Strona główna

Zespół Redakcyjny w składzie


Pobieranie 67.01 Kb.
Data17.06.2016
Rozmiar67.01 Kb.


Zespół Redakcyjny w składzie:
Paulina Sulich

Natalia Kossakowska

Wioletta Radomska

Dominika Olszewska

Justyna Lis

Kacper Lewicki

Norbert Wysocki

Przemek Owczarek

Michał Pałuski

Pracujemy pod opieką pani mgr Donaty Cymbalak


1.Powitanie Czytelników

2.Pomóżmy Maćkowi

3.Co wiesz o św. Mikołaju?

4.Składamy świąteczne życzenia

5.Wisława Szymborska – w gronie noblistów

6. Co wiesz o sportach zimowych?

7.Tradycje i opowiastki świąteczne

8.Beczka śmiechu





Drodzy Czytelnicy!
Witamy Was po raz kolejny na łamach naszego czasopisma.

Wychodząc naprzeciw Waszym oczekiwaniom, angażujemy się w prowadzenie gazetki dla społeczności gimnazjalnej.

To drugie wydanie naszego czasopisma w roku szkolnym 2008/2009. W tym numerze zatopimy się w świątecznym nastroju i wesprzemy trzecioklasistów w wyborze nowych szkół. Mamy w zanadrzu jeszcze wiele ciekawostek, poezji i humoru.

Pragniemy , abyście wypowiedzieli się na temat treści zawartych w gazetce. Czekamy na pomysły, propozycje i opinie na forum internetowym naszej szkoły. A może chcielibyście do nas dołączyć lub porozmawiać z nami osobiście? Jesteśmy otwarci na wszelkie prośby i propozycje.




Zespół Redakcyjny

POMÓŻMY MAĆKOWI!!


Maciek ma siedemnaście lat. Od trzech lat gra jako defensywny pomocnik w drużynie piłkarskiej Marcovia Marki.

Rok temu lekarze wykryli w głowie chłopca bardzo rzadki złośliwy nowotwór. Maciek musiał szybko dorosnąć. - Na początku myśleliśmy, że to zwykłe laryngologiczne problemy - opowiada Dariusz Jastrzębski, ojciec chłopca. Maciek miał kłopoty z zatykającym się uchem i lekki niedosłuch. Półtora roku leczenia w przychodni w Markach nie przyniosło poprawy. Dopiero wizyta w Klinice Otolaryngologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i tomografia komputerowa przyniosły diagnozę. W głowie Maćka zagnieździł się nowotwór liczący 64 na 42 na 67 mm.
- Mało nie zemdlałem, kiedy to zobaczyłem - wspomina ojciec chłopca. Okazało się, że Maciek cierpi na bardzo rzadki nowotwór złośliwy - struniaka podstawy czaszki (chordomę). Taki guz jest w Polsce wykrywany u pięciu osób rocznie. - Maciek musiał szybko dorosnąć. Na początku dawkowaliśmy mu prawdę, ale teraz już wie, co mu dolega i jest bardzo dzielny - mówi Dariusz Jastrzębski.
Chłopcem zajęli się najlepsi specjaliści w Polsce. Przeszedł trzy operacje wykonane endoskopowo, czyli bez konieczności otwierania czaszki. - Nie było możliwości dalszego leczenia chłopca w Polsce z powodu braku odpowiedniego sprzętu - mówi prof. Kazimierz Niemczyk, który opiekował się chłopcem i zaopiniował dalsze leczenie we Francji.
Nowotwór, który zaatakował Maćka, jest odporny na terapię chemiczną i tradycyjne naświetlanie. Szansą jest naświetlanie wiązką protonową, która niszczy tylko zaatakowane tkanki, nie naruszając tych zdrowych. Jednak urządzenia, którym można przeprowadzić takie leczenie, czyli akceleratora protonowego, próżno szukać w szpitalach. We Francji znajduje się ono w ośrodku badawczym - Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie, z którym współpracuje największy francuski szpital onkologiczny im. Gustave Roussy w Paryżu.
Zagraniczne leczenie sfinansuje Narodowy Fundusz Zdrowia. Nie pokryje jednak kosztów trzymiesięcznego utrzymania (noclegów w hotelu, wyżywienia, dojazdów czy leków) Maćka i jego opiekuna w Paryżu. Te koszty przekraczają możliwości finansowe rodziców chłopca, tym bardziej że jedno z nich musiało zrezygnować z pracy, by być z synem. Chłopiec będzie musiał również co trzy miesiące przez trzy lata jeździć na badania kontrolne.
- Dla Maćka najważniejsza jest piłka nożna i to jego największe marzenie, by wrócić na boisko - mówi jego tata. Prof. Niemczyk zapewnia, że jeśli pierwszy etap leczenia przebiegnie pomyślnie, chłopiec będzie mógł znów grać w piłkę.
Każdy, kto chciałby wesprzeć Maćka, może wpłacić dowolną kwotę na konto: 08 1240 1066 1111 0000 0006 1694. Fundacja Pomocy Dzieciom z Chorobą Nowotworową, ul. Przybyszewskiego 47, 01-849 Warszawa. Koniecznie z dopiskiem: "Maciek Jastrzębski" .

Czy znacie Świętego Mikołaja??


Święty Mikołaj jest to baśniowa postać starszego mężczyzny z brodą. Najczęściej prezentuje się w czerwonym stroju. Wedle legendy w okresie świąt Bożego Narodzenia rozwozi dzieciom prezenty saniami ciągniętymi przez zaprzęg reniferów. Według różnych wersji zamieszkuje wraz z grupą elfów Laponię, i biegun północny.


Obecnie powszechna forma tej postaci wywodzi się z kultury brytyjskiej i amerykańskiej, gdzie jest jedną z atrakcji bożonarodzeniowych. W tradycji bizantyjskiej jego odpowiednikiem jest Święty Bazyli, który obdarowuje prezentami dzieci w dniu 1 stycznia. W Rosji i krajach ościennych popularny jest Dziadek Mróz i Śnieżynka Natomiast w Polsce, podobnie jak w większej części Europy dzień Świętego Mikołaja obchodzony jest tradycyjnie 6 grudnia jako wspomnienie świętego Mikołaja, biskupa Miry. Rankiem tego dnia dzieci, które przez cały mijający rok były grzeczne, znajdują drobne upominki, ukryte pod poduszką, w buciku lub w innym specjalnie przygotowanym w tym celu miejscu (np. w skarpecie).
Na skutek przenikania do europejskiej tradycji elementów kultury anglosaskiej (w szczególności amerykańskiej) także w Europie Święty Mikołaj utożsamiany jest coraz częściej z Bożym Narodzeniem i świątecznymi prezentami. Ze względu na sympatię, jaką jest darzony, postać Świętego Mikołaja stała się nieodłącznym elementem przedświątecznych promocji handlowych. Można go spotkać na ulicach miast, a także w każdym centrum handlowym, już od połowy listopada do końca grudnia. Dzięki sprawnej promocji praktycznie zastąpił on w świadomości wielu osób tradycyjny wizerunek świętego Mikołaja biskupa


Justyna Lis IIIa

Przemek Owczarek IIIa




Składamy Świąteczne Życzenia

By nadchodzące święta Bożego Narodzenia wlały spokój i radość w Wasze serca i przepełniły ognisko domowe uczuciem wzniosłości

W tym szczęśliwym dniu Bożego Narodzenia składamy najlepsze życzenia: zdrowia, miłości i radości oraz błogosławieństwa Bożego. Niechaj tez w brzmieniu najpiękniejszych kolęd upłynie ten nadchodzący Świąteczny Czas
Wiele zdrowia,którego się nie zauważa,i zwyczajnego szczęścia życzy dla Ciebie i Twojej Rodziny z okazji Świąt Bożego Narodzenia.........
Na nadchodzące Święta życzę Ci radości, światła, miłości, dobra i ciepła,a także zgody wewnętrznej na bieg życia w Nowym Roku

Kiedy w Wigilię gwiazdka wstaje,Nowy Rok zaś cyfrę zmienia,staropolskim obyczajem my życzymy Wam radości,aby wszystkim sie darzyło,z roku na rok lepiej było.


W ten wigilijny dzień zaśnieżony,kiedy w kościele uderzą dzwony, przyjmijcie życzenia pełne radości,a w Nowym Roku szczęścia ,zdrowia i wszelkiej pomyślności.
Dominika Olszewska kl. IIIa




W gronie polskich noblistów

Wisława Szymborska - (ur. 2 lipca 1923 w Bninie) polska poetka, eseistka i krytyk literacki, tłumacz, felietonistka; członek Stowarzyszenia Pisarzy Polskich i Polskiej Akademii Umiejętności, laureatka literackiej Nagrody Nobla (1996).
Młodość
Urodziła się w Bninie koło Poznania, jej rodzicami byli Wincenty Szymborski (1870 – 1936) – zarządca zakopiańskich dóbr hrabiego Władysława Zamoyskiego (w styczniu 1923 r. tuż przed urodzeniem córki został przeniesiony do Kórnika w celu uporządkowania tamtejszych spraw finansowych) i Anna Maria z d. Rottermund (1890 – 1960). Od 1924 rodzina Szymborskich mieszkała w Toruniu, następnie od 1929 lub 1931 w Krakowie przy ul.Radziwiłłowskiej. Wisława uczęszczała tam początkowo do Szkoły Powszechnej im. Józefy Joteyko przy ul. Podwale 6, następnie, od września 1935 r. do Gimnazjum Sióstr Urszulanek przy ul.Starowiślnej 3-5.
Po wybuchu II wojny światowej kontynuowała naukę na tajnych kompletach, a od roku 1943 zaczęła pracować jako urzędniczka na kolei, by uniknąć wywiezienia na roboty do Rzeszy. W tym też czasie po raz pierwszy wykonała ilustracje do książki (podręcznik języka angielskiego First steps in English Jana Stanisławskiego) i zaczęła pisywać opowiadania oraz z rzadka – wiersze.
Od roku 1945 brała udział w życiu literackim Krakowa; według wspomnień poetki – największe wrażenie wywarł na niej Czesław Miłosz. W tymże roku podjęła studia polonistyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim, by następnie przenieść się na socjologię. Studiów jednak nie ukończyła, ze względu na trudną sytuację materialną.
Twórczość literacka
Pierwsze wiersze opublikowała w krakowskim "Dzienniku Polskim", następnie w "Walce" i "Pokoleniu". W tych czasach Szymborska była związana ze środowiskiem akceptującym socjalistyczną rzeczywistość. W latach 1947-1948 była sekretarzem dwutygodnika oświatowego "Świetlica Krakowska" i – między innymi – zajmowała się ilustracjami do książek.
W kwietniu 1948 r. wyszła za mąż za poetę Adama Włodka. Nowożeńcy zamieszkali w krakowskiej "kolonii literatów" przy ul. Krupniczej. Niepowtarzalny klimat tego środowiska miał inspirujący wpływ na twórczość poetki. Z mężem rozwiodła się w roku 1954.
W 1949 roku pierwszy tomik wierszy Szymborskiej Wiersze (wg innych źródeł Szycie sztandarów) nie został przyjęty do druku, gdyż "nie spełniał wymagań socjalistycznych". Debiutem książkowym został wydany w roku 1952 tomik wierszy Dlatego żyjemy z wierszami m.in. "Młodzieży budującej Nową Hutę" czy "Lenin". Szymborska została przyjęta do Związku Literatów Polskich. Była członkiem PZPR do 1966. W 1953 podpisała się pod wspólną rezolucją grupy członków krakowskiego oddziału ZKP, potępiającą duchownych skazanych w procesie księży z kurii krakowskiej[1]. Już w 1957 Szymborska nawiązała kontakty z paryską "Kulturą" i Jerzym Giedroyciem. W 1964 Szymborska znalazła się wśród sygnatariuszy sfałszowanego przez władze protestu potępiającego Radio Wolna Europa za nagłośnienie Listu 34[2].

W 1975 podpisała protestacyjny list 59, w którym czołowi polscy intelektualiści, protestowali przeciwko zmianom w konstytucji, wprowadzającym zapis o kierowniczej roli PZPR i wiecznym sojuszu z ZSRR. Szymborska jest nierozerwalnie związana z Krakowem i wielokrotnie podkreślała swoje przywiązanie do tego miasta.

W latach 1953-1981 była członkiem redakcji "Życia Literackiego", gdzie od 1968 roku prowadziła stałą rubrykę "Lektury nadobowiązkowe", które zostały później opublikowane także w formie książkowej. W latach 1981-1983 wchodziła w skład zespołu redakcyjnego krakowskiego miesięcznika "Pismo" .
Uhonorowana Nagrodą Goethego w 1991, a później także Nagrodą Herdera. Orędownikiem poezji Szymborskiej w Niemczech jest Karl Dedecius tłumacz literatury polskiej. Komitet Noblowski w uzasadnieniu przyznania poetce nagrody napisał: "za poezję, która z ironiczną precyzją pozwala historycznemu i biologicznemu kontekstowi ukazać się we fragmentach ludzkiej rzeczywistości".
Za pomoc dla świdnickich dzieci otrzymała Dziecięcą Nagrodę SERCA. Za pośrednictwem Jacka Kuronia i jego Fundacji "Pomoc Społeczna SOS" przekazała część Nagrody Nobla na zakup okien do budowanego w Świdnicy Europejskiego Centrum Przyjaźni Dziecięcej. Jest członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. W 1996 roku otrzymała tytuł Człowiek Roku tygodnika Wprost. W twórczości Wisławy Szymborskiej ważne miejsce zajmują także limeryki, z tego względu zasiada ona w Loży Limeryków, której prezesem jest jej sekretarz Michał Rusinek.
Najważniejsze dzieła Wisławy Szymborskiej

Julia Hartwig, Wisława Szymborska i Anna Polony – jedno ze spotkań organizowanych przez Stowarzyszenie Pisarzy Polskich, Warszawa, 8 maja 1993 r.


* Dlatego żyjemy (1952)

* Pytania zadawane sobie (1954)



* Wołanie do Yeti (1957)

* Sól (1962)

* 101 wierszy (1966)

* Sto pociech (1967)

* Wiersze wybrane (1967)

* Poezje wybrane (1967)

* Wszelki wypadek (1972)

* Wielka liczba (1976)

* Ludzie na moście (1986)

* Poezje: Poems (edycja dwujęzyczna polsko-angielska, 1989)

* Lektury nadobowiązkowe (1992)

* Koniec i początek (1993)

* Widok z ziarnkiem piasku (1996)

* Sto wierszy – sto pociech (1997)

* Chwila (2002)

* Rymowanki dla dużych dzieci (2003)



* Dwukropek (2005; Nominacja do Śląskiego Wawrzynu Literackiego, kwiecień 2006 r. Nominacja do nagrody NIKE, 2006 r.)

Kacper Lewicki kl. IIIa

Co wiesz o sportach zimowych?

Sport dla każdego - Jednym z możliwych sposobów spędzania wolnego czasu zimą jest lodowisko. To właśnie jazda na łyżwach jest najbardziej popularnym aktywnym wypoczynkiem o tej porze roku, zwłaszcza, że zimą znajdziemy generalnie wszędzie lodowiska na Świerzym powietrzu. Jeśli nie posiadamy odpowiedniego sprzętu – mam na myśli łyżwy – bez obaw, większość lodowisk ma w swoim zapleczu wypożyczalnie łyżew, które poza samym wypożyczaniem oferują również testowanie różnego rodzaju sprzętu, tak aby móc kupić dla siebie najbardziej optymalny. Idąc dalej w kwestii sprzętu, jak wiadomo nie ciężko o wywrotki na lodzie, wobec czego dobrze jest zaopatrzyć się w specjalne ochraniacze, których już wypożyczalnie niestety nie oferują, zatem jedynym wyjściem jest je kupić w sklepie, tak czy inaczej, na pewno niejednokrotnie się przydadzą do innych sportów, więc ten wydatek można nazwać inwestycją. Kiedy mamy już wszystko czego potrzeba, nie ma co zwlekać i czas czym prędzej ruszać na taflę lodu.

Sanie bobslejowe - rodzaj sań wyścigowych w konkurencji olimpijskiej bobslejów. Bobslej wykonany jest z metalu bądź tworzywa i wyposażony w urządzenia kierownicze oraz hamulec, gdyż sanie te przystosowane są do rozwijania ogromnych prędkości (rzędu 100 km/h) w jeździe po lodowych torach. Pierwsze bobsleje były zwykłymi, przedłużonymi saniami metalowo-drewnianej konstrukcji (z 2 wąskimi metalowymi płozami) pozwalającymi na rozwinięcie większej prędkości w porównaniu do zwykłych sanek. Obecnie bobsleje rozwijają znaczne prędkości więc ich konstrukcja uległa zmianie. Płozy skrócono dzieląc je na 4 osobne części i zwężając ich do postaci łyżew. By zmniejszyć opór powietrza bobslej posiada opływowy, zabudowany kształt "czółenka". Przy takich prędkościach sam układ kierowniczy nie wystarcza - cała drużyna kieruje dodatkowo za pomocą balansu ciała. Bobslej dwumiejscowy waży 165 kg (z załogą 375 kg), czteromiejscowy — 230 kg (z załogą 630 kg). Niedobór wagi zawodników, jak w przypadku konkurencji kajaków, uzupełnia się balastem.

Rakiety śnieżne - Ferie zimowe to okres, który zwłaszcza dla młodych ludzi jest czasem pełnym radości, zwłaszcza ze względu na dużą ilość śniegu w tym okresie, dzięki któremu można naprawdę stracić dużo czasu. Od całkiem niedawna dość popularnym zajęciem na zabicie czasu, jest chodzenie po śniegu w specjalnych rakietach. Całą rodziną można udać się na wycieczkę, w najbardziej zaśnieżone tereny. Karple – czyli rakiety śnieżne, założone na buty sprawiają, że chodząc po śniegu, noga nie zapada się. Poruszając się wyłącznie po powierzchni mamy pewność, że noga nie wpadnie pod śnieg, tak jak stało by się w przypadku zwykłych butów. To naprawdę ciekawy „sport”, jak już wspomniałem dla całej rodziny. Na pewno każdy zgodzi się ze mną, że o wiele ciekawsze jest spacerowanie po zaśnieżonych terenach i możliwość dotarcia tam gdzie wcześniej było to nie możliwe, aniżeli zabawa w budowanie schronu lub igloo ze śniegu przed własnym domem.

Snowboard dla każdego - Chyba każdy z nas ma jakieś postanowienia noworoczne. Dążąc jednak konsekwentnie do zrealizowania ich, często zapominamy o tych poprzednich, z ubiegłych lat, i tak suma summarum, nigdy nie udaje nam się dopełnić ich do końca. Prowadząc na własną rękę statystykę o postanowieniach noworocznych, dość często spotykałem się z odpowiedzią chciałbym/ chciałabym nauczyć się jeździć na snowboardzie. W związku z tym, że ja również miałem kiedyś takie postanowienie, postanowiłem rozwinąć ten temat. Jest to bowiem świetny pomysł na spędzanie wolnego czasu, którego zwłaszcza w zimie jest bardzo dużo. Jeśli już się zdecydujemy przystępujemy do działania! Po zakupie odpowiedniego sprzętu snowboardowego, warto oswoić się trochę z deską, i przede wszystkim dobrać dla siebie właściwą technikę jazdy (goofy lub regular), oraz sposób jazdy (frontside, backside). Na pewno warto poczytać trochę na necie, zanim przystąpimy do pierwszej jazdy, jak korzystać z wyciągów czy jakie są właściwe pozycje na desce.
Justyna Lis kl IIIa

Przemek Owczarek kl IIIa

Adrian Gumienny kl IIIa
TRADYCJE ŚWIĄTECZNE
Mieszkańcy naszej miejscowości stroją choinkę w różne dni:
- na dzień przed Wigilią,

- w dzień Wigilii,

- kilka dni przed,

- w Wielka Sobotę,

- około 6 grudnia,

- po wieczerzy Wigilijnej.


1. Najczęściej goszczącymi potrawami na świątecznym stole są: opłatek,

barszcz z uszkami, zupa owocowa,zupa warzywna, zupa rybna, karp, makiełki,

kapusta z grochem, karp w galarecie, śledź w oleju, pierogi z grzybami

lub kapustą, kompot z suszonych owoców ( najczęściej śliwki ),

chleb, ziemniaki, wino, sos grzybowy, krokiety z kapustą i grzybami, strucle.

2. W wielu rodzinach tradycją jest stawianie dodatkowego nakrycia dla

niespodziewanego gościa.
3. W większości domów pod świąteczny obrus kładzie się sianko.
4. O północy uczestniczy się w pasterce.
5. Innymi zwyczajami bożonarodzeniowymi kultywowanymi na naszym terenie są:

- odmawianie modlitwy przed wieczerzą,

- dzielenie się opłatkiem i składanie sobie życzeń,

- zapalanie świecy wigilijnej,

- chodzenie przebierańców ( kolędników ) przed świętami po domach,


  • robienie szopki betlejemskiej,

  • robienie świątecznych stroików.

Świąteczne opowiastki
Sens Bożego Narodzenia
Był kiedyś człowiek, który nie wierzył w Boga, i nie obawiał się głośno wyrażać swego zdania na temat religii. Miał żonę, która mimo jego pogardliwych komentarzy, usiłowała wychować dzieci w wierze chrześcijańskiej. W któreś śnieżne święta Bożego Narodzenia, zabierała dzieci do kościoła. Zachęcała i jego, lecz on odmówił. "Ta historia to jest nonsens!" - powiedział - "dlaczego Bóg miałby siebie uniżać, aby przyjść na ziemię jako człowiek? To jest śmieszne!"- i pozostał w domu.

Tymczasem na dworze rozpętała się silna śnieżyca. Człowiek ten usłyszał głośne grzmotnięcie, coś uderzyło w okno jego domu. I znowu. Wyjrzał, lecz nic nie było widać, ani na metr. Gdy trochę zelżało wyszedł zobaczyć, co mogło spowodować te uderzenia. Niedaleko domu, na polu, zobaczył stadko dzikich gęsi. Widocznie były w drodze na południe, gdy zostały złapane przez śnieżycę. Zgubiły się i osiadły na jego farmie, bez jedzenia i ochrony. Po prostu machały skrzydłami i krążyły nisko wokół jego pola, na oślep i bez celu. Zdaje się, że kilka z nich uderzyło w jego okno.

Zrobiło mu się ich żal i pomyślał, że stodoła byłaby teraz świetnym miejscem dla gęsi. Jest ciepła i bezpieczna; mogłyby przeczekać tam noc. Wyszedł więc i otworzył drzwi stodoły na oścież, lecz gęsi nadal trzepotały się bez celu i zdawały się nie widzieć stodoły, ani tego, co to dla nich znaczy.

Wtedy usiłował zwrócić ich uwagę na siebie, lecz wystraszyły się i odleciały dalej. Poszedł więc do domu, przyniósł trochę chleba i okruchami wyznaczył drogę prowadzącą do stodoły. Gęsi nic. Człowiek denerwował się coraz bardziej, ominął je, chcąc wypłoszyć je wprost do stodoły, lecz wtedy gęsi przeraziły się i rozbiegły na wszystkie strony. Nic nie było w stanie skierować ich do bezpiecznej stodoły. "Czemu nie rozumieją, że chcę im pomóc?" - pytał siebie.

Pomyślał chwilę i zdał sobie sprawę z tego, że dzikie gęsi nie pójdą za człowiekiem. "Gdybym był gęsią, to mógłbym je uratować!" - pomyślał. Wtedy wpadł na pomysł. Wszedł do stodoły i wziąwszy na ramiona jedną ze swoich gęsi, obszedł stadko dzikich gęsi. Wówczas ją puścił. Gęś przeleciała przez stadko prosto do stodoły - wtedy i dzikie gęsi, jedna po drugiej, podążyły za nią do bezpiecznego miejsca.

Człowiek stał chwilę cicho, gdy nagle jego wcześniejsza myśl odezwała się ponownie: "Gdybym był gęsią, mógłbym je uratować!" . Wtedy przypomniał sobie swoje słowa do żony: "Dlaczego Bóg miałby chcieć być taki jak my? To śmieszne!" Nagle wszystko nabrało sensu: to właśnie uczynił Bóg ! Byliśmy jak te dzikie gęsi - ślepi, zgubieni i ginący. Bóg dał Swego Syna, Który stał się takim jak my, by pokazać nam drogę i nas uratować. Taki więc był sens narodzin Chrystusa !

W miarę jak śnieżyca wyciszała się, jego dusza uspokajała się i rozmyślała nad tą cudowną myślą. Zrozumiał, dlaczego Chrystus przyszedł jako człowiek. Lata wątpliwości i niewiary znikły jak przechodząca burza. Padł na kolana i modlił się swą pierwszą modlitwą: "Dzięki Ci, Boże, że przyszedłeś w ludzkiej postaci i wyciągnąłeś mnie z mroku i burzy życia !"

Dominika Olszewska kl. IIIa

Michał Pałuski kl. IIIa

WIGILIA

JÓZEF BARAN
jacy jesteśmy w tym dniu

do siebie podobni

jeden niesie karpia

drzewko i życzenia

za nim setny i milionowy

kolejne całki tego samego Człowieka

który rozprysnął się ongiś na Ziemi

w ułamki tęskniące za Jednością
a kiedy już jesteśmy

upodobnieni wigilijne

przychylamy sobie opłatek nieba

z pierwszą gwiazdą która choć raz w roku

wschodzi wszystkim w oku jednocześnie

i łamiemy się Słowem

Które Było Na Początku Wszystkiego



Beczka Śmiechu
--HUMOR ZESZYTÓW--
*Gilbert kochał Anię z Zielonego Wzgórza, bo był masochistą.

*Danusia krzycząc: ,, mój ci on, mój ci on!" chciała udusić Zbyszka chustką.

*Telimena nie chciała zbierać grzybów, bo nie chciała brudzić rąk.

*Telimena chciała się odmłodzić i uwiodła Pana Tadeusza.

*Na obozie Chełmońskiego widać chłopca jedzącego zupę i bociany.

*Uprawa większych zwierząt jest nie możliwa z powodu złego klimatu.

*Polska długo nie pokazywała się na mapie, bo była rozebrana.

*Studnia artyleryjska jest przykładem naczynia połączonego.

*Rubens malował bez ubrania.

*,, BOGURODZICA '' śpiewana była często na rozpoczęcie bitwy pod Grunwaldem.

*Baca długo gadał turystom, że milczenie jest złotem.

*Pierwszy człowiek na Ziemi nie czuł się samotny, bo nie umiał liczyć.

*W naszej szkole jest dziewczęcy chór mieszany.

*Koryto należy umyć po zjedzeniu świń.

*Duży wpływ na rozwój kultury miał Cyryl i jego metody.
Szkoła - ocean wielki.

Klasa - ląd nieznany.

Ławki - fale morskie.

A w ławkach - BAŁWANY !!!

Klaso - kochana ty moja!

Ty jesteś jak poety zdanie,

Ile cię trzeba powtarzać,

Ten tylko się dowie,

Kto ma za sobą niezdanie.
- Czy twój tata już ci nie pomaga w odrabianiu lekcji?

- Nie! Ta ostatnia jedynka z matmy zupełnie go załamała.


Mały dinozaur pyta swoją mamę:

- Mamusiu, czy ja pójdę do nieba?

- Nie, synku, do muzeum.
Mama woła Jasia:

- W tej chwili wszystko rzuć i szybko chodź na obiad!

Słychać brzęk tłuczonego szkła i chlupot wody.

- Co się tam dzieje?!

- Nic, nic, właśnie przenosiłem akwarium...
Kowalski pyta sprzedawcę:

- Czy to dobry sprzęt?

- Świetny! Ten komputer zrobi za pana połowę roboty.

-Tak? To ja poproszę dwa!


Dwóch facetów wnosi fortepian na dziewiąte piętro.

Nagle jeden zwraca się do drugiego:

- Mam dwie wiadomości: dobrą i złą. Dobra jest taka, że to już szóste piętro,

a zła, że pomyliliśmy bloki!


- Zosiu, co tak długo robisz w kuchni?

-Mamo, kostka lodu wpadła mi do wrzątku i nie mogę jej znaleźć.



Norbert Wysocki kl. IIIa


©snauka.pl 2016
wyślij wiadomość