Strona główna

Tworzenie papieru i radość z historii


Pobieranie 9.89 Kb.
Data19.06.2016
Rozmiar9.89 Kb.
Tworzenie papieru i radość z historii

Do Opola dojechaliśmy z małym opóźnieniem. Zatrzymaliśmy się na parkingu obok Solarisa. Droga prowadziła obok kościoła i placu Kopernika, aż doszliśmy do budynku muzealnego.


Przywitaliśmy się z naszą przewodniczką i zostawiliśmy nasze rzeczy w szatni. Pani zabrała nas do sali z wielkim monitorem. Po drodze zobaczyliśmy przechodzących i również zwiedzających, jak my, wojskowych, którzy w miłym geście nam pomachali.
Weszliśmy do sali, aby obejrzeć krótki film o tym jak wygląda uzyskiwanie papieru w Dusznikach Zdroju. Była to niezwykle interesujące historia. Rok temu mieliśmy z techniki zadanie na ten temat, więc dla mnie nie było to jakimś wielkim zaskoczeniem, ale jednak ta opowieść była naprawdę pięknie zobrazowana.
Potem Pani zabrała nas na wystawę poświęconą właśnie papierowi. Wysłuchaliśmy uważnie tego, co miała nam do powiedzenia. Przy okazji dowiedzieliśmy się, jak rozróżnić falsyfikat od prawdziwego banknotu (tyle lat niewiedzy).
Następnie przewodniczka zaprowadziła nas do czerpalni papieru, która znajdowała się po drugiej stronie ulicy. W pomieszczeniu zobaczyliśmy wielką miskę z białą wodą i kilka stolików. Każdy usiadł i czekał aż wreszcie nadejdzie jego kolej by zrobić własną kartkę papieru. Trzeba było zamoczyć w zimnej wodzie formę( przez co automatycznie też ręce… brr., nienawidzę zimnej wody), w której pływała celuloza i czekać, aż woda przeleje się przez sito tak, by została na nim ta celuloza. Potem należało przerzucić na serwetę naszą mokrą kartkę, ozdobić i poczekać, aż reszta dzieci zrobi to samo. Następnie specjalna maszyna (wielkie imadło) całą swoją siłą ściskała nasze prace, aby ozdoby składające się z płatków kwiatów, paprotek (i nie tylko) dobrze trzymały się kartki. Następnie przyczepiliśmy je do innej ozdobnej kartki, pozostawiliśmy do wyschnięcia i udaliśmy się z powrotem do głównej siedziby muzeum.
Pani zaprowadziła nas do pomieszczenia, w którym znajdowały się eksponaty z dawnych czasów, kiedy na świecie żyły mamuty oraz jaskiniowcy. Widzieliśmy różnego rodzaje przedmioty do polowania, prowadzenia domu i coś, co kobiety kochają najbardziej, czyli biżuterię. Przechodziliśmy coraz dalej, aż zobaczyliśmy wielką łódź która pochodziła z naszego Lewina. Jest to jeden z nielicznych zabytków z naszego miasta. Eksponat był tak wielki, że nie zmieścił się w pomieszczeniu, więc jest w dwóch częściach. Pochodzi z IV wieku i jest on dłubanką, czyli łódką wydrążoną w pniu drzewa.
Na wyższym piętrze obejrzeliśmy piękne obrazy ze średniowiecza. Przedstawiały one wielobarwne postacie a zwłaszcza portrety.
Później weszliśmy do sali w której była wystawa drewnianych kukiełek z teatru lalki. Wypatrzyłam te ze spektaklów, na których i ja byłam. Widok był wspaniały. Pełno wielokolorowych smoków, dzieci, krasnoludków i innych bajkowych postaci. Na koniec zobaczyliśmy ekspozycje, gdzie można było obejrzeć stare mapy i przymierzyć hełm rycerza.

Przechodząc do kolejnego pokoju natknęliśmy się na makietę Opola ze średniowiecza, gdzie nagle włączył się lektor i zaczął nam opisywać i tłumaczyć co na niej się znajduje.



Ostatnią wystawą była ta poświęcona drugiej wojnie światowej - tu widzieliśmy służącą do walki różnego rodzaju broń.
Tak skończyło się nasze zwiedzanie po opolskim muzeum. Zabraliśmy jeszcze nasze prace z czerpalni i wróciliśmy z powrotem do autobusu. Po drodze zatrzymaliśmy się jeszcze na placu uniwersytetu, aby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie obok posągu Jerzego Grotowskiego i na ławeczce obok posągu Marka Grechuty(♥♥♥ uwielbiam jego piosenki ♥♥♥). Zadowoleni wróciliśmy do domu aby zaczerpnąć sił do następnej wycieczki.

Anna Domagała


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość