Strona główna

Sztuka dla dzieci młodszych „Mrilla I jej podróż na księżyc” – sp nr 3 Braniewo, pod kierunkiem Adrianny Baryckiej, Elżbiety I Leszka Zawadków oraz Aleksandry Maksymiuk


Pobieranie 58.02 Kb.
Data18.06.2016
Rozmiar58.02 Kb.

  1. Sztuka dla dzieci młodszych „Mrilla i jej podróż na księżyc” – SP nr 3 Braniewo, pod kierunkiem Adrianny Baryckiej, Elżbiety i Leszka Zawadków oraz Aleksandry Maksymiuk

Na podstawie baśni z Kamerunu.


Scenariusz : Adrianna Barycka, Elżbieta Zawadka, Aleksandra Maksymiuk

Scenografia: Adrianna Barycka, Elżbieta Zawadka.

Kostiumy: Adrianna Barycka, Elżbieta Zawadka, rodzice, dzieci.

Nagranie i opracowanie: Leszek Zawadka


Obsada:

Mrilla – Agata Kałużna


Matka – Kamila Janik

Ojciec – Hubert Mielke

Hamba – Szymon Łuniewski

Ntombi – Jakub Krawiś

Bakobaka – Eleonora Wett

Ina – Katarzyna Lubińska

Zajączek – Aleksandra Dziugieł

Król księżycowy – Łukasz Jakiel

Osoba I – Adrian Jarzębski

Osoba II – Adriana Ciećwierz

Osoba III – Paulina Targońska

Osoba IV – Dominika Wakieć

Kruk – Aleksandra Borzyńska

Bocian – Patryk Świąder

Kaczka – Monika Klat

Szpak – Patrycja Kluk

Narrator – Jakub Kuszilek


SCENA I



Przed sceną z lewej strony chata afrykańska, z prawej drzewo. Na scenie pole uprawne. Kurtyna zasłonięta, akcja rozgrywa się przed sceną.
Matka:

Wstawać dzieci, już czas!


Hamba:

Czy dostaniemy dziś śniadanie?

Matka:
Przykro mi, ale zabrakło wody i nie mogłam ugotować prosa. Ale obiecuję, że przygotuję obiad. A teraz posłuchajcie jakie czekają was dziś obowiązki: Mrilla i Hamba wy pracujecie ze mną w polu, Ntombi i Bakobaka pójdą po wodę.

Ntombi:

Mamo, to tak daleko, trzeba iść aż 5 kilometrów.



Mama:
Wiem, ale i ty wiesz, że bez wody nie przeżyjemy, więc musicie iść. Ina ty opiekujesz się dzisiaj swoją siostrą. No to rozchodzimy się do swoich obowiązków. Miłego dnia.


Dzieci rozchodzą się - wchodzą za kurtynę. Przed sceną stoi mama, Mrilla i Hamba.
Mama:
Dzieci bierzemy kosze i motyki i do pracy.


Kurtyna odsłania się, wchodzą na scenę. Biorą się do pracy. Matka i Hamba w oddali, Mrilla z tyłu za nimi. Nagle Mrilla widzi nadlatującego orła trzymającego w dziobie zajączka. Mrilla woła i macha rękami.
Mrilla:

Puść zajączka orle

puść maleńkiego.

Nie zabijaj, orle

zajączka biednego.

Orzeł puszcza zajączka, który wpada Mrillii prosto w objęcia.


Mrilla: (przytulając zajączka)

Trzęsiesz się cały biedaku, przestraszyłeś się. Nie bój się, znajdę dla ciebie bezpieczne schronienie.



Zajączek:

Dziękuję ci dziewczynko! Uratowałaś mi życie! Tak bardzo się bałam.



Mrilla chowa zajączka w dziupli drzewa ustawionego przed sceną.
Mrilla:

Będę do ciebie codziennie przychodziła, będę przynosiła ci jedzenie. Nikomu o tobie nie powiem. Będzie to nasza tajemnica.



Matka:

Wystarczy na dziś pracy, wracamy do domu dzieci.


Kurtyna zasłania się. Wychodzi narrator. Akcja dzieje się przed sceną.
Narrator:

Mijał czas, Mrilla karmiła zajączka, bawiła się z nim, ale pewnego dnia zza krzaków przyglądał się im jej brat Hamba.


Narrator odchodzi, a Mrilla żegna się z zajączkiem.
Mrilla:

Do zobaczenia! Do jutra drogi przyjacielu.


Mrilla odchodzi ,słychać muzykę. Zza krzaków wychodzi Hamba, rozgląda się dookoła i porywa zajączka, ucieka z nim za kurtynę.
SCENA II
Na scenie ognisko, dookoła siedzi cała rodzina, jedynie brak Mrilli; jedzą obiad.
Hamba:

Mamo, wspaniały obiad, tak dawno nie jedliśmy mięsa.



Mama:

To prawda. Dzielny z ciebie myśliwy synku.



Ojciec:

Jestem z ciebie dumny.


Na scenę wchodzi Mrilla i woła.
Mrilla:

Co tak ładnie pachnie?


Podchodzi do ogniska, zagląda do garnka i zdziwiona pyta.
Mrilla:

Skąd macie mięso?



Matka:

To Hamba upolował zająca.



Mrilla:

To mój zajączek, to na pewno mój zajączek! Mój przyjaciel!


Mrilla zaczyna płakać i wypowiada czarodziejskie słowa.
Mrilla:

Zajączku, zajączku

Drogi przyjacielu

Zabierz mnie ze sobą,

Gdzie przyjaciół mamy wielu.
Zjawiają się dwie osoby księżycowe, przykrywają Mrillę niebieskim materiałem i wyprowadzają. Kurtyna zasłania się, rodzina wychodzi przed scenę, patrzą w niebo. Ponad kurtyną, wysoko (na drabinie) ukazuje się Mrilla. Rodzina woła. (Na scenie trwa zmiana dekoracji).
Matka:

Mrilla, wracaj córeczko, wracaj do chaty!



Ojciec:

Wracaj, Mrilla!



Hamba:

Przepraszam cię, siostrzyczko! Wracaj do domu!



Rodzeństwo:

Wracaj! Nie opuszczaj nas!



Mrilla:

Nie wrócę do was! Lecę do mojego przyjaciela! Na księżyc lecę!


SCENA III
Na scenie krajobraz księżycowy. Niebieskie tło, księżyc, gwiazdki...
Narrator:

Długo leciała Mrilla, aż zaleciała na księżyc. Patrzy, a tu ludzie banany zrywają.



Mrilla:

Witajcie dobrzy ludzie! Pokażcie mi drogę do króla księżycowego.


Odwraca się jedna z osób zrywających banan.
Osoba I:

Dobrze, pokażemy ci, tylko pomóż nam zrywać owoce.



Narrator:

Mrilla przyzwyczajona do pracy, cały dzień pomagała zrywać banany. Wieczór już zapadł, a ona jeszcze ciężko pracowała.



Osoba I:

Dobrze pracowałaś dziewczynko, widzę, że ciężkiej pracy się nie boisz. Dziękujemy ci za pomoc. Teraz idź spać, a jutro rano pójdziesz prosto przed siebie, aż zobaczysz kobiety, co tam i pataty kopią na polu one ci wskażą dalszą drogę do króla księżycowego



Narrator:

Nazajutrz idzie Mrilla dalej. Widzi kobiety pracujące na polu, yam i pataty kopiące.



Mrilla:

Dzień dobry, matko! Pokaż mi drogę do króla księżycowego.



Osoba II:

Chętnie córeczko, tylko najpierw pomóż nam wykopać bulwy.



Narrator:

Mrilla cały dzień pomagała kobietom, a kiedy słońce chyliło się ku zachodowi, kobieta powiedziała:



Osoba II:

Dobrześ pracowała, córeczko, teraz odpocznij, a jutro z rana pójdziesz dalej, prosto przed siebie. Tam ujrzysz ludzi, którzy sieją.



Narrator:

Znowu wędruje Mrilla, aż wkrótce doszła do miejsca, gdzie ludzie obsiewali pole.



Mrilla:

Dzień dobry dobrzy ludzie. Powiedzcie mi gdzie mieszka król księżycowy?



Osoba III:

Dobrze dziewczynko, ale najpierw pomóż nam siać.



Narrator:

Znów Mrilla cały dzień pracowała. Wieczór już zapadł, a ona jeszcze pracuje.



Osoba III:

Dobrze pracowałaś! Teraz idź spać, a jutro rano pójdziesz prosto przed siebie, aż zobaczysz ludzi noszących wodę. Oni powiedzą Ci, gdzie mieszka król księżycowy.



Narrator:

Idzie Mrilla przed siebie ciągle naprzód i naprzód. Spotyka ludzi dźwigających wodę.



Mrilla:

Hej, dobrzy ludzie! Witajcie! Powiedzcie mi, gdzie mieszka król księżycowy?



Osoba IV:

Niedaleko stąd córeczko, ale nim tam pójdziesz, pomóż nam zanieść wodę do chaty.



Narrator:

Mrilla pomogła zanieść wodę do chaty, właśnie była pora obiadu.


Ludzie strudzeni pracą siadają w kręgu, spożywają surowe ryby, kukurydzę. Częstuję Mrillę.
Mrilla:

Matko, dlaczego nie gotujecie ryb, kukurydzy i prosa? Dlaczego nie pieczecie w ogniu mięsa?



Osoba I:

A co to jest ogień, córeczko? Nigdyśmy o nim nie słyszały. Czy to zwierzę, ptak, czy może drzewo?


Mrilla:

Ogień jest gorący, czerwony, sypie iskrami i bucha dymem. U nas na ziemi wszyscy ludzie gotują potrawy na ogniu. Są wtedy dobre, smaczne i miękkie.


Osoba II:

Pokaż nam jak to się robi?


Dziewczynka pokazuje, ludzie uczą się.
Narrator:

Mrilla kilka dni została w wiosce. Uczyła ludzi jak rozniecać ogień i rozpalać ognisko. Nauczyła kobiety księżycowe gotować mięso, ryby, jarzyny, jak piec pataty, yam i banany w ogniu. Pokazała im również, jak nie marznąc nocą. Od tej chwili, po ciężkiej pracy wieczorami ludzie rozpalali ognisko, siadali wokół niego, jedli, śpiewali, tańczyli, w tam - tamy bili zanim kładli się spać.


SCENA IV
Zasłania się kurtyna. Mrilla i osoba III wychodzą przed scenę.
Mrilla:

Mateczko, powiedz mi wreszcie, gdzie mieszka król księżycowy? Chcę go odnaleźć, chcę odnaleźć mojego przyjaciela – zajączka.



Osoba III:

Pójdziesz córeczko na prawo, miniesz gaj figowy i pomarańczowy. Tam zobaczysz tron królewski i króla. Tylko nie zapomnij powitać go słowami: Księżycowy panie, wyjdź na me wołanie, Wire – mire – kasanga.



Mrilla:

Dziękuję Ci, matko. Ruszam w drogę.


Muzyka w tle. Mrilla chodzi przed sceną.
Mrilla:

Mijam gaj figowy, mijam pomarańczowy. Pewnie za chwilę ujrzę tron królewski.


Odsłania się kurtyna, na scenie widać tron królewski na tle nieba. Na niebie Księżyc i gwiazdy. Dziewczynka wchodzi wolnym krokiem na scenę, rozgląda się. Nagle spostrzega tron.
Mrilla:

Księżycowy Panie wyjdź na me wołanie: Wire – mire – kasanga.


Wychodzi król księżycowy a obok niego kica zajączek.

Zajączek:

Mrilla! (biegnie do dziewczynki, ściskają się z radości)



Król:

Czy znasz tę dziewczynkę, zajączku?



Zajączek:

Tak, to jest Mrilla, królu, dziewczynka z mojej wioski afrykańskiej. Na Ziemi była dla mnie bardzo dobra. Uratowała mnie przed orłem, schroniła, dała jeść, pocieszyła mnie gdy bałem się. Przychodziła do mnie i przynosiła mi świeże korzenie manioku, a czasem słodkie banany i figi.



Król:

Dziękuję Ci za to Mrilla. Zasłużyłaś na nagrodę.


Podnosi rękę na znak, wchodzi dziecko księżycowe z tacą. Na tacy jedzenie: ryba, banany, itp. Podaje dziewczynce.
Mrilla:

Ależ królu, dlaczego jesz wszystko surowe? Dlaczego nie pieczesz tego na ogniu? Pokażę Ci, co to jest ogień i jak upiec na nim mięso. Ugotować kukurydzę, ryby, i jak się przy ognisku ogrzewać w nocy.


Dziewczynka układa ognisko, kurtyna zasłania się.
Narrator:

I znów Mrilla przez kilka dni uczyła księżycowego króla rozpalać ogień, gotować potrawy i ogrzewać się przy ognisku. I tak mijają miesiące. Wszyscy mieszkają razem i jest im dobrze. Ale pewnego dnia, Mrilla zatęskniła do matki, ojca i rodzeństwa. Nawet do Hamby, który zabił zajączka. Mrilla idzie do król i mówi.


Odsłania się kurtyna. Na scenie tron, król, zajączek i Mrilla.

Mrilla:

Wiesz królu, muszę wracać na ziemię.

Król:

Dlaczego chcesz wracać córeczko, czy Ci u mnie źle?


Mrilla:

Nie, ale, tam matka z ojcem pewnie po mnie płaczą. Muszę ich zobaczyć.



Król:

Przykro mi, że musimy się rozstać, ale rozumiem Twoją tęsknotę.



Mrilla:

Nim na ziemię wrócę, chciałabym najpierw posłać do moich rodziców wiadomość o sobie, że żyję, zdrowa jestem i cała i że za niedługo ich powitam w chacie.


Król:

Ptaki, ptaki przybywajcie.

Przylatują ptaki i zatrzymują się na scenie.



Król:

Wybierz sobie z nich jakiego chcesz posłańca, córeczko.


Mrilla podchodzi kolejno do ptaków.
Mrilla:

Kruku, kochany kruku, jeśli cię wyślę z wieścią o sobie do moich rodziców, to jak im przekażesz tę nowinę?


Kruk:

Powiem zwyczajnie: krum - krum (mówiąc macha skrzydełkami).


Mrilla:

Nic z tego nie będzie. Oni cię nie zrozumieją.


Mrilla podchodzi do kaczuszki.
Mrilla:

A ty kaczuszko, co byś im powiedziała?



Kaczuszka:

Po prostu stanęłabym przed nimi i powiedziałabym kwa – kwa.



Mrilla:

Och, droga kaczuszko, nic z tego nie będzie, ani mój ojciec, ani matka nie zrozumieliby twoich słów.


Podchodzi do bociana.
Mrilla:

A ty bocianie jakbyś ich powiadomił?


Bocian:

Och, jak zawsze krzyknąłbym kle – kle.


Mrilla:

I twojej mowy by nie pojęli.


Podchodzi do szpaka.

Szpak:

Jakbyś mnie posłał, to bym twoim rodzicom powiedział tak:

Wasza Mrilla, wasza Mrilla


Z księżyca wróci znów,

Jak będzie, jak będzie,

Jak tylko będzie nów.

Mrilla:

Szpaku, drogi, kochany szpaku! Ty będziesz moim posłańcem. Leć na ziemię, do mej wioski, do mej chatki. Matka tam pewnie proso tłucze, a ojciec strzały do łuku ostrzy. Zawiadom ich o moim powrocie.


Szpak odlatuje.
Król:

Mrilla, córeczko, dałaś nam krzesiwo i hubkę, ogień gorący i czerwony roznieciłaś na księżycu, ogrzałaś maje stare kości i mój lud już nie marznie po nocach. Nauczyłaś nas warzyć potrawy na ogniu i odtąd jemy wszystko gotowane. Teraz nas opuszczasz i wracasz na ziemię. Nie wrócisz tam z pustymi rękami, jakem król księżyca.


Pożegnanie króla i zajączka z Mrillą. Kurtyna zasłania się.

SCENA V



Zmiana dekoracji na ziemię. Wioska afrykańska.

Narrator:

Król księżycowy obdarował Mrillę wielkimi stadami krów i byków, owieczek białych i czarnych, pięknych baranów, dał też dużo kóz i mnóstwo osiołków jucznych, obładowanych worami ryżu, korzeniami manioku, orzeszkami ziemnymi, prosem, kukurydzą, bulwami yam, patatów, bananów, cytryn i pomarańcz.


Wraca Mrilla do wioski rodzinnej, na grzbiecie wołu jedzie, pogania stada krów, byków, kóz i owieczek, a z tyłu za nią mnóstwo osłów jucznych obładowanych żywnością.
Kurtyna odsłania się.

Osoba I:

Kto to?

Osoba II:

Kto do nas przybywa?

Osoba III:

Pewnie jakiś bogaty kupiec z innej wioski jedzie.

Osoba IV:

A może to królowa jaka?

Osoba I:

Paczcie jak śliczna, jaka bogata i wystrojona.

Osoba II :

Wszystko na niej lśni.

Osoba III:

Wszystko srebrzy się.



Wybiega z chaty matka.
Matka:

Mrilla, Mrilla moja, Mrilla wróciła.



Ojciec:

Szpak prawdę mówił. Wróciła moja córeczka.


Powitanie matki, i ojca z córką.

Matka:

A czyje to krowy córeczko?


Mrilla:

Moje.


Matka :

A te byczki czyje?



Mrilla:

Moje.

Ojciec:

A te owieczki, baranki, kozy, osiołki?


Mrilla:

Moje.

Ojciec:

A co mają w jukach?


Mrilla:

Proso, i ryż i pataty, banany, cytryny, pomarańcze, orzechy palmowe i orzeszki ziemne.



Nikt już od tej pory u nas w wiosce nie będzie głodny, nikomu niczego nie zabraknie.
Taniec i muzyka afrykański.
Narrator:

Odtąd wszyscy w wiosce żyli szczęśliwie i jadła mieli w bród. Tylko jak była pełnia, wychodziła Mrilla na skraj lasu, spoglądała na księżyc po niebie wędrujący i swego zajączka ulubionego wypatrywała.


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość