Strona główna

Życie pozagrobowe ciekawe I pouczające przekazy z Nieba – Gdańsk 1991r


Pobieranie 308.46 Kb.
Strona1/6
Data20.06.2016
Rozmiar308.46 Kb.
  1   2   3   4   5   6


ŻYCIE POZAGROBOWE

Ciekawe i pouczające

przekazy z Nieba – Gdańsk 1991r.

ISBN 978-83-932836-1-3





Opracował ks. Tymoteusz Hułas (egzorcysta) – Częstochowa

Cenzor Ks. Roman Hoppe - Toronto

Konsultanci: Ks. Władysław Seweryn - Częstochowa

Ks. Roman Majewski - Mława


Przygotował do druku oraz wstępem i projektem

okładki opatrzył mgr Franciszek Gładkowski


korekta mgr Halina Gładkowska

Wydaje się na wieczną chwałę

Boga w Trójcy Świętej Jedynego i Matki Bożej Niepokalanej,

dla dobra Dusz Czyśćcowych

oraz na pożytek ludzi pielgrzymujących do wieczności

i błądzących po bezdrożach „tego świata”

Modlitwy do prywatnego odmawiania – dobierać według potrzeb

Wydanie II poszerzone - ofiarowane

Matce Bożej Królowej Wszystkich Świętych oraz Duszom Czyśćcowym w dniu Wszystkich Świętych - 1 listopada 2011r.

WSTĘP.


Drodzy czytelnicy. To już drugie w tym roku wydanie tej książeczki - niektórzy mówią - „perełki”. Zgodnie z naszymi prośbami pierwsze wydanie dotarło nawet za oceany. Cieszą nas także pierwsze świadectwa ludzi, którzy doświadczyli dużej skuteczności modlitwy do dusz dzieci nienarodzonych, których przekazy zamieściliśmy w rozdz. 59.

Niektórzy ludzie pytają, dlaczego Bóg dopuszcza, by zmarli ukazywali się żyjącym. Z pewnością nie dla zaspokojenia ich ciekawości. Jest to zawsze szczególny przejaw Miłosierdzia Bożego i część Jego zbawczego planu. Nam powinno to przynieść duchową korzyść, dla zmarłych zaś jest wielką pociechą, że mogą nam pomóc w sprawach Bożych. Pan Bóg zezwala na te objawienia i na przekazy z tamtego świata w określonym celu: dla ulgi dusz, które przychodzą, aby obu­dzić w nas współczucie dla swojego stanu, jak też dla naszego pouczenia oraz dla ukazania jak surowo i rygorystycznie w świe­tle Bożej sprawiedliwości oceniane są grzechy, które my uważamy za lekkie. Należy jednak wziąć pod uwagę to, iż fakty i opowiadania odnoszące się do różnych objawień prywatnych mają tylko au­torytet ludzki, dopóki Kościół nie wypowie się oficjalnie na ich temat.

Nikt nie powinien z góry zaprzeczać możliwości istnienia faktów ukazywania się dusz osobom żyjącym na ziemi. Tego rodzaju objawienia nie są rzadkie i nie brak przekazów, które o nich mówią. Występują one często w życiu świętych. Poprzyjmy to twierdzenie przykładem zaczerpniętym z życia Świętej Małgorzaty Marii Alacoque:

„Kiedy byłam przed Najświętszym Sakramentem w dzień Bo­żego Ciała, zjawiła się przede mną nagle jakaś osoba zanurzona w ogniu. Politowania godny stan w jakim się znajdowała, pobudzający mnie do obfitych łez, uświa­domił mi, że cierpi w czyśćcu. Powiedziała mi, że jest duszą zakonnika benedyktyna, który mnie spowiadał pewnego razu, i polecił mi przystępować do Komunii Świętej. Przez wzgląd na to pozwolił mu Bóg zwrócić się do mnie, abym przyniosła mu ulgę w jego cierpieniach. Prosił mnie, bym przez trzy miesiące ofiarowała za niego wszystko, co tylko będę mogła zrobić i wy­cierpieć. Obiecałam mu to wypełnić, skoro tylko otrzymam pozwolenie od swojej Przełożonej. Powiedział mi, że powodem jego wielkich cierpień było to, iż przedkładał swój interes nad chwałę Bożą przez zbytnie przywiązanie do dobrej opinii o so­bie. Drugim powodem był brak miłości względem braci, trzecim - nadmiar uczuć naturalnych wobec stworzeń. Trudno mi wyrazić, co musiałam wycierpieć przez te trzy miesiące, gdyż zakon­nik ten nie opuszczał mnie wcale i zdawało mi się, że widzę go całego w ogniu, wśród tak dotkliwych boleści, że prawie ustawicznie jęczałam i płakałam. Przełożona moja, przejęta współczuciem, nakazała mi mocne pokuty, zwłaszcza dyscypliny... Wreszcie, pod koniec trzech miesięcy, ujrzałam go przepełnio­nego radością jak odchodził cieszyć się swoim szczęściem wiecznym, a dziękując mi powiedział, że będzie się za mną wsta­wiał u Boga".

Świadectwa teologów, oparte na faktach historycznych, są nie mniej liczne i nie mniej pewne. Spośród wielu wystarczy zacytować „Mistykę Boską" kanonika Ribet (t. II rozdz. VIII), jak też powołać się na cieszące się wielkim uznaniem dzieła głównych mistrzów teologii mistycznej. Ich autorytet jest wprost proporcjonalny do wartości i licz­by dokumentów historycznych, do których się odnoszą.

W zaistniałej nowej rzeczywistości, którą obserwujemy, warto opisać tutaj jeszcze jeden problem związany ze zjawiskami nadprzyrodzonymi. Do tej pory różni egzorcyści, opisując swoją niełatwą posługę stwierdzali, że tylko około 3-5% wszystkich przybywających do nich po pomoc było opętanych i trzeba było stosować wobec nich dłuższe lub krótsze, pełne cykle egzorcyzmów. Reszta przypadków - to mniejsze lub większe zniewolenia przez złe duchy. Niejednokrotnie kierowali oni cierpiących do lekarza psychiatry, gdy stwierdzali głównie psychiczne uwarunkowania choroby. Mało znany jest fakt, iż wielu psychiatrów kierujących się własnym sumieniem i pokorą wobec swojego poziomu wiedzy i umiejętności, wysyła chorych do kapłanów lub od razu do egzorcystów, gdy widzi, że efekty leczenia nie są zadowalające w wyniku zastosowania znanych środków i metod leczenia, np. gdy nie działają, nawet silne dawki różnych, specjalnie dobieranych leków psychotropowych, nasennych, przeciwdepresyjnych itp., a stan pacjenta i jego zachowanie jest anormalne. Z kolei egzorcyści, po wstępnej diagnozie i rozeznaniu stanu petentów, często kierują ich dodatkowo do lekarza psychiatry. Organizowane są nawet wspólne międzynarodowe konferencje egzorcystów i psychiatrów, w celu wymiany doświadczeń i większej skuteczności terapii.

Niestety, występują coraz częściej i takie przypadki, kiedy u jednej osoby występują dwa rodzaje zła - to znaczy, gdy choroba naturalna i choroba pochodzącą od złego ducha nakładają się na siebie. Są one najtrudniejsze. Tutaj potrzeba współpracy kapłana lub egzorcysty i psychiatry.



Godnym uwagi jest fakt, że w DSM-VI (Podręcznik statystyczny i diagnostyczny chorób umysłowych wydany w 1994 r.) po raz pierwszy jest mowa o opętaniu, które przypisuje się wpływom złego ducha. To, że podręcznik z psychiatrii, cieszący się niepodważalnym autorytetem na świecie, zawiera tego typu informacje, jest ważną nowością, której jeszcze kilka lat temu trudno byłoby się spodziewać.

Te wyżej opisane 3-5 % przypadków prawdziwych opętań, egzorcyści podawali przez bardzo wiele lat (można by przypuszczać, że podobna ich liczba była w czasach Pana Jezusa). Natomiast w ostatnich latach pojawiają się sygnały o nagłym i znacznym wzroście opętań (nawet do około 15 % ogólnej liczby osób przychodzących do kapłana egzorcysty po poradę lub pomoc). Rosną kolejki osób potrzebujących takiej posługi.

Wielu z nas zauważa wokół siebie ten problem. Jednym z przykładów jaki można by tu podać, jest nagły i duży wzrost ilości przekleństw oraz wulgarnych słów wśród młodzieży, dorosłych, a nawet dzieci - dosłownie wszędzie - na ulicy, w pracy, w sklepie, w zwykłej rozmowie z drugim człowiekiem itp. Tak wielkiej skali najgorszych przekleństw, wypowiadanych publicznie bez żadnego wstydu i skrępowania, nigdy!!! wcześniej nie było. Nigdy w historii ludzkości władze ustawodawcze wielu państw nie tworzyły na taką skalę nieludzkiego i bezbożnego prawa, (w którym zło nazywa się dobrem a dobro – złem) w postaci ustaw zezwalających np. na zabijanie dzieci nienarodzonych (aborcja), ludzi starszych, obłożnie chorych (eutanazja), stosowanie metody „in vitro”, w której dla „uzyskania” jednego dziecka trzeba zabić kilka, kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt poczętych już jego braci i sióstr, na prawne popieranie związków tej samej płci i adoptowanie przez nich dzieci, nie mówiąc już o innych przykładach będących zaprzeczeniem moralności. Dlatego aktualne zagrożenia ze strony szatana stanowią nowe wyzwanie dla duszpasterzy, wychowawców i rodziców - dla nas wszystkich. Istnieje jednak poważny problem: otóż najczęściej brak nam wiedzy na te tematy. Niniejsze opracowanie wychodzi naprzeciw potrzebie jej uzupełnienia przez katolików świeckich, katechetów, a nawet księży.

W rękopisie, który ok. 20 lat czekał na wydanie, świadomie nie poprawiono niektórych błędów składni i pewnej prostoty lub nawet niezgrabności języka, aby zachować jego autentyczność. Taki styl spotyka się nawet w bardzo poważnych, bo zatwierdzonych już przez Kościół, objawieniach. Nie lękajmy się przyjąć tego jako prawdziwe. Tam nie ma nic sprzecznego z Pismem Świętym. Wprost przeciwnie. Książka ta napisana jest właśnie bardzo prostym językiem, ale wspaniale pogłębia i ułatwia nam zrozumienie niektórych, nawet najtrudniejszych myśli ewangelicznych. To tak samo jak poezja, stworzona przez nieprzeciętne umysły, pokazuje nam pewne nieopisane zwykłym potocznym językiem pojęcia oraz stany uczuciowe i duchowe człowieka. W Ewangelii napisano: „Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie, wszystko badajcie, a co szlachetne zachowajcie”.

W tekście są także pewne dość drastyczne obrazy i opisy, ale w obecnej rzeczywistości trzeba je było zamieścić i ukazać światu. Może niejedna osoba wreszcie uwierzy, że to prawda i zmieni swoje postępowanie, inaczej spojrzy na swoje zachowanie, zacznie inaczej wychowywać swoje dzieci, a nawet stanie się „ewangelicznym siewcą” dobroci i miłości także w dostępnych sobie mediach.

Należy mieć nadzieję, że po przeczytaniu tej książki będziemy jeszcze gorliwiej modlić się o pomoc do naszych bliskich zmarłych przebywających w Niebie, oraz do Dusz Czyśćcowych, które potrzebują naszej modlitwy, dobrych uczynków i ofiar (choćby jeden „Wieczny odpoczynek...” w autobusie, na spacerze, w czasie bezsennych nocy itp.)

Niech lektura tych bardzo ciekawych i pouczających przekazów z Nieba będzie dla nas małymi rekolekcjami, po których wszystko wokół nas i w nas samych będzie jaśniejsze i bardziej zrozumiałe.

Niewielu jest tych szczęśliwców na świecie, którzy po Bożemu ułożyli swoje życie. Wielu naszych bliskich, którym niedawno życzyliśmy zdrowia, jakże prędko pomarło. Dziś może żałują, że tak bezmyślnie żyli, że nie pytali siebie na serio - „Dokąd idę?”.

Z góry dziękujemy serdecznie za pomoc w rozpowszechnianiu tej książki tak w naszej Ojczyźnie jak i na całym świecie dla naszego wspólnego dobra.

PRZEKAZY ŚP. MAMUSI Z GDAŃSKA – 1991r.



1. Dnia 19.05.1991r. Kochana córko Tereniu, ja twoja mama z Nieba będę Ci dyktować z polecenia Bożego o tym jak jest w Niebie, ponieważ ludzie nie wiedzą, że żyją już w czasach ostatecznych, że zbliżają się przeróżne kary i cierpienia. Dlatego Bóg postanowił wydać tę książkę pt. „Życie pozagrobowe”.

Ponieważ ludzie i kapłani bardzo mało wiedzą o życiu po­zagrobowym, będę przychodziła do ciebie córko o różnych godzinach, aby tobie nie przeszkadzać w obowiązkach domowych i ciebie nie przemęczać, bo ty biedna, masz wyjątkowo trudne życie ziemskie i nikt z najbliższych nie chce ci pomóc. Twoi bracia nie interesują się ojcem, a ty nieraz z sił opadasz. Ale Bóg widzi każdą twoją pracę przy ojcu i błogosławi ci - otrzymasz nagrodę w Niebie. No to już zaczynamy, bo potem musisz iść do kościoła.

Otóż podam nieco szczegółów o sobie. Jak już ci podawał ks. Klimuszko, oddałam Bogu ducha w nocy we wtorek 29.03.1988r. o godz. 4.00. Po moją duszę przyszły z Nieba: Matka Najświętsza, Św. Józef, błogosławiona Bernardyna, mój brat Piotr, moi rodzice, ciocia Lonia, siostra Lonia z Adamem oraz z I-go stopnia czyśćca moja ciocia Bojanowska Rózia z Kazimierzem. Oto moje przejście z ziemi zatrutej jadem grzechowym i przeogromnym cierpieniem moim duchowym, moralnym i bardzo silnym bólem fizycznym.

Po operacji poczułam się trochę lepiej, a potem ból zwiększał się coraz silniej. Z natury byłam bardzo cierpliwa, o sobie nikomu nie mówiłam, a szczególnie o moich cierpieniach nikt nie wiedział prócz Pana Boga. Kochałam bardzo Pana Jezusa Ukrzyżowanego i to mi przynosiło ogromną ulgę i otuchę w cierpieniach. Inaczej nie zniosłabym tego ogromnego bólu, wiłabym się z bólu i nawet bym krzyczała, bo ból był nie do opisania. Bolało mnie wszystko.

Nowotwór po operacji zaatakował wszystko - wszystkie wnętrzności bez wyjątku. Płuca miałam już całe zjedzone - nie będę wymieniać wszystkiego, ale nie bolały mnie tylko ręce i szyja, bo i krtań miałam poranioną. Jak wiesz, nie przyjmowałam morfiny, a te tabletki przeciwbólowe były bardzo słabe. Nocami z bólu nie mogłam spać, ale nigdy nie prosiłam Pana Boga, aby zabrał ode mnie te cierpienia, skoro Pan Bóg tak chciał - to widocznie były potrzebne.

Kochana córko, gdybyś ty widziała, ile ja dusz uratowałam od piekła przez moje cierpienia, trudno by ci było uwierzyć. Właśnie te cierpienia przyjęte z pokorą od Pana Boga i bez narzekania – czynią przeogromne cuda i mają one wielką moc, a ja cierpiąc nie rozstawałam się z różańcem. Modliłam się za żywych i za umarłych.

Bardzo dużo dusz czyśćcowych dzięki mojej modlitwie, połączonej z ogromnym cierpieniem przeszło do Nieba lub do wyższych stopni czyśćca, a z żyjących to uratowałam najpierw swoje dzieci (jeszcze moi synowie nie są doskonali, ale Bóg ich uratuje, a córki Bogu dzięki są na dobrej drodze). Z ciebie Pan Bóg jest bardzo zadowolony i dlatego dał ci tę łaskę kontaktu z Niebem.

Kochana Tereniu, ty za to Panu Bogu nie zapomnij dziękować.

Dziękuj też za trudne i uciążliwe życie, bo miałaś zawsze ciężko. Mąż twój zniszczył twoje zdrowie, a potem dużo cierpiałaś od dzieci, ale będzie już coraz lepiej. Pan Bóg dawał ci łaskę cierpienia i za to też dziękuj Panu Bogu, gdyż po przejściu do Nieba zobaczysz, ile ty dusz uratowałaś od potępienia. Dusz czyśćcowych wybawiłaś dużo więcej ode mnie, a i z rodziny dużo, bardzo dużo, jak też i znajomych .

Dzięki modlitwie za konających ratujesz największych grzesz­ników od potępienia w piekle. Teraz z tego nie potrafisz się cieszyć, ale w Niebie będziesz miała za to wielką radość.


2. Dnia 21.05.1991 r. - Dlaczego ty wczoraj tyle czasu rozmawiałaś z tym człowiekiem, nie mogłam ci przez to przekazać ważnych wia­domości, a potem było już za późno.

Kochana córko nie rób tego więcej, w drzwiach powiedz lu­dziom, że nie możesz ich wpuszczać, bo ci zabroniono.

Dzisiaj podyktuję ci o moim przejściu na inny świat. Dla mnie było najpierw trochę lęku gdyż wiedziałam, że muszę pożegnać się ze wszystkimi na ziemi. Bardzo ubolewałam, że nie widziałam się z Janią, gdyż ona nie przyjechała, aby pożegnać się ze mną. Operację mogła odłożyć, ona wiedziała, że ja długo nie pożyję. Szkoda mi było zostawiać ojca, bo ty taka byłaś umęczona nami. Ale, gdy przyszedł moment śmierci byłam bardzo świadoma, chociaż spałam mocno po zastrzyku, który mi dał lekarz - to dobry człowiek, bo wam kazał iść po kapłana. Ja za niego się modliłam, ale jak moja dusza zobaczyła Matkę Najświętszą, Św. Józefa, błogosławioną Bernardynę i wielu zmarłych z Nieba, to już wszystko inne było dla mnie nieważne. Wpadłam w ogromny zachwyt i radość duchową. Od razu ujrzałam wszystkie moje przewinienia z całego życia - od lat dziecięcych, aż do ostatniej chwili mojego życia. To było przerażające, to było najstraszniejszą rzeczą jaką kie­dykolwiek widziałam w życiu. Gdyby to ujrzał człowiek żyjący - to umarłby ze strachu, chociaż w porównaniu z innymi ludźmi nie byłam aż tak wielką grzesznicą. Ale to ohyda - widzieć oczami duszy to, co ujrzałam. Dobrze, że to był moment. Dusza moja tak się przeraziła, że gdyby nie było Matki Najświętszej to miałabym lęk, iż nie ujrzę Pana Boga. Ale mój Anioł Stróż przytulił mnie do siebie i udzielił mi otuchy.

Wszyscy moi goście uśmiechali się do mnie bardzo mile i przywi­taliśmy się ukłonem, chwaląc Trójcę Przenajświętszą słowami: „Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu...” i „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Ten tak zwany sąd szczegółowy był tu na ziemi. Anioł Stróż dał mi poznać, że Pan Bóg przebaczył mi wszystkie moje winy ziemskie. Byłam tak radosna i szczęśliwa, że nie można tego porównać nawet w małej części, do szczęścia ziemskiego.

Zapaliła się we mnie tak ogromna miłość ku Panu Bogu i uwielbienie za Jego Dobroć, Miłość i Przebaczenie, że tego nie potrafię ci wyjaśnić. Nie ma na ziemi takiej miłości, nawet matka swego dziecka tak nie kocha jak ja pokochałam Pana Boga i do tej pory ciągle Go uwielbiam i dziękuję Mu, że zechciał mnie niegodną zabrać do Nieba - do wiecznej radości, szczęścia i miłości.

Wiedz, że ja byłam jeszcze w pierwszym stopniu Czyśćca, byłam bardzo krótko, bo tylko niecałe trzy tygodnie. Musiałam oczyścić swoją duszę z win. Ale w Czyśćcu wiele nie cierpiałam i Boga oglądałam. Nie będę ci tego podawać, bo tato twój ma ci to przekazywać jak tylko umrze.

Ty zamówiłaś za mnie Gregoriankę, która mnie bardzo wzmocniła. Otrzymałam mnóstwo łask od Pana Boga: siły i zdolności udziela­nia pomocy innym. Miałam być w Czyśćcu pierwszego stopnia 9 miesięcy, ale jak tylko rozpoczęła się Msza Gregoriańska, Pan Bóg od razu zabrał mnie do Nieba. Byłam ci bardzo wdzięczna i od razu za ciebie i twoje dzieci modliłam się i do dziś dnia tak robię. Miałam tyle łask, że mogłam je ofiarować innym i np. kilka Mszy Św. Gregoriańskich ofiarowałam za mego szwagra - Ludwika Subocza, bo on bardzo potrzebował, kilka za brata stryjecznego - Stanisława Goedwicha, za brata stryjecznego szwagra Stanisława Wyszomirskiego i za Józefa Dunajewskiego. Miałam również ogromną moc pomagania bliskim żyjącym. Dziękuję ci córeczko, że często zamawiasz za mnie Mszę Św., gdyż ja wiem, komu je mogę rozdzielać, a oni za ciebie bardzo się modlą i za twoje dzieci. Tu jest ogromna bezinteresowna miłość. W Niebie kochamy wszystkich siebie prze­ogromną miłością i tak samo kochamy ludzi żyjących i pomagamy im, ale oni nie domyślają się nawet, że wiele spraw w ich życiu my załatwiamy, modląc się i prosząc Trójcę Przenajświętszą, a ludzie myślą, że to ich zasługa. Kochamy bardzo wszystkich żyjących i pragniemy ich dobra i zbawienia, a ubolewamy bardzo nad tymi, którzy obrażają Pana Boga. My modlimy się za nich.

Dzisiaj opiszę ci moje przybycie do Nieba. Przyprowadził mnie do Nieba mój Anioł Stróż, a z nami szła: Matka Boża, Św. Józef, Sługa Boża siostra Bernardyna, moi rodzice, ciocia z mężem i siostra z bratem. Przyszło po mnie całe Niebo z Aniołami wszystkich chórów. To było tak ogromne szczęście i radość, że ludzkie serce nie wytrzymałoby z zachwytu. Przywitaliśmy się ukłonem i zaraz byłam w Niebie, bo Czyściec I stopnia przylega do Nieba (to tzw. Raj – przedsionek Nieba). Stąd widzimy Niebo, ale na razie nie możemy z nim obcować.

W Niebie była wielka radość i wielka uroczystość. Wszyscy bardzo odświętnie wystrojeni, radośni, gdyż bardzo się cieszą jeśli przychodzi jakaś dusza do Nieba. Chóry Anielskie zaczęły śpiewać, grali na instrumentach takich, jakich na ziemi nie ma (tylko harfa podobna) - przepiękne melodie. Gdyby ktoś z ziemi posłyszał - to nie potrafiłby tego przeżyć, serce nie zniosłoby tej słodyczy i przyjemności. Chóry śpiewały piękne pieśni. Na ziemi nie ma tak pięknych. Tak chciałabym ci podać chociaż jedną zwrotkę, ale Pan Bóg dał znak, że nie wolno.

Następnie wszyscy do mnie podchodzili, jak gdyby chcieli zapoznać się ze mną, ale tylko z uśmiechem i ukłonem. Naszymi oczami duchowymi wszystko widzimy, nawet najskrytsze myśli każdego. Nie musimy też z sobą rozmawiać fizycznie tak jak na ziemi. Spoglądamy tylko w oczy i otrzymujemy odpowiedź. Na odległość też rozmawiamy, ale myślami.

Z ziemią też możemy porozumieć się myślami, a ludziom podsuwamy różne dobre myśli. Z tym, kto jest blisko Boga, czyli z tym, który modląc się, łączy się z Panem Bogiem, możemy porozumieć się, tak jak na przykład ja z tobą. Inni też bardzo nas słuchają tj. bliscy Pana Boga - ich szatan nie może tak zwodzić, bo my pilnujemy ich i podsuwamy dobre myśli, a oni nas słuchają. Dlatego trzeba modlić się i być blisko Pana Boga, bo wtedy otrzymujemy wiele łask z Nieba.

Ludzie niewierzący bardzo, bardzo nieszczęśliwi, okaleczeni przez ten świat. Szatan posługuje się nimi jak mu się podoba, oni są poddani szatanowi, a na nasz głos głusi. Ale Niebo nigdy nie zapomina o tych najbiedniejszych (największych grzesznikach). Bardzo się za nich modlimy, aby Pan Bóg dał im łaskę nawrócenia i przemiany swojego życia.

Ja w NIEBIE już w ciągu jakby godziny poznałam wszystkich, a dusz tam jest miliardy. Czułam się wśród nich jak w najcudowniejszej rodzinie. Jest tam tak ogromna miłość między nami i przyjaźń, że litość mnie ogarnia, jak wy biedni na tej ziemi musicie przebywać, wśród tej strasznej szatańskiej nienawiści. Wśród szatanów, bo ja widzę, co się dzieje na ziemi. Istne piekło. Szatan jeden przy drugim koło każdego człowieka. Otaczają Biskupów, Kapłanów, Klasztory - tam jest ich najwięcej, bo bardzo ich nienawidzą. A w miejscach grzesznych, jak np. domy publiczne, miejsca zebrań masonów, na zgrupowaniach satanistów - tam już są żywi szatani, a wy biedni musicie z nimi przebywać, a czasami i obcować.

Widziałam czarne msze satanistyczne - to można porównać do piekła - tylko wy tego nie widzicie, bo ich dusze pokrywa ciało i wy nie widzicie ich stanu duszy. Na szczęście! Bo poumieralibyście ze strachu, gdybyście zobaczyli ich dusze. To coś ohydnego, bestial­skiego - jak oni lubują się grzechem i mają swoją radość - jeżeli tylko można to tak nazwać - gdy na swoim ołtarzu składają żywą ofiarę i męczą ją, a ona powoli umiera, a czynią to już także z ludźmi, a nawet małymi dziećmi.
3. Dnia 23.05.1991 r. - Podam ci co my robimy w Niebie. Otóż u nas nie ma dni, nocy, godzin oraz czasu. Jesteśmy poza czasem - to jest takie cudowne, dobre, bo nie musimy nigdy się spieszyć, ani terminów nie mamy. Tu jest cudowne życie. Na ziemi żaden człowiek nie przeżył ani sekundy takiej przyjemności i radości, jaką my mamy stale.

Bardzo pragnęłabym ci córeczko to wytłumaczyć, ale nie ma kompletnie żadnego porównania. W Piśmie Świętym napisano: „Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” (Iz 64,3). I to tak jest. Chcę, ale nie potrafię tego wytłumaczyć... Sama radość, szczęście, zachwyt i wesele - brak słów, aby to wyjaśnić. Mniej więcej według waszego czasu - to od rana rozpoczynamy uwielbieniem Pana Boga - po prostu myślami dziękujemy Panu Bogu za to, że jesteśmy w Niebie, że przygotował dla nas tak piękne, cudowne Niebo, że nam przebaczył wszystkie grzechy, że nas tak bardzo kocha. Uwielbiamy Pana Boga za Jego Miłość, Łaskawość, Dobroć dla nas i dla całego stworzenia. Dziękujemy Panu Bogu, że błogosławi nasze żyjące rodziny, że im przebacza grzechy, że im udziela przeróżnych łask. Za wszystko Panu Bogu dziękujemy i uwielbiamy Go.

Potem odmawiamy wspólny Różaniec za żyjących, za cały świat. Wszyscy odmawiamy wspólnie z Matką Bożą. Różańce mamy bardzo piękne. Na ziemi nie ma takich kamieni. Połączone są też drucikiem - też nieziemskim - przepiękne to wszystko. Kolory Różańca mamy różne. Matka Boża ma jasnoszary. Paciorki tej samej ilości, co w waszym Różańcu. Ja mam Różaniec Perłowy, kolor piękny. Ja ci pokażę i ty dotkniesz.

Pytanie: A czy ktoś może coś z Nieba otrzymać?

O nie, nikt nie może nic otrzymać, można tylko pokazać i tylko dać dotknąć.



Pytanie: Czy te Różańce są jako rzecz - przedmiot?

Nie - to nie są fizyczne rzeczy, ale niebiańskie, duchowe.



Pytanie: A mój Różaniec mogłabyś zabrać do Nieba?

Nie, nie mogę bo my fizycznych rzeczy nie posiadamy... Ja tu stoję w pięknej, białej sukni, takiej samej jak ci ukazałam się we śnie i jestem taka młoda i piękna, bo mam 33 lata. Tylko moje ciało 84 letnie już się w grobie rozkłada - trumna zapadła się.


  1   2   3   4   5   6


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość