rzeczy - w wyszukaniu sobie wycieczki. Załatwią sobie wszelkie formalności, oczywiście potem będzie wszelkie formalności potwierdzał nauczyciel, ale to ich zaangażowanie w wyszukiwanie, to jest to co oni mogą we własnym zakresie, na poziomie gimnazjum, zrobić.

KAROL BUDEK: Ale jak pani powiedziała, ta grupa uczniów, która robie te projekty, działa w grupach edukacyjnych, to jest wąska grupa osób. A co pozostałymi? Czy nie można w szkole wdrożyć projektu, który jest przyjazny dla ucznia, nie wymaga szczególnych poświęceń, a nauczy go, że to od niego zależy przyszłość naszej ojczyzny?

KATARZYNA JANICKA: Oprócz projektów, zauważcie, które są projektami proponowanymi przez danego nauczyciela, każda grupa projektowa w naszej szkole ma możliwość wybrania sobie tematu jaki będzie chciała realizować. Zaproponowania tematu, powiedzenia w jakim sposób widzi realizację, żeby też nauczyciel wiedział, czy jest to zgodne z jego tematyką, wizją, czy jest w stanie poprowadzić tę grupę. Nie zdarzyło się chyba w szkole, żeby któraś z grup, która przyszła z własną inicjatywą, została odrzucona. Ja sama w zeszłym roku prowadziłam cztery grupy. Jeden temat był mój, trzy były inicjatywą uczniów. Wszystkie grupy przyjęłam. Też uważam, że takich uczniów, którzy chcą naprawdę działać i tu popieram przewodniczącego, niestety wśród młodzieży jest coraz mniej. Młodzież ma stworzone możliwości, ale nie bardzo chce z nich korzystać, bo kusi ich świat zewnętrzny, który jest łatwiejszy, przyjemniejszy, w zasięgu ręki, nie trzeba się wysilać. I to jest raczej ta bariera chęci wewnętrznych danego ucznia.

KAROL BUDEK: Może ma pani jakieś widzenie na to, jak tych uczniów zachęcić do większej pracy na rzecz szkoły, miasta?

KATARZYNA JANICKA: Na pewno, jeśli jest to wiedza… Jeśli przyjdą do mnie na przedmiocie to jako motywacja są oceny, zachowanie, jako motywacja jest słowo, pochwalenie, jest to pokazanie ich pracy na forum no i poza szkołą, jeżeli czegoś to dotyczy.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Ja myślę, że motywatorów takiego działania jest wiele. Mówimy tutaj o gruncie szkoły. Jak wiadomo, wy jeśli się chcecie do czegoś zaangażować to musicie czuć w tym swój interes, ale nie mówię tego przez pryzmat takiego konkretnego, wiecie. Generalnie musicie wiedzieć, że na zajęcia takie, makie, owakie musi się wam opłacać przyjść. Więc te wszystkie gratyfikacje, oczywiście nie finansowe, ale właśnie taki splendor, takie zadowolenie, takie sprawdzenie się… I słuchajcie, ja tutaj z całą odpowiedzialnością chcę podkreślić fakt, że nie ma takiej sytuacji w mojej głowie, nie przechowuje się w pamięci taka sytuacja, że coś uczniowie chcieli dobrego zrobić tutaj dla szkoły, dla siebie, a my byśmy powiedzieli: „hola! stop! niestety nie ma takiej możliwości”. Także ja tutaj chcę podkreślić fakt, że jakby było więcej takich osób, które by miały takie stanowisko jak słyszę w waszym przypadku to i Samorząd mógłby dynamiczniej, swobodniej działać i my byśmy mogli ze swoich barków trochę zdjąć ciężar, bo mamy wrażenie, że nas, nauczycieli, czasami przytłacza to, że to nam tak coraz bardziej zależy, a niestety naszym…

KATARZYNA JANICKA: Coraz więcej młodzieży nie zależy…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Nie zależy. I tu jest ten dystans. Wracam do pytania, na które jeszcze w pełni nie odpowiedziałam. Moi drodzy, dwa razy do roku, za wyjątkiem tego roku, bo w tym roku niestety nie spotykamy się z uczniami, między innymi z Radą Rodziców także, by przyznać stypendia za osiągnięcia sportowe i wysokie wyniki w nauce. W tym roku w semestrze zimowym, po pierwszym półroczu nie było takiej możliwości, no jak wiadomo - finanse. To nie jest żadna tajemnica. To tajemnica publiczna.

KATARZYNA JANICKA: Finanse są miejskie, więc też nie są zależne od nas.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Tak. Ale też zawsze uczniowie, przedstawiciele SU brali udział w… Ty chyba nie miałeś okazji…

ALEKSANDER DUBAS: W zeszłym roku nie.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Ale wiecie o tym, że tak jest, że przychodzą, rozmawiamy, oni też decydują o tym jakie kryteria ostatecznie przyjąć, by stypendium dostać, by stypendia zostały uczniom przyznane. Jako głos decydujący. Bywa tak, że zapraszamy, na przykład, sporadycznie, ale bywa tak, że zapraszamy również przedstawicieli… Bo teraz tak, wiadomo, że… Bo co mamy na myśli mówiąc uczniowie? Ja myśląc o uczniach, mam na myśli całą społeczność, ale przede wszystkim w głównej mierze przedstawicieli tych uczniów. To wy wybieracie Samorząd. Bo nie sposób zaprosić na Radę Pedagogiczną, na Radę Rodziców siedmiuset uczniów. Po pierwsze nie ma takiej możliwości lokalowych, logistycznych, a po drugie przyjdzie co setny, tak? Więc tu też takiego zadecydowania nie ma. Zapraszamy jak są sytuacje do akceptacji. Konsultowaliśmy przecież, drodzy państwo, program wychowawczy, program profilaktyczny z SU. Oni też, jako wasi przedstawiciele… Ja tutaj nie widzę możliwości, ja nie widzę bariery, o czym mówiłeś Karol, że jest jakaś inicjatywa i czy można przyjść do Samorządu. Przecież znacie przedstawicieli, spotykacie się z nimi na co dzień. Można powiedzieć: „słuchaj bracie, wpadłem na wspaniały pomysł”. Takie rzeczy też się mogą zdarzyć, w związku z tym tak jak mówią, my głównie współpracujemy z Samorządem. I tak jak tutaj pani Janicka mówi, możliwości wpływu na kształt szkoły macie niemały, ale… no to ale jest niestety bardzo duże, niekoniecznie młodzież chce…

KATARZYNA JANICKA: Chce się angażować.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Tak.

KATARZYNA JANICKA: To jest ten problem.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Zewnętrzne życie jest tak atrakcyjne…

KATARZYNA JANICKA: W zasięgu ręki, bez wysiłku, tak naprawdę. W związku z tym jest o tyle łatwiejsze i atrakcyjniejsze, że nie trzeba własnego wkładu pracy wkładać. I to jest ten problem wśród młodzieży, że my z roku na rok, to już pani dyrektor potwierdzi, ja przynajmniej z roku na rok widzę coraz bardziej. Takie jednostki społeczne jak wy to są unikaty, po prostu, perełki, które należy gdzieś tam pielęgnować.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Słuchajcie. My też wiemy, że zmieniają się okoliczności, że wy też macie różne inne zadania do wykonania, nie tylko jesteście uczniami, ale jeszcze jesteście, występujecie w rolach, nie wiem, przede wszystkim domowników, więc też jakieś swoje zadania macie, pasje rozwijacie po za szkołą. My tego czasu nie mamy w nadmiarze, ale wydaje mi się, że najważniejsza jest logistyka, czyli dobra organizacja czasu, która pozwala na to, żebyśmy różnych inicjatyw się mogli, że tak powiem, podjąć, gdy właściwie sobie ten czas zorganizujemy, Ja myślę, że ta debata to jest dobry początek… Ja już miałam taki… ale gdzieś moje obowiązki mi nie pozwoliły tego zrealizować, przenieść formułę programu Pospieszalskiego, oczywiście bez mediów, „Warto rozmawiać” i przygotować może co nieco. Może nie byłoby to zbyt częste, ale raz w miesiącu…

KATARZYNA JANICKA: Dwa razy w semestrze.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: No tak wypadnie. Na przykład debatę właśnie z inicjatywy młodzieży na jakiś temat, ale pozwólcie, nie będziemy rozmawiać o tym, czy mundurki… No one są. Ale można porozmawiać o zmianie, prawda? Bo te się nam już przepatrzyły, może już pójdźmy w jakieś inne… To też są tematy. Możemy rozmawiać przecież kochani o tym, jak, dlaczego tak dużo jest zachowań depresyjnych wśród młodzieży, co z tym fantem zrobić. No takich tematów jest mnóstwo. Myślę, że to też jest cenny pomysł dla Samorządu, że takie debaty raz na jakiś czas zrobić. Przyjdziesz, Karol, przyjdą twoi młodsi kumple. Właśnie podczas debaty powiedzą: „słuchajcie, kolejny temat taki, taki, taki”. Nie urywając sobie wzajemnie głów, jednocześnie nie podważając swoich autorytetów, ale żebyśmy też umieli się pięknie różnić, bo się różnimy, zawsze, tak? Trzeba się trochę różnić, żeby jakieś walory z tego były. To tyle…

KATARZYNA JANICKA: Nawiązując do twojego pytania dotyczącego małego zaangażowania. Wydaje mi się, że też jedną z przyczyn małego zaangażowania jest mała świadomość. Przychodzi do nas taki trzynastolatek, który tak naprawdę jest dzieckiem. W drugiej klasie zaczyna obrastać w piórka, nagle jest dorosłą osobą w jego mniemaniu. Natomiast świadomość nadal pozostaje dziecka. To jest ten moment klasy trzeciej, kiedy wy jako mając już pewne doświadczenie, będąc najstarsi w tej szkole też się tak czujecie, wiek już jest ku temu, że ta wasza dorosłość, ta wasza cielesność…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Jesteście mądrzejsi o te lata.

KATARZYNA JANICKA: Chcielibyście, ale drugiej strony przytłacza was ilość obowiązków szkolnych, egzaminu i tak dalej. Myślę, że to wszystko się na siebie nakłada. I nawiązując do tego, co pani powiedziała, pani dyrektor, gdyby każdy z was miał bardzo dobrą organizację czasu pracy swojej, usystematyzowaną, to zaraz byłby czas na pracę dla innych. Bo dobra organizacja pracy, to połowa sukcesu.

KAROL BUDEK: Chciałbym się przyznać, że częściej chciałbym organizować takie debaty…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: No właśnie.

KAROL BUDEK: …o innej tematyce niż dzisiejsza…

KATARZYNA JANICKA: Bo to się ma tak trochę odgórnie narzucone…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Tak, rozumiem, ale ja ją odbieram, mimo wszystko, bardzo dobrze

KAROL BUDEK: Mam pomysł, żeby organizować na inne tematy, niż ta dzisiejsza…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Na przykład?

KAROL BUDEK: Na tematy bardziej obyczajowe. O związkach homoseksualnych, o prawie eutanazji, aborcji.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: O! Przyjdę na związki homoseksualne, bo jestem przeciw.

KAROL BUDEK: A ja jestem bardzo za.

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: No to kiedy?

KATARZYNA JANCKA: Zmierzam do tego, że Karol ma bardzo kontrowersyjne poglądy…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: No to bardzo proszę, Karol, kiedy? Proszę się deklarować. Kiedy…

KAROL BUDEK: Ja mogę choćby w poniedziałek…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Nie, to już po świętach zróbmy… Trzymam Cię za słowo, że to zorganizujesz.

KAROL BUDEK: Biorę to na swoje barki… Serdecznie dziękujemy za przybycie…

GRAŻYNA MAREK-BOROWSKA: Dziękujemy. Każdy wyjdzie teraz o coś mądrzejszy.

KAROL BUDEK: Dziękuję. Do widzenia.

OSKAR MROCZKOWSKI: Do widzenia.



(koniec debaty o godz. 15 min 19)


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość